Górski Karabach: kolejne armeńskie systemy S-300 zniszczone

22 października 2020, 07:16
S-300_-_2009_Moscow_Victory_Day_Parade_(2)
Rosyjski S-300 - zdjęcie poglądowe. Fot. Vitaly V. Kuzmin/CC BY-SA 4.0

Jak donoszą władze Republiki Azerbejdżanu, w trakcie ostatnich walk w Górskim Karabachu azerskie siły zbrojne miały zniszczyć całą azerską baterię systemu obrony przeciwlotniczej S-300PS. Uderzenia zostały przeprowadzone przy wykorzystaniu amunicji krążącej izraelskiej produkcji.

Informacje o zniszczeniu łącznie 4 systemów S-300 przekazał prezydent Azerbejdżanu Ilham Alijew. Z kolei Ministerstwo Obrony Republiki Azerbejdżanu opublikowało kilka dni temu materiał wideo prezentujący ataki izraelskiej amunicji krążącej, w tym systemów IAI Harop należących do azerskiej armii na elementy baterii tego typu systemów.

Od samego początku konfliktu azerski resort obrony groził Armenii zniszczeniem tego typu systemów w przypadku rozmieszczenia ich w spornym obszarze Górskiego Karabachu. W ostatnich dniach strona azerska publikowała informacje i nagrania o zniszczeniu kolejnych elementów armeńskich S-300. Za każdym razem ataki dokonywane są przy wykorzystaniu wspomnianych wcześniej izraelskich dronów-samobójców i kończą się unieszkodliwieniem rażonego systemu.

Na uzbrojeniu Armeńskich Sił Zbrojnych znajdują się dwa lub trzy dywizjony przeciwlotnicze uzbrojone w systemy obrony przeciwlotniczej S-300PS. Każdy dywizjon składa się z dwóch baterii, a w każdej baterii znajdują się cztery wyrzutnie. Tym samym Armenia dysponuje od 16 do 24 wyrzutniami systemu S-300PS, które zostały zakupione od Rosji. Systemy te są jedną z wersji systemu S-300 i są uzbrojone w pociski przeciwlotnicze 5W55U o zasięgu 150 kilometrów.

W nocy z soboty na niedzielę 17-18 października br. weszło w życie drugie, już z kolei zawieszenie broni. Ministerstwa spraw zagranicznych obu państw poinformowały o tym fakcie sobotę wieczorem po spotkaniu z ministerem spraw zagranicznych Sergiejem Szojgu. Decyzja o "humanitarnym rozejmie" miała zostać podjęta w zgodzie z oświadczeniami przywódców Grupy Mińskiej OBWE, czyli Francji, Rosji i USA.

Następnego dnia obie strony po raz kolejny oskarżyły się o wzajemne łamanie nowego porozumienia poprzez wznowienie ataku i ostrzału. W ostatnim czasie azerskiej armii z powodzeniem udało się znacząca rozszerzyć swój przyczółek w południowo-wschodniej części Górskiego Karabachu. W obliczu znacznych postępów przeciwnika armeńska armia ma prowadzić obecnie kontrofensywę w tym rejonie.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 18
Reklama
Devil's advocate
czwartek, 22 października 2020, 16:20

Klasyka dezinformacji.

Fanklub Daviena
czwartek, 22 października 2020, 13:38

Pytanie: skąd Ormianie mieliby mieć 4 baterie S-300? Pytanie nr 2: jakby się miały znaleźć w Górskim Karabachu... :)

GB
czwartek, 22 października 2020, 15:28

1. Sowiecka armia zostawiła je jeszcze w spadku po sojuzie. 2 Armenia przekazała je do Górskiego Karabachu. Azerowie baterię S-300 zaatakowali też na terytorium Armenii zupełnie nie przejmując się że atakują jej terytorium.

BG
czwartek, 22 października 2020, 15:07

Niedługo Armenia będzie tracić tyle opl co Syria, po podliczeniu za miesiąc przekonamy się że Armenia miała 1500 wyrzutni S-300 :)

Morti
czwartek, 22 października 2020, 13:19

Witam kolegów, a mnie zastanawia czemu ta bateria s 300 nie jest zamaskowana i stoi na otwartej przestrzeni, tak jakby się prosili o rozwałkę , siatek nie mają a może to atrapy ?

GB
czwartek, 22 października 2020, 15:46

Gdyby to były atrapy to radary by się nie kręciły. A wyrzutnie nie mają siatek bo OPL ma to do siebie że musi szybko reagować żeby choć mieć szanse zestrzelić szybko poruszający się cel powietrzny. Atakuje przykładowo rakieta balistyczna (takie cele na zestrzeliwać także S-300) to co obsługa ma siatki ściągać? Ile by to trwało.

Gosia.
poniedziałek, 26 października 2020, 15:55

A nie dało by się siatek naciągnąć na taśmach gumowych aby po przecięciu / rozpięciu zjednej strony siatka odsłoniła kontener startowy w sekundę albo mniej. Sam Radar to pewnie cały czas musi być odsłonięty. Ale niekoniecznie bo w samolotach i niektórych okrętach znajduje się pod kopułą przeźroczystą dla radaru. Poza tym przewracając smażące się kotlety zastanawiam się czemu inwestując w tak drogie zestawy S-300 nie zastosowano obrony bliskiego pola małymi rakietami i radarem wykrywającym tak na 50km. tyle wystarczy aby dron nie podleciał na odległość umożliwiającą operatorowi rozpoznanie celu. Czyli tak zwaną OPL, wielowarstwową. No i trzecia sprawa, aby dron miał łączność cyfrową to musi potwierdzać poprawność otrzymania każdej 'paczki" impulsów co ileś bajtów lub k. bajtów. W związku z tym musi mieć nadajnik i to pewnie o mocy kilkunastu do kilkudziesięciu Watt. Zamaskowane Anteny bierne powinny bez problemu wykryć zbliżające się źródło promieniowania i uruchomić proces aktywacji OPL

Morti
piątek, 23 października 2020, 13:28

Witam wydaje mi się, choć nie jestem znawcą, że akurat te zasobniki s 300 stoją zawsze pionowo w pozycji bojowej a rakiety są pionowego startu więc raczej powinny być zamaskowane, chyba, że tak jak pisałeś w innym poście znajdowały się one na terenie Armenii i po prostu nie spodziewali się ataku.

Stary Grzyb
czwartek, 22 października 2020, 11:38

Ta sytuacja coraz bardziej zaczyna przypominać "Polowanie na indyki" z 1982 r. w Dolinie Bekaa - mija 40 lat, a rosyjskie systemy OPL są wciąż tak samo bezradne wobec przeznaczonej do ich zwalczania zachodniej techniki wojskowej. "Bracia Rosjanie" mają nad czym myśleć.

GB
czwartek, 22 października 2020, 12:02

W Dolinie Bekaa też lotnictwo izraelskie użyło dronów, ale jako wabików dla OPL. Jak widać Rosjanie do tej pory nie potrafią zaprojektować i wyprodukować skutecznego systemu broni przeciwko dronom produkowanych w profesjonalnych fabrykach w państwach rozwiniętych przemysłowo i technologicznie.

czytelnik D24
poniedziałek, 26 października 2020, 07:37

Zaraz, zaraz... A co zestrzelilo F-117 nad Serbia?

cv
czwartek, 22 października 2020, 10:21

Kluczem do sukcesu Azerów jest masowe użycie nie tyle dronów czy też amunicji kierowanej co inteligentnej. Większość zadań jest realizowana na koordynaty pozyskane z Bayraktarów które nie muszą nawet podświetlać celu a Spike LR2 odpalony przez wysuniętą drużynę lub Harop/Heron leci na tzw grid i działając w roju sam rozpoznaje cel do porażenia. Polski SWARM działa mniej autonomicznie ale i FlyEye doprowadzający Warmate jest mniejszy i trudniejszy do zestzrelenia od Bayraktara. Warto pomyśleć o systemach które poza opcją doprowadzenia do celu mają autonomię i wymagają mniej zaangażowania operatora. Linia rozdziału wojsk może falować uniemożliwiając działanie obserwatorów podświetlających cel, przeciwnik mieć przewagę w powietrzu i masowo stosować WRE a jedynym źródłem danych mogą być szczątkowe dane o koordynatach celów które mogą być w ruchu np. transportery, nie zawsze mogą być porażone ogniem artylerii itp

Leszek
czwartek, 22 października 2020, 14:38

Bajratktar TB2 nie używa pocisków spike ale MAM-L czy MAM-R

GB
czwartek, 22 października 2020, 09:38

Nie dość że S-300 są łatwo niszczone to jeszcze nic nie potrafią zestrzelić. Nie to co na rosyjskich ćwiczeniach gdzie niszczą wszystko i nie mają analoga.

Dred
piątek, 23 października 2020, 13:23

Nie strzelają bo nie mają do czego, jedni i drudzy potrafią latać poza horyzontem radiolokacyjnym, albo nie latają wcale jak nie muszą. Ps. A kto pamięta jaki jest horyzont nad Warszawą dla stacji z Kaliningradu?:)

GB
sobota, 24 października 2020, 16:50

Jak to nie mają do czego??? Rakiety balistyczne atakowały gazociąg koło Baku. Ganja, tam jest też baza lotnicza jest atakowana rakietami. Rakiety wybuchały także koło jakiejś elektrowni. Te rakiety to cele które wedle propagandy rosyjskiej miały być bez problemu niszczone przez S-300. Podobnie stolica Karabachu też była ostrzeliwana rakietami i nic. Ormiańskie S-300 też nic nie zestrzeliły.

eee tam
czwartek, 22 października 2020, 11:37

Erdogan wszystko kupi

Wiktor
czwartek, 22 października 2020, 14:38

nie wszystko!

Tweets Defence24