Reklama
  • WIADOMOŚCI

Ćwiczenia Polski i USA. Bezzałogowiec z AI ma ratować rannych

Polsko-amerykańskie ćwiczenia SOAR 26 stały się jednym z najciekawszych pokazów nowoczesnych technologii wojskowych związanych z ratownictwem pola walki. W centrum uwagi znalazł się ciężki bezzałogowiec Flowcopter FC100 - futurystyczna maszyna opracowana przez szkocką firmę Flowcopter, która może w przyszłości całkowicie zmienić sposób prowadzenia ewakuacji rannych żołnierzy z terenów objętych walkami.

Flowcopter FC100
Flowcopter FC100
Autor. Flowcopter

Podczas manewrów wojskowi sprawdzali, czy ciężki dron transportowy będzie w stanie wykonywać misje CASEVAC i MEDEVAC bez konieczności wysyłania klasycznych śmigłowców ratunkowych nad linię frontu. To odpowiedź na doświadczenia współczesnych konfliktów, szczególnie wojny na Ukrainie, gdzie tradycyjne maszyny medyczne coraz częściej stają się łatwym celem dla dronów kamikadze, mobilnych wyrzutni przeciwlotniczych oraz artylerii.

Ćwiczenia SOAR 26 miały odtworzyć realne warunki wojny

Scenariusze przygotowane na potrzeby ćwiczeń zakładały działania w środowisku maksymalnie zbliżonym do współczesnego pola walki. Żołnierze operowali w strefach objętych ciągłą obserwacją przeciwnika, przy zagrożeniu atakiem dronów FPV i ostrzałem artyleryjskim. W takich warunkach każda próba wysłania śmigłowca ratunkowego może skończyć się utratą maszyny i całej załogi. Właśnie dlatego wojskowi coraz mocniej inwestują w autonomiczne platformy zdolne do działania tam, gdzie człowiek miałby minimalne szanse przeżycia. W czasie SOAR 26 sprawdzano, czy ciężki dron będzie potrafił dolecieć do rannego żołnierza, bezpiecznie go podjąć, a następnie przetransportować do punktu medycznego bez udziału pilota znajdującego się na pokładzie.

Reklama

Ćwiczenia obejmowały również współpracę drona z oddziałami naziemnymi oraz działanie w trudnym terenie. Testowano stabilność lotu przy dużym obciążeniu, możliwości autonomicznej nawigacji oraz odporność systemu na zakłócenia i dynamicznie zmieniające się warunki pola walki.

Największe zainteresowanie wzbudził u mnie sam Flowcopter FC100, który wyraźnie różni się od większości współczesnych bezzałogowców. Konstrukcja należy do kategorii heavy-lift UAV, czyli ciężkich dronów transportowych zdolnych do przenoszenia dużych ładunków na bardzo duże odległości. Maszyna została zaprojektowana jako platforma logistyczna nowej generacji. Według danych producenta FC100 może transportować do 100 kilogramów ładunku na dystansie nawet 200 kilometrów i utrzymywać się w powietrzu przez około trzy godziny. Dla porównania większość klasycznych wielowirnikowych dronów wojskowych ma znacznie mniejszy zasięg oraz ograniczony czas lotu. Flowcopter opracowano z myślą o zadaniach, które do tej pory wymagały użycia śmigłowców lub dużych załogowych maszyn transportowych. Początkowo projekt koncentrował się na logistyce, wsparciu sektora offshore, rolnictwie oraz misjach poszukiwawczo-ratowniczych. Jednak szybko okazało się, że podobna konstrukcja może znaleźć ogromne zastosowanie również w wojsku.

Najbardziej charakterystycznym elementem Flowcoptera FC100 jest jego układ napędowy. Większość współczesnych ciężkich dronów wykorzystuje klasyczne silniki elektryczne i duże pakiety akumulatorów. Szkocka firma postawiła jednak na zupełnie inne rozwiązanie - hydrauliczny system napędowy. FC100 wykorzystuje technologię Digital Displacement, która napędza hydrauliczne silniki wirników przy pomocy specjalnej pompy o bardzo szybkim czasie reakcji. Według producenta pozwala to osiągnąć wysoki udźwig przy znacznie niższej masie całego układu niż w przypadku porównywalnych systemów elektrycznych.

To właśnie dzięki temu Flowcopter ma oferować większy zasięg i lepszą efektywność podczas lotów z ciężkim ładunkiem. Dla wojskowych oznacza to możliwość transportowania wyposażenia, amunicji lub rannych żołnierzy bez konieczności używania drogich i narażonych na ataki śmigłowców. Jeszcze przed udziałem w ćwiczeniach wojskowych Flowcopter przeprowadzał intensywne testy w Europie. Firma wybrała lotnisko HCA Airport w Odense w Danii jako swoją główną europejską bazę testową. To właśnie tam odbyły się pierwsze loty FC100 poza Wielką Brytanią i pierwsze testy prowadzone na otwartej przestrzeni.

Reklama

Do Danii trafiły trzy egzemplarze drona zbudowane w celu walidacji nowej generacji bezzałogowych systemów transportowych. Producent podkreślał, że współpraca z UAS Denmark Test Centre pozwoliła szybko przeprowadzić procedury związane z bezpieczeństwem lotów oraz uzyskaniem zezwoleń. Według przedstawicieli firmy duńskie testy zakończyły się sukcesem i potwierdziły gotowość technologiczną projektu. Flowcopter zapowiedział później zamrożenie głównych założeń konstrukcyjnych modelu FC100, co oznacza przejście do kolejnego etapu komercjalizacji i prezentacji maszyny potencjalnym klientom.

Wojna na Ukrainie zmieniła sposób myślenia armii

Rozwój takich systemów jak FC100 jest bezpośrednio związany z doświadczeniami wyniesionymi z wojny w Ukrainie. Konflikt pokazał, że współczesne pole walki zostało całkowicie nasycone dronami oraz systemami obserwacji. Każdy ruch śmigłowca lub pojazdu może zostać błyskawicznie wykryty i zaatakowany. W praktyce oznacza to, że klasyczne ewakuacje medyczne stają się coraz trudniejsze. Nawet krótki lot ratunkowy nad linią frontu może skończyć się katastrofą. Dlatego armie NATO intensywnie szukają sposobów na ograniczenie ryzyka dla pilotów i ratowników.

Autonomiczne drony ratunkowe mają wykonywać najbardziej niebezpieczne zadania w tzw. strefach śmierci, obszarach stale monitorowanych przez przeciwnika i objętych ciągłym ostrzałem. Skrócenie czasu ewakuacji rannych żołnierzy może mieć kluczowe znaczenie dla ich przeżycia. Jednym z najważniejszych elementów rozwijanych obecnie systemów jest integracja sztucznej inteligencji. W przyszłości podobne maszyny mają nie tylko wykonywać loty po wyznaczonej trasie, ale również samodzielnie analizować sytuację na polu walki. Systemy AI będą mogły wybierać najbezpieczniejszą trasę przelotu, omijać zagrożenia, analizować teren lądowania, a nawet lokalizować rannych żołnierzy.

To ogromna zmiana względem obecnych dronów, które nadal w dużym stopniu wymagają bezpośredniego nadzoru operatora. W czasie ćwiczeń SOAR 26 testowano właśnie takie rozwiązania wspomagające autonomiczne działanie platformy. Wojskowi sprawdzali między innymi zdolność systemu do stabilizacji lotu przy dużym obciążeniu oraz działanie w warunkach ograniczonej komunikacji.

Jeszcze kilka lat temu bezzałogowce kojarzyły się głównie z rozpoznaniem i obserwacją. Dziś odpowiadają już za logistykę, precyzyjne ataki, korektę ognia artyleryjskiego, niszczenie pojazdów opancerzonych i działania ratunkowe. Ciężkie drony transportowe będą jednym z najważniejszych kierunków rozwoju nowoczesnych armii. Jeżeli projekty takie jak Flowcopter FC100 spełnią oczekiwania wojskowych, przyszłe pola walki mogą wyglądać zupełnie inaczej niż obecnie. Zamiast załogowych śmigłowców nad strefę walk polecą autonomiczne maszyny zdolne do działania przez wiele godzin bez ryzyka utraty pilota. A pierwsza pomoc dla rannych żołnierzy może nadejść z powietrza bez udziału człowieka za sterami.

WIDEO: Trumpolog: blokada Ormuzu się nie uda | Premier Tusk w Korei Płd | Defence24Week #156
Reklama