Reklama
  • WIADOMOŚCI
  • ANALIZA

Chaos wokół wojsk USA w Polsce. Pentagon tłumaczy

„Sekretarz Obrony USA Pete Hegseth podjął nagłą decyzję o wstrzymaniu wysłania dwóch jednostek do Europy oraz wycofania innych wojsk będących już na kontynencie” - informuje CNN. Odmiennego zdania jest rzecznik Pentagonu, twierdząc, że mamy do czynienia z planowanym procesem.

Bojowy wóz piechoty M2 Bradley z 1st Armored Brigade Combat Team, 3rd Infantry Division (U.S. Army) podczas ćwiczenia „Combined Resolve 25-2” na poligonie Hohenfels w Niemczech.
Bojowy wóz piechoty M2 Bradley z 1st Armored Brigade Combat Team, 3rd Infantry Division (U.S. Army) podczas ćwiczenia „Combined Resolve 25-2” na poligonie Hohenfels w Niemczech.
Autor. st. szer. spec. Damian Łubkowski / 18. Dywizja Zmechanizowana

Od kilkudziesięciu godzin trwa zamieszanie związane z przyszłością wojsk U.S. Army stacjonujących w Polsce. Administracja w Waszyngtonie wysyła sprzeczne komunikaty, media podają kolejne interpretacje obecnej sytuacji, a szef MON uspokaja i informuje, że trwają prace nad „zwiększeniem liczebności, jak i zdolności operacyjnych wojska amerykańskiego stacjonującego w Polsce”. Co wiemy na ten moment?

Reklama

Sytuacja jest dynamiczna

Chyba najlepszym określeniem dla obecnej sytuacji związanej z obecnością amerykańskich żołnierzy w Polsce jest słowo „chaos”. W środę przedstawiciele amerykańskich władz mieli informować media o anulowaniu przez Pentagon rozmieszczenia 2. Brygady Pancernej 1. Dywizji Kawalerii USA w Polsce.

W czwartek wicepremier, minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz mówił podczas konferencji w Sejmie, że „zmiany, które następują, i reorganizacja prowadzona przez Pentagon, mogą wpływać na rodzaj wojsk czy miejsce dyslokacji w Europie, ale nie dotyczą one zmniejszenia kontyngentu amerykańskiego w Polsce”. Powyższe słowa szefa MON zostały jeszcze wzmocnione twierdzeniem, że władze w Polsce pracują nad „zwiększeniem liczebności i zdolności operacyjnych” U.S. Army nad Wisłą.

W piątek minister zaktualizował swoje stanowisko o dodatkowy komentarz. Zdaniem Władysława Kosiniaka-Kamysza znajdujemy się obecnie w trakcie implementowania decyzji prezydenta Trumpa o zmniejszeniu kontyngentu amerykańskiego w Niemczech.

„Nie dotyczy ona Polski, ale pośrednio może wpływać właśnie na decyzje dotyczące rotacji. Relacja polsko-amerykańska nie jest jednak rotacyjna, jest trwała. Trwała jest zarówno obecność, jak i sam sojusz. Wszystko, co wynika z naszych relacji politycznych i wojskowych, wskazuje, że mamy do czynienia z wykonaniem decyzji prezydenta Trumpa dotyczącej zmniejszenia kontyngentu w Niemczech. Dlatego mogą być inne brygady desygnowane i dyslokowane w Polsce” - powiedział szef MON.

Kolejne teksty ukazujące się w anglojęzycznych mediach przeczyły zapewnieniom polskiego ministra i nie odnosiły się do samego faktu wstrzymania rotacji 4000 amerykańskich żołnierzy (bo to uznano już za fakt), ale do samego Pete’a Hegsetha i tego, czy mamy do czynienia z decyzją nagłą czy wcześniej planowaną i będącą elementem szerszej strategii.

Zdaniem CNN decyzja sekretarza Hegsetha była nagła, podjęta w tym tygodniu i miała stanowić formę „kary”. „Decyzja szefa Pentagonu Pete’a Hegsetha o wstrzymaniu planowanej rotacji amerykańskiej brygady pancernej do Polski była częścią serii ruchów mających zredukować liczbę sił USA w Europie w następstwie krytyki prezydenta Trumpa pod adresem sojuszników” - podało medium.

Swoje uzupełnienie do tej informacji podało „Politico”, w którym czytamy, że „decyzja Hegsetha w sprawie wojsk w Polsce zaskoczyła przedstawicieli Pentagonu”. „Nie mieliśmy pojęcia, że to nadchodzi” – powiedział portalowi jeden z amerykańskich urzędników, dodając, że „europejscy i amerykańscy urzędnicy spędzili ostatnie 24 godziny na rozmowach telefonicznych, próbując zrozumieć tę decyzję i ustalić, czy czekają nas kolejne niespodzianki.”

Z kolei Reuters miał dowiedzieć się, że o zatrzymaniu rotacji nie został poinformowany Kongres.

Oficjalny głos z Pentagonu ograniczył się do krótkiego komentarza p.o. rzecznika prasowego tej instytucji. „Decyzja o wycofaniu żołnierzy jest wynikiem kompleksowego, wieloetapowego procesu, który uwzględnia opinie kluczowych przywódców amerykańskich sił zbrojnych w Europie (EUCOM) oraz całej struktury dowodzenia” – powiedział Joel Valdez, który podkreślał, że „nie była to nieoczekiwana decyzja podjęta w ostatniej chwili”.

Reklama

Rysa na relacjach z Polską

Na koniec powstaje pytanie o to, co właściwie wiemy. Zdaniem korespondenta RMF FM w USA Pawła Zuchowicza sprawa braku obecności 4 tysięcy amerykańskich żołnierzy w Polsce (obecnie stacjonujących w Teksasie) nie jest przesądzona i ostatecznie może być tylko brakiem tymczasowym.

„(…) Cztery tysiące żołnierzy nie przyleci bezpośrednio ze Stanów Zjednoczonych, ale nie oznacza to automatycznie zmniejszenia amerykańskiej obecności nad Wisłą. W grę może wchodzić inny wariant - przerzucenie do Polski części sił z Niemiec, gdzie Amerykanie od dawna zapowiadają redukcję swojego kontyngentu. Powiedziało mi o tym kilka źródeł” - napisał na X dziennikarz.

Niezależnie od tego, czy powyższy scenariusz rzeczywiście się zrealizuje, mamy do czynienia z sytuacją, która naraża na szwank relacje polsko-amerykańskie. „Zaskakiwanie najbliższego sojusznika w Europie takim ruchem świadczy o bałaganie i lekceważeniu interesów Polski przez obecną administrację (USA)” - napisał na platformie X Robert Pszczel, ekspert Ośrodka Studiów Wschodnich. Były dyrektor biura informacji NATO w Moskwie w latach 2010-2015 stwierdził też, że „sposób procedowania wprowadza zamęt do strategii odstraszania Sojuszu Północnoatlantyckiego”, a wina za obecne zamieszanie leży po stronie „labilnej administracji amerykańskiej, a nie Polski”.

Obecnie w Europie stacjonuje około 80 tysięcy amerykańskich żołnierzy. Najwięcej z nich jest dziś w Niemczech (około 38 tysięcy) oraz we Włoszech (12,3 tys.).

Reklama
WIDEO: Trumpolog: blokada Ormuzu się nie uda | Premier Tusk w Korei Płd | Defence24Week #156
Reklama