Geopolityka

Wojsko w Mjanmie umacnia władzę

Zdjęcie ilustracyjne. Fot. Commandernavy/Wikimedia/CC BY-SA 4.0
Zdjęcie ilustracyjne. Fot. Commandernavy/Wikimedia/CC BY-SA 4.0

Dzień po bezkrwawym zamachu stanu w Birmie generałowie umacniają swoją władzę nad krajem. Pojawiły się jednak pierwsze wezwania do obywatelskiego nieposłuszeństwa, a partia Aung San Suu Kyi żąda jej uwolnienia – informują we wtorek media.

Po aresztowaniu demokratycznie wybranej przywódczyni kraju armia ogłosiła stan wyjątkowy na rok, a władzę objął jej dowódca, generał Min Aung Hlaing. Oprócz Suu Kyi zatrzymano dziesiątki innych członków Narodowej Ligi na rzecz Demokracji (NLD) i prezydenta U Win Myinta.

Birmańskie ulice były spokojne w nocy z poniedziałku na wtorek w czasie godziny policyjnej, wprowadzonej już wcześniej z powodu pandemii koronawirusa. Żołnierze i oddziały prewencyjne policji rozlokowały się w stolicy Birmy, Naypyidaw, oraz w największym mieście kraju, Rangunie – podała agencja Reutera.

Według tej agencji do wtorku rana przywrócono w Rangunie połączenia telefoniczne i internet. Na zatłoczonych zwykle targach wciąż panował jednak niewielki ruch, a lotnisko w mieście pozostawało zamknięte. Banki wznowiły pracę po przerwie spowodowanej słabym połączeniem internetowym.

Według miejscowych mediów wszystkie międzynarodowe połączenia lotnicze zostały wstrzymane. Władze zapowiedziały natomiast kontynuację programu szczepień przeciw Covid-19, w ramach którego obecnie szczepione są grupy priorytetowe.

Komitet wykonawczy NLD wezwał we wtorek do „jak najszybszego” uwolnienia Suu Kyi i innych zatrzymanych osób. Zaapelował również do armii o uznanie wyników listopadowych wyborów, w których zwyciężyła NLD, i zezwolenie na obrady wybranego wówczas parlamentu, który miał się zebrać po raz pierwszy w poniedziałek.

Grupa aktywistów Ranguńska Sieć Młodzieży ogłosiła tymczasem kampanię nieposłuszeństwa obywatelskiego, co Reuters ocenia jako jedną z pierwszych oznak zorganizowanego oporu społecznego wobec zamachu stanu. Według przedstawiciela Sieci podobną kampanię rozpoczęli również lekarze z jednego ze szpitali w Mandalay, drugim co do wielkości mieście Birmy.

Reklama
Reklama

Ponad 24 godziny od aresztowania Suu Kyi wciąż nie wiadomo, gdzie jest przetrzymywana. Ogłoszono jedynie oświadczenie przygotowane przez nią wcześniej na wypadek puczu, w którym wezwała do protestów przeciwko wojskowej dyktaturze – podał Reuters.

Według komunikatu skierowanego do pilotów wszystkie międzynarodowe połączenia lotnicze z Birmy i do Birmy mają pozostać wstrzymane do 31 maja. Zagraniczne ambasady informowały z kolei swoich obywateli o wstrzymaniu lotów międzynarodowych do 30 kwietnia – podał dziennik „Myanmar Times”.

Armia i popierana przez nią partia Unia Solidarności i Rozwoju (USDP), która w listopadowych wyborach zdobyła 6,9 proc. miejsc w parlamencie, twierdzą, że w czasie wyborów dochodziło do oszustw. Birmańska komisja wyborcza odrzuciła te oskarżenia.

Pucz potępiły ONZ, UE i wiele państw demokratycznych, w tym Stany Zjednoczone, Indie, Japonia i Australia. Prezydent USA Joe Biden określił zamach stanu w Birmie jako „bezpośredni atak na proces przejścia tego kraju do demokracji i praworządności” i zapowiedział działania, by pociągnąć do odpowiedzialności sprawców tego ataku.

Wiceminister obrony Japonii Yasuhide Nakayama przestrzegł z kolei, że jeśli państwa demokratyczne zamkną kanały komunikacji z Birmą, może to popchnąć ten kraj w kierunku Chin. „Jeśli nie podejdziemy do tego dobrze, Birma może jeszcze bardziej oddalić się od politycznie wolnych narodów demokratycznych i przyłączyć się do ligi Chin” – powiedział.

Chińskie władze nie potępiły jak dotąd puczu. MSZ w Pekinie oświadczyło natomiast, że odnotowało doniesienia o wydarzeniach w Birmie, i wezwało wszystkie strony do uszanowania konstytucji i utrzymania stabilności. Władze innych krajów regionu, w tym Tajlandii, odmówiły komentowania „wewnętrznych spraw” Birmy.

Źródło:
PAP

Komentarze