Katar w izolacji. Przyczyny i scenariusze [ANALIZA]

10 czerwca 2017, 11:02
Fot. U.S. Department of Defense
Reklama

Zerwanie stosunków dyplomatycznych z Katarem przez Arabię Saudyjską, Zjednoczone Emiraty Arabskie oraz niektóre inne kraje sunnickie, to konsekwencja wspierania przez Katar Bractwa Muzułmańskiego i Al Kaidy, potajemnych układów z Iranem, a także niekorzystnej dla Kataru zmiany władzy w USA. Domniemany atak hakerski Rosji na katarskie serwisy informacyjne jest bez znaczenia - dla Defence24.pl pisze Witold Repetowicz.

Polityka zagraniczna Kataru od dawna przeszkadza Arabii Saudyjskiej oraz Zjednoczonym Emiratom Arabskim. Przyczyny są następujące:

1. Katar wspiera Bractwo Muzułmańskie i udziela schronienia szejkowi Jusufowi al-Karadawi, duchowemu przywódcy tej organizacji. Karadawi jest natomiast ścigany przez Egipt, w którym wszyscy liderzy Bractwa siedzą w więzieniu od przewrotu w 2013 r. Przewrót ten był wsparty przez Arabię Saudyjską.

2. Katar wspiera Al Kaidę. W szczególności chodzi o wsparcie dla związanych z Al Kaidą terrorystów Hajat Tahrir asz-Szam w Syrii. Tymczasem Arabia Saudyjska wspiera inną organizację walczącą z Assadem, tj. Dżaisz al-Islam, a także niektóre bardziej umiarkowane grupy, które ostatnio zawarły sojusz ze wspieranymi przez USA i zdominowanymi przez Kurdów Syryjskimi Siłami Demokratycznymi (SDF). Katar wspiera również Al Kaidę (a także Bractwo Muzułmańskie) w Libii. To właśnie Al Kaida i Bractwo Muzułmańskie wspierają tzw. rząd trypolitański, podczas gdy Emiraty i Egipt udzielają poparcia militarnego gen. Haftarowi związanemu z rządem w Tobruku.

3. Katar utrzymuje potajemne relacje z Iranem, podczas gdy Saudowie i Emiraty pozycjonowały Iran jako swojego wroga nr 1. Ponadto Katar postanowił razem z Iranem rozpocząć eksploatację złóż gazu Pars Południowy (należących do obu tych krajów), największych na świecie.

4. Istnieją poważne dowody wskazujące na wsparcie Kataru dla Państwa Islamskiego.

5. Administracja Obamy uważała, że w oparciu o Bractwo Muzułmańskie dokona demokratyzacji Bliskiego Wschodu, dlatego po przewrocie w Egipcie ochłodziła stosunki z Arabią Saudyjską oraz Egiptem, natomiast popierała katarską politykę wsparcia dla elementów post-Al Kaidy (wierząc w ich przemianę) i Bractwa Muzułmańskiego w Libii. Trump zmienił tę politykę o 180 stopni.

6. Katarska Al Jazeera prowadziła propagandę wymierzoną w saudyjskie i emirackie interesy, promując elementy związane z Bractwem Muzułmańskim i Al Kaidą, a także bezpardonowo atakowała Trumpa. Ostatnio też coraz cieplej pisała o Iranie.

Kto jest z kim:

1. Po stronie Kataru zdecydowanie opowiedziała się Turcja, która również wspiera Bractwo Muzułmańskie oraz elementy wywodzące się z Al Kaidy w Syrii i Libii. Turcja ponadto ma obecnie bardzo wysokie potrzeby finansowe, nie jest w stanie stać się wyłącznym patronem Bractwa.

2. Neutralność zachowuje Irak oraz Kuwejt. Ten pierwszy ostatnio naprawił swoje stosunki z Arabią Saudyjską, a katarska Al Jazeera prowadziła kampanię oczerniającą siły rządowe walczące z Państwem Islamskim. Z drugiej strony wiele wskazuje na to, że Saudowie i Emiraty mogą popierać niepodległość Kurdystanu. Neutralność zachowuje też Oman, który jako państwo nie-sunnickie nigdy nie zaangażował się w spór irańsko-saudyjski po żadnej ze stron.

3. Iran z wyjściowej pozycji neutralnej przeszedł na pozycję pro-katarską ze względu na toczącą się wojnę proxy irańsko-saudyjską.

4. Izrael oficjalnie nie zajmie stanowiska, ale z całą pewnością popiera Saudów i Emiraty, z którymi od dawna potajemnie współpracuje.

5. Administracja Donalda Trumpa opowiedziała się po stronie saudyjsko-emirackiej, ale Katar ma swoich sojuszników w Kongresie i FBI.

6. Dla Rosji korzystne jest,  by cały kryzys trwał jak najdłużej. Zachowa jednak neutralność.

Opcje rozwoju sytuacji:

1. Początkowo wydawało się, że najbardziej prawdopodobną opcją będzie bezkrwawy przewrót lub wymuszona abdykacja emira Tamima. Nie byłoby to nic nadzwyczajnego i nie wpłynęłoby na stabilność kontraktów handlowych Kataru. Nowy emir dostosowałby politykę zagraniczną księstwa do wymogów Saudów i Emiratów. Oznaczałoby to m.in. utratę przez Bractwo Muzułmańskie oraz Al Kaidę kluczowego sponsora. W konsekwencji oznaczałoby to wzmocnienie pozycji gen. Khalify Haftara w Libii. To z kolei mogłoby doprowadzić do powolnej stabilizacji w tym kraju i zawarcia przez Europę nowego dealu z Libią w sprawie zamknięcia szlaku, którym przedostają się do Europy migranci z Afryki subsaharyjskiej.

Czytaj też: Pełzający przewrót w Katarze?

2. Zapowiedź rozmieszczenia przez Turcję wojsk w Katarze komplikuje całą sytuację i może doprowadzić do przedłużenia się kryzysu oraz mieć negatywny wpływ na możliwość wywiązywania się Kataru ze swoich zobowiązań wynikających z zawartych kontraktów gazowych. USA, Saudowie i Emiraty będą też naciskać na różne kraje, by odcięły się od Kataru. Turcja natomiast ryzykuje tym, że Saudowie i Emiraty udzielą wsparcia Kurdom w Syrii, a być może również w Turcji. Ponieważ jest to kolejny przypadek, gdy działania Turcji są niezgodne z planami USA, może to również pociągnąć za sobą konsekwencje w relacjach turecko-amerykańskich.

Czytaj też: Katar w izolacji - kara za kontakty z Iranem i wspieranie terroryzmu.

3. Wciąż nie można wykluczyć wojskowej interwencji saudyujsko-emirackiej, choć bardziej prawdopodobne jest, że przedłużający się kryzys zmiękczy stanowisko Kataru i emir ustąpi. Wykluczone jest natomiast, by Saudowie i Emiraty odstąpiły od swoich żądań dotyczących zerwania współpracy katarsko-irańskiej oraz zaprzestania wspierania przez Katar Bractwa Muzułmańskiego i Al Kaidy, a także programowych zmian w Al Jazeerze.

Witold Repetowicz

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 27
Reklama
obserwator
sobota, 10 czerwca 2017, 12:26

.Al jazeera jest wydaje się być najbardziej neutralna obecie stacja o charakterze globalnym. Podawanie nie wygodnych faktów nie jest oczernianiem. Na twiterze krążyły plotki o próbie puczu przez Arabie Saudyjska. Ponoć proba byla nieudana. Postawa administracji USA jest niespojna . Pakistan wspiera Katar. Aljazeera wydaje się zachowywać neutralnosc a działania Arabi Saudyjskiej wymierzone w ta siec raczej nie pomogą.należy założyć ze Arabia Saudyjska nic nie uzyska.tylko oczekiwania Egiptu są realne

dropik
poniedziałek, 12 czerwca 2017, 07:43

nie porównuj wersji arabskiej z angielską. Dla Arabii ta pierwsza jest już zanadto postępowa

kobuz#
poniedziałek, 12 czerwca 2017, 12:57

Dobrze by było przypomnieć panu Repetowiczowi, ze największym terrorysta na bliskim wschodzie były i są Saudowie. Akurat ci co finansują terror sunnicki w Iraku, Afganistanie i Syrii śmią się uskarżać nad sąsiadami. Lepszej arogancji polityki Trumpa nie można było się spodziewać. Trump walczy z terrorem, ale jednocześnie wspiera kontraktem w wysokości 100 miliardów $ na broń Arabię Saudyjską, obywatele której (98%) dokonali zamachu w USA (WTC, 9. 11. 2001) i skąd pochodził bin Laden. Podwójne morale. Na kazaniu wygłaszać i chwalić wartości zdrowotne wody, a samemu pić wino.. so what

jolo
poniedziałek, 12 czerwca 2017, 18:09

Po ostatnich wydarzeniach widać, że Saudyjczykom zaczął już wychodzić bokiem "eksportu terroryzmu". Wzmocnienie ruchów radykalnych w ramach islamu(co robili od lat '70), zaczęło zagrażać sprawowaniu władzy przez dynastię Saudów. Dlatego teraz wolą grać na osłabienie radykałów. Co będzie dalej tego nikt nie wie, w końcu to Bliski Wschód :)

Eryk
sobota, 10 czerwca 2017, 11:19

Dla Polski jest szansa na naprawdę tani gaz . W obliczu izolacji taki partner jak my będzie szczególnie promowany przez Katar.

Dan
niedziela, 11 czerwca 2017, 00:26

Może będzie większe zamieszanie, przerwy w dostawach gazu do Europy i uda się Polsce wycofać z pierwszego, niekorzystnego dla nas cenowo kontraktu gazowego. Fajnie aby Polska nie przespała tej szansy.

gran
niedziela, 11 czerwca 2017, 00:03

O tak. Zwłaszcza jak nałożą na niego blokadę morską. :D

ciekawy
niedziela, 11 czerwca 2017, 20:14

Jednak przy kilku argumentach, przydałby się jakieś dowody potwierdzające podejrzenia o wspieranie...

"aresztujcie tych co zwykle"
wtorek, 13 czerwca 2017, 14:19

Podziwiam Pana Repetowicza że tak coś wyjaśnia. W zachodnich mediach po prostu jest podane, że przyczyną izolacji Kataru jest "atak rosyjskich hackerów"... :-))))))))))

Prorok Bonifacy
sobota, 10 czerwca 2017, 19:46

Katar wtopił kupe kasy na sponsorowaniu pseudo rebeliantow w Syrii. Teraz juz wiedzą że rurociągu już tam nie będą mieć i cała forsa poszła na marne. Rura może powstać ale z Iranu, bo ten już wysyła gaz do Europy, ale tylko i wyłącznie za zgodą Rosji której ajatollahowie wyrównają straty kupując uzbrojenie. Katar stoi bardziej na gazie niż na ropie, widzą co się święci więc próbują zbliżyć się do Iranu i podłączyć do gazociągu. Arabia się wściekła nie o sponsorowanie bractwa muzułmańskiego, bo sami im sypali kasę, tylko o to że Katar się wycofał z cyrku w Syrii i Saudyjczycy zostali z obiema rękami w nocniku, jedną w syryjskim a drugą jemeńskim. Już rok temu narzekali że prowadzenie wojny w Jemenie kosztuje za dużo, ropa za tania. Teraz zostali sami z dwoma wojnami a ropa wcale nie zdrożała. Została wycyckani bez mydła to się ciskają. Rok temu mówiłem że tak się właśnie skończy saudyjsko-katarska koalicja w Syrii.

dropik
poniedziałek, 12 czerwca 2017, 07:37

akurat Katar ma dobre stosunki z Iranem. Nawet czerpią ten gaz z jednego źródła ;)

Logik007
sobota, 10 czerwca 2017, 19:41

Akurat terroryzm to wspierają prawie wszystkie kraje w regionie: Arabia, Turcja, Rosja, Iran itp. Ciekawa konfrontacja gdzie ciężko znaleźć stronę która wydaje się mniej zła i skorumpowana od drugiej :). Arabia Saudyjska to chyba druga najgorsza dyktatura na świecie po Korei Płn. i tamtejsze rządy bardziej przypominają monarchie z 12 wieku niż z 21. Ale z drugiej strony Turcja zmierza dokładnie w tę samą strone, a dodatkowo stara się jak moze zniszczyć Europę podsyłając nam uchodźców i wspierając terroryzm gdzie się tylko da o ludobójstwie Ormian i systematycznemu niszczeniu narodu Kurdyjskiego nie wspominając. Jedyne siły w tym regionie które powinniśmy popierać i które nie chcą upadku naszej cywilizacji to chyba Kurdowie i Izrael, więc powinniśmy robić wszystko zeby to ich wzmacniać. Skoro Izrael dogaduje się z Arabią a Kurdowie walczą z Turcją to raczej logiczne jest, że to wygrana tej strony jest w naszym interesie. Upadek monarchii w Katarze mógłby być dobrą rzeczą tak jak siłowy przewrót w Egipcie i zniszczenie tam Bractwa Muzułmańskiego był dobry dla światowego bezpieczeństwa. Najzabawniejsze jest to że nasz najgroźniejszy po Rosji przeciwnik czyli Turcja jest też naszym "sojusznikiem" w NATO, a przecież to ten kraj jak mało który dąży do upadku UE i islamizacji Europy.

Onepropos
sobota, 10 czerwca 2017, 18:18

Wyglada na to, ze Trump robiac deal z AS oteorzyl puszke pandory i uruchomil procesy prowadzace do wojny. Chodzi o kolejny zament na BW i sprzedaz broni obydwu stronom czy cos wiekszego?

obserwator
poniedziałek, 12 czerwca 2017, 09:53

Od wielu lat kraje arabskie planują powołanie własnych sił szybkiego reagowania, których zdaniem byłoby "wymuszania pokoju" w rejonach niestabilnych. Wielu z nas wydaje się, że jest to b.odległy temat niewpływający na nasze życie. Jednak tamten region powoduje masowe ucieczki, których wynikiem jest fala uchodźców w Europie. Sami niewiele możemy, ale warto jest "po cichu" wspierać te ruchy w polityce globalnej, które zatamują przepływ uchodźców/emigrantów.

Zoom
poniedziałek, 12 czerwca 2017, 14:01

Akurat ten temat jest trochę jak z Księżyca. Siły szybkiego reagowania państw arabskich nie powstaną z jednej prostej przyczyny - nikt nie ma tam wspólnego interesu. Nie dość, że świat arabski jest silnie podzielony - religijnie, politycznie, ekonomicznie; to jeszcze kilka światowych mocarstw ma tam swoje interesy i nie w smak im będzie dążenie do jakiejkolwiek integracji tego regionu. Wspieranie takiej inicjatywy byłoby więc marnotrawstwem ekonomicznym i błędem politycznym, w sytuacji kiedy można zupełnie innymi, miękkimi metodami realizować swoją politykę - vide: Rosja. Szczególnie w tym regionie nie ma miejsca na sentymenty - liczy się tylko siła i możliwość robienia wspólnych interesów.

Bernard IV
sobota, 10 czerwca 2017, 17:20

Sytuacja robi się coraz bardziej nieciekawa.AS i ZEA razem z Egiptem poczuły że mogą przewodzić światowi arabskiemu i usunąć konkurencyjną koalicję Kataru i Turcji(nota bene za czasów Obamy było odwrotnie) co do Libii to lepiej żeby Haftar rządził niż jakaś koalicja bractwa muzułmańskiego(którą lewica określa jako demokratów) i tzw.post-Al Kaidy bo wtedy będzie jakaś stabilizacja po latach anarchii i wojny domowej a co do Iraku to mam nadzieje że uda się szybko pokonać ISIS i przywrócić stabilność kraju nawet mimo referendum ws.niepodległości Kurdystanu.

Sten
sobota, 10 czerwca 2017, 16:15

Należy dodać, że medoa dość dość bezmyślnie powielają obecną odwracającą uwagę propagandę Arabii Saudyjskiej, która od wielu lat uniemożliwia albo utrudnia wszelki tranzyt droga ladową z i do Kataru, który leży na półwyspie. To Arabia Saudyjska poparła w 2009 roku Assada w blokadzie katarskiego projektu gazociągów do Europy. Wtedy Assad szybko zaproponował podobny projekt Iranowi. Nie negując katarskiego i saudiarabskiego zaangażowania w syryjską rewolucję należy żadać całkowitego zaprzestania wspierania wszelkich form teroryzmu przez oba kraje. Trzeba jednak zdawac sobie sprawę z tego, że jedną z głównych przyczyn syryjskiej rewolucji była blokada budowy rurociągów do Europy. Teraz Arabia Saudyjska usiłuje drogą eskalacji konfliktu zablokować budowę rurociagów do Europy poprzez Iran.

Bilans
sobota, 10 czerwca 2017, 15:55

Katar ostatnio zapłacił niby "haracz" za niby "porwanych" 26 członków rodziny Królewskiej w postaci przelewu kwoty 1 mld$ ( sami się domyślcie gdzie to poszło). AS sponsoruje ISIS i islamizację Europy oraz Afryki centralnej. Iran chce część swojego tortu ale Turcja Erdogana także pragnie powrotu Imperium Osmańskiego. W końcu może dojść do przesilenia i większej wojny w regionie. A teraz jest tam takie Państwo, które się nie miesza ale szybko się rozwija w przeciwieństwie do krajów muzułmańskich pogrążonych w wojnach domowych. Ja poczytacie w Starym Testamencie o Wielkim Izraelu od Eufratu po Nil to może gdzieś znajdziemy przyczynę takiego stanu rzeczy. PS. U nas twierdzą, że Ukraina powinna być dla nas partnerem handlowym a nie naszym terytorium.

Student
sobota, 10 czerwca 2017, 15:19

Sytuacja robi się niepokojąca... Ciekawie jak się ten kryzys rozwinie... Potencjalnie może on mieć większe znaczenie dla regionu niż kryzysy w Syrii, Afganistanie, Jemenie i Libanie. Jest to też szansa dla krajów z poza tego obszaru (Bliski Wschód) by ugrać coś więcej. Zainteresowany jestem przede wszystkim stanowiskiem Chin, bo kryzys ten może wreszcie wywindować to mocarstwo na jakąś bardziej znaczącą role w regionie Zatoki Perskiej. ChRL próbowała już to uczynić w okresie największej izolacji Iranu, ale jak wiemy nie do końca skutecznie. Zobaczymy, czy wyciągną wnioski z poprzedniego kazusu

Troll i to wredny
niedziela, 11 czerwca 2017, 11:46

W całej tej opowieści terroryzm to jedynie drobny ułamek całości. Terroryzm to element walki o surowce strategiczne i rynki zbytu (wpływy polityczne w całym regionie). Wydaje mi się, że między legendy będzie można włożyć ,,neutralność" (czytaj - bierność) Rosji. To (jak wieść niesie) właśnie FR wymyśliła ISIS (w oparciu o bardzo solidny wywiad osobowy) jako przeciwwagę rosnących wpływów USA po ataku na Irak i przewrót w Libii. Jak powszechnie wiadomo (np.36 Forteli, P.Plebaniaka) ogranie przeciwnika bywa bardziej spektakularnym sukcesem niż bitwa w polu. Nie trzeba wysyłać na Bliski Wschód 300 dywizji pancernych, aby mieć ogromny wpływ na to, co się tam dzieje. Katar jest częścią układanki rosyjskiej i ...trzeba zaczekać na reakcję Moskwy. Chiny są w tym regionie zbyt słabe, aby samodzielnie narozrabiać, ale mogą wesprzeć jedną ze stron np. pośrednio (rzucenie na rynek kilku bilionów dolarów ,może USA rzucić na kolana w kwadrans)... Sama groźba reakcji ze strony Chin I Rosji równocześnie może odbić się Amerykanom czkawką. Posługując się niezbyt lotną metaforą - nawet jeśli czujesz się lwem, lub tygrysem to nie siusiaj do sadzawki w której śpi krokodyl różańcowy...Nawet jeśli czujesz się lwem, lub tygrysem, to nie nadepnij na ogon tajpanowi pustynnemu...Nawet gdy faktycznie jesteś afrykańskim słoniem, może to być ostatni błąd, który zdąży zarejestrować twój mózg... ale co ja tam wiem.

Zxdd
poniedziałek, 12 czerwca 2017, 10:11

CIA szkoli wojowników al-nusry itp. Rebelianci w Syrii maja iPhony i macbooki oraz kupę innego sprzętu z Ameryki

Terrier
niedziela, 11 czerwca 2017, 21:32

Ogólnie ok ALE. Rosja stworzyła ISIS? WHAT? Bzdury. Dalej nie pisze bo wiadomo. Oczywista oczywistość choć pokierana

Gość
sobota, 10 czerwca 2017, 15:03

Emir Kataru ma dwa rozwiązania , albo udowodni że jego kraj jest nowoczesny i odetnie się wyraziście od terroryzmu ,albo pogrąży swój kraj a może i swoją władzę. Wieżę że jest człowiekiem cywilizowanym bywającym w świecie i nie będzie optował za utopią.

Teodor
niedziela, 11 czerwca 2017, 11:08

Straszny galimatias na Polwyspie Arabskim. Sa jednak w przyrodzie okreslone dzialania opierajace sie na pewnych granicach kulturowych, populacyjnych i teoretycznie gdyby sie na nich oprzec na Bliskim Wschodzie zapanowalaby istna rewolucja. Od czasow kolonialnych granice dzielono bowiem linijka na mapie, kompletnie nie liczac sie z mieszkajacymi tam ludzmi. Pokazuje to Ignorancje mocarstw kolonialnych, ktore przez pewien czas administrowaly tym obszarem i czerpaly z tego korzysci. Barbarzynstwem w XXI wieku jest niszczenie setek tysiecy ludzi w jednorodnych skupiskach, aby osiagnac zakladany efekt polityczny. Problemow tych ludzi nie da sie rozpatrzyc pod katem stref wplywu Rosji i USA czy Chin lub Turcji. Patrzac nawet na Iran, mozna stwierdzic, iz opiera sie on na uwarunkowaniach terytorialnych o okreslonym uksztaltowaniu terenu, na ktorym mieszkaja diametralnie rozne gupy etniczne. Kiedy Ormianie walczyli z Azerami, zastanawialem sie czy czasami Azerbejdzan nie powinien byc tam, gdzie akurat mieszka wiekszy procent populacji... Chodzi mi oczywiscie o Azerow mieszkajacych w Iranie. Sama Turcja to Turcy, Kurdowie i pewnie pomniejsze grupy wcielone swego czasu do tureckiego imperium. Imperia maja to do siebie, iz strasznie mieszaja grupami populacji w celu oderwania ich od pierwotnej kultury i sztucznej asymilacji w nowych realiach. Dzieje sie tak od tysiacleci na calej planecie. Jakby komus nie pasowala taka mieszanka na Bliskim Wschodzi to prosze zobaczyc w Chinach, Rosji, Indiach - to nie sa jednorodne kraje. Niemcy to kraj kraikow zwiazkowych, USA to zlepek poszczegolnych stanow. Zatem kluczem spokoju na Bliskim Wschodzie bedzie skupienie okreslonych populacji we wlasnych krajach, nawet jak zamiast kilkunastu bedzie ich kilkadziesiat. I podejrzewam, ze obecne 70milionowe "kieszonkowe mocarstwa" powinny sie z tym pogodzic.

MICHAŁ KNAPIK
niedziela, 11 czerwca 2017, 23:26

Upadnie ISIS, wygaśnie rebelia w Syrii , to wybuchnie konflikt z Katarem. Kurdowie chcą niepodległego państwa na terenach Iraku na co nie zgodzi się rząd iracki, Turcja, Syria i Iran - i wojna.

dropik
poniedziałek, 12 czerwca 2017, 07:33

Bzdura. taki konflikt trwałby ze 2-3 dni. Elity Kataru nie pójdą na konfrontację zbojną

Terrier
sobota, 10 czerwca 2017, 13:33

Jak widać USAIzraelsko- Sudyjska koalicja mataczy w dobre nadal. F'king mafia światowa. Możemy im podziękować za syf na świecie.

Tweets Defence24