- WIADOMOŚCI
Nie tylko kolejne brygady pancerne. Wiadomo, jakich wojsk USA chce Polska
Autor. st. sierż. Rafał Samluk / Combat Camera / zoom.mon.gov.pl
Polska dąży do trwałej transformacji amerykańskiej obecności wojskowej – Warszawa stawia na przejście z modelu rotacyjnego na stały, powiększenie kontyngentu o 5 tysięcy żołnierzy oraz pozyskanie zaawansowanych zdolności wielodomenowych. Szczegóły polskich postulatów przedstawił w wywiadzie dla Defence24 gen. dyw. Adam Rzeczkowski z Biura Bezpieczeństwa Narodowego.
Cały wywiad można przeczytać tutaj
Amerykański kontyngent wojskowy w Polsce oscyluje wokół 10 tysięcy żołnierzy, przy czym w momentach szczytowych przekraczał 12 tysięcy. Jednak aż około trzech czwartych tych sił stanowi komponent rotacyjny, podlegający ciągłym wymianom, a jedynie jedna czwarta ma status obecności stałej (związanej m.in. z garnizonem USAG, wysuniętym dowództwem V Korpusu w Poznaniu oraz bazą tarczy antyrakietowej Aegis Ashore w Redzikowie).
Polska dyplomacja dąży do definitywnego odejścia od tej asymetrii. Koncepcja zwiększenia zaangażowania militarnego Waszyngtonu została przygotowana na początku kadencji prezydenta Karola Nawrockiego i zaprezentowana Donaldowi Trumpowi we wrześniu 2025 roku. Jak ujawnia gen. Rzeczkowski, na szczeblu prezydenckim zapadły kierunkowe decyzje i zapalono „zielone światło” dla powiększenia stałej obecności o dodatkowych 5 tysięcy amerykańskich żołnierzy.
Z perspektywy BBN kluczowy jest nie tyle sam wzrost liczebności wojsk lądowych, ile jakościowa zmiana profilu amerykańskiego wsparcia. Polska nie zabiega wyłącznie o kolejne konwencjonalne jednostki ciężkie, takie jak pancerne brygadowe grupy bojowe (ABCT).
Największy efekt odstraszania zapewnia zintegrowany komponent wielodomenowy. Konwencjonalne jednostki ciężkie są oczywiście niezbędne, ale kluczowe jest pozyskanie zdolności w obszarze rozpoznania, rażenia oraz wsparcia we wszystkich domenach – zarówno tych fizycznych, jak i w nowych obszarach, takich jak Cyber i Space
gen. dyw. Adam Rzeczkowski w wywiadzie dla Defence24
Jako punkt odniesienia generał wskazał 56. Brygadę Wielodomenową Multi-Domain Task Force), stacjonującą dotychczas w niemieckim Wiesbaden, która prawdopodobnie zostanie przebazowana w rejon Indo-Pacyfiku. Zdaniem BBN celem Polski nie było blokowanie tej relokacji, lecz przejęcie unikalnego amerykańskiego know-how, pozwalającego na zbudowanie w kraju ekwiwalentnych systemów synchronizacji rozpoznania z precyzyjnym uderzeniem targeting).
Zobacz też 
Podział ról w NATO: USA jako „mózg" i parasol
Oczekiwania Warszawy wpisują się w szerszą dyskusję toczącą się wewnątrz Sojuszu Północnoatlantyckiego na temat nowego podziału obciążeń. Zakłada on, że europejscy sojusznicy przejmą większą odpowiedzialność za konwencjonalne odstraszanie na lądzie, podczas gdy Stany Zjednoczone zagwarantują strategiczny parasol nuklearny oraz kluczowe aktywa wyższego rzędu: kosmiczne, cybernetyczne, a także systemy walki elektronicznej.
Potrzeba ta wynika bezpośrednio z programów modernizacyjnych Sił Zbrojnych RP. Nowoczesne platformy bojowe, w tym wprowadzane do polskiego lotnictwa myśliwce V generacji F-35, wymagają zaawansowanego zaplecza rozpoznawczego i głębokiego rażenia, którego Polska nie jest w stanie rozwinąć autonomicznie w krótkim czasie.
Finalizacja porozumień dotyczących dyslokacji nowych sił USA zależy od zakończenia amerykańskich przeglądów strategicznych Global Posture Review iEuropean Posture Review) powiązanych z nową Strategią Obrony Narodowej (NDS) USA, a także od weryfikacji polskiego zaplecza infrastrukturalnego przez delegacje Pentagonu.
Cały wywiad można przeczytać tutaj

