Reklama

Wojsko, bezpieczeństwo, geopolityka, wojna na Ukrainie

Piątek z Defence24.pl: Cyberataki działaniem wojennym wg NATO; Idea Szwecji w NATO doprowadza do furii Kreml; Polacy popierają NATO; Niemcy nieprzychylni wobec nowej polityki Sojuszu; Eksperci o obronie krajów bałtyckich: To się opłaca; Start szczytu NATO

Fot. Anders Sjödén - Försvarsmakten
Fot. Anders Sjödén - Försvarsmakten

Piątkowy przegląd prasy pod kątem bezpieczeństwa i obronności.

Jakub Wątor, Gazeta Wyborcza, "NATO odpowie siłą na ataki hakerów?": Ataki hakerskie mają zostać zakwalifikowane na szczycie NATO jako działania wojenne. "Cyberprzestrzeń może zostać oficjalnie zakwalifikowana jako obszar działań wojennych. Dzięki temu ataki cybernetyczne będą mogły stanowić podstawę do zastosowania artykułu piątego Traktatu Północnoatlantyckiego. Zgodnie z nim atak na jeden z krajów Sojuszu powinien być traktowany przez pozostałe państwa członkowskie jako atak na nie same. [...]Natura tego typu zagrożeń łączy działania militarne i pozamilłtarne."


Marcin Łuniewski, Rzeczpospolita, "IV wojna północna": Idea przyłączenia się Szwecji do Sojuszu Północnoatlantyckiego doprowadza do furii władze Kremla. Pomimo podzielonego społeczeństwa szwedzkiego w tym temacie, Szwecja zacieśnia współpracę z NATO, widząc potrzebę koordynacji sił militarnych w obronie państw bałtyckich.


Bartosz Boruciak, Super Express, "Rosji nie uda się podzielić NATO": Wywiad z Michałem Jachem, szefem Komisji Obrony Narodowej. "To jest istotny sygnał dla prezydenta Putina, że w NATO nie ma lepszych i gorszych członków. NATO działa solidarnie. Nasi sojusznicy potwierdzają, że NATO jest jednością. Putinowi nie udało się i nie uda się podzielić NATO na dwie prędkości."


Fakt, "Polacy murem za NATO": "79 proc. Polaków popiera przynależność naszego kraju do NATO - wynika z sondażu CBOS przeprowadzonego przy okazji szczytu. Przeciw jest tylko 4 proc. badanych, 17 proc. jest to obojętne lub nie ma opinii w tej sprawie. "


Andrzej Godlewski, Dziennik Gazeta Prawna, "Zdziwiony Niemiec spogląda na NATO": Niemcy są nieprzychylni zmianie kierunku NATO, które zdecydowanie mówi o Rosji w formie zagrożenia. Analiza niemieckiej opinii na temat konfliktu z Rosją oraz obecną sytuacją polityczną za zachodnią granicą.


Paweł Kryszczak, Gazeta Polska Codziennie, "Obrona krajów bałtyckich opłaca się Sojuszowi":  Eksperci analizują militarne działania w krajach bałtycki podczas ewentualnego konfliktu na linii Rosja - NATO. "Zdaniem analityków z amerykańskiej Heritage Foundation, wzmocnienie militarne krajów bałtyckich bądź skuteczne zastopowanie Rosji przed zaatakowaniem tego regionu jest efektywniejsze i tańsze niż ewentualne ponowne wyzwolenie tych krajów spod rosyjskiego jarzma. Na przeszkodzie do pełnej obrony krajów bałtyckich przez NATO może stanąć jednak newralgiczne położenie geograficzne Litwy, Łotwy i Estonii, sąsiadujących m.in. z Rosją."


Damian Witek, Polska The Times - Warszawa, "Sojusznicy są potrzebni, ale bardziej liczmy na własną armię": Wywiad z prof. Romualdem Szeremietiewem, byłym wiceministrem obrony narodowej, który wypowiada się na temat wzmocnienia polskiego potencjały obronnego oraz ocenia plany MON w kierunku utworzenia Wojsk Obrony Terytorialnej.


Piotr Falkowski, Nasz Dziennik, "NATO przychodzi do Polski": Dziś rozpoczyna się szczyt NATO. "Szczyt to ogromne przedsięwzięcie. Gromadzi nie tylko państwa członkowskie, ale też tzw. partnerskie, czyli współpracujące z NATO na różnych polach, a także organizacje międzynarodowe takie jak ONZ, UE, Bank Światowy itd. Razem to 65 delegacji liczących 2,1 tyś. osób, w tym 18 prezydentów, 21 premierów, 41 ministrów spraw zagranicznych i 39 ministrów obrony. Spoza państw członkowskich w Warszawie będzie m.in. król Jordanii Abdullah II, prezydent Finlandii i premier Szwecji. Na szczyt akredytowało się 2 tyś. dziennikarzy z całego świata."


Ach, Dziennik Trybuna, "Grzęzawisko afgańskie": Sytuacja w Afganistanie jest bardzo niestabilna. Opuszczenie przez Amerykanów tych terenów grozi jeszcze większym chaosem w tym regionie, stąd decyzja o zwiększeniu liczebności sił USA w Afganistanie. "Z Nowym Rokiem w Afganistanie miało pozostawać już tylko 5,5 tyś. żołnierzy USA, ale do chwili opuszczenia Białego Domu przez Bracka Obamę będzie ich 8,4 tyś. Prezydent decyzję tę podjął pod naciskiem ministra obrony, Ashtona Cartera, przewodniczącego kolegium szefów sztabów sił zbrojnych, gen. Josepha Dunforda i generałów służących w Afganistanie. Ci wiedzą najlepiej, że 'afgańskie siły bezpieczeństwa nie są jeszcze wystarczające silne, by zagwarantować stabilność kraju', jak swoją decyzję uzasadnił Obama. Amerykanie nie walczą w Afganistanie, tylko szkolą Afgańczyków, ale prawda jest taka, że talibowie zajmują coraz nowe obszary i dokonują coraz więcej bezczelnych i krwawych zamachów."

Reklama

Komentarze

    Reklama