Reklama

Groźby Turcji niszczą spójność NATO i wiarygodność wobec Rosji [KOMENTARZ]

27 listopada 2019, 16:43
Szojgu_turcja1
Ministrowie obrony Rosji i Turcji w Ankarze. Fot. mil.ru.

Sygnały, że Turcja blokuje rozwiązania przeznaczone dla wsparcia obrony krajów bałtyckich i Polski, przewidziane na spotkanie szefów rządów i państw w Londynie, są kolejnym potwierdzeniem, że polityka Ankary stanowi zagrożenie dla spójności Sojuszu Pólnocnoatlantyckiego. Może to mieć poważne konsekwencje również dla Polski.

O tym, że Turcja grozi zawetowaniem planu pomocy NATO dla Polski i krajów bałtyckich, poinformowała jako pierwsza agencja Reutera, powołując się na czterech wysokiej rangi przedstawicieli Sojuszu. Ankara ma uzależniać wsparcie dla Polski i krajów bałtyckich (a konkretnie nowe plany tego wsparcia) złożeniem przez NATO deklaracji o poparciu dla walki z kurdyjską YPG, którą Turcja uznaje za organizacje terrorystyczną, choć wiele państw NATO, w tym USA, podkreśla rolę Kurdów w zwalczaniu zagrożenia ze strony ISIS.

Doniesienia agencji nie zostały – przynajmniej na razie – oficjalnie potwierdzone, a rzeczniczka NATO Oana Lungescu stwierdziła, że Sojusz ma plany obrony wszystkich państw członkowskich i niezachwiane zobowiązania do ich obrony. Możliwe więc, że do spotkania ministrów uda się wynegocjować odpowiednie rozwiązania. W praktyce jednak już samo pojawienie się takich sygnałów ze strony tureckiej – nawet nieoficjalnie – świadczy o poważnym zagrożeniu dla spójności NATO, tym bardziej, iż Sojusz znajduje się w kryzysie politycznym. Przekłada się to na uwarunkowania bezpieczeństwa państw wschodniej flanki, w tym Polski.

Grudniowe spotkanie szefów państw i rządów NATO miało – w założeniu – być okazją do demonstracji spójności Sojuszu Północnoatlantyckiego, a także podsumowania postępów we wdrażaniu postanowień wcześniejszych szczytów, dotyczących - na przykład - rozwoju zdolności obronnych, czy wydatków na obronę. Osiągnięcie tego założenia stoi jednak pod dużym znakiem zapytania, a przyczyną jest między innymi – ale nie tylko – właśnie postępowanie Turcji.

Na początku listopada prezydent Francji Emanuel Macron stwierdził, że NATO znajduje się w stanie „śmierci mózgowej”. Miesiąc wcześniej o wycofaniu większości swoich wojsk z Syrii zdecydowały, pod presją Turcji, Stany Zjednoczone (a właściwie prezydent Trump, przy co najmniej chłodnym stosunku części administracji). W efekcie tego, w miejscach które do niedawna zajmowali Amerykanie, rozmieszczono wojska rosyjskie, częściowo zresztą współpracujące z turecką armią. Decyzja o wycofaniu Amerykanów nie była jednak konsultowana z sojusznikami, choć niektórzy z nich – w tym Francja – aktywnie uczestniczą w działaniach w rejonie.

Deklaracja Macrona spotkała się z ostrą krytyką, m.in. ze strony Stanów Zjednoczonych, Polski, Niemiec, a także samego NATO. Tego typu komunikat, wygłoszony przez przywódcę jednego z najsilniejszych militarnie krajów Sojuszu w Europie, dysponującego przecież własnym systemem odstraszania nuklearnego, i uczestniczącego w misjach NATO, musi budzić wątpliwości co do wiarygodności Sojuszu.

Obecnie, tuż przed spotkaniem szefów państw i rządów, pojawia się kolejna informacja, dyskredytująca zdolności obronne NATO. Generalną zasadą Sojuszu jest przecież obrona wszystkich członków, a w szczególności ich integralności terytorialnej, natomiast Turcja ma blokować wzmocnienie tej obrony – wobec najbardziej zagrożonych państw – warunkując to podjęciem decyzji nie związanych ze wschodnią flanką NATO. Nawet, jeżeli ta informacja się nie potwierdzi, komunikat jaki mogą odczytać interesariusze zewnętrzni, jest dość jednoznaczny – obrona i odstraszanie NATO są mniej wiarygodne, skoro spory i próby „targów” wychodzą na światło dzienne już w czasie planowania.

Może to skłaniać do podejmowania agresywnych i ryzykownych działań przez państwa trzecie. Dochodzi więc do paradoksu – w momencie, gdy Sojusz Północnoatlantycki po latach „letargu” powoli, ale jednak wzmacnia się wojskowo (podnosi gotowość wojsk, rozmieszcza jednostki na wschodniej flance, zwiększa wydatki obronne), to jego polityczne podstawy są kwestionowane. Gdyby - bo takiej sytuacji nie można wykluczyć - na szczycie NATO doszło do otwartego sporu, będzie to jeszcze większym ciosem w wiarygodność Sojuszu Północnoatlantyckiego.

Należy pamiętać, że to właśnie wiarygodność NATO w dużej mierze decyduje o jego skuteczności. Jednocześnie, system podejmowania decyzji w Sojuszu z zasady jest jednomyślny. Brak jednomyślności może skutkować jeśli nie paraliżem, to spowolnieniem procesu reakcji NATO na zagrożenia. I to nie tylko wtedy, gdy rozmawiamy o kolejnych etapach planowego procesu wzmocnienia obrony, ale przede wszystkim w sytuacji bezpośredniego niebezpieczeństwa dla członków NATO. Jednocześnie eksperci od dawna podkreślają, że obok samych zdolności obronnych i związanych z nimi elementów (np. infrastruktury służącej do przerzutu wojsk), to właśnie ten proces podejmowania decyzji jest jednym z najważniejszych czynników ryzyka dla kolektywnej obrony. Jeśli więc w sytuacji zagrożenia jedno z państw powie twardo „nie”, inni sojusznicy, nawet przy najlepszych intencjach (w co można wątpić), będą musieli wypracowywać zmodyfikowane mechanizmy działań, tracąc bezcenny czas, energię i inicjatywę na rozwiązywanie wewnętrznych sporów.

Spory między sojusznikami w NATO trwają od dawna, ale z reguły są omawiane w zaciszu gabinetów, i nie prowadzą do otwartego (lub prawie otwartego) kwestionowania podstawowych założeń działań Sojuszu. Dlaczego w wypadku Turcji stało się inaczej?

Ankara na kursie kolizyjnym z NATO

Trudno nie zauważyć, że od próby przewrotu wojskowego stosunki pomiędzy Turcją a szeroko pojmowaną wspólnotą euroatlantycką bardzo się zaostrzyły. Prezydent Erdogan zdecydował się na zintensyfikowanie nacjonalistycznej polityki, czystki w armii (mające na celu odsunięcie dużej części oficerów, którzy służyli w strukturach NATO), wreszcie – zacieśnienie relacji z Rosją, czego przykładem jest zakup systemu S-400. Zrealizowany, dodajmy, przy otwartym sprzeciwie USA i innych sojuszników, skutkującym usunięciem Ankary z programu F-35.

Strona turecka twierdzi, że została „zmuszona” do pozyskania S-400, bo nie otrzymała adekwatnego wsparcia, lub atrakcyjnej oferty systemów przeciwrakietowych od sojuszników z NATO. Tylko, że przez większość czasu od 2013 roku, w Turcji były (i są) baterie przeciwrakietowe państw Sojuszu, choć ich liczba stopniowo się zmniejszała.

Turcja uznaje też za zagrożenie formacje kurdyjskie, z którymi współpracuje USA. Ta kooperacja doprowadziła do radykalnego ograniczenia zagrożenia ze strony Państwa Islamskiego, co wcześniej nie było możliwe, takiego efektu nie zdołała osiągnąć również Turcja i współpracujące z nią formacje zbrojne. Coraz bardziej zaostrzone są też relacje Ankary z Unią Europejską.  

Obecne kierownictwo polityczne Turcji radykalnie zmieniło orientację prowadzonej polityki i utrzymanie spójności NATO oraz dobrych relacji z USA nie jest już na szczycie listy tureckich priorytetów. To sytuacja dość odmienna od tej sprzed lat, kiedy to na straży dobrych relacji ze wspólnotą transatlantycką stał także wojskowy establishment (stopniowo niszczony przez Erdogana jeszcze przed nieudanym przewrotem).

Mamy więc do czynienia z nową i niebezpieczną dla NATO sytuacją, w której jeden z najsilniejszych sojuszników kwestionuje cele Sojuszu, podejmując przy tym ścisłą współpracę wojskową z państwem, które część państw członkowskich uznaje za egzystencjalne zagrożenie. Mowa oczywiście o Rosji. To symboliczne, że informacje o warunkowaniu przez Turcję wsparcia dla państw wschodniej flanki pojawiają się prawie dokładnie w momencie, gdy tureckie siły zbrojne testują radary rosyjskich S-400 z użyciem myśliwców F-16. To rodzi kolejne wątpliwości co do wiarygodności Turcji – bo przecież na takich próbach może skorzystać (i prawdopodobnie skorzysta) Rosja.

Podjęcie nowego, groźnego i konfrontacyjnego wobec NATO kursu nie oznacza oczywiście automatycznie paraliżu Sojuszu. Państwa członkowskie mogą realizować określone inicjatywy, przygotowywać siły do reakcji, bez udziału Ankary. Mogą też próbować ją izolować, tak politycznie, jak i wojskowo. Szczególnie to ostatnie może być jednak trudne, na terenie Turcji znajduje się przecież sojusznicze dowództwo komponentu lądowego (w Izmirze), nie wspominając o bazie Incilrik, w której rozmieszczona jest amerykańska broń jądrowa przeznaczona do programu Nuclear Sharing.

Sam fakt podjęcia współpracy z Rosją naraża również turecką armię (a wraz z nią i NATO) na infiltrację wywiadowczą, np. w czasie wspólnych szkoleń, i przekazanie Moskwie wrażliwych informacji. Nawet wbrew rzeczywistym intencjom strony tureckiej (wszak Turcja wciąż oficjalnie deklaruje, że nadal chce być członkiem NATO i spełniać zobowiązania…). Wiele wskazuje jednak na to, że współpraca przemysłowa Rosji i Turcji będzie się rozszerzać i trudno oczekiwać, by Moskwa nie wykorzystała takiej „okazji” do pozyskania informacji o strukturach, sprzęcie czy planach NATO.

Ostatnie sygnały o możliwym wstrzymywaniu środków wzmocnienia NATO dla państw bałtyckich i Polski przez Turcję nie są więc odizolowanym wydarzeniem, ale symptomem szerszego procesu i polityki Ankary, coraz bardziej kwestionującej zaangażowanie w euroatlantycki system bezpieczeństwa. To kolejne wyzwanie – i poważne zagrożenie – dla Sojuszu. NATO zapewne będzie musiało mierzyć się z nim jeszcze długo po zakończeniu spotkaniu szefów przywódców w Londynie.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 112
Reklama
obserwator
czwartek, 2 stycznia 2020, 09:56

Do tego dochodzi trwający już kilka lat zwrot w polityce z UE. Na początku Turcja starała się o wejście do UE. Miała sprostać tysiącom wymagań (ekonomicznych, prawnych i politycznych) by dobrać się kasy unijnej. Zamiast negocjacji na kolanach, wstali z nich, odeszli od stołu wypuszczając jednocześnie na Europę lawinę uchodźców z Syrii. Zaszantażowali UE, że jak nie dostaną kasy to wypuszczą jeszcze więcej. Dostali więc od Unii kasę. Polityka szantażu jest widać wpisana w wachlarz skutecznych narzędzi Ankary. Niestety uleganie presji szantażu zwiększa apetyt szantażysty.

Zbigniew
środa, 4 grudnia 2019, 00:41

Turcja uwiarygodnia się wobec Rosji gdyż położyła krzyżyk na Zachodzie i gra na nowe rozdanie nie mogąc doczekać się swoich szans na wejście do UE.

Zaq
poniedziałek, 2 grudnia 2019, 18:08

Turcja niech się określi po czyjej jest stronie bo przyjaciel mojego wroga jest moim wrogiem.

Dalej patrzący [dla tych, co nie ogarniają CAŁOŚCI geostrategicznej]
poniedziałek, 2 grudnia 2019, 15:23

@młody grzybku - po przeczytaniu Twojej oceny, że Kaukaz to środek Rosji...no comment. Ciekawe, co by na to powiedziały państwa i narody Kaukazu..? [znajomość geografii przez wzgląd na Twój młody wiek pominę]. "Przyjaźń" jest akcentowana w oficjalnej narracji Kremla i Ankary, dlatego pisze ją w cudzysłowach - bo ja mówię REALNIE - czyli o interesach, i o tym, że te wspólne interesy właśnie się wyczerpują na rzecz narastających strukturalnych sprzeczności. A wtedy, gdy będzie już "na twardo" z Rosją, Turcja pierwsza pobiegnie do Polski, by w ten sposób uniknąć bezpośredniej Canossy w Waszyngtonie. I to powinniśmy zawczasu rozumieć i zawczasu mieć przygotowane plany ewentualnościowe, ale także polityczne i ekonomiczno-przemysłowe.To kwestia interesów państw jako naczyń połączonych względem wspólnego styku z Rosją. Zarówno Skandynawowie, jak i reszta Wschodniej Flanki [doliczając Ukrainę - choć nie w NATO], nawet Turcja, nawet Gruzja - w swoich wewnętrznych kalkulacjach, w razie gry "na twardo" względem Rosji - zawsze patrzą na Polskę. I wszyscy wiedzą doskonale - prócz naszych uśpionych i biernych elit politycznych, że bez Polski nic się nie da zrobić względem Rosji. Polska to centrum grawitacyjne całego styku z Rosją. A co do układu o nieproliferencji broni jądrowej - stał się nieaktualny po Krymie 2014 - czyli po złamaniu Traktatu Budapesztańskiego 1994 - i to złamaniu przez jego gwaranta - czyli Rosję. Sednem traktatu - przyjętym jako wzorcowy na skale globalna co do zasady - był nowy porządek post-zimnowojenny, gdzie państwa atomowe gwarantowały bezwarunkowa i bezwzględna integralność terytorialną dla Ukrainy za wydanie 1300 głowic i środków przenoszenia. Po Krymie 2014 wszystkie państwa nieatomowe odebrały i zrozumiały dwie ważne strategiczne lekcje - 1) że gwarancje ze strony państw atomowych państwom nieatomowym są niewarte papieru, na którym je podpisano 2) że tylko atom jest gwarantem nietykalności i suwerenności danego państwa. Ba - nawet Putin mówi wprost: "Państwu z atomem się nie grozi".... Efekt - od Krymu 2014 wszystkie nieatomowe średnie i większe państwa kalkulują i próbują pod stołem pod pozyskanie broni jądrowej. I to na pewno da skutki, bo jak raz znikło poczucie bezpieczeństwa i ład jednobiegunowy jest zastępowany dwu- a właściwie wielobiegunowym, to teraz państwa grają wg kalkulacji asekuracyjne z priorytetem braku zaufania, czyli: "uzbrójmy się w atom, nim ościenni sąsiedzi to zrobią, nie mówiąc o presji państw oficjalnie posiadających atom". Mleko się wylało, wyścig i gra na atom rozpoczęta i postępuje pod stołem na różne sposoby - nie da się tego cofnąć. Oficjalnie status "klubu atomowego" bez zmian - nieoficjalnie wszyscy patrzą podejrzliwie na wszystkich, wiedząc, że to nie CZY? tylko KIEDY? jest pytaniem co co czasu, gdy nastąpi "samowolne" dołączenie kolejnych państw do "klubu" REALNYCH państw atomowych... Takie były skutki złamania przez Rosję bezwarunkowej integralności terytorialnej Ukrainy - skutki niestety globalne, powodujące nakręcenie spirali zbrojeń atomowych. @dudley - Turcja jest bardzo przewidywalna - od 2016 gra na siebie i lewaruje graczy @lotnik w s.sp. - od 2016 piszę , także na d24, o Turcji i różnych opcjach wyzyskania jej gry na naszą korzyść. Także we wpisie poprzedzającym Pana wpis.

lotnik w s.sp
poniedziałek, 2 grudnia 2019, 12:21

Czytając ten artykuł ...doszedłem do wniosku iż o czymś zapomniano ???? Ot i taka ciekawa konkluzja się narzuca --- Co stało się po słynnym PUCZU w Turcji ???? Że Erdogan ---- odszedł od USA - NATO ---- tak daleko w stronę Rosji !!!! A przecież Tureckie lotnictwo zestrzeliło Rosyjską maszynę nad Syrią .....???? Nikt z naszych komentatorów na D24 ...nawet autor ----- nie rozważa przyczynę tej sytuacji ...? A cieśnina Bosfor,Dardanele ...morze Marmara .....to strategiczny punkt dla morza Czarnego ? Czego jeszcze oczekiwać ---jak to nie którzy opisują " aby ich z NATO ---- Wywalić ! A Putin cierpliwie czeka na taki rozwój sytuacji ???? Gdzie analitycy w Polsce , Europie czy USA ???? O forowiczach D24 , nie wspominam --- bo tu od kilku lat jedni i ci sami prognozują i nic im to nie wychodzi ... byle coś napisać na każdy temat ?????? No gdzie !!!! Wystarczy spojrzeć na MAPS i przekonać się -----KTO ma w garści , całe NATO ... i KTO się z tego śmieje ? KREML czyli PUTIN ...... Czy jeszcze coś trzeba dodać ? KONKLUZJA się sama uwidacznia ! Kto stał za PUCZEM w Turcji .....???? Snucie iż jak się pożrą - to my skorzystamy ? Tylko znów pytanie co skorzystamy że bomby atomowe schowie USA na terenie Polski ??? Same pytania - a brak odpowiedzi !

Dudley
poniedziałek, 2 grudnia 2019, 14:02

Tak czy inaczej Turca stała się nieprzewidywalnym czynnikiem, takie czynniki się eliminuje w ten czy inny sposób. Po przyjęciu państw bałkańskich do NATO, nie jest też jedynym krajem za pomocą którego można było oddziaływać w rejonie Morza Czarnego. Wystarczy rzut okiem na mapę i widać wyraźnie że Rosja i Turcja to nie są sprzymierzeńcy na dłuższą metę, a raczej konkurenci o prymat w regionie, przy czym Turcja bez pleców NATO znaczy niewiele, a jest otoczona wrogimi krajami. Turcja w obecnej formule jest większym zagrożeniem dla sojuszu jak Rosja, zagrożenie zewnętrzne sojusz konsoliduje, wewnętrzne rozsadza.

Milutki
wtorek, 3 grudnia 2019, 19:18

Turcja jest bardzo przewidywalnym krajem, od razu powiedzieli że YPG to terroryści będą bronić swoich granic przed nimi . Teraz Turcja to realizuje, to pozostałe państwa NATO są nieprzewidywalne, mają obowiązek kolektywnej obrony a zamiast tego wspierają bojówki wrogie jednego z krajów członkowskich

Dalej patrzący
niedziela, 1 grudnia 2019, 15:58

W 2016 Szojgu stwierdził, że dzięki aneksji Krymu i relokacji tam systemów rakietowych, ofensywnych i defensywnych, a także dzięki wzmocnieniu floty i lotnictwa, Rosja uzyskała panowanie nad Morzem Czarnym. Czyli niezależnie od medialnych "przyjaźni" i uścisków, faktycznie narasta konfrontacja z Turcją. Tak samo coraz większe usadowienie w Syrii i obrót Kurdów na Rosję, plus walka o wpływy na Kaukazie - powodują narastającą i nieusuwalną strukturalną niezgodność interesów - militarnie to groźba konfliktu, nawet wojny. A "czerwoną linią" dla Kremla są ambicje Ankary do broni jądrowej. Przejście od słów do działań zakończy na pewno TYMCZASOWĄ "przyjaźń" Kreml-Ankara. Myślę, że obaj gracze zdają sobie z tego sprawę. Obaj już oderwali kupony od taktycznej "przyjaźni" - wkrótce jej bieżący bilans stanie się coraz bardziej ujemny dla obu stron. Kto rozumie prawdziwy bieg spraw - ten może to wykorzystać. Zwłaszcza Polska. Proszę pamiętać - dla Kremla Polska i Turcja to naczynia połączone. Gdy Turcy zestrzelili Su-24, od razu Kreml ostro zadeklarował zdecydowaną kontrę wobec wszelkich "agresywnych działań" Wschodniej Flanki - na czele z Polską. Gdy "przyjaźń" Ankara-Kreml minie, Polska będzie dla Turcji mostem powrotnym i pierwszym KONIECZNYM BEZPOŚREDNIM sojusznikiem dla lewarowania Kremla w ramach zbiorowego rozpraszania presji Rosji. Stąd uzyskanie know-how i najnowszej techniki wojskowej Turcji - a mają tego sporo i to akurat w dziedzinach przydatnych Polsce - może się odbyć po bardzo atrakcyjnej cenie dla Polski. Nie mówiąc o współpracy w innych aspektach - gospodarczych, komunikacyjnych, geostrategicznych.

młody grzybek...
poniedziałek, 2 grudnia 2019, 09:43

@Dalej parzący Piszesz o "walce o wpływie na Kaukazie" ?!?! ależ to jest środek terytorium Rosji. Wyjaśni,j kto o to walczy ? Rosja o własne terytorium, czy siły zewnętrzne o fragment terytorium Rosji ?!?! O jakiej przyjaźni piszesz ? Nie ma przyjaźni, a jest zbieżny interes pomiędzy Państwami, przyjaźń to może być dzieciaków w piaskownicy. Rosja bez Krymu także panowała nad Morzem Czarnym, ponieważ posiada porty nad Morzem Czarnym. Nad Morzem Czarnym panuje też Turcja, bo kontroluje cieśniny pomiędzy Nim a Morzem Śródziemnym. Nad Mozrem czarnym panuje także NATO, ponieważ conajmiej jeden z jego członków posiada porty nad Morzem Czarnym a więc NATO panuje... Piszesz o "ambicjach Ankary do broni jądrowej" - ale jest, obowiązuje układ o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej - polecam zapoznanie się z jego treścią. tyle z tego dalekiego patrzenia zostało..

As
sobota, 30 listopada 2019, 19:30

NATO to od dawna spójność i wspólnota wobec piratów na dętkach u brzegów Afryki, ale nie wobec Rosji. Za wysokie progi.

aptekarz
piątek, 29 listopada 2019, 16:03

Napisze coś pewnie kontrowersyjnego - gdyby USA miały obecnie jaja, to momentalnie ustaliłoby w szereg tych bufonów z Francji i Turcji. Po pierwsze Francja wyleciałaby z NATO, po drugie Turcja straciłaby gwarancje pomocy ze strony Sojuszu i broń atomową, która zostałaby przeniesiona do Polski. Po trzecie USA ogłosiłyby sankcje przeciwko każdej firmie współpracujące z Francją i Turcją w zakresie obronności. Gwarantuję, że jeszcze szybciej niż w przypadku Iranu - te państwa zostałyby same ze swoimi mocarstwowymi planami i ogromną dziurą budżetowa by wypełnić lukę bezpieczeństwa po utracie gwarancji natowskich.

Sarmata
niedziela, 1 grudnia 2019, 12:29

NATO pomaga Turcji? Ja na razie to NATO wspiera wrogów Turcji . Po co Turcji NATO które wspiera Kurdów?

Reytan
poniedziałek, 2 grudnia 2019, 23:49

NATO wspierała Turcję w jej walce z Kurdami od dekad (np Operacja Gladio). Okazało się, że Turcja wcale nie chce rozwiązać kwestii kurdyjskiej w żaden sposób tylko podtrzymywać ją w celu utrzymywania wysokich dotacji budżetowych sektora bezpieczeństwa i unifikacji ludności przeciwko wspólnemu wrogowi - komunistom/Kurdom/chrześcijanom/apostatom/Ormianom,. W ostatnich latach świat zachodni dołączył do tego grona jako wspierający "terrorystów" z PKK/Kurdów/komunistów/chrześcijan/Ormian itp. Dziś wszyscy, którzy nie są wierzącymi, praktykującymi sunnitami są postrzegani przez przeciętnego wyborce AKP jako wróg Turcji. Sarmata również.

i tyle...
sobota, 30 listopada 2019, 18:14

@aptekarz Gratuluję, tak właśnie wygląda dyktatura. Cytuj ę ".. kto nie idzie z nami, ten przeciwko nam, kto nie idzie z nami ten wróg...."

Informatyk
niedziela, 1 grudnia 2019, 20:50

Dziwne ale właśnie USA tak postępuje choć nie otwarcie

Kiks
piątek, 29 listopada 2019, 17:14

Na to zawsze będzie czas.

Dalej patrzący [dla tych, co nie ogarniają CAŁOŚCI geostrategicznej i RMA]
piątek, 29 listopada 2019, 15:49

@mobilny - skok generacyjny RMA to nie mrzonki, ani nie bajki - tylko twardy real nadciągający na lata 30-te. Który całkowicie wywróci OBECNY stolik gry. W tym TYMCZASOWE PRZEMIJAJĄCE bezpieczeństwo strategiczne i "nietykalność" Rosji - fundowane na rakietach i hipersonikach z głowicami jądrowymi. Rosji [pomijając zapóźnienie technologiczne w kluczowych technologiach - głównie IT] - zwyczajnie nie stać na taki skok RMA - to mogą zrobić tylko USA i Chiny. Rakiety i hipersoniki Rosji - nawet 50 Mach - nie przegonią promieni laserów megawatowych i emiterów wiązek energetycznych [niekoherentnych] sterowanych w real-time przez AI opartą o sieciocentryczne klastry kubitowe z łącznością natychmiastowa na splataniu kwantowym. Po prostu w latach 30-tych Rosja stanie się mamutem na talerzu Chin, które nie będą się obawiać kontrataku rakietowo-hipersonicznego Rosji. A po przegonieniu USA przez Chiny w technologiach wojskowych [co Xi naznaczył na 2035] - Chiny nie będą się obawiać USA - więc będą miały wolne ręce do uporządkowania Azji. Zwłaszcza mając szczelny saturacyjny Wielki Laserowo-Energetyczny Wielki Mur. Zaczną od ostatniego kolonialnego mocarstwa białego człowieka - akurat najbardziej upasionego na Azji [Syberia]. Czyli zlikwidują 300-letnią aberrację obecności Rosji w Azji. Aberrację z punktu widzenia "długiego trwania" - bo taka perspektywę mają wszystkie elity Chin. Odebranie 1,6 mln km2 "ziem rdzennie chińskich pod tymczasową administracja rosyjską" - ziem zabranych w 1860 traktatem pekińskim - czyli największe upokorzenie "wieku hańby" - czy odpłata za zdobycie Pekinu z innymi "białymi" mocarstwami - to tylko preteksty do całkowitego zagarnięcia Syberii - i oby tylko Syberii... Zresztą dla Pekinu to czysta geopolityka skalkulowana na chłodno jako KONIECZNY etap gry z USA - tereny Syberii [prócz zasobów] to bufor od północy, który musi być pod kontrola i z wysunięciem obrony Chin - no i baza dla wygrania konfrontacji w Arktyce o kluczowa Strefę Seversky'ego. Niestety Europa jest tu łupem silniejszych graczy - kto ją sobie podporządkuje, ten się wzmocni. Rosja gra na SWOJE supermocarstwo od Lizbony do Władywostoku [mami Berlin i Paryż obietnicami surowców i otwarcia i "Nowej lepszej Unii Euroazjatyckiej". Chiny chcą przytroczyć Europę do swojego rydwanu przez Nowy Jedwabny Szlak i kuszenie Berlina swoim rynkiem [chociaż to Chiny chcą zdominować eksport i zdusić Niemcy jako rywala handlowego - kolejna naiwność Berlina - bo chciwość im przesłania oczy], a USA mimo klęski TPiP - nadal twardo siedzą w Europie i zmuszają Berlin i UE do sankcji przeciw Rosji.

FYI
wtorek, 14 stycznia 2020, 23:52

Splątanie kwantowe nie działa tak jak myślisz.

rED
piątek, 29 listopada 2019, 11:01

Zakładając że ten kurs się utrzyma i pewnego dnia Turki wylecą z NATO. Czy wtedy w jakimś pianym amoku zaryzykują konflikt z Grecją? W taki sytuacji... mogą stracić zachodni brzeg Bosforu.

MAZU
czwartek, 28 listopada 2019, 15:34

28.11.19 godz. 14.00 - "Niemiecki "FAZ" napisał, że Macron napisał w liście do Putina, że Francja jest gotowa do "wnikliwego przeanalizowania" zaproponowanego przez Rosję wprowadzenia moratorium na rozmieszczenie rakiet pośredniego i średniego zasięgu w Europie. Według niemieckiej gazety Macron proponuje, by omówić tę kwestię w wielostronnych i dwustronnych formatach. Prezydent Francji zaznaczył w liście, że w tym celu konieczne są "budzące zaufanie" wzajemne środki kontroli. "Frankfurter Allgemeine Zeitungt" podkreśla, że inicjatywa Macrona jest sprzeczna ze stanowiskiem NATO. "Po raz drugi w krótkim czasie stawia pod znakiem zapytania zgodność wewnątrz Sojuszu Północnoatlantyckiego" - dodaje. Macron w wywiadzie dla tygodnika „Economist” z 7 listopada mówił o „śmierci mózgowej” NATO z powodu braku przywództwa Stanów Zjednoczonych."

Dalej patrzący
czwartek, 28 listopada 2019, 18:14

Najlepiej niech wg tego myślenia Francja w ogóle pozbędzie się głowic i środków przenoszenia. Chętnie kupimy za symbolicznego euro.

dalej parzący przestań bredzić bo budzisz tylko politowanie
piątek, 29 listopada 2019, 17:54

najlepiej jakbyś głupot nie pisał, Rosja nie chce wojny z Europą, jej ta wojna jest niepotrzebna, może zniszczyć każdy kraj europejski lub wszystkie na raz, proponuje tym bufonom aby się ogarnęli i przestali Rosję straszyć (bo nie mają czym), proponuje im, nie wchodźcie w ten układ a my w niego też nie wejdziemy i co ? Tylko Macron to zrozumiał ... i ma rację bo mu zależy na własnym kraju by nie wylądowały na nim Topole, Buławy czy Buriewiestniki ...

Tropiciel
niedziela, 1 grudnia 2019, 11:32

No akurat Francja to ma czym przeprowadzić uderzenie odwetowe. Rosja może nie chce wojny z Europą ... tylko szkoda ze ciągle pomachuje szabelką. Sami tymi swoimi działaniami ściągają wroga pod swoje granice.

Dalej patrzący
czwartek, 28 listopada 2019, 13:26

Mili towarzysze Fanklubu Daviena - USA tylko czeka na takie ruchy Rosji na Kubie i Wenezueli. Bo to jej daje dobry pretekst do interwencji tam, gdzie Rosja jest bardzo słaba. Co do USA - dużo wody upłynie, nim się rozleci, a tylko pozornie paradoksalnie największym sojusznikiem stabilizacji USA są... Chiny - które mają największe na świecie rezerwy dolarowe i aktywa dolarowe w bieżących rozrachunkach, a zmianę dolara jako waluty światowej zamierzają przeprowadzić na juana bardzo powoli, by gospodarka światowa, z której Chiny żyją i rosną, nie zaliczyła katastrofy. Prędzej padnie Rosja - 53% młodych ludzi w wieku do 24 lat chce wyjechać [wg Centrum Lewady - dane z tego miesiąca] na stałe z Rosji, bo tam nie widzi swojej przyszłości dla siebie i dzieci. A już Syberia - to dramat - stamtąd młodzi uciekają, co sił...a starsi tylko wegetują... Mam znajomego Rosjanina, programistę, który przeniósł się z Nowosybirska do Kanady po tym, jak mu żona pokazała na wycieczce w Pekinie atlas geograficzny dla chińskich uczniów, gdzie 2/3 Syberii było zaznaczone [już TERAZ] jako "domena chińska". Nawet na portalu "3 Rzymu" są rosyjskie filmy, jak Rosjanie pokazują wprost takie chińskie atlasy...a Kreml udaje głupiego i oszukuje własny naród... Kwestia nie CZY? tylko KIEDY? Chiny przejmą Syberię i Arktykę...zapewne po 2035, gdy dokonają zaplanowanego na ten okres skoku RMA...i przestaną bać się rosyjskich rakiet i hipersoników, bo żaden taki efektor nie prześcignie megawatowych laserów i emiterów szczelnego Chińskiego Laserowego Wielkiego Muru...a tak w ogóle, to Wam też z serca radzę pomyśleć o swoim losie i rodzinie...póki jeszcze można...

mobilny
piątek, 29 listopada 2019, 13:15

Od dawna czytam bajania bajarzy o upadku FR (choć mile bym takowy zobaczył) i równie długo czytam bajania bajarzy o chińskiej Syberii itp baśnie bajki legendy. Oczywiście trwa wojna mocarstw i w pełni zgadzam się z tym że szeroko pojęty zachód (wbrew temu co widzimy) próbuje Rosję przeciągnąć na swoją stronę w jego (głównie USA) walce z Chinami a co powinno dać nam troszkę do myślenia. Prawdopodobieństwo zawarcia takiego sojuszu (zachód-FR) uważam za mało prawdopodobny. Zarówno dla FR jak i Chin (nie bez racji) to USA są głównym przeciwnikiem, tak był, jest (pomimo chwilowego rozejmu) i będzie! Nie oznacza to że Rosja kocha Chiny i na odwrót ale wspólny wróg jednoczy jak mało kto. Historia nauczycielką życia mało kto o tym pamięta. Obstawiam w najbliższym czasie zaostrzenie konfliktu chińsko- amerykańskiego, osłabienie jedności państw europy zachodniej na korzyść FR co spotęguje np. kryzys ekonomiczny. Za 10-20 lat konflikt zbrojny między USA a Chinami a kto z kim pójdzie i dlaczego a także wynik tego starcia jest niewiadomą. Straci świat który stworzył potwory

ursus
wtorek, 3 grudnia 2019, 21:07

Tu nie chodzi o sojusze, ale o sytuacyjność. Proszę sobie wyobrazić sytuację geopolityczną Chin dążących do przejęcia roli światowego hegemona i wyjdzie dlaczego przejęcie terytorium FR leży w ich interesie. Przecież większość ich handlu odbywa się od południa drogą morską, co z powodzeniem może zablokować koalicja amerykańska. Ewentualne przebicie się Chińczyków na północ całkowicie rozwiązuje ten problem, co dla pozycji USA byłoby katastrofą. Jakkolwiek na to spojrzymy potencjał FR jest mniejszy od potencjału jankesów. Trzeba tu wspomnieć również o poparciu amerykańskim dla projektu Międzymorza, którego celem jest m.in. próba przyblokowania tzw. jedwabnego szlaku. Przepaść między FR, a Chinami jest ogromna, dlatego Putin kombinuje tam gdzie może, tj. na wschodzie, próbując rozbić NATO, które mocno ogranicza mu pole manewru. Zwłaszcza Polska jest geograficznie bardzo niewygodna dla FR. Generalnie gdzie "dwóch się bije tam trzeci korzysta" i póki co cała ta układanka opiera się na założeniu, że wszyscy chcą uniknąć konfliktu z USA - co eliminuje opcję sojuszu Chiny-Rosja i ustawia te mocarstwa naprzeciw siebie. Z punktu naszej geopolityki istotny jest m.in. przesmyk suwalski - do obrony państw Bałtyckich przed FR, Kaliningradu przed Chinami. Z resztą w przypadku agresji chińskiej na FR konieczne może być nawet wkroczenie tam WP w celu osłony ludności i uniknięcia desantu z Azji w bardzo kłopotliwym dla nas miejscu. Wyobrazić sobie chińskie desanty wzdłuż całej granicy FR w tym na Białorusi, czy Ukrainie nie trudno, wycofania rosyjskich wojsk z okręgu królewieckiego w takim scenariuszu również. Konflikt za 10-20 lat, a jakaś strefa zgniotu prawie na pewno dotrze i do nas. Przecież jakiekolwiek zaangażowanie USA na świecie ktoś może próbować wykorzystać i możemy mieć np. wrogie Niemcy na zachodzie i armię chińczyków na wschodzie. To jest właśnie spory paradoks tych wszystkich zbrojeń, że nasz potencjalny przeciwnik wcale nie musi nim być.

SOWA
niedziela, 1 grudnia 2019, 00:16

Rosja nie ma szans w konfrontacji z Chinami. To, że obecnie wydaje się to mało prawdopodobne nie oznacza, że tak nie będzie. Poznałem kilku Chińczyków i oni w Rosji nie widzą przyjaciela, wręcz mówią, że obecnie im jest niepotrzebna. Upadku muru berlińskiego, rozpadu ZSRR nikt nie przewidywał. Rosja niestety nie dotrzymuje kroku Chinom, USA a także mniejszym graczom . Nie wystarczy mieć silnej armii należy mieć sprawną, nowoczesną gospodarkę, a pod tym względem w Rosji nic nie zrobiono. Obecnie sytuacja tego kraju przypomina carską Rosję przed rewolucją. Kollos, imperium żyjące historią i propagandą będącą namiastką utraconego nowoczesnego świata. To niewiele aby utrzymać stabilność w kraju otoczonym wrogami.

sobota, 30 listopada 2019, 02:30

Ale to nie bajarze, tylko oficjalne statystyki mówią, że 150-o milionowe państwo zajmujące pół świata ma PKB na poziomie Holandii.

fanklub J. Bartosiak
piątek, 29 listopada 2019, 01:23

Podejrzewam rze nie jest w interesie USA aby Rosja sie zawalila bo to daloby Chinom Syberie i hegemonie w Azji. Raczej to NATO bedzie jeszcze bronic ginacej Rosji przed Chinami, i Polacy beda walczyc o Rosje. Historia jest bowiem pelna takich ironii.

Engelbrätsmüller
wtorek, 3 grudnia 2019, 15:20

Tom Clancy -"Niedźwiedź i Smok " oby beletrystyka nie stała się smutną rzeczywistością. A polskie ciągoty do zawierania dziwnych sojuszy - 1939 rok :-).

Davien
czwartek, 5 grudnia 2019, 16:47

Nie da sie, jak chcesz odnosniki Clancy'ego do dzisiejszej Rosji to polecam pózniejsze jego powieści o jacku Ryanie jr.

bender
piątek, 29 listopada 2019, 12:09

Od kilkudziesięciu lat Zachód próbuje przeciągnąć Rosję na swoją stronę, ale oni z uporem maniaka wolą konfrontację wierząc, że to Zachód padnie, a oni przetrwają jeszcze więksi niż są teraz. Nie mają przy tym żadnych realnych argumentów po swojej stronie, poza arsenałem atomowym i quasi religijnymi bujdami o Rosji jako kolejnym Rzymie. Swoją drogą to paradoks, że obywatele zlaicyzowanego państwa, gdzie stosowanie 10 przykazań nie jest specjalnie popularne, bez problemu wierzą w swoją wyjątkowość i opiekę bądź co bądź jednak moralnego Boga. W rosyjskiej przestrzeni medialnej znajdziesz apokaliptyczne mrzonki typu podwodne eksplozję nuklearne, które miałyby zniszczyć wybrzeża i niziny Europy i USA nie wyrządzają szkody rozległym obszarom rosyjskiego interioru. Kompletne szaleństwo, ale oni w to wierzą. Stare polskie przysłowie uczy, że ‘jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz’, więc nie zanosi się na obronę Rosji przez Zachód, jeśli już to raczej na spełnienie scenariusza z bardzo starego kawału o spokoju na granicy polsko-chińskiej.

anda
piątek, 29 listopada 2019, 19:38

Oj jak próbują to widać np. NS2, i jeszcze paru innych. Ileś lat temu Putin zaproponował utworzenie euroazjatyckiej unii od Lizbony do Władywostoku. Zaczynając od wolnego handlu, zniesieniu wiz itp. działając powoli na długi dystans. Ale dla zachodu przy podpuszczeniu przez USA dla którego stanowiło to śmiertelną konkurencję było to nie do przyjęcia.

ktos
czwartek, 28 listopada 2019, 13:17

O ile sie orientuje artykul 5 nie oznacza ze dany kraj wysle wojsko ale w "stosowny sposob" wykaze sie pomoca. Moze to byc wyslanie czolgow a moze byc nota protestacyjna. Jesli turcja otwarcie sprzeciwia sie wzmocnieniu wschodniej flanki ma prawo... inne kraje moga to olac i robic swoje. Natomiast w razie ataku na Turcie te kraje tez moga zareagowac stosownie czyli nota protestacyjna.

Adam
czwartek, 28 listopada 2019, 11:39

Turcja to koń trojański Nato chyba już jest na wylocie z paktu i w sojuszu z Rosją.

Jacek
czwartek, 28 listopada 2019, 10:32

Turcja ciagle chce do EU....my mamy prawo weta...

Kiks
czwartek, 28 listopada 2019, 13:59

Oni zawsze pozorowali. Ci bardziej wykształceni Turcy byli nawet przeciwni, bo wiedzieli, że to by doprowadziło do upadku UE i w rezultatcie szkody dla samej Turcji, bo ta żyje z UE.

Milutki
czwartek, 28 listopada 2019, 13:39

Turcja już się nauczyła że jej negocjacje o czlonkostwo w UE to tylko metoda nacisków przez kraje Europy i wymuszanie uległości , a członkostwa i tak może nie być nawet po spełnieniu wszystkich wymagań. Europie chodzi o to aby Turcja goniła zajaca i go nigdy nie złapała .

bender
piątek, 29 listopada 2019, 12:36

Turcja od 1963 roku była stowarzyszona z EWG a od 1987 aplikuje do UE. Czyli przez 56 lat przebywania w orbicie Zachodu i 32 lata aplikowania do zachodnich struktur nie udało się Turcji uznać i zrekompensować zbrodni na Ormianach (to akurat powinni zrobić sami z siebie nie czekając na zachęty), czy dostosować prawa i regulacji do standardów europejskich. Ba, od kiedy władze ma Erdogan następuje proces odwrotny: próby odwrócenia reform Ataturka i renesans edukacji religijnej (samo zestawienie tych terminów razem to oksymoron). Ogólnie historia aplikowania Turcji do UE wygląda na grubymi nićmi szytą próbę oszukania naiwnych europejczyków i wyłudzenia szerokiego strumienia kaski i przywilejów.

Milutki
niedziela, 1 grudnia 2019, 18:52

Ormianie i wszyscy co ich wspierają wpierw powinni się przyznać sami z siebie że to oni jako pierwsi zaatakowali Turcję . Stowarzyszenie z EWG było obopulną korzyścią a nie łaską czy przywilejem jednej ze stron

Marek
niedziela, 1 grudnia 2019, 11:18

Nie powiedziałbym, że "historia aplikowania Turcji do UE wygląda na grubymi nićmi szytą próbę oszukania naiwnych europejczyków". Kiedy rządziła tam armia był spokój. Zaczęła się demokracja, zaczął się cyrk. Demokracja zaczęła się wraz z procesem dostosowywania Turcji do UE. Powiedziałbym więc raczej, że zadufani w sobie Europejczycy, chcąc dostosować Turcję do europejskich demokratycznych standardów sami utorowali drogę Erdoğanowi.

Palmel
czwartek, 28 listopada 2019, 12:12

Turcja 50 lat starała się wejść do Unii i nic a Rosja dała im lepszą ofertę przelicytowałą Unię

SOWA
niedziela, 1 grudnia 2019, 00:19

Co Rosja dała Turcji? Oba kraje rozwijają swoją partię szachów. Nic więcej.

Lord Godar
piątek, 29 listopada 2019, 11:33

A to mam rozumieć że Wspólnota "Niepodległych" Państw to lepsze rozwiązanie niż UE ? Turcja jest ofiarą ambicji obecnego jej prezydenta , a Putin tylko wykorzystuje nadarzającą się okazję do osłabienia NATO czy UE , bo takich okazji szuka cały czas i wszędzie .

niedziela, 1 grudnia 2019, 11:20

Turcja jest ofiarą procesu demokratyzacji tego państwa. Choć oczywiście rację masz. Rosja tu nikogo nie przelicytowała.

Kocurro
czwartek, 28 listopada 2019, 10:43

Od jakiegoś czasu już nie chce.

MAZU
czwartek, 28 listopada 2019, 10:05

Turcja robi wszystko żeby wylecieć z NATO. Dlaczego? Erdo chce mieć broń atomową i być nietykalnym (jak Kim). Dowód: Szef niemieckiej dyplomacji Sigmar Gabriel. – Jeśli doprowadzimy do wypchnięcia Turcji z NATO, będzie próbowała stać się nową siłą nuklearną i rozpocznie zbrojenia. Tylko członkostwo w pakcie to uniemożliwia – mówił w niemieckim radiu Deutschlandfunk.

Dumi
czwartek, 28 listopada 2019, 10:00

Mam nadzieję, że w KOŃCU nasi politycy przejrzeli na oczy co wiąże się ze słowem TURCJA... Przypomnijmy, że jeszcze nie dawno braliśmy pod uwagę w przetargach sprzęt turecki... Ale dobrze się stało bo bardziej wymownie dotrze do naszych polityków, że liczenie na sojusze to śliski i niepewny temat. Własna armia, własny przemysł zbrojeniowy (maksymalnie jak to możliwe - obecnie więcej wydajemy niestety za granicami naszego kraju...), własny sprzęt wojskowy (na ile to możliwe). To są cele, które MAJĄ PRZYŚWIECAĆ POLITYKOM. Nie zgadzam się na 'handel polityczny" w przypadku armii. 60% budżetu na modernizacje wydajemy w Polsce albo staniemy się kolonią obcych państw...

Dudley
poniedziałek, 2 grudnia 2019, 15:19

Nadal powinniśmy brać pod uwagę sprzęt Turecki, jeśli przejęlibyśmy technologie pozwalające na utrzymanie tego sprzętu w gotowości to czego nie? Kto nam udostępni zaawansowane technologie USA? Oni to nam sprzedadzą technologię malowania i obsługi młotka w cenie rakiety kosmicznej. Technologie powinniśmy pozyskiwać z każdego dostępnego źródła Chiny, Turcja, Ukraina, a jeśli to nie groziłoby sankcjami to również z KRLD i Iranu, bez oglądania się na dylematy moralne.

Dyktatorek
czwartek, 28 listopada 2019, 08:33

Taka sytuacja ,że Polską pogrywa sobie taka Turcja świadczy o słabości naszego państwa o utracie renomy w ostatnich latach , kolejny przykład to tzw ustawa 447 , jeszcze kilka lat temu nie do pomyślenia ,żeby w oficjalnych wizytach pomiedzy USA /Polska był ten temat na piedestale ....smutne ale prawdziwe

niepoprawne ale proste
czwartek, 28 listopada 2019, 10:40

Nie, to świadczy o tym że powinniśmy zawierać wszelkie umowy bezpośrednio z USA, a nie z NATO. Oczywiście wszyscy piewcy UE, Rosji na to się oburzą i zaczną straszyć np. 447.

mobilny
czwartek, 28 listopada 2019, 11:15

Ustawa 447 jest faktem. Pytanie kiedy oraz w jaki sposób będzie egzekwowana. Silna Polska to silna armia a potem dopiero sojusze nie odwrotnie. USA to żaden gwarant

mobilny
czwartek, 28 listopada 2019, 09:17

Niestety ale paradoksalnie powinniśmy Turcji podziękować. Pokazuje jak papierowe jest NATO. Kto normalny buduje swą obronność opierając się na sojuszach? Kto normalny w dzisiejszych czasach zaprasza obce wojska do siebie i jeszcze im za to płaci?

Davien
czwartek, 28 listopada 2019, 13:16

No istotnie mobilny, twoja Rosja może Turcji podziekowac ze erdogan tak posłusznie wypełnia polecenia Putina.

hgkjhkjhkjhlhjk
czwartek, 28 listopada 2019, 11:19

Kto normalny buduje swą obronność opierając się na sojuszach? Kto normalny w dzisiejszych czasach zaprasza obce wojska do siebie? Niemcy? Wielka Brytania? Korea? Japonia? Turcja? Syria? Pewnie znalazło by się więcej.

Olo
czwartek, 28 listopada 2019, 21:41

a potem te zaciężne najemne wojska mówią - płacić, płacić, płakać i płacić....

fan Bartosiaka
środa, 27 listopada 2019, 23:00

Co by sie stalo jak Turcja zawetowalaby pomoc zbrojna w razie napadu Rosji na kraje Baltyckie albo Polske? Takie weto opozniloby reakcje NATO o jakies 2 tygodnie, wystarczajac Rosji aby opanowac wschod Polski.

hgikjhikuyiu
czwartek, 28 listopada 2019, 11:22

Strategicznie Turcji nie opłaca się wzmacniac Rosji, ale kwestia kurdyjska jest dla Turcji b. ważna, pozatym Erdogan nie do końca myśli racjonalnie, dlatego w Syrii jest non stop ogrywany przez Rosję.

het
środa, 27 listopada 2019, 21:27

zastanawiam się co turcja robi jeszcze w NATO ?

Milutki
środa, 27 listopada 2019, 21:11

Autorzy bolejący że Turcja niszczy spójność NATO ignorują fakt że ta spójność już wcześniej została zniszczona przez USA i inne państwa NATO wspierając wrogie Turcji bojówki. Teraz autorzy ci żądają aby Turcja zrzekła się przysługujących sobie praw w NATO do kolektywnej obrony po to aby kraje Europy środkowej zachowały poczucie spójności. Główną rolą YPG w Syrii była legitymizacja pobytu tam wojsk USA , dlatego też ISIS było długo utrzymywane przy życiu przez USA i YPG. Bez YPG ISIS też zostałoby pokonane, jeżeli nie przez USA to przez Asada i Rosję oraz Turcję która pokonywała ISIS w AlBab, państwa NATO też by sobie poradziły w inny sposób. To zupełnie normalne że władze Turcji robią czystki w armii po tym gdy armia próbowała przeprowadzić pucz. Branie w obronę puczystow przez zachodnich polityków i komentatorów pokazuje ich nieczyste intencje i jest wskazówką dla tureckich władz że muszą być wobec NATO ostrożni, to nie sprzyja spójności NATO i Turcja nie jest temu winna

oberwator
czwartek, 28 listopada 2019, 11:46

Kolega jest w bledzie. To turecki wywiad mocno wspolproacowal z ISIL. Prosze sobie poczytac turecka prase sprzed kilku lat. Czym jest wspierana przez Trucje obecna opozycje w Syrii. To terroyscie spod znaku al kajdy. W duzym skrocie : Turcja jest obecnie wiekszym zagrozniem dla dla swiata niz Korea Polnocna. Pucz : to normalne ze kilkadzist tysiecy ludzi niewygodnych dla obecnych wladz jest szykanowanych , wyrzucanych z pracy ( i nie chodzi tylko o wosjkowych ).

Milutki
czwartek, 28 listopada 2019, 16:51

ISIS zadeklarowała wrogość dla wszystkich ludzi na świecie ktorzy nie uznają ich kalifatu i władzy, z samej definicji okazali również wrogość Turcji. YPG/PKK też okazala wrogość Turcji. Turcja nie ma interesu faworyzować jednych wrogów ponad innych , układa się i prowadzi wojnę w zależności od doraźnego interesu. Obecni bojownicy z którymi współpracuje Turcja nie chcą podziału Syrii, chcą zachować jej jedność, przeciwnie YPG która chce podzielić Syrię i inne kraje regionu. To YPG jest wrogiem zarówno Syrii jak i Turcji. A więc jaka jest alternatywa dla oczyszczania armii i innych struktur z puczustow, pozwolić im aby się odrodzili i tym razem udało się im przeprowadzic pucz? Sympatycy YPG tak by chcieli ale władzą jest od tego aby temu zapobiec.

Marek
niedziela, 1 grudnia 2019, 10:53

A kolega kojarzy takich gości jak Dżamal ad-Din al-Afghani, Abdülhamid II i Abdülmecid II? Przecież ISIS to nic innego jak nawiązanie do Panislamizmu i nikt nie powiedział, że Turek, zwłaszcza "bardzo wierny" Turek nie może zostać kalifem. Poza tym z jakich puczystów i czy tylko armii? Bo coś mi się widzi, że ten szemrany pucz został zorganizowany przez samego Erdoğana po to, żeby pozbyć się "mniej wiernych" racjonalnie myślących zlaicyzowanych Turków nie tylko z wojska, ale także policji, sądownictwa i administracji cywilnej.

SimonTemplar
czwartek, 28 listopada 2019, 10:01

Pokrętne to twoje rozumowanie. Wrogie Turcji sily jak piszesz to Kurdowie ktorzy walcza o niepodlegle panstwo dla wlasnego 20 milionowego narodu. Turcja ma mozliwosc samodzielnie ich odeprzec nawet niewielka cząstką wkasnych sil. Natomiast zapedy militarne Rosji wobec sąsiadow to inna skala bo sąsiedzi Rosji nie obronia sie sami.

Milutki
czwartek, 28 listopada 2019, 11:05

Generalnie tak, Turcja nie poprosiła NATO o pomoc w walce, Turcja poprosiła NATO i poszczególne państwa aby nie wspierali wrogów Turcji zagrażających jej integralności terytorialnej, państwa NATO takie jak USA jednak zignorowały tą prośbę sprzeniewierzając się głównej idei NATO wzajemnej obrony państw czlonkowskich.

Dudley
czwartek, 28 listopada 2019, 03:09

NATO nie jest policją, jest strukturą dbającą o integralność terytorialną swoich członków. To nie Kurdowie z Syrii i Iraku atakują państwo tureckie zagrażając jej integralności terytorialnej a na odwrót Turcja zaatakowała inne państwo zajmując jej terytorium, wcześniej wspierając ISIS w walce z Kurdami i syryjską opozycją demokratyczną. Erdogan to islamista marzący o przywróceniu Imperium Otomańskiego, chcący grać pierwsze skrzypce w regionie, konkurujący z AS, Iranem i Egiptem, najchętniej przywłaszczyłby sobie roponośne tereny Syrii i Iraku pod pretekstem walki z "terroryzmem Kurdyjskim". NATO powinno ewakuować cały personel z Turcji, zawiesić Turcję w prawach członka sojuszu, a UE nałożyć sankcje za nielegalne odwierty na Cyprze i poczekać aż Recep sam się ugotuje we własnym sosie. Ciekaw jestem ile Turcja wytrzymałaby, konkurując z tyloma przeciwnikami. W izolacji politycznej militarnej i gospodarczej. Po paru latach jakby im bieda zajrzała w oczy, powinny im wywietrzeć z głowy ekspansjonistyczne zapędy i wspieranie islamistów w regionie. A jak nie to nikt po nich płakać nie będzie niech idą własną drogą. Armia w Turcji od dziesięcioleci stała na straży laickiego państwa i cieszyła się wysokim poparciem mimo kolejnych przewrotów. A bajki o zwalczaniu ISIS przez Turcję to opowiadaj gdzie indziej, tutaj to raczej masz małe szanse że ktoś tobie uwierzy. Sunnicki Islamista Erdogan wykorzystywał sunnickich islamistów z ISIS do walki z alawickimi heretykami i Kurdami w Syrii oraz szyitami w Iraku.

Marek
niedziela, 1 grudnia 2019, 11:04

Nie zawsze się z tobą zgadzam, ale tym razem uważam, że rację masz. Przynajmniej częściowo. Problem jednak polega na tym, że Erdoğan choć to islamista głupi nie jest. Pod pretekstem zamachu na swoją osobę posłał do więzienia tych wszystkich, którzy kiedyś stali na straży laickiego państwa. Poparcie społeczne, poparciem społecznym. Ale ono nie załatwia wszystkiego. Potrzebni są jeszcze oficerowie, którzy mogą odpowiednio pokierować armią, żeby go utrącić.

Milutki
czwartek, 28 listopada 2019, 10:07

YPG jest odnogą PKK, przyznał to amerykański sekretarz obrony Ashton Carter przed kongresem. Niestety wielu ludzi wierzy w bajki o YPG obroncach przed ISIS , nie przyjmują faktów. YPG powstało przed ISIS, zwykle sprawdzenie kalendarium pokaże że coś tu nie gra. Turcja prowadzi wojnę obronną przeciwko PKK. Turkom się przywrócenie imperium Osmańskiego a Polakom marzy się międzymorze, ale to nie jest powód do wyrzucania Polski z NATO. Ostatnio to zwykli obywatele obronili demokratycznie wybrane władze przed armią, takie to armia ma poparcie.

Davien
czwartek, 28 listopada 2019, 13:19

Milutki i znowu kłamiesz. YPG nie jest odnoga PKK . Całą reszta to jedynie usprawiedliwianie tureckiej agresji i ludobójstwa.

tyle
czwartek, 28 listopada 2019, 11:14

Turcja prowadzi od lat działania ludobójcze wobec Kurdów, bądź co bądź swoich obywateli. Już przed laty pisałem , że Turcja to islamski koń trojański w NATO. Pamiętam informację z przed wielu lat , jak to Turcja zażądała bajońskich sum od USA za zgodę na przepuszczenie amerykańskich wojsk przez swoje terytorium (wojna w Zatoce). Już wtedy było widać jaki to z Turcji lojalny natowski sojusznik. Agresywne zachowania Turcji wobec Grecji , też były tolerowane przez dziesiątki lat. Zaczynamy zbierać tego owoce .

bender
czwartek, 28 listopada 2019, 22:13

Jest tego jeszcze więcej. Najpierw rozpad sojuszu z Izraelem, ale wciąż blisko USA i NATO. Teraz erozja związków transatlantyckich. Pozostający u władzy od 2003 r. Erdogan najwyraźniej chce sobie uwolnić ręce przed jakąś większą rozróbą. Albo odwrócić dotychczas prozachodni kurs Turcji. Myślę, że jest silnie motywowany religijnie, co jednak wydaje się absurdem w geopolityce XXI wieku, ale wierzy też w jakiś nowy 'koncert mocarstw', w którym widzi Turcję przy stole. To ostatnie stawiałoby go niestety pośród przeciwników obecnego porządku geopolitycznego, czyli naszych strategicznych przeciwników.

Milutki
czwartek, 28 listopada 2019, 19:34

Oskarżenia Turcję o przeprowadzanie ludobójstwa Kurdów to wytwór propagandy, nic takiego nie ma miejsce i nie zostanie na to przytoczony żaden dowód

czwartek, 28 listopada 2019, 10:00

YPG jest odnogą PKK robiąca zamachy terrorystyczne w Turcji i próbujące podzielić ten kraj , przyznał to amerykański sekretarz obrony Ashton Carter przed kongresem . Niestety bajki o YPG obroncach przed ISIS dało sobie wcisnąć wielu ludzi i łatwo nie chcą zmierzyć się z prawdą . TurPolska chce przywrócenia międzymorza,

obserwator
czwartek, 28 listopada 2019, 11:49

Prosze przestac wierzyc w brednie opowiadane przez Tureckie wladze szczegolnie o Kurdach. To jeden wielki fake news.

Dudley
czwartek, 28 listopada 2019, 11:43

Tak Turcja prowadzi wojnę obronną, tak jak Hitler, Stalin, z Polską w 39, a AK to była organizacja terrorystyczna. Amerykańskie źródła są tak samo wiarygodne jak rosyjskie, czy chińskie. Amerykański polityk powie to samo co polski, czyli wszystko co jemu pasuje. Niektórym polskim politykom mami się międzymorze, jako koalicja suwerennych państw i ścisła współpraca, a nie jako zaborcza imperialistyczna polityka Erdogana. Weź się człowieku nie ośmieszaj, YPG nie ma nic wspólnego PPK oprócz tego że obie organizacje to kurdyjskie organizacje bojowe. Kurdowie wbrew powszechnej opinii nie są jednolitym narodem i wiele ich dzieli, stąd różne organizacje działają na różnym terenie i nie wchodzą sobie w drogę. Ale ty to na pewno doskonale wiesz, ale jak się ma taką robotę.....

Milutki
czwartek, 28 listopada 2019, 16:32

Źródło źródłu nie równe, to co ja podałem to sprzed szerokiego wsparcia udzielanego YPG, wtedy jeszcze mogli powiedzieć prawdę, sekretarz obrony przed kongresem, za kłamstwo odpowiadałby karnie. Są też późniejsze źródła propagandowe amerykańskie głoszące że to osobne organizacje, ignorujące wcześniejsze deklaracje . Nigdzie Turcja nie zadeklarowała że w ramach marzeń o Imperium Osmańskim będzie kogokolwiek napadać .

Dudley
czwartek, 28 listopada 2019, 23:28

Nie deklarowała, bo Erdogan nie skończył prestiżowych szkół w GB i nie wie że przed atakiem trzeba przeciwników uprzedzić by mieli szansę się przygotować i walka była sprawiedliwa, nie wie też słabszych się nie bije. Ale skąd to może wiedzieć jak wychował się na ulicy w biednej portowej dzielnicy.

Niemilutki
czwartek, 28 listopada 2019, 10:33

Czyli wychodzi na to że Polska tworząc międzymorze najedzie inne państwa, bo tak zrobiła Turcja... normalnie mądrość wschodu.

Milutki
czwartek, 28 listopada 2019, 10:51

Kierując się retoryką że marzenia o Imperium Osmańskim są zagrożeniem to marzenia o międzymorzu należy uznać za zagrożenie . Lepiej taką retorykę jednak odrzucić . Turcja wkroczyłaby do Syrii nawet gdyby Turcją władał inny polityk niż Erdogan, nawet z innej partii. W Turcji jest powszechna zgoda na tą interwencję jako element wojny obronnej

gg
czwartek, 28 listopada 2019, 03:05

Jednym z powodów, dla których Turcja nie została przyjęta do Unii Europejskiej - w przeciwieństwie do np Bułgarii, co bardzo Turcję boli - jest fakt łamania podstawowych praw mniejszości kurdyjskiej, łącznie z torturami i porwaniami dokonywanymi przez Jandarma i Policje. Nie będę pisał o szczegółach, można pogooglac. To po prostu nie są standardy cywilizowanego świata. YPG w Syrii powstało, by miejscowa ludność mogla się bronić przed horrorem Daesh, i nikt Kurdów nie może winić, za to że postanowili się bronić. Okazało się, że potrafią się bronić skutecznie, chociaż Turcja robiła wiele by im przeszkodzić, na przykład gdy Kobani było szturmowane przez dżihadystów Daesh. Teraz dżihadyści przeszkoleni i wyposażeni w Turcji, noszący tureckie mundury NATO, doprowadzili do exodusu ponad 200.000 rdzennych mieszkańców ziem kurdyjskich wzdłuż granicy. I według propagandy tureckiej nie jest to czystka etniczna. Jakie są owe nieczyste intencje Zachodu wobec Turcji? Oczekiwanie przestrzegania standardów demokratycznego państwa prawa i podstawowych praw mniejszości narodowych? Przyznanie się do ludobójstwa mniejszości Armeńskiej (według rożnych źródeł około 1.5 mln ofiar w latach 1914- 23)? Może faktycznie Turcji Erdoğana bardziej po drodze jest z Rosją Putina?

Milutki
czwartek, 28 listopada 2019, 10:18

YPG powstało przed ISIS a więc nie mogło powstać aby się bronić przed ISIS. Przed ISIS broniła się też AlKajda ale nikt nie wspiera z tego powodu AlKajdy, tak samo nikt nie powinien wspierać YPG. YPG cały czas przegrywało z ISIS, dopiero intensywne amerykańskie wsparcie lotnicze zbrojenie i wsparcie na lądzie spowodowało że YPG z mozołem zaczęło wygrywać. Patrząc na ilość wsparcia jakie dostali YPG wypada jako słaba militarnie organizacja, kto inny też by wygrał. Na nieczyste intencje wskazuje fakt że jakoś nikt się nie cieszył gdy lud turecki obronił demokratyczne władze puczem wojskowym, problem postrzega się w czystkach w armii jakie potem nastąpiły, dobrze widać komu zachód kibicuje i bynajmniej nie jest to demokracja o której tyle trąbi. Kurdowie tak jak każda mniejszość ma swoje problemy i problemy te powinna rozwiązywać bez terroryzmu, zresztą to Erdogan dał Kursom najwięcej praw kulturalnych. Ormianie wpierw niech przyznają fakt historyczny że pierwsi zaatakowali Turków w 1915 roku i wsparli atakujących Rosjan

bender
czwartek, 28 listopada 2019, 13:32

Do prawidłowej oceny sytuacji brakuje kilku składników, więc pomogę. Primo NATO jest sojuszem obronnym państw współdziedziczących wartości takie jak wolność polityczna i gospodarcza, prawa człowieka, poszanowanie prawa międzynarodowego. W tej płaszczyźnie Turcja Erdogana wyraźnie odstaje od reszty NATO, a ustawka z puczem nie była niczym innym niż pretekstem do masowych prześladować opozycji i czystki w wojsku. Secundo NATO umieściło swoje siły w Turcji chroniąc jej terytorium zarówno podczas wojen z Saddamem jak i Assadem. Turcja natomiast organizowała napięcia wokół wojsk sojuszniczych i kompletnie zawaliła ochronę kontrwywiadowczą. Tertio wreszcie, to zakup S-400 przeciw NATO czy obecne próby szantażu. Sytuacja jest wciąż do opanowania, ale z obecnym prezydentem USA mamy problem silnego przywództwa, czy w ogóle jakiejkolwiek strategii długofalowej (wszyscy go ogrywają jak chcą). Tak czy siak żarna historii mielą nieustannie i docelowo można się spodziewać jakiegoś zawieszenia Turcji w prawach członka czy jak to zgrabnie ujęto w artykule izolacji Turcji zarówno wewnątrz paktu jak i na arenie międzynarodowej.

Davien
czwartek, 28 listopada 2019, 13:24

Milutki YPG powstało do walki z rezimem Asada, tym samym co twój Erdogan chciał obalic i od poczatku walczyli z ISIS jak to tylko pojawiło sie w Syrii. Nie było żadnego puczu w Turcji ale fake Erdogana by sie rozprawić z opozycją . Jakbys nie zaklinał rzeczywistości Turcy popełnili ludobójstwo na Ormianach a teraz zaczynaja to samo w Syrii biorąc przykład z Rosji

Milutki
czwartek, 28 listopada 2019, 14:49

YPG nie tylko walczyło z Asadem ale też chciało podzielić Syrię ale rownież Turcję gdzie działa jej pokrewne PKK, Turcja prowadzi przeciwko temu wojnę obroną. Przywolywanie spiskowej teorii że Erdogan sam na siebie zrobił pucz świadczy że na Turcję właściwie nie ma żadnego argumentu. Jakkolwiek Ormianie i ich sympatycy nie zaklinaliby rzeczywistosci fakt jest taki że to oni byli agresorami, a nie mówią o tym bo wiedzą że to i inne spawy zmieniają postać rzeczy calkowicie

bender
czwartek, 28 listopada 2019, 20:07

Powiadasz, że gdybyśmy na miejscu Turcji postawili dajmy na to Polskę, a zamiast Kurdów wzięli Słowaków, którzy zaatakowali nas razem z Hitlerem w 1939 r., to powinniśmy wyrżnąć milion, albo biorąc pod uwagę ich większy potencjał ludnościowy dwa miliony i oczekiwać przeprosin? Zbyt wiele razy w historii to nasi cywile padali ofiarą ludobójstwa, żebyśmy dziś popierali łamanie praw człowieka, a w szczególności czystki etniczne. To powinna być kwestia pryncypiów moralnych i to powszechnych, ale może dotychczasowa historia Turcji była zbyt mało tragiczna by jej władze podzielały te przekonanie. I żeby nie było, że jesteśmy święci, niestety nie, bo w nowożytnej Polsce też mamy swoje grzeszki. Ale skala masakry Ormian jest tak ogromna, że trudno ją wytłumaczyć zemstą. Polski Sejm w 2005 r. nazwał masakrę Ormian ludobójstwem.

Milutki
piątek, 29 listopada 2019, 00:11

Między Słowakami a Ormianami jest taka różnica że Słowacy byli agresorem zewnętrznym natomiast Ormianie agresorem wewnętrznym, zaatakowali Turcję od środka i dali preludium tego co chcą zrobić zaczynając przeprowadzać czystki etniczne. Jeżeli Ormianie mają coś do zarzucenia Turcji to niech mówią , ale niech mówią całą prawdę a nie tylko wybiórczo aby w opinii światowej wywołać określoną reakcję jakby się bali całej prawdy że opinia światowa jednak nie okaże im takiego współczucia na jakie liczą

bender
piątek, 29 listopada 2019, 11:14

Człowieku, opowiadasz o zorganizowanej zbrodni. Wymordowanie miliona Ormian to ogromna, zaplanowana operacja, duże koszty, dziesiątki tysięcy zaangażowanych mundurowych. To potworna, wstrętna i wyrachowana zbrodnia, za którą Turcja i Turcy odpowiadają i żadne chowanie głowy w piasek ani udawanie, że nic się nie stało nic tu nie pomoże. Żadne bajdurzenie o wrogach wewnętrznych czy zewnętrznych (zwłaszcza, że Turcja okupowała wiele narodów). Inna sprawą, że za zbrodnią powinna podążać kara, która wciąż jeszcze nie nastąpiła. Ciekawe, czy samoizolacja Turcji ze struktura Zachodu pozwoli na powrót tematu i jakąś formę ukarania Turcji.

Milutki
piątek, 29 listopada 2019, 12:11

No właśnie głowę w piasek chowaja ci co piszą o ludobójstwie Ormian, nie chcą napisać całej prawdy. Skoro jest to takie bez znaczenia na ocenę końcową to dlaczego jest pomijane i nie jest dane słuchaczom samodzielne dokonac oceny? Jest obawa że jednak słuchacze przyznają rację chociaż częściowo drugiej stronie. Ormianie zaatakowali Turcje od środka, nie dało się ich odeprzeć jak wroga zewnętrznego bo oni byli w srodku, wsparli wkroczenie rosyjskiej armii, tureckie państwo było wtedy wykończone walką na froncie I WŚ, dlatego właśnie zaangażowali w akcję Kurdów bo tureckich sił brakowało. Ormianie z Rosjanami dążyli do całkowitego unicestwienia Turcji, zaczęli przeprowadzać własne czystki etniczne.

Dudley
czwartek, 28 listopada 2019, 11:58

Jak to nikt nie wspiera Al kaidy a Turcja to co? Erdogan wspiera każda islamistyczną organizację terrorystyczną którą może wykorzystać do własnych celów. Inna sprawa że wspiera raz jednych raz drugich, pewno nauczył się od amerykanów. Z tym ludem tureckim to pojechałeś ostro, nacjonalistyczne bojówki nazywać ludem Turcji, to może bojówki NSDAP też tak nazwać? i naszych "narodowców" byliby dumni

Leon
środa, 27 listopada 2019, 21:04

Niech sobie NATO gęby sprzeciwem Turcji nie wyciera. Artykuł 5, z tego co wiem, nie zmusza członków do automatycznego udzielenia pomocy. Więc jeżeli wszyscy tak bardzo chcą nam pomóc, tworząc realne plany ewentualnościowe, wzmacniając obecność wojskową na wschodniej flance, mogą to robić bez jej aprobaty.

BUBA
środa, 27 listopada 2019, 20:05

Czy nikt turkom niepowiedzial ze NATO jest sojuszem obronnym a nie agresorem.

Polish blues
środa, 27 listopada 2019, 19:47

Czas przestać zaklinać rzeczywistość. Turcja stała się przyjacielem Rosji a wrogiem NATO (w tym Polski) - nawet jeśli twierdzi coś innego - liczą się czyny a nie słowa - a jakie są czyny Turcji każdy widzi. Im szybciej się tę narośl wytnie, tym mniej szkód uczyni. Przedłużanie członkostwa Turcji w NATO zabije sojusz jak rak.

Milutki
czwartek, 28 listopada 2019, 10:24

Nie to NATO stało się wrogiem Turcji, państwa NATO wspierają wrogie Turcji bojówki i wyrażają sprzeciw wobec usuwania z armii puczystow którzy dokonali zamachu na demokratyczne władze. NATO powinno się poprawić

Davien
czwartek, 28 listopada 2019, 13:26

Panie Milutki NATO jest sojuszem obronnym i nie będzie wspierac agresji Turcji i jej awanturnictwa. Nie podoba wam sie w NATO, droga wolna, nikt was zatrzymywac nie będzie:)

Milutki
czwartek, 28 listopada 2019, 14:50

Turcja broni się przed YPG która jest odnogą PKK, dowody przekazałem w innym poście, do nich się odnies

Davien
czwartek, 28 listopada 2019, 20:26

Nie, panei milutki, Turcja napadła na Syrię atakując własnei YPG które dziąłało wyłacznei w Syrii wiec po porostu zmyslasz. A te twoje dowody jak widziałem sa warte tyle samo co propaganda AMAK-u.

Milutki
piątek, 29 listopada 2019, 00:21

Hmm, wypowiedź amerykańskiego sekretarza obrony przed własnym kongresem nazywasz zmyśleniem. No cóż można i tak brnąć w zaparte

bender
czwartek, 28 listopada 2019, 13:09

Darmowa lekcja logiki Milutki jest taka, że jeżeli zdanie będące podstawą wynikania jest fałszywe, to konkluzja też jest fałszywa. Ergo to co napisałeś jest nieprawdą. Q.E.D.

Marek1
czwartek, 28 listopada 2019, 12:17

Wracaj bredzić do swej ambasady - w Polsce wszyscy wiedzą JAK jest naprawdę i dokąd prowadzi Turcję Erdogan

sff
czwartek, 28 listopada 2019, 21:57

jeśli jesteś tak wszystko wiedzący to podaj wygrywające numery totka na najbliższe losowanie

Davien
piątek, 29 listopada 2019, 19:14

A po co ,zeby ci na Syberii PKB podskoczyło 5x w góre:)

Dalej patrzący
środa, 27 listopada 2019, 18:27

Każde zagrożenie, każda sytuacja kryzysowa - to jednocześnie SZANSA. Tylko tak powinniśmy się nauczyć patrzeć na takie sprawy. Taka sytuacja to bardzo dobry pretekst do przeniesienia B61 z Incirlik do Polski. Oczywiście "tymczasowo" i z "naglącej potrzeby wynikłej ze stanu wyższej konieczności w imię dobra wspólnego i bezpieczeństwa jako nadrzędnego kryterium". Co nasi "politycy" NATYCHMIAST powinni "sprzedać" Waszyngtonowi - jako interes USA. Czyli - USA wychodzi z twarzą z całej sytuacji, ba, potwierdza TYM BARDZIEJ swoje przywództwo i swoją sprawczość jako SKUTECZNY lider NATO. Polska "bocznymi drzwiami" dostaje de facto NATO Nuclear Sharing. Zaś Turcja staje się przykładem dla innych, jak kończy się obstrukcja i szantaż. Tylko, czy ktokolwiek z mrowia naszych "decydentów" w ogóle na to wpadnie? A jeszcze - czy "ośmieli się" wrzucić taki sygnał do Waszyngtonu? Na razie mieliśmy przykład wizyty naszego prezydenta w Waszyngtonie. Na pytanie "dlaczego nie poruszył kwestii 447?" - odpowiedział ze szczerością dziecka: "bo strona amerykańską nie miała tego w agendzie". No comment dla takiej "aktywności" politycznej i TAKIEGO dbania o polska rację stanu....

Fanklub Daviena
środa, 27 listopada 2019, 21:07

Jak myślisz że USA przeniosą broń atomową do Polski by Rosja odwetowo reaktywowała bazę bombowców strategicznych na Kubie lub utworzyła nową w Wenezueli, to się mylisz. Bez tego USA ma kłopoty: już 4 stan się zbuntował przeciw FED i dolarowi i uchwalił, że złoto i srebro są na ich terenie równoprawnym z dolarem środkiem płatniczym... A jeszcze do 1972 posiadanie złota w USA za wyj. osobistej biżuterii było zakazane...

Davien
czwartek, 28 listopada 2019, 13:28

No funku usmiałem sie jak norka:) Kuba to z wami nic wspólnego nie chce mieć, raz juz chcieliście miec tam bazę i jak niepyszni zwiewaliscie z powrotem, w Wenezueli to wam ta baze na złom rozbiorą, a bajki o jakims buncie to sobie opowiadaj na Syberii może ktos ci uwierzy:)

jhgiuyiuoui
czwartek, 28 listopada 2019, 11:32

Niewiem, czy Rosja by nie wolała Nuclear Sharing w Polsce zamiast w Turcji. Nuclear sharing w Polsce nie penetruje tak głęboko perymetru Rosyjskiego jak ten w Turcji. Poza tym nuclear sharing w Polsce jest bardziej zarządzalny i bezpieczniejszy dla Rosji niż w Turcji.

Młam
czwartek, 28 listopada 2019, 21:03

Na dzień dzisiejszy to może jednak nie: Turcja nie dostanie F-35, Polska je wkrótce zamówi. F-35 i B61 to groźne dla Kremla połączenie, i będąc w naszym arsenale dawałby nam do ręki dobre karty. Wobec braku wyraźnych gwarancji parasola atomowego od naszych amerykańskich sojuszników takie pośrednie podanie piłki może nam wyjść na lepsze.

Davien
piątek, 29 listopada 2019, 19:15

Młam, Polska w NS nie jest wiec i F-35 dla Polski nie beda przenosic B-61. Natomiast Tureckie F-16 moga.

Młam
poniedziałek, 2 grudnia 2019, 03:41

Ehm, wiem przecież. Komentarz odnosi się do hipotetycznej sytuacji opisanej wyżej przez kolegę.

golden
czwartek, 28 listopada 2019, 11:30

"zakazane" było posiadanie monet i sztabek inwestycyjnych. "zakazane", bo nikt tego nie egzekwował :) część państw (tych mocno zadłużonych) UE ponoć chce takiej powtórki u siebie ...

Romeo_Charlie
środa, 27 listopada 2019, 18:23

Jak tam zwolennicy Turcji? Jakieś komentarze? Moim zdaniem sprawa S400 vs F16 została właśnie wyjaśniona.

pamiętliwy
środa, 27 listopada 2019, 18:12

Grozić może tylko USA.

Amen
środa, 27 listopada 2019, 23:16

Święte słowa. USA i nikt inny. (No i jeszcze "sankcje na wszystkich i na wszystko").

Romeo_Charlie
środa, 27 listopada 2019, 18:11

Jak tam zwolennicy Turcji? Jakie komentarze? W czyjej drużynie gra Turcja? Wyjaśniła się sprawa S400 i F16.

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama