- WIADOMOŚCI
- ANALIZA
Czy Francja obroni Europę? Paryż planuje inwestycje do 2050 roku
Francja coraz częściej pozycjonuje się jako państwo, które ma wziąć większą odpowiedzialność za bezpieczeństwo Europy. Nowy dokument francuskiego Haut-Commissariat à la Stratégie et au Plan pokazuje jednak skalę problemu. Obecny model armii jest kompletny, ale w przypadku długotrwałej wojny o wysokiej intensywności szybko napotkałby znaczne ograniczenia. Paryż potrzebuje żołnierzy, większych zapasów uzbrojenia, silniejszego krajowego przemysłu oraz inwestycji w drony, robotyzację i sztuczną inteligencję.
Dokument „France 2035–2050. Préparer la Nation et défendre l’Europe face aux menaces de demain” nie jest planem na najbliższe miesiące, ale na 10 lat. Wyznacza dwa horyzonty: 2035 rok, kiedy mają być widoczne efekty obecnych zmian, oraz 2050 rok, który służy do sprawdzenia odporności francuskiego modelu na znacznie większe kryzysy. Sama nazwa dokumentu jest jednak ciekawa, ponieważ Francja nie mówi już wyłącznie o obronie własnego terytorium, ale o przygotowaniu państwa i obronie Europy.
Jest przy tym jeden podstawowy problem polityczny, gdyż 18 kwietnia 2027 roku odbędzie się pierwsza tura wyborów prezydenckich we Francji, a Emmanuel Macron nie może ubiegać się o kolejny mandat. Oznacza to, że praktycznie cała realizacja strategii 2027–2050 przypadnie na kolejnych prezydentów i rządy. Dokument może wyznaczać kierunek, ale jego wykonanie będzie wymagało wieloletniej ciągłości politycznej i budżetowej, na którą w Paryżu się nie zanosi.
We francuskiej ocenie (co słuszne) Rosja pozostanie najważniejszym bezpośrednim zagrożeniem militarnym dla Europy, niezależnie od tego, jak zakończy się wojna w Ukrainie. Jednocześnie Paryż zakłada stopniowe przesuwanie ciężaru bezpieczeństwa z USA na państwa europejskie. Dochodzi do tego przyszłe rozszerzenie Unii Europejskiej o Ukrainę i państwa Bałkanów Zachodnich, które może dodatkowo zmienić sposób postrzegania rywalizacji z Rosją. Co ciekawe – przypadkowo lub nie – pominięto Turcję (dodajmy, że Paryż ma z Ankarą trudne relacje).
Zagrożenia hybrydowe okiem Francuzów
W oferowanej koncepcji ujęto francuski model odstraszania. Francja chce pozostać państwem zdolnym do samodzielnego działania, posiadającym broń nuklearną, pełne spektrum sił konwencjonalnych i własny przemysł, ale jednocześnie coraz mocniej łączyć te zdolności z bezpieczeństwem Europy. Doktryna Forward Deterrence ma oznaczać większą rolę Francji także w obszarze nuklearnym, uzupełnianą przez rozpoznanie, uderzenia dalekiego zasięgu, obronę przeciwrakietową, walkę elektroniczną, działania w cyberprzestrzeni i przestrzeni kosmicznej oraz autonomiczne drony. Warto dodać, że w tej formule są już choćby Polska, Finlandia i Szwecja.
Raport dużo miejsca poświęca działaniom hybrydowym. Autorzy wskazują, że liczba oficjalnie przypisanych Rosji operacji w Europie wzrosła z mniej niż dziesięciu w 2022 roku do prawie pięćdziesięciu w 2024 roku. Te dane są już dość stare – dokument ukazał się we wrześniu 2026 roku – ale pokazują pewien trend. Francuzi zakładają dalsze rozszerzanie konfrontacji na cyberprzestrzeń, informacje, gospodarkę i technologie. Szczególne znaczenie ma wojna kognitywna, której celem nie jest już wyłącznie rozpowszechnianie fałszywych informacji, ale wpływanie na sposób, w jaki społeczeństwa postrzegają rzeczywistość.
Największa zmiana ma jednak nastąpić na samym polu walki. Dronizacja, robotyzacja, sztuczna inteligencja i cyfryzacja będą równie ważne jak tradycyjne platformy bojowe. Francja zakłada rozwój rojów dronowych, amunicji zdalnie sterowanej, zaawansowanej cyberobrony i wojskowych systemów kosmicznych. To istotne, ponieważ obecny francuski model jest szeroki i posiada praktycznie każdy rodzaj zdolności. Ale, co trzeba podkreślić, nie w liczbie pozwalającej prowadzić długotrwałą wojnę.
Dotyczy to także wojskowych. Po zimnej wojnie francuski model budowano wokół około 300 tys. wojskowych. W nowym modelu wskazano cel około 355 000 osób, w tym 80 000 rezerwistów. Zaktualizowane założenia idą jeszcze dalej, przewidując, że do 2035 roku liczebność ta ma osiągnąć poziom około 380 000, w tym 210 000 wojskowych służby czynnej, 65 000 cywilów i 105 000 rezerwistów, do których ma dojść 50 000 uczestników służby narodowej.
To ogromne wyzwanie, ponieważ Francja musi nie tylko zatrudniać kolejnych wojskowych, ale również konkurować z sektorem prywatnym o specjalistów od IT, cyberbezpieczeństwa i sztucznej inteligencji. W niektórych krytycznych częściach przemysłu obronnego już dziś 10–15% stanowisk pozostaje nieobsadzonych. W przypadku wojny nie wystarczy więc mieć Rafale, okręty podwodne czy artylerię. Potrzebni są również programiści, inżynierowie, technicy, operatorzy systemów autonomicznych oraz ludzie zdolni utrzymywać produkcję przez lata. Oceniam, że to wyzwanie dla każdego kraju w Europie, który inwestuje w zbrojenia.
Najtrudniejsza będzie jednak kwestia inwestycji. Obecna LPM (planowanie wojskowe) przewiduje 413 mld euro na 7 lat, a jej aktualizacja z 2026 roku dodała kolejne 36 mld euro do 2030 roku. Francja ma dojść do 2,5% PKB na obronność w 2030 roku. Jeżeli utrzyma obecną dynamikę, w 2035 roku będzie wydawała około 104 mld euro rocznie, czyli 2,9% PKB. Jeżeli natomiast osiągnie cel 3,5% PKB, wydatki wzrosną do około 125 mld euro rocznie.
I właśnie tutaj znajduje się zasadnicza różnica pomiędzy deklaracją a możliwościami. Europa zwiększa wydatki, ale robi to bardzo nierównomiernie. Część państw przekracza już 3% PKB, inne dopiero dochodzą do 2%, a Francja sama przyznaje, że utrzymanie statusu jednej z głównych potęg wojskowych kontynentu będzie wymagało nakładów porównywalnych z okresem zimnej wojny.
Francja musi inwestować w armię
Francja chce być jednym z państw odpowiedzialnych za obronę Europy i ma ku temu podstawy: broń nuklearną, silny krajowy przemysł, Rafale, marynarkę, zdolności kosmiczne i możliwość prowadzenia działań na wielu kierunkach (liczne bazy wojskowe).
Raport pokazuje jednak, że obecny model nie wystarczy na długą wojnę z przeciwnikiem o porównywalnym potencjale. Ponadto nie ma też pewności, że Paryż będzie chciał wejść w taką rywalizację. Tak czy inaczej, Francja musi inwestować w armię i zamierza to robić. To jest najważniejszy postulat raportu. Wizja 2035 i 2050 jest podstawą, do której należy się odnieść. Wyznaczono główne cele i wypracowano konsensus polityczny. To wszystko zasługuje na pochwałę i należy wyciągnąć z tego wnioski. Teraz czas, aby wdrożyć plan w życie.

