Reklama
Reklama
  • WIADOMOŚCI

Czy Rosja może zaatakować NATO? Generał o zasobach Polski i sile Rosji

Generał Veiko-Vello Palm
Generał Veiko-Vello Palm
Autor. Sillerkiil / Wikimedia Commons / CC BY-SA 4.0 (https://creativecommons.org/licenses/by-sa/4.0/)

W rozmowie z dr. Aleksandrem Olechem dla Defence24.com emerytowany estoński generał dywizji Veiko-Vello Palm odniósł się do zagrożenia militarnego ze strony Rosji, zdolności obronnych państw bałtyckich oraz przygotowania NATO do ewentualnego konfliktu. Były zastępca dowódcy Estońskich Sił Zbrojnych podkreślił, że mimo ogromnych strat poniesionych podczas wojny na Ukrainie, Rosja nadal pozostaje poważnym zagrożeniem dla państw wschodniej flanki Sojuszu.

Reklama

Generał o złej sytuacji w regionie

Zdaniem generała zagrożenie ze strony Rosji nie jest dla Estonii kwestią hipotetyczną, lecz podstawowym założeniem planowania obronnego od dziesięcioleci. Palm zwrócił uwagę, że choć coraz więcej europejskich państw dostrzega niebezpieczeństwo, to nie zawsze przekłada się to na działania odpowiadające skali zagrożenia. Podkreślił przy tym, że pełna odpowiedzialność za niestabilność w regionie spoczywa wyłącznie na Moskwie.

„Prawda jest znacznie prostsza: za złą sytuację bezpieczeństwa w naszym regionie odpowiada Rosja. W stu procentach. Estonia, Łotwa, Litwa, Polska czy Finlandia nie mogą rozwiązać tego fundamentalnego problemu poprzez zmianę własnego zachowania. Środowisko bezpieczeństwa poprawi się dopiero wtedy, gdy zmieni się sama Rosja” – oznajmił gen. Veiko-Vello Palm.

Pełen wywiad dr. Aleksandra Olecha z gen. dyw. rez. Veiko-Vello Palmem można przeczytać na portalu Defence24.com.

Reklama

Słaby punkt NATO na Bałtyku

W wywiadzie Palm wskazał również na problem związany z organizacją dowodzenia siłami NATO w regionie Morza Bałtyckiego. Jak wyjaśnił, sama obecność wojsk sojuszniczych nie gwarantuje skutecznej obrony, jeżeli poszczególne formacje nie będą zdolne do natychmiastowej współpracy.

Szczególne obawy generała budzi przebieg granicy odpowiedzialności dwóch dowództw NATO, która w razie konfliktu mogłaby zostać wykorzystana przez przeciwnika.

„Jedną z kwestii, które naprawdę mnie niepokoją, jest struktura dowodzenia NATO w naszym regionie. Granica między obszarami odpowiedzialności dwóch Połączonych Dowództw Sił NATO przebiega przez Morze Bałtyckie. Każdy dowódca wojskowy wie, że granice między ugrupowaniami mogą stanowić potencjalne słabości.

Planując atak, celowo poszukuje się styków między jednostkami przeciwnika, ponieważ właśnie tam koordynacja i zakres odpowiedzialności mogą być mniej jednoznaczne. A obecnie mamy taki styk w jednym z najważniejszych strategicznie obszarów z punktu widzenia obrony państw bałtyckich” – zauważał generał.

Reklama

Kiedy Rosja zaatakuje?

Generał odniósł się także do pojawiających się w debacie publicznej prognoz dotyczących możliwego terminu rosyjskiej agresji na państwa NATO. W jego ocenie znacznie ważniejsze od wskazywania domniemanych dat jest rozpoznanie okoliczności, które mogłyby skłonić Kreml do podjęcia takiej decyzji. Palm wymienił dwa scenariusze, które w jego ocenie są szczególnie niebezpieczne dla bezpieczeństwa Sojuszu.

„Dlatego ostrożnie podchodzę do prób przewidywania, kiedy Rosja mogłaby zaatakować NATO. Z punktu widzenia planisty obronnego bardziej użyteczne jest pytanie, w jakich warunkach Moskwa mogłaby uznać, że taki atak ma szanse powodzenia. Dostrzegam dwa szczególnie niebezpieczne warunki.

Po pierwsze, sytuację, w której Moskwa uzna, że NATO nie będzie w stanie zapewnić wystarczająco szybkiej i jednolitej odpowiedzi politycznej oraz militarnej. Po drugie, sytuację, w której Rosja uwierzy, że może osiągnąć zaskoczenie i stworzyć militarne fakty dokonane, zanim Sojusz zdoła skutecznie zareagować” – stwierdził wojskowy.

Reklama

Pełen wywiad dr. Aleksandra Olecha z gen. dyw. rez. Veiko-Vello Palmem można przeczytać na portalu Defence24.com.

„Naszym zadaniem jest przetrwać"

Palm zaznaczył, że państwa położone najbliżej Rosji mają ograniczoną głębię strategiczną, a w przypadku Estonii szczególne znaczenie ma również niewielki potencjał demograficzny. Z tego względu przygotowania obronne muszą obejmować nie tylko siły zbrojne, ale także administrację, przemysł i społeczeństwo. Jak podkreślił, podstawą skutecznego odstraszania jest przekonanie rosyjskich władz, że ewentualna agresja spotka się z natychmiastową i dotkliwą odpowiedzią.

„Dopóki Rosja się nie zmieni, naszym zadaniem jest przetrwać. Przetrwanie nie oznacza jednak spokojnego siedzenia i czekania. Oznacza tak dobre przygotowanie – militarne, polityczne i społeczne – aby sama Rosja była przekonana, że jeśli komuś w Moskwie przyjdzie do głowy głupi pomysł, konsekwencje będą natychmiastowe i niezwykle bolesne. To właśnie istota odstraszania. Nie wystarczy, że my wierzymy w swoją zdolność do obrony. Rosja również musi w nią wierzyć” – oceniał Palm.

Reklama

Generał o zasobach Polski i państw bałtyckich

W wywiadzie dla Defence24.com generał odniósł się również do zasobów, jakimi dysponują Polska i państwa bałtyckie w kontekście ewentualnego konfliktu z Rosją. Palm podkreślił, że państwa regionu nie mają nieograniczonych możliwości, dlatego powinny znacznie skuteczniej wykorzystywać istniejącą infrastrukturę wojskową i cywilną. Jako przykład wskazał polską sieć szpitali, która mogłaby zapewniać wsparcie medyczne jednostkom estońskim, ograniczając konieczność transportowania rozbudowanego zaplecza logistycznego. Oto, jak zreferował tę kwestię generał Veiko-Vello Palm:

„Kilka lat temu przekonywałem, że formacja sojusznicza powinna być zdolna do przemieszczenia się w dowolne miejsce na terytorium państw Sojuszu, zabierając ze sobą być może jedynie jedną trzecią swojego standardowego zaplecza logistycznego. Pozostałe wsparcie, wszędzie tam, gdzie jest to praktycznie możliwe, powinno pochodzić od państwa przyjmującego. Nazywam to „życiem z zasobów lokalnych”, ale nie w tradycyjnym wojskowym rozumieniu, polegającym na rekwirowaniu wszystkiego, co jest dostępne. Chodzi o korzystanie z wcześniej uzgodnionego wsparcia państwa gospodarza.

Rozważmy przykład estońskiej jednostki przemieszczającej się do Polski. Po co zabierać ze sobą całą strukturę zabezpieczenia medycznego, skoro można polegać na rozbudowanej i sprawnej polskiej sieci szpitali? I odwrotnie, jeżeli polska jednostka przemieszcza się do Estonii, czy naprawdę musi zabierać wszystkich swoich mechaników, sprzęt ewakuacyjno-remontowy i ciężkie maszyny inżynieryjne? Część tych usług mogłyby zapewnić estońskie organizacje wojskowe i cywilne. I z pewnością nie musimy transportować wody i paliwa przez całą Europę, jak gdybyśmy prowadzili operację w Afganistanie.

Reklama

Naturalnie wymaga to wcześniejszego planowania, porozumień, ustaleń dotyczących finansowania oraz ćwiczeń praktycznych. Nie można po prostu zakładać, że zasoby państwa przyjmującego będą dostępne, szczególnie gdy samo to państwo również prowadzi wojnę.”

Pełen wywiad dr. Aleksandra Olecha z gen. dyw. rez. Veiko-Vello Palmem można przeczytać na portalu Defence24.com.

Czy pokój z Rosją jest możliwy?

W rozmowie poruszono również kwestię perspektyw zakończenia wojny na Ukrainie oraz możliwości osiągnięcia trwałego porozumienia z Moskwą. Estoński generał zwrócił uwagę na rosnące zmęczenie konfliktem w części zachodnich społeczeństw, jednocześnie przestrzegając przed utożsamianiem zakończenia działań zbrojnych z rzeczywistym zapewnieniem bezpieczeństwa. W jego ocenie obecna postawa Rosji nie wskazuje na gotowość do zaakceptowania suwerenności i niezależnych decyzji sąsiednich państw.

Reklama

„Wszyscy chcą pokoju, ja również, ale jego warunki mają znaczenie. Obecnie dostrzegam bardzo niewiele dowodów na to, że Rosja rozumie pokój jako kompromis, w ramach którego akceptuje suwerenność i wybory swoich sąsiadów. Rosyjska propozycja nadal wygląda raczej tak: dajcie mi teraz to, czego chcę, i bądźcie gotowi dać mi jeszcze więcej, kiedy ponownie tego zażądam. Nie byłby to trwały pokój, lecz jedynie przerwa między kolejnymi etapami konfliktu” – powiedział.

Reklama
Polecane
czytaj więcej
Wojna na Ukrainie
Mogą Cię zainteresować
Reklama