"Niezbędne" rakiety manewrujące na okrętach podwodnych. Polecą na 800 km

5 listopada 2014, 12:15
Fot. M.Dura/Defence24.pl.
Reklama

Siły Zbrojne RP zamierzają pozyskać pociski manewrujące dla okrętów podwodnych nowego typu, zdolne do rażenia celów lądowych w odległości do 800 km. Są one traktowane jako „niezbędne” i wpisują się w budowę systemu strategicznego odstraszania Wojska Polskiego.  Jak stwierdził sekretarz stanu w MON Czesław Mroczek, postępowanie na zakup okrętów podwodnych rozpocznie się jeszcze w bieżącym roku.

Minister Mroczek podkreślał, że „co do zasady” Wojsko Polskie zamierza pozyskać rakiety manewrujące dla okrętów podwodnych, natomiast jest „szereg kwestii do rozstrzygnięcia” w związku z zakupem pocisków. Postępowanie w celu pozyskania jednostek podwodnych zostanie uruchomione jeszcze w bieżącym roku, a w 2015 roku będzie wyłoniony wykonawca.

Jak powiedział szef Sztabu Generalnego WP generał Mieczysław Gocuł, w wyniku przeprowadzonych analiz zdefiniowano potrzebę uzbrojenia okrętów podwodnych nowego typu w pociski manewrujące, jako elementu systemu strategicznego odstraszania obronnego. W założeniu będą one zdolne do rażenia celów lądowych na odległości do około 800 km.

W to wszystko wpisuje się okręt podwodny nowego typu. Nie ma żadnej wątpliwości co do tego, że okręt podwodny będzie miał zdolności do oddziaływania na potencjalnego przeciwnika poprzez systemy rakietowe, rakiet manewrujących w donośności do około 800 km

Szef Sztabu Generalnego generał Mieczysław Gocuł

Generał Gocuł zaznaczył, że pozyskanie pocisków manewrujących dla jednostek podwodnych jest elementem budowy zdolności Sił Zbrojnych w obszarze wykrywania, identyfikacji, rozpoznania i rażenia celów oraz oceny skuteczności przeprowadzonych uderzeń. Szef Sztabu Generalnego podkreślił, że w tym zakresie zostanie wykorzystany dostęp do zobrazowania satelitarnego jaki posiada Wojsko Polskie, rozwijane zdolności wojsk specjalnych i pułków rozpoznawczych, a także systemy rozpoznawcze i rozpoznawczo-uderzeniowe.

Systemy manewrujące na okrętach podwodnych są dla nas niezbędne i wpisują się w planowane pozyskanie zdolności do strategicznego odstraszania obronnego

Szef Sztabu Generalnego generał Mieczysław Gocuł

Jak powiedział generał Gocuł, pozyskanie okrętów podwodnych wyposażonych w pociski manewrujące będzie realizowane budowy systemu strategicznego odstraszania obronnego, obok zakupu pocisków powietrze-ziemia AGM-158 JASSM, naziemnych wyrzutni rakietowych Homar czy bezzałogowych systemów powietrznych. Zaznaczył on, że pociski manewrujące są traktowane jako „niezbędne” dla Wojska Polskiego.

 

 

 

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 83
Reklama
Gość
środa, 5 listopada 2014, 14:56

Jeżeli wydajemy ogromne pieniądze na okręty podwodne, to niech będą miały możliwie największą zdolność odstraszania. Byłoby niedorzecznością gdybyśmy kupili te okręty bez rakiet manewrujących.

czarny
środa, 5 listopada 2014, 17:44

Jeżeli pozyskamy OP z możliwością przenoszenia pocisków manewrujących, to co zastąpi w MW klasyczne OP? Bo prawdopodobnie wszystkie wypłyną na misję "odstraszania", zatem Bałtyk pozostanie pusty. Nie powiecie mi przecież że będziemy odstraszać jednym OP...

Zgryźliwy
środa, 5 listopada 2014, 14:49

Czyli CHCĄ U-212÷14, a NIE CHCĄ rakiet. Tylko to tłumaczy debilne (sorry!) określenie zasięgu na "DO" (a nie "min,") i ROZDZIELENIE wyboru OP od wyboru rakiet (łatwiej będzie się potem wycofać z konieczności ich kupna - "wicie, rozumicie, nikt nam ich nie chciał sprzedać"). Choć z drugiej strony, nie chcą się narażać na zarzut faworyzowania Scorpene i pewnie nawet nie liczą na Tomahawki...

z prawej flanki
środa, 5 listopada 2014, 16:04

jedyna konkretna oferta na nosiciela i rakiety wyszła przecież od francy a z drugiej strony tajemnicą Poliszynela jest kiloński podwodny faworyt naszych decydentów ; bardzom ciekaw jak pogodzą owe dwie oczywiste sprzeczności ,bo Tomahawków po prostu nie nabędziemy... I jeszcze jedno ; jakież to arcyważne wrażliwe cele zamierza się atakować u Rusów za pomocą owej broni rakietowej? Bo ,chyba od tego należało rozpoczynać konfigurowanie założeń specyfikacji?

Lehu
środa, 5 listopada 2014, 22:20

Szkoda kasy na te okręty i rakiety. Polski zwyczajnie na to nie stać, a poza ty nie ma uzasadnienia dla ich posiadania, zwykła fanaberia.

edek0-0
czwartek, 6 listopada 2014, 10:11

głupiś... idz lepiej pooglądaj perfekcyjną..., a obrone kraju zostaw dla facetów

ursus
środa, 5 listopada 2014, 14:20

800 km, to powinien być zasięg minimalny dla rakiet manewrujących, więc mam nadzieję, że pan generał tylko się przejęzyczył. Jeśli nie, to prezydent Komorowski jeszcze dziś powinien przyjąć jego "rezygnację" lub postawić go przed Trybunałem Stanu. Dobrze by było posiadać rakiety manewrujące o zasięgu najlepiej ok. 1,5 tys. km, a to na jaką odległość będziemy razić uzależniać jedynie od "potrzeby chwili". Kupowanie uzbrojenia, ale tylko takiego, które nie może potencjalnie zagrozić terytorium FR nie ma sensu. Jeszcze może dojść do tego, że Polska będzie chciała ich wspomóc w obronie przeciw inwazji np. Chin, ale, dzięki ruskiej agenturze, nie będziemy mieć argumentów. Hmm, być może ograniczenie zasięgu do 800 km. wiąże się z ograniczonymi możliwościami naszego rozpoznania satelitarnego (w zakresie np. topografii terenu) ? Jest to jednak o tyle dziwne, że przecież do rażenia celów takich jak lotniska, super aktualne dane nie są aż tak niezbędne.

Natohk
środa, 5 listopada 2014, 21:56

Zastanawiam się nad sensem zasięgu o którym tu dyskutujecie... Na pierwszy "rzut oka" moskiewski zasięg jest bardzo ok - bo jak to ktoś napisał w razie czego można zapukać w Kremlowski okienka. Fajne propagandowo, ale nie realne i zbędne. Niestety z naszego punktu widzenia dla tych pocisków celami winny być właśnie instalacje o znaczeniu strategicznym - ot właśnie takie elektrownie atomowe, zakłady petrochemiczne, itp. - pamiętajmy, że ewentualnie pociski zostaną odpalone kiedy wszystko się najprawdopodobniej posypie - ekologia itp. nie będzie miała już znaczenia (bo jak na razie jesteśmy w NATO - i jest tam taki mały paragraf o którym wszyscy trąbią). Nie jest to cel najłatwiejszy, ale znacznie łatwiejszy niż Kreml. Jakoś nikt nie zwrócił na jedną zasadniczą rzecz uwagi: Moskwa ma najlepszy system OP na świecie i przebicie się do centrum miasta choć jednego pocisku manewrującego jest wybitnie wątpliwe - fakt można wszystkie odpalić i liczyć że może jedna się przebije - ale pytanie: po co? Co tym zyskamy? Wojny tak nie wygramy, nawet nie zaszkodzimy przeciwnikowi. Co innego rakieta balistyczna - ta ma łatwiej. Ale jeżeli efekt ma być zauważalny to i tak potrzeba nam jednej rzeczy - bomby atomowej :/ Jeżeli ma być to broń "pierwszego uderzenia" / "odwetowa" w konflikcie konwencjonalnym to zasięg do 800 km jest ok. Moskwy i tak nie zniszczymy (zresztą chyba nie myślicie że przejmą się śmiercią "paru" mieszkańców...), a instalacje wrażliwe możemy popsuć. Wiadomo - lepiej zawsze mieć 1500 niż 800, ale proszę spojrzeć na to chłodnym okiem. Przelecieć 800 km nad terytorium Rosji jest znacznie łatwiej niż 1500 km...

bender
piątek, 7 listopada 2014, 16:20

Misiek ma wszystko najlepsze i najcudowniejsze, ale jakos pamietam tego Niemca co im w 80 latach wyladowal na placu Czerwonym mala powolna Cesna...

Boruta
czwartek, 6 listopada 2014, 09:45

I co ci da atakowanie elektrowni atomowych, czy zakładów petrochemicznych w kraju, który ma gdzieś życie swoich poddanych?

raf
czwartek, 6 listopada 2014, 05:17

pieprzysz kto ci tak natukl ze risja ma cokolwjek najlepszego hyba najlepsze bo najtanaze panie nanoc do wynajmu hehehe mozna im znisCzyc fabryke rakiet lotniska glowica kasetowa kilkadzowsiat samolotow stanie sie zlomem

Tomek
środa, 5 listopada 2014, 14:11

Pozyskanie okrętów to błąd, pieniądze należy przeznaczyć na samoloty.

Boruta
czwartek, 6 listopada 2014, 09:59

Jak reaktywujesz Kongresówkę to proszę bardzo.Na razie jednak Polska leży nad morzem.

A_S
środa, 5 listopada 2014, 14:11

Aby tylko Rosjanie nie prowadzili w naszym imieniu dialogu technicznego, a będzie lepiej, lub nie pośrednikami w transakcji, bo to w NATO wszystkie takie naiwne że aż boli.

wolf
środa, 5 listopada 2014, 21:50

Jestem ciekaw jaka jest różnica w cenie OP z pociskami manewrującymi i OP bez??? Czy przenoszenie pocisków manewrujących ogranicza parametry bojowe okrętu w porównaniu do typowo "myśliwskich" okrętów podwodnych? I jak to wpłynie na funkcjonowanie op na bałtyku? I pytanie zasadnicze..czy w naszej strategii jest lista celów jakie mają być niszczone tego typu bronią? Rozumiem, że decyzję o użyciu będzie podejmowało dowództwo naczelne a nie dowódca okrętu samodzielnie.

jaan
czwartek, 6 listopada 2014, 19:20

Koszt nowoczesnej ciężkiej torpedy jest porównywalny z kosztem pocisku manewrującego

Boruta
czwartek, 6 listopada 2014, 09:52

Jeśli na pokładzie są rakiety, to kosztem ilości torped, ale niekoniecznie musi w danej misji zabierać rakiety.

1234
czwartek, 6 listopada 2014, 07:15

WOLF: bardzo zasadnicze pytania, na które istnieją odpowiedzi, ale nikt za bardzo nie chce na nie odpowiedzieć Cena OP z pociskami lub bez, to nie tylko kwota za okręt i rakiety. To także koszt systemu rozpoznania, analizy danych, wskazywania celów i naprowadzania rakiet. Przenoszenie rakiet manewrujących określa inny rodzaj misji, niż jest to przewidziane dla okrętu "myśliwskiego". Tak więc, albo walimy w okna Kremla z M. Barentsa, albo zatapiamy rosyjskie Mistrale na Bałtyku. Nasz wybór.

tomasz
środa, 5 listopada 2014, 21:45

Czy ci generałowie są naprawdę tak głupi czy jest to z ich strony celowe działanie . Polska potrzebuje rakiet minimum 1500 km. Chciało by się zapytać kiedy nasz kraj " dorobi się " rakiet między kontynentalnych o zasięgu min.10 tyś . km . Tylko bomba atomowa daje gwarancje bezpieczeństwa .

hubert
czwartek, 6 listopada 2014, 10:30

Nie marudz. Kiedyś chcieli kupić bez rakiet, wiec jest postęp ;)

wqq
środa, 5 listopada 2014, 21:38

800 km to założenie że nasz okręt OP odpali rakietę z basenu portowego Petersburga . Nas Polaków interesuje KREML a nie SMOLEŃSK panie generale . Tak trudno zrozumieć przeznaczenie tych rakiet . To nie ma być zabawka tylko narzędzie odstraszania.Wygląda na to że bardzie od ISKANDERÓW trzeba się obawiać rodzimych KRETYNÓW podejmujących decyzje co do zakupów uzbrojenia.

jaan
czwartek, 6 listopada 2014, 19:20

Te 800km to dla ludu

Boruta
czwartek, 6 listopada 2014, 09:50

A co masz do Kremla? Nie lubisz zabytków? No to pomyśl jakie szanse ma poddzwiękowy pocisk na przelecenie niezestrzelonym około godziny nad terytorium Rosji, a następnie przedarcie się przez opelotkę Moskwy.

Wojtekus
środa, 5 listopada 2014, 14:03

Zielone ludziki przed wojna uszkodza je ladnie zacumowane w porcie wojennym.

obywatel
środa, 5 listopada 2014, 14:02

Hmm to ograniczenie zasięgu do 800 km pachnie ustawką bo niby po co ograniczać zasięg, raczej powinno się wskazywać zasięg minimalny i tu 800 km byłoby ok.

sorbi
środa, 5 listopada 2014, 13:49

Należy zadać inne pytanie panowie " Czy jeśli zasięg pocisku będzie wynosił powyżej 800km to zostanie z tego powodu odrzucony? Bo jeśli tak, to znaczy, że towarzysze sowieci już pogrozili sierpem i młotem, albo że niemickie OP długo mogą nie mieć takich możliwości, a wiele na to wskazuje, że to pod nie jest ustawiany przetarg. WYbrać producenta chcą jeszcze przed wyborami, bo rząd może się zmienić i później do "ustawki" może już nie dojść. Powinni w przetargu wyznaczyć zasięg minimalny,a nie maksymalny...a komu przeszkadza nawet i 1000km? Sprawa oczywista. Mam nadzieję, że tak zdefiniowany warunek to tylko pomyłka, a nie cel do osiągnięcia.

Jack Bauer
środa, 5 listopada 2014, 20:58

Rakiety na ciężarówki, a okręty kupić na Bałtyk takie https://www.youtube.com/watch?v=MtwKJyK6BQA

skiud
czwartek, 6 listopada 2014, 10:44

Masz Pan rację. Pocisk manewrujący umieszczony w kontenerze z logo np. Biedronka na TIR-rze, jest praktycznie równie niewidzialny jak ten na okręcie podwodnym. I jeszcze jaka różnica w cenie. I tak do strzelania pociskami manewrującymi na setki kilometrów, trzeba mieć odpowiedni system wskazywania celów, o czym zapomina tu więkrzość komentujących i pewnie decydentów. Pewnie by tyle kosztował co te nasze okręty podwodne z pociskami samosterującymi. Moim zdaniem ważny jest koszt-efekt. SMX -26 bardzo mi się podoba jako kandydat na Orkę. Ale obstawiał bym za klasycznym A26 z AIP, mimo że pierwszy jak i drugi są na papierze.

PiTi
czwartek, 6 listopada 2014, 10:11

Najlepsza jest ta czesc gdy pompuja ponton pod woda :)

echo
środa, 5 listopada 2014, 23:03

Video git majonez tylko jakoś nie widzę tych specjalsów w rurkach hehe. Grafik chyba miał kaca albo gimbaza

Drew
środa, 5 listopada 2014, 13:21

Ktoś może wyjaśnić dlaczego kryterium odległości rażenia podaje się jako "do 800km"? Czy np. takie kryterium spełnia rakieta z zasięgiem "do 50km"? Spełnia! Więc po co oferować rakiety z dalszym zasięgiem? Powinno być "o zasięgu minimum 800km"!

Lucek
środa, 5 listopada 2014, 13:19

Scorpene razem z rakietami tylko pod to się mieści.

Adam
czwartek, 6 listopada 2014, 17:00

Są też okręty z rakietami Tomahawk.

tomicki1914
środa, 5 listopada 2014, 13:19

Nie rozumiem dlaczego określono granice do " około 800 kilometrów" znowu się czegoś wystraszyli czy może ktoś bedzie forsowany jako ten niezbędny element odstraszający.

TomekB
środa, 5 listopada 2014, 20:51

Niektorzy maja parcie na zasieg rakiet wystarczajacy do zaatakowania Moskwy. Tylko po co? Cerkwie na Kremlu atakowac? Juz Hitler popelnil blad taktyczny prac na Moskwe bezmyslnie niz atakowac faktycznie kluczowe cele. My zdobylismy Moskwe i co z tego? Rosjanie sie wycofali, my sobie pookupowalismy a ostatecznie dostalismy w tylek.

jaan
czwartek, 6 listopada 2014, 19:26

Ważne żeby wojsko zaczęło myśleć strategicznie. By powstał ośrodek który zajmie się zarządzaniem w tym zakresie

Jacek
środa, 5 listopada 2014, 13:18

Nie znam się nic a nic na marynarce wojennej tym bardziej operowaniu okrętów podwodnych ale te 800 km to troche mało - Moskwie nie zagrozi bo przykładowo z gdańska do Moskwy jest jakieś 1200 km w linii prostej - biorąc pod uwagę możliwości marynarki FR okręt nie podpłynął by dalej na wschód - co najwyżej te pociski mogą zagrozić Kalinigradowi i bazom. Chyba że chodzi tylko i wyłącznie o bazy i inne instalacje ale to nie odstraszanie. Realne zagrożenie jest rażenie miast jak ma to w nawyku FR - większość stolic europy środkowej jest na celowniku. co wy na to ? bo może się mylę albo nie biorę czegoś pod uwagę. POZDRAWIAM

Triari
środa, 5 listopada 2014, 14:44

Przy odpowiedni współdziałaniu wojsk różnych rodzajów, sił specjalnych, lotnictwa, sił nawodnych, OP jest w stanie podpłynąć na tyle blisko by zagrozić Moskwie. Ale na Moskwie Rosja się nie kończy. Można przecież zaatakować półwysep Kolski albo Murmańsk z Morza Północnego. Można zaatakować placówki Południowego Okręgu Wojskowego z Morza Czarnego.

bida
środa, 5 listopada 2014, 13:48

W razie konfliktu okręt podwodny raczej nie będzie stacjonował w zatoce gdańskiej, tylko wyjdzie na pełne morze, a w okolicach Finlandii, czy Łotwy odległość do moskwy wynosi poniżej 1000 km. Zasięg jest podany zapewnie wstępnie. Szczgóły wyjda dopiero na etapie dialogu technicznego, ale zapewne będzie to 1000 km a nie 800

Tom
środa, 5 listopada 2014, 20:41

Okręty podwodne bez rakiet manewrujących to zdrada Polskiej racji stanu.

zxxc
środa, 5 listopada 2014, 13:12

No dobrze, ale jaka jest w takim razie alternatywa dla Scorpene?

zdegusto
środa, 5 listopada 2014, 12:48

do 800km? czyli 15km się łapie ? nie powinno być od 800 km ?

Marzyciel?
czwartek, 6 listopada 2014, 10:08

Brak logiki świadczy o wpływach obcej agentury. Trzeba kupić system zdolny wykorzystywać obce porty i wpływać w pobliże wroga nie tylko na Bałtyku. Rakiety mają być zdolne do przenoszenia głowic nuklearnych na odległości gwarantujące porażenie wroga. PO jednym na M. Białym. Czarnym, Bałtyckim i Ochockim. Zakładam, że wyśledzony szef państwa napastniczego może zostać wskazany jako cel rakiety. System ma czynić nieekonomicznym i nie opłacalnym pod każdym względem atak na Polskę. Zagrożenie powinno dotyczyć nie tylko instalacji ale i miast wroga, bo o zatrzymaniu wojsk nie warto nawet wspominać. Straty źródeł zysku, ludności, środków walki i głowy politycznej powinny odstraszać każdego. Rakiety powinny być także na lądzie mobilne i parę w ukryciu w ziemi, nawet niekoniecznie na terenie Polski. Postuluję więc rakiety dalekiego zasięgu operujące z OP, lądu na wyrzutniach mobilnych i stacjonarnych, do tego rozlokowanie sił odstraszania w krajach sojuszników, goszczących także nasze OP. Systemu podobne NSM powinny razić cele w oparciu o różne systemy naprowadzania także lądowe. Doprawdy 10 rakiet balistycznych kupionych w egzotycznych krajach wraz z głowicami jądrowymi to nie fanaberia. Ogółem trzeba minimum 50 rakiet o znaczeniu odstraszającym. Putin zaś albo w bunkrze się ukryje albo wzorem Obamy będzie latał, a wtedy dopaść go Polska nie może, no chyba ,że rozwali atom w powietrzu w pobliżu samolotu. OP, lądowe (mobilne i stacjonarne) i z samolotu. Zasięgi skuteczne, a nie agenturalne z głów starych pryków wzięte polecam. Zaprzyjaźnione kraje wynajmą nam bazy. Moskwę czy Sankt Petersburg można z 3 mórz atakować. System powinien być uniwersalny i sięgać aż do Norwegii, Turcji, Włoch czy GB. Mobilne wyrzutnie mogą wjeżdżać na teren państw ościennych i stamtąd odpalać rakiety. Nasza agentura może od środka wroga wysadzać.

Darnok
czwartek, 6 listopada 2014, 12:27

Zdecydowanie marzyciel... Sugeruję odstawić gry komputerowe :)

Andrzej
środa, 5 listopada 2014, 12:47

Czemu akurat 800 .Francja ma ponad 1000

Jack Bauer
środa, 5 listopada 2014, 19:47

Rakiety na ciężarówki, a dla Marynarki Wojennej większa liczba takiego drobiazgu SMX-26 https://www.youtube.com/watch?v=MtwKJyK6BQA

skiud
czwartek, 6 listopada 2014, 10:53

SMX - 26 ciekawy, tylko jakoś mi nie pasują te kółeczka do jeżdżenia po dnie. Bałtyk mulisty i pełno śmieci na dnie, więc co było z takim SMX - 26 jakby się w coś zaplątał tymi kółeczkami? Jednak klasyka najlepsza.

kez87
środa, 5 listopada 2014, 12:42

Czyli się uparli.Szkoda tylko,że zamierzają tym w razie czego "rozwalać Rosyjskie elektrownie atomowe" (co raczej jest czystą fantastyką,przecież Rosjanie albo je zabezpieczą,albo zniszczą nam te okręty już w portach) ,a głowice nie będą chemiczne jak ja np. sugerowałbym. Ba ostatnio Polska wystąpiła na forum ONZ z propozycją zakazu broni chemicznej - choć oczywistym jest,że prawo międzynarodowe jest tworzone po to,by obowiązywało tylko słabszych - jak Polska - bo silniejsi - czyli np. Rosja,Chiny,USA,a może i Niemcy - nic sobie z niego nie robią i stać ich na ukrywanie tego stanu rzeczy.A nawet stać ich na NIE UKRYWANIE tego.Co w konsekwencji oznacza,że pozbawiamy się szansy wyprodukowania najbardziej użytecznego i możliwego na nasze warunki środka ofensywnego i obronnego - a jeśli spróbujemy go produkować,to będzie to naruszenie prawa międzynarodowego i polityczne samobójstwo przy prawdopodobnym poziomie zinfiltrowania Polski przez obce służby... A może i pretekst do obcej "pokojowej interwencji".Brawo. Widzę tu tym samym podwójny sabotaż na Polskim potencjale obronnym.Z jednej strony oto jesteśmy przeciw wyposażaniu się w broń niekonwencjonalną.Z drugiej kupujemy garstkę rakiet by niby "zwalczać reaktory" co byłoby przecież też naruszeniem szeregu konwencji itd. A przy tym w sytuacji,gdy czołgi nie mają dość amunicji przeciwpancernej i cała reszta też nie jest w kwitnącym stanie - te rakiety wyglądają jak wyrzucanie kasy w błoto na dodatki bez sensownego znaczenia strategicznego dziś.Bez głowicy chemicznej czy innej BMR to tylko kilka ton ładunków wybuchowych,z których tylko część dotrze do celu... Ale jak u władzy są tacy "geniusze",co robić... Wyrzucanie kasy w błoto w imię mitomańskiej propagandy i prężenia nadmuchanych tylko i sztucznych "muskułów",celem "pokazania się".Tylko właściwie kto,oprócz niektórych naszych obywateli da się na to jeszcze nabrać ? Oczywiście komentarze typu "ty ruski agencie" mile widziane,dziękuję.Bo jeśli byłbym Ruskim agentem, to może to co piszę byłoby bzdurą,a ta polityka którą krytykuję, nie byłaby pokazem głupoty na szczeblu strategicznym u nas...

ja
środa, 5 listopada 2014, 17:16

Nie zgadzam się z Tobą. Fundamentalnie. Nikt nie ma zamiaru strzelać w reaktory atomowe. Tym bardziej mocarstwa dysponującego bronią jądrową. Mogą oddać wielokrotnie. Dostarczyć komuś pretekst do tego żeby Polska wyparowała? Natomiast użycie broni atomowej przez Rosję w sposób nieuzasadniony zburzyłoby cały porządek światowy i wszystkie te traktaty o nierozprzestrzenianiu atomu można by se w kiblu spuścić. Tego nie chciała by nawet sama Rosja!. Każdy kraj na świecie w takiej sytuacji miałby prawo rozwijać własny program nuklearny. W XXI w to naprawdę żaden techniczny problem, nawet dla Polski. Okręty podwodne z rakietami manewrującymi o dużym zasięgu to groźna broń w strategii odstraszania konwencjonalnego. Taki okręt na Bałtyku jest prawie niemożliwy do wykrycia i może wywalić w każdej chwili petardę w daczę Putina pod Moskwą. SCALP-y w Iraku programowali tak, że trafiały w okna sypialni...... Np. Atak na Polskę z kierunku Białoruskego. Chwila;-). JASSM z F-16 strzela w rafinerię w Mozyrzu, która wypracowywuje 10% białoruskiego PKB. A okręty podwodne niszczą wartościowe instalacje w okolicach Petersburga. A może i nawet biorą na cel bazy Floty Północnej w Murmańsku. To skłania do głębokiej refleksji czy aby korzyści z ewentualnego przywołania Polski do "porządku" będą warte poniesionych strat i kosztów. Tak działa broń odstraszania. Wiadomo, że wojna mająca na celu okupowanie polskiego terytorium jest nierealna. Przy dzisiejszej technice wojskowej, działach bezodrzutowych byle rezerwista po 3 dniowym przeszkoleniu może rozwalać czołgi i transportery. Straty w ludziach takie, że Afganistan to pryszcz. Matki ruskich wojaków wydrapią Putinowi oczy......Nikt się na to nie porwie. Okupowanie Polski to za duży wysiłek nawet dla Rosji. To nie czasy II WŚ. Jeżeli już mieć OP to tylko takie, o których wiadomo powszechnie, że mają takie a takie pociski o takim i takim zasięgu i leżą sobie na dnie morza .....nie wiadomo gdzie;-)))

rumtumtum
środa, 5 listopada 2014, 15:07

Mając te pociski u siebie można popracować nad głowicami. Wydaje mi się, że o tym co się w nich może znaleźć można zadecydować później. Środki przenoszenia i procedury są takie same niezależnie od tego czy w głowicy będą materiały wybuchowe, chemia czy odpady z reaktora...

na Łubiankę, wanieczka!!!
środa, 5 listopada 2014, 14:57

A gdzie ty, koziołku, zauważyłeś, że będziemy niszczyć sowieckie elektrownie atomowe?! Co bierzesz, że masz takie zwidy??? Wracaj na tam, skąd przyszedłeś!

Moshe Schwantz
środa, 5 listopada 2014, 12:40

I obyście mieli te systemy rozpoznawcze, bo inaczej "hrabia z czworaków", czyli Najjaśniejszy z Jasnych, będzie oglądał?! na defiladach te rakiety, mówiąc społeczeństwu, jacy to mocni jesteśmy. A przekleństwo podatników - okręty podwodne będą się kołysać na fali zacumowane przy nabrzeżu, tyle że funkcje odstraszania przejmą niedźwiedzie w warszawskim zoo albo armada bezzębnych staruszków, którym odebrano spokojną starość. :(

Tania Rosjanka
środa, 5 listopada 2014, 14:25

Czy do moskiewskich szaletów nadal trzeba wchodzić w kaloszach? Czy niezmiennie preferowaną pozycją jest „na stojaka”? Zawsze podziwiałem umiejętności Rosjan, kiedy patrzyłem na te dziury w podłogach. Jak wy do nich trafiacie?

ghosty
środa, 5 listopada 2014, 12:36

Pocisk o takim zasięgu Moskwy nie sięgnie z bezpiecznego miejsca na Bałtyku. Moim zdaniem kwestionuje to sens całego przedsięwzięcia. Tylko zdolność porażenia Kremla wpływa na wyobrażnię jego lokatorów.

Boruta
czwartek, 6 listopada 2014, 10:11

Znaczy muzealników, czy baletnic? Bo Putin z ekipą będzie wtedy w podziemnym bunkrze, którego i atomówki nie ugryzą.

Łukasz
środa, 5 listopada 2014, 12:34

Francuzi chcą dać cały zestaw, OP z pociskami o donośności około 1000 km. Jeżeli oba postępowania mają być rozdzielone, to pewnie po to aby kupić niemieckie OP.

Exter
środa, 5 listopada 2014, 12:24

Dodam, iż mówili także że postępowanie na rakiety będzie oddzielone od postepowania na OP. To jest kluczowa sprawa. Bo skończy się więc na tym że rakiety chcemy ale nikt nam ich potem nie da. A jeśli da to za dużo większe pieniądze niż razem z OP.....

jaan
czwartek, 6 listopada 2014, 19:43

To prawda. Możemy zapomnieć

ppp
środa, 5 listopada 2014, 14:27

Bardzo słuszna uwaga, o czym większość zapomniała. Francuzi zapowiedzieli, że rakiety oferują tylko z OP.

tkn
środa, 5 listopada 2014, 13:54

Jakby ogłosili przetarg z wymogiem rakiet to startowaliby tylko Francuzi ze Scorpene. To co to za przetarg by był ?

Zbigniew
środa, 5 listopada 2014, 13:25

Chciałbym napisać, że nie masz racji :-( Swoją drogą, to ta nasza mania do dzielenia przedsięwzięć na zakupy systemów uzbrojenia na mniejsze części...

Oj
środa, 5 listopada 2014, 13:06

Exter Bardzo Dobrze zauważyłeś ( okręty osobno rakiety osobno ) co w konsekwencji jest zaprzeczeniem i niewykonaniem zaleceń posłów, którzy w minionym tygodniu mówili wręcz odwrotnie ( OP razem z rakietami ) a to zakrawa na zdradę!!!!

Thule
środa, 5 listopada 2014, 12:24

No nareszcie!

ROBERTG63
środa, 5 listopada 2014, 12:42

Dlaczego znowu przy określeniu zasiegu pocisku używa się słowa do ? tzn. że jak zasięg będzie 900 km to już nie? nie łatwiej jest określić minimum

esa
środa, 5 listopada 2014, 18:10

Rakiety muszą mieć zasięg moskiewski ,800 km to za mało.Rakietka musi mieć zdolność do wizyty w gabinecie Władymira Władymirowicza wlatując doń przez okno bądż wywietrznik.Innych nie bierzmy bo to nie będzie odstraszanie.

Boruta
czwartek, 6 listopada 2014, 09:55

W bunkrze Władymira Władymirowicza okien niet. Szanse na ugryzienia go miałbyś może tym meteorytem co to załatwił dinozaury, a i to nie jest pewne.

arza
środa, 5 listopada 2014, 18:07

a może manewrujące dla przyszłych okrętów nawodnych i naziemnych mobilnych zestawów rakietowych ? co wy na to?

ja (prawdziwy)
sobota, 8 listopada 2014, 11:49

Nic nie stoi na przeszkodzie aby były w przyszłości. I tak najpierw trzeba zbudować system naprowadzania. Dobrze, że zaczną od OP wówczas większa szansa, że pójdą za ciosem. Poza tym OP dają unikatową możliwość zaatakowania celów np na Dalekim Wschodzie. I są trudniej wykrywalne niż wyrzutnie lądowe i okręty (okręty cele) nawodne! Podsumowując. Zostawmy to generałom......

wódz indian
środa, 5 listopada 2014, 22:46

Twoja propozycja kolego przerasta możliwości intelektualne naszych MON-owców :-)

podbipieta
czwartek, 6 listopada 2014, 07:40

Brać wszystkie rakiety dalekiego zasięgu.Brać,nie żałować,nie dyskutować.Brać,brać i jeszcze raz brać.Brać nie dziesiątki a setki a i tysiące jak Bóg da ..Brać.A w razie Moskala prażyć w co się da .Widzicie może panowie lepszą dla nas alternatywną obronną w przypadku gdy przyjdzie nam się bić w osamotnieniu jak wtedy we wrześniu . Brać ile się da .BRAĆ. i jeszcze raz brać ,i znowu brać .Brać i w razie Moskala prać.

kotlet
poniedziałek, 16 marca 2015, 14:48

To prawda. To jedyne słuszne rozwiązanie.

skiud
czwartek, 6 listopada 2014, 11:07

Amen

Zerwikaptur
czwartek, 6 listopada 2014, 10:37

Polecam Relanium 2 x 5 mg. Po ustąpieniu ostrych objawów 5mg przed snem. Pozdrawiam Pana.

AndyP
środa, 5 listopada 2014, 18:01

A kto tak bzdurnie zasięg ustalał? Ruska agentura w MON czy producent pocisków które dalej nie polecą? Nam potrzeba minimum 1500 km, aby Moskwa była w zasięgu.

Pilot
środa, 5 listopada 2014, 16:52

W obecnych czasach, kupowanie okrętów podwodnych bez możliwości przenoszenia przez nie pocisków manewrujących, byłoby szczytem debilizmu. Okręt podwodny, prócz możliwości niszczenia wrogich jednostek pływających, musi mieć także możliwość niszczenia np. przybrzeżnej infrastruktury wroga (porty, stocznie, gazoporty, naftoporty, itp.). Bez tego typu pocisków, wobec wyżej wymienionych obiektów jest bezsilny..., czyli gówno warty. W przeciwnym wypadku, wróg może być zaatakowany z okrętu podwodnego pociskiem manewrującym wszędzie tam, gdzie jego terytorium łączy się z morzem i/lub oceanem. Dlatego jest to tak szalenie istotna sprawa! Inna rzecz, to sprawa związana z koniecznością wdrożenia systemu rozpoznania i wskazywania celów, co przy chęci wdrożenia pocisków manewrujących jest koniecznością.

Czo to się dzieje
środa, 5 listopada 2014, 16:44

do 800 km ? Kpicie czy od droge pytacie ???

TomekB
środa, 5 listopada 2014, 16:40

Panowie a jaki jest wspolczynnik kasa/efekt?? Jak te kilkanascie/dziesiat rakiet moze zmienic proporcje sil? Ile z tych rakiet dodatkowo osiagnie wyznaczone cele przy zabezpieczeniu ich przez dobre systemy przeciwrakietowe? Co chcemy nimi atakowac? Podziemne centra dowodzenia? Do tego raczej sie nie nadaja. Lotniska (schrony) lub co gorsze plyte lotniska? Za polowe tej kasy Rosjanie sami je wysadza.

ggg
środa, 5 listopada 2014, 16:10

800km przypadkiem Francuzi nie maja takiej rakiety gotowej do odpalenia dla op...Jesli tak to juz wiadomo pod kogo to przetarg. Pytanie czy to bedzie scorpene 1000 czy 2000???

Adam
czwartek, 6 listopada 2014, 16:24

Wymagania spełnia też Tomahawk.

1234
czwartek, 6 listopada 2014, 07:17

Francuska MdCN "leci" póki co na 700km. Masz więc odpowiedź.

fenix
środa, 5 listopada 2014, 15:58

to chyba miało brzmieć " ... minimalny zasięg 800 km " ?!?!

w
środa, 5 listopada 2014, 23:18

Ciekawe co o nierozprzestrzenianiu rakiet powyzej 300km zasiegu? Ruskie maja teraz powod, by sprzedac Iranowi, KRLD i innym potencjalnym przeciwnikom NATO np. 3M54 w wersji nieokrojonej, czyli 600 do 900km.

jaan
czwartek, 6 listopada 2014, 19:18

Tak czy inaczej kraje te pozyskają takie rakiety. To nie nasza sprawa.

Tweets Defence24