Siły zbrojne

Kryl nie „pęka” i strzela pełnym ładunkiem

  • Już po usunięciu rzekomych „pęknięć podwozia” Kryl na poligonie Zahorie wykonał bez problemów strzelania, w tym – maksymalnym, szóstym ładunkiem. W ich trakcie potwierdził powtarzalność wyników strzelań i bardzo dobre skupienie pocisków na polu upadku. Fot. J. Reszczyński.
  • Utylizacja strategicznego, atomowego okręty podwodnego typu Akuła w stoczni „Siewmasz”. Fot. Siewmasz

Huta Stalowa Wola prowadzi prace rozwojowe i badania haubicy samobieżnej Kryl.  Kilka tygodni temu pojawiła się niepotwierdzona informacja o „pękaniu” jej podwozia. Okazuje się jednak, że usterka po stronie partnera przemysłowego została szybko usunięta, i nie miała żadnego wpływu na program prób. Dowodem na to jest między innymi przeprowadzone z powodzeniem już po jej usunięciu strzelanie z pełnym ładunkiem. 

Nieoficjalne doniesienia o usterkach Kryla wywołały zaniepokojenie obserwatorów, zważywszy na wcześniejsze problemy haubicy Krab, które jak wiemy doprowadziły do rezygnacji z wykorzystania pojazdu Kalina opracowanego przez gliwicki ośrodek pancerny, na rzecz spolonizowanego podwozia koreańskiej haubicy K9.

Defence24.pl zwróciło się do HSW SA o oficjalny komentarz w tej sprawie. Członkowie zarządu spółki potwierdzają, iż, istotnie, w pewnej fazie badań miały miejsce usterki. Dotyczyły one jednak nie podwozia, ale ramy pośredniej, której dostawcą była izraelski partner HSW w realizacji tego programu. Rama pośrednia wyprodukowana została zresztą nie przez Elbit, ale przez jego kooperanta, czyli podwykonawcę. Usterki zostały naprawione, i nie miały najmniejszego wpływu na dalszy tok prowadzonych badań.

Kryl jest kolejnym ważnym programem rozwojowym Huty Stalowa Wola SA, który – za sprawą „decyzyjnej sinusoidy” Zamawiającego, czyli MON – przeżywa okresy nie zawsze zrozumiałych opóźnień i przyspieszeń. Dla jasności: w obecnej postaci sh 155 mm Kryl jest formalnie nawet nie prototypem, ale modelem. Jego badania, prowadzone na koszt HSW zresztą, mają zaś charakter wstępnych badań wewnętrznych, zakładowych, jako że oficjalny program, zakres i harmonogram badań zakładowych i badań kwalifikacyjnych wciąż jeszcze nie jest sformalizowany przez MON.

Kryl
Już po usunięciu rzekomych „pęknięć podwozia” Kryl na poligonie Zahorie wykonał bez problemów strzelania, w tym – maksymalnym, szóstym ładunkiem. W ich trakcie potwierdził to, co wykazały wcześniejsze testy na polskich poligonach – powtarzalność wyników strzelań i bardzo dobre skupienie pocisków na polu upadku, na którym wyznaczono cel. Fot. Jerzy Reszczyński.

W tej fazie badań, w jakiej Kryl jest obecnie, ma prawo zdarzyć się wszystko, bo te badania są prowadzone właśnie m.in. w tym celu. W ich trakcie testowane są różne koncepcje konstrukcyjne, których nie da się zweryfikować poprzez symulacje modeli komputerowych czy badania stanowiskowe elementów czy podzespołów konstrukcji. Nawet, gdyby miało dojść do przewrócenia się pojazdu czy rozpadnięcia się jego elementów albo wyskoczenia silnika z ramy – co oczywiście nie miało miejsca w przypadku Kryla –  mieści się to w logice i granicach ryzyk prowadzonych testów. Nawet najgorszy wynik testu jest wartością, wspomagającą doskonalenie konstrukcji. Do wielu ekstremalnych wyników dąży się zresztą świadomie w ramach badań wytrzymałościowych.

Usterka ramy pośredniej, która miała miejsce „już dawno”, jak nas oficjalnie poinformowano, została usunięta praktycznie w trybie prostej operacji warsztatowej i Kryl wznowił badania.

Nie wiem, skąd się wzięły te plotki. Były drobne problemy po stronie ELBIT-u, i zostały rozwiązane. Już po tym incydencie osobiście uczestniczyłem w strzelaniach przeprowadzonych na poligonie Zahorie na Słowacji, gdzie Kryl osiągnął bardzo dobre parametry na pełnym, szóstym ładunku

Bernard Cichocki, Prezes Zarządu, Dyrektor Generalny HSW SA

Program strzelań najsilniejszym, szóstym ładunkiem, jak się dowiedzieliśmy, potwierdził to, co sh Kryl wykazał już wcześniej podczas testów artyleryjskich na polskich poligonach: bardzo dobre skupienie oraz powtarzalność wyników strzelania, przy w pełni satysfakcjonującej stabilności działa na stanowisku ogniowym.

Mniej lub bardziej istotne usterki ujawniane są przy badaniach każdego konstruowanego od podstaw modelu uzbrojenia i sprzętu wojskowego. W fazie badań wstępnych – tym bardziej. Najczęściej nawet nie są one znane opinii publicznej, a wagę do nich przywiązuje przede wszystkim producent. W jego interesie leży takie dopracowanie sprzętu, aby jak najmniej wad ujawniało się w późniejszych fazach badań. Zwłaszcza – na etapie badań państwowych, rozstrzygających dla decyzji o przyjęciu bądź odrzuceniu określonego rozwiązania. Takich sytuacji, jakie mają miejsce w fazie wstępnych testów, także ze względów wizerunkowych, nie nagłaśnia się, jeśli nie mają one wyjątkowo spektakularnego charakteru.

Zakres obaw o program Kryla wywołanych przez te nieoficjalne informacje ma związek przede wszystkim z poprzednim programem artyleryjskim Regina, obecnie realizowanym z powodzeniem. Jak wiadomo, w 2010 roku pojawił się problem, który na długo stał się symbolem niemocy polskiej zbrojeniówki. Mowa o powszechnie znanych z wielu publikacji mikropęknięciach struktury korpusów podwozi samobieżnej haubicy Krab, wykonanych w gliwickim ośrodku pancernym z płyt pancernych ze stali P2, zakupionych w dość niejasnych okolicznościach w Hucie Ostrowiec.

Przypomnijmy sedno problemu: wznowiony w 2008 r. program samobieżnej haubicy 155 mm na podwoziu gąsienicowym doprowadził do decyzji o dostarczeniu do badań eksploatacyjno-wojskowych pierwszego modułu ogniowego 8 sh Krab. Do tej pory realnie istniały tylko dwa prototypowe egzemplarze Kraba z brytyjskimi wieżami oraz gliwickimi podwoziami. Przy ich wykorzystaniu przeprowadzono pomyślnie, zakończony wiosną 2003 r., etap badań kwalifikacyjnych systemu, po czym… program zamrożono aż do jego wznowienia po blisko 4-letniej przerwie. Kamieniem milowym w tym procesie stała się umowa z 12 maja 2008 r. na dostarczenie pierwszego wdrożeniowego DMO.

Kryl 1
Od momentu powstania założeń tego projektu było wiadomo, że dla potrzeb Kryla zaprojektowane zostanie od podstaw nowe, pierwsze w Polsce tworzone od początku do końca pod kątem zastosowań bojowych, podwozie samochodowe. I ono, choć krytykowane czasami za rozwiązania designerskie, nie stwarza na obecnym etapie badań problemów. Fot. Jerzy Reszczyński.

Wywiązanie się HSW SA z umowy w sprawie dostarczenia kompletnego modułu ogniowego wymagało wyprodukowania w HSW od podstaw sześciu dodatkowych systemów wieżowych oraz, po kilkuletniej przerwie skutkującej utratą zdolności w tym zakresie przez producenta dwóch prototypowych jednostek, sześciu nowych podwozi typu Kalina.

Już w trakcie odbioru nowych podwozi w końcówce 2010 r. pojawiły się zastrzeżenia w stosunku do ich jakości. Mimo to uznano, że MON przejmie pierwszy moduł, na którym można będzie prowadzić szkolenie oraz badania ekspoloatacyjno-wojskowe, w czasie trwania których producent haubic i podwykonawca odpowiedzialny za podwozia znajdą rozwiązanie problemu jakości podwozi. Takim rozwiązaniem żywotnie zainteresowana była HSW, obawiająca się, iż kolejne zamrożenie programu zakończy się jego definitywnym zamknięciem. Oznaczałoby to ryzyko zaprzepaszczenia prac, zainicjowanych w HSW w formie prac analitycznych i koncepcyjnych jeszcze w 1993 r., i ukoronowanych zakupem licencji na system wieżowy sh AS90/52 w lipcu 1999 r.

Jak nietrudno zauważyć, prace te HSW rozpoczęła praktycznie w momencie, kiedy w tym zakładzie kończyła się seryjna produkcja oraz dostawy dla Wojska Polskiego poprzedniego systemu artyleryjskiego, czyli pływającej, samobieżnej haubicy 122 mm 2S1 Goździk. Takie zasady postępowania (cykle rozwoju i wdrażania wyrobów) w procesach generacyjnych wymian uzbrojenia są z powodzeniem realizowane od lat w wielu państwach: kiedy armia wprowadza jakiś system uzbrojenia, zaczyna się prace nad jego następcą.

Ostatecznie, ratująca przyszłość programu Regina umowa z 2008 r. została aneksowana w połowie 2012 r., kiedy wszyscy uczestnicy programu, od MON po wykonawcę wadliwych podwozi, mieli pełną świadomość, iż najsłabszym ogniwem w skomplikowanym łańcuchu składającym się na Reginę jest podwozie. Mimo to w umowie HSW zobowiązała się do końca października 2015 r. dostarczyć kompletny sprzęt dla pierwszego, wdrożeniowego DMO: 24 sh Krab, 2 wozy dowódczo-sztabowe WDSz (dowódcy dywizjonu i szefa sztabu dywizjonu), 9 wozów dowódczych WD (3 dowódców baterii i 6 dowódców plutonu ogniowego), 6 wozów amunicyjnych WA i mobilny warsztat remontu uzbrojenia i elektroniki WRUE.

Kryl
Sformułowany przez MON na „dzień dobry” wymóg aeromobilności Kryla związany z limitem masy, wymusił nie tylko na Jelczu i HSW niestandardowe rozwiązania konstrukcyjne w podwoziu. Także ELBIT, dostawca działa ATMOS 2000 oraz ramy pośredniej, dla zmniejszenia masy o ok. pół tony musiał dokonać pewnych zmian w konstrukcji. Fot. Jerzy Reszczyński.

Ostatecznie, jak wiadomo, taki obrót sprawy doprowadził do podpisania w grudniu 2014 r. umowy na zakup partii podwozi oraz licencji na produkcję w Stalowej Woli nowego podwozia wywodzącego się od koreańskiej sh K9 Thunder. W sierpniu 2015 r. powstał prototyp Kraba na nowym podwoziu, a w grudniu 2016 r., po zamknięciu etapu badań typu, zawarto kontrakt na dostawę wyposażenia dla kolejnych czterech dywizjonowych modułów ogniowych Regina z 96 sh Krab. W połowie 2017 r. (czyli z ok. półtorarocznym opóźnieniem w stosunku do zapisów aneksu z 2012 r.) MON zakończy odbiór wyposażenia dla pierwszego, wdrożeniowego DMO Regina z 24 Krabami. Wśród nich jest osiem dostarczonych w 2012 r., w których wymieniono podwozia oraz dokonano głębokich przeglądów systemów wieżowych mających za sobą ponad 4-letnią eksploatację.

Przedstawiciele MON wielokrotnie dawali do zrozumienia, iż resort nie ma prawnych możliwości odstąpienia od nałożonych na HSW SA kar umownych za nieterminową realizację kontraktu. Są to kwoty znaczące dla stalowowolskiej spółki, która od 2012 r. realizuje kilka kapitałochłonnych programów rozwojowych oraz programów inwestycyjnych. To, oprócz strat wizerunkowych stanowi koszt sytuacji, wynikłem w programie Regina.

W pewnym sensie to do HSW SA „przylepiła się” sprawa nieszczęsnych podwozi. Jej pierwszym epizodem miała być „afera z pękaniem Raka”, jaka miała mieć miejsce w końcowej fazie badań moździerza przed przygotowywanym (ostatecznie podpisanym w kwietniu 2016 r.) kontraktem na wyposażenie ośmiu kompanijnych modułów ogniowych zawierających łącznie 64 samobieżne moździerze automatyczne Rak. Mowa o rzekomym pękaniu korpusów wież Raka. Hutę Stalowa Wola wiele wysiłku kosztowało wyjaśnienie, że w tym przypadku nie było mowy o żadnym pękaniu korpusu wieży, ale o skutkach prac spawalniczych, związanych z przeniesieniem w inne miejsce na pancerzu wieży podestu służącego do zamontowania sensorów systemu Obra ostrzegającego o opromieniowaniu pojazdu wiązką lasera.

Taki zabieg okazał się konieczny po badaniach prototypu moździerza, w trakcie których szukano optymalnej lokalizacji punktów usytuowania czujników, aby zapewnić ich najwyższą efektywność w różnych położeniach wieży względem podwozia. Zmiana lokalizacji podestu wymagała jego wyspawania i zamontowania w nowym miejscu. Ślady po tej operacji, których na prototypowym i wciąż uczestniczącym w badaniach wozie specjalnie nie maskowano, zostały zinterpretowane jako „naprawianie pęknięć”. Przedstawiono je jako dowód na tezę, że „wpadka z podwoziem haubicy nie była dziełem przypadku” choć to nie HSW była producentem podwozia haubicy, a korpus wieży Raka nie pękał. Natomiast kolejnym „epizodem” jest opisana sytuacja wokół podwozia Kryla.

Obecnie jednak kontrakt na dostawy elementów kompanijnych modułów ogniowych Raków jest realizowany, podobnie jak dalej trwają badania zakładowe haubicy Kryl. Jednocześnie Huta Stalowa Wola rozpoczyna proces przejmowania dokumentacji konstrukcyjnej podwozia typu K9, i w czerwcu rozpoczyna budowę nowej hali, w której zostanie zainstalowany nowoczesny ciąg technologiczny do spawania i obróbki mechanicznej m.in. tych podwozi. Jego uruchomienie ma nastąpić w 2018 r.

Jerzy Reszczyński

Komentarze (68)

  1. Łukasz

    "Rama pośrednia wyprodukowana została zresztą nie przez Elbit, ale przez jego kooperanta, czyli podwykonawcę." dlaczego? i kto do tego dopuścił?

    1. Marek L.

      To NIE ma nawet najmniejszego znaczenia, czy ta rama pośrednia jest produkowana przez ELBIT SOLTAM, czy też przez jakiegoś poddostawcę tego izraelskiego koncernu zbrojeniowego, w Izraelu, czy też gdzieś indziej. Problem ten został już rozwiązany, ponieważ rama ta została zreperowana, zmodyfikowana, i wzmocniona. To, co jest tutaj totalnie & absolutnie idiotyczne, to są TE wymagania MON'u, aby pojazd ten był przenoszony przez stare polskie Herculesy C-130. PO CO ???? Pojazdy te mają bronić Polski, a nie być transportowane gdzieś tam, przez pół świata!! Gdyby tego Monowskiego wymogu nie było, to wtedy waga tej ramy nie byłaby w sztuczny sposób obniżona o pół tony, i wtedy nie byłoby też w ogóle tego problemu (już zresztą załatwionego!!!), z pierwotnymi małymi pęknięciami tej konstrukcji. I wtedy KRYL mógłby być bez żadnych problemów wyposażony w półautomat do ładowania, oczywiście dostępny w firmie Elbit dla tej armaty. I mógłby być wtedy montowany na o wiele lepszym podwoziu JELCZ'a 8X8, z opancerzoną kabiną. Podobnie jak Izraelczycy montują swoje ATMOS'y 155/52 na opancerzonych wozach ciężarowych TATRA 8X8, albo na innych opancerzonych ciężarówkach 8X8, na eksport, a obecnie uruchamiają oni właśnie w koncernie ELBIT pełną produkcję tej samobieżnej ciężkiej dalekosiężnej artylerii 155/52 na potrzeby własnej armii (IDF). I nie bawią się tam oni w jakieś "wymogi", aby pojazdy te miały być transportowane przez ich dużą flotę IAF Herculesów C-130. Albo, tak, jak Rumunia, użyć ciężarówki co prawda 6X6, ale o wiele większej i cięższej niż ta lekka konstrukcja KRYL'a, czyli licencyjnego Renault 6X6, z dużą i całkiem porządnie opancerzoną kabiną, czyli ich ATROM 155/52. (Innymi słowy: TEŻ ichni ELBIT/SOLTAM). I Rumuni nie mają tutaj jednego prototypu, lecz kilka baterii, dobrze funkcjonujących w Armii Rumuńskiej, i to już od lat.......

    2. Marek L.

      .... Podstawowym błędem jest tutaj ta kompletnie dla obronności i interesów Państwa Polskiego niepotrzebnie LEKKA konstrukcja tego konkretnie modelu lekko (a być może, trochę zbyt lekko ??) opancerzonej terenowej ciężarówki 6X6 Jelcza, mająca być podstawą KRYL'a....

  2. Mg-42

    Ciekawe czy wytrzymałyby ostrzał z KAŁACHA?

  3. Jan

    Panie Jurku należy unikać takich sformułowań: "Nawet najgorszy wynik testu jest wartością, wspomagającą doskonalenie konstrukcji. Do wielu ekstremalnych wyników dąży się zresztą świadomie w ramach badań wytrzymałościowych" bo to nie jest cel ani istota procesu badawczo-rozwojowego

  4. 007

    Taką ciężką armatę montują na zwykłym aucie trochę wzmocnione belki nośne ? Nawet laik przyzna iż to pomysł z piekła ? Trzeba mieć solidne podwozie a dopiero na tym budować coś co ma służyć kilkanaście lat i być zdolne na wstrząsy nie wyobrażalne przeciążenie . No ale jak się chce mieć coś na niczym to wychodzi jak wychodzi ?

  5. Gość

    Zrobienie dobrej kabiny i automatu do ładowania , to przy takim przedsięwzięciu jest obowiązkowe i na miarę naszych możliwości. W takiej formie jak teraz faktycznie spełnia wymogi do transportu lotniczego ,tylko my w Polsce bardziej myślimy o obronie własnego kraju a w tym przypadku transport lotniczy jest mało prawdopodobny.

  6. Jarek

    tylko jeszcze automat ładujący i już :-)

  7. Eryk

    Dla Kryla dać nośnik od WR 40 Langusta a nie brnąć w bzdurny wymysł o transporcie C 130 .

    1. Autor komentarza

      przecież to jest te same podwozie Jelcza 6x6

  8. Ładny_czołg_lepiej_strzela

    Ludzię wieczne pisanie o wyglądzie itp....że jak brzydkie nikt nie kupi G prawda osoby wybierające sprzęt dla swojego kraju to nie artyści z ASP tylko fachowcy którzy szukają czegoś skutecznego i wygląd jest tu obojętny .Co za różnica że zniszczysz cel z brzydkie rakiety albo przełamiesz linie frontu brzydkimi czołgami ŻADNA Oczywiście może coś byś i skuteczne i ładne ale to 'piękno' wozu to pojęcie względne bo mi na przykład Kryl się podoba z swoim surowym i siekanym wyglądem . Pozdrawiam wszystkich fanów sztuk piękny .

    1. fres

      No niestety ale świat się zmienił kolego. Kupuje się też oczami, sprzet ma wyglądać bojowo. Na całym świecie to zrozumiano i tak się projektuje uzbrojenie. To uzbrojenie się potem doskonale sprzedaje, z tej sprzedaży firma ma zysk na kolejne produkty. Wszędzie to rozumieją i wszędzie da radę pogodzić wygląd ze skutecznością. Tylko nie u nas. U nas za to wymyśla się bzdurne teorie o skuteczności i takie tam bla bla bla. Wygląd ze skutecznością można swobodnie łączyć tylko trzeba mieć wiedzę, wizję i kulturę techniczną a nie mentalność wyniesiąną z XVIII manufaktury.

  9. Smutny 11

    Czy ta armata do Kryla zakupiona o d Izraela posiada automatyczne ładownia, czy kopiliśmy licencje starej armaty, ponieważ obecne produkowane przez Elbit posiadają automatyczne ładownie.

    1. weter

      Kupiliśmy licencję starej. U nas jest bardzo dużo zołnierzy zatem ewentualne straty nie są istotne. Dodatkowo był wymóg transportu Kryla przez Airbusa c295 i na zawiesiu pod MI8 zatem konstrukcja musi być lekka, plastikowa.

  10. stary

    Dawno już pisałem że to mobilny i myślę dużo tańszy od Kraba środek odstraszania.Nic tylko brać .

  11. io

    Prawdziwe pieniądze zarabia się tylko na drogich, słomianych inwestycjach.

  12. cooky

    wszystko fajnie, tylko trzeba dopancerzyć kabine i dodać tylne drzwi dla obsługi bo ograniczenia masy dla 5 Herkulesów które mamy to bzdura totalna

    1. Mireq

      Tak jest gdy nie ma konkurencji w polskim przemyśle zbrojeniowym

  13. Kiks

    Czemu to coś ma służyć?

  14. Husar

    Ani to ergonomiczne, ani zoptymalizowane a do tego kiepsko wyważone co się przekłada na słabe właściwości terenowe. Jelcz to taki świstak który zachodnią czekoladę zawija w polskie sreberka bo nic innego nie są w stanie zrobić a sporą marże kasują. Szkoda tylko że to sreberko to taki szary karton rodem z PRL-u. Poszczepiać te kilka blach pancernych można na różne sposoby. Warto popatrzeć jak to robią inni.

  15. wątpiący

    Czyli pożaru nie było a zgliszcza zostały usunięte ?

  16. real

    Czemu to wszystko trwa tak długo i kiedy w końcu homar ?

  17. Jaxa

    Pierwsze egzemplarze finalne gdy powstaną dostaną oczywiście WOT...

    1. Marek

      Nie tylko to, bo dodatkowo, jeszcze, żeby ciebie zadowolić, dostaną także funkiel nowe nieśmigane niszczyciele gwiezdne i oczywiście gwiazdę śmierci na dodatek. Tą już niestety z malutkim przebiegiem.

  18. Andrew

    Dłącze do krytycznych opiniji na temat wyglądu tej budy. Jak nie nauczą się robić dobrze wyglądającego sprzętu to nikt go nie kupui.

    1. Apollo

      Multiple jakos pare osob kupilo wiec i może kryl znajdzie nabywców

  19. Maniooo666

    Może mi ktoś wyjaśni - w czasach dawnych strzelałem z haubic 122 i tam ładunek 6 był najsłabszy, natomiast ładunek pełny najsilniejszy (nie usuwało się żadnego woreczka z prochem). Teraz czytam, że ładunek 6 jest najsilniejszy, a jednocześnie wspomina się o ładunku pełnym. Czy to jest właściwa terminologia, czy też pisał "fachowiec".

    1. xyz

      To jest właściwa terminologia w NATO.

  20. X

    wiem czemu to takie paskudne!, ....to jest technologia stealth!!!!!

  21. adam

    A dlaczego nie modernizujemy Dany? Czesi to robią.

    1. Marek

      Podobno mamy modernizować. Ale w jakim zakresie nie wiadomo. http://www.defence24.pl/599055,koncepcja-obronna-rp-nowa-dywizja-i-mysliwce-5-generacji

  22. kriss

    Wygląda koszmarnie :( Nikt tego nie kupi,zero szans na jakiś export :(

    1. Juhas

      to nie ma wyglądać tylko być skuteczne ;-)

    2. X

      niestety muszę się z Tobą zgodzić

    3. Matt

      Ale MSBS-a potrafili zrobić ładnego dla oka ;O)

  23. jurgen

    starszy francuski Caesar 6*6 (6 kołowy) - osadzony na Renault - tez nie ma automatu do ładowania, oraz także ma nos przed kabiną i jest areomobilny - czyli nasz Kryl odpowiada tej właśnie wersji Caesar 6/6. Dopiero nowa większa wersja Caesar 8/8 (8 kołowa) na Tatrze ma automat do ładowania oraz dużą kabinę kwadratową. Prawdą jest jednak , że we wszystkich Caesarach załoga z tyłu ma własne drzwi do ewakuacji, a w naszym Krylu tych drzwi nie ma. Mimo to warto Kryle w końcu wprowadzić do linii, i dopiero potem ewentualnie zrobić także wersję 8/8

    1. ppw

      Ale ty wiesz, że wersję 8x8 na Tatrze zrobiono, bo okazało się że poza stricte Francuskimi eks-kolonialnymi bantustanami, wersja 6x6 do niczego się nie nadaje? Brak automatu i obsługa "na zewnątrz" działa w środkowoafrykańskich, skrajnie zacofanych koloniach Francji. W Afganistanie szybko okazało się, że jeden talib z moździerzykiem może uciszyć taką 'artylerię', bo przy ostrzale musi oba przerwać ogień i wiać. Nasze Dany czy niemieckie PzH2000 mogły kontynuować zadanie także pod ogniem.

  24. Gość

    Jeżeli chcemy z tym sprzętem wyjść na eksport , to musimy kabinę pojazdu zbudować na wzór Cesara i na wzór Archera zamontować automat ładowania.

    1. jurgen

      zgadzam się, ale teraz należałoby przyjąć do służby pierwszą serię Kryla - powiedzmy 30 haubic - a dopiero potem robić przeróbki. A nusz komuż będzie potrzebny za granicą taki latający Kryl, pasujący do C-130 lub innego samolotu. A akurat ten model ów (dziwaczny) wymóg spełnia. Przyjąć zatem do służby , a potem udoskonalać choćby poprzez lepszą kabinę i może 8 kół. Ale przyjąć do służby - a nie jak z Loarą, co teraz każdy żałuje , że program zatrzymano. Tu już za dużo poszło w to pracy, a i sam pomysł AH na kołach jest OK i się jednak sprzedaje.

    2. Marek

      No i koniecznie zadbać o to, żeby silnik spełniał normę ekoeurodebil 5000, czyli zamiast wydalać dwutlenek węgla z rury wydechowej, pobierał go z atmosfery wydalając czysty tlen.

    3. W3-pl

      o to co Nie tak z podwoziem dla Ceasara dla Danii? wybrali z Tatry nie jak egzotyczne Indonezje, Tajlandie czy A.Saudyjska

  25. W3W

    Będziemy straszyć wroga samym wyglądem tego "Kryla" ;-)