Geopolityka

Wojna totalna w Etiopii [ANALIZA]

Zniszczony transporter opancerzony armii etiopskiej na ulicach Hawzen jednego z miast rejonu Tigraj: Fot. Yan Boechat/VOA/Wikipedia/ domena publiczna
Zniszczony transporter opancerzony armii etiopskiej na ulicach Hawzen jednego z miast rejonu Tigraj: Fot. Yan Boechat/VOA/Wikipedia/ domena publiczna

Trwająca już 8 miesięcy etniczna wojna domowa w Etiopii przerodziła się w wojnę totalną, w której celem jest eksterminacja przeciwnika m.in. poprzez odcięcie go od żywności i innych środków niezbędnych do życia. Towarzyszy temu dehumanizująca narracja wymierzona w całą grupę etniczną Tigraj oraz niepokojące informacje o tworzeniu obozów koncentracyjnych i masowych egzekucjach. Władze Etiopii z pokojowym noblistą Abiyem Ahmedem Alim na czele oskarżają tymczasem międzynarodowe organizacje humanitarne o „wspieranie terrorystów” i ogłosiły powszechną mobilizację przeciwko Tigrajczykom.

W czerwcu doszło do przełomu w toczącej się od listopada ub. r. wojnie tigrajskich oddziałów TPLF (Tigrajskiego Ludowego Frontu Wyzwolenia), noszących też nazwę TDF (Tigrajskie Siły Obronnej), z siłami zbrojnymi Etiopii (ENDF). Niespodziewanie TPLF/TDF wkroczyło do stolicy Mekelle tj. stolicy regionu Tigraj, ENDF pośpiesznie wycofało się, a władze Etiopii ogłosiły jednostronny rozejm. Walki trwały jednak nadal, gdyż jednocześnie Etiopia (a w szczególności sąsiedni region Amhara) oraz Erytrea dokonały blokady Tigraju odcinając mieszkańców tego regionu od jedzenia, energii i innych środków niezbędnych do życia. ENDF wycofując się zniszczyła też magazyny z żywnością. Organizacje humanitarne oceniają, że ok. 400 tys. osób zagrożonych jest śmiercią z głodu, a kolejne 5,5 mln potrzebuje pilnej pomocy humanitarnej.

image
Pomoc humanittarna w rejonie Tigraj jest ograniczona ze względu na toczące się walki. Fot.UNHCR/Hazim Elhag

Blokada przyniosła jednak póki co efekt odwrotny od zamierzonego. Tigrajczycy nie mają bowiem innego wyjścia jak tylko kontynuować ofensywę, choćby po to by zdobyć żywność. W relacjach mieszkańców zajmowanych przez TDF obszarów poza regionem i terenem etnicznym Tigraj pojawiają się właśnie informacje o poszukiwaniu żywności przez żołnierzy. TPLF/TDF dąży jednocześnie do odzyskania kontroli nad zachodnią częścią regionu, która wcześniej została de facto anektowana przez oddziały regionu Amhara, w tym nacjonalistyczne bojówki Fano, oskarżane o dokonywanie masakr na Tigrajczykach. Tereny te odcinają Tigraj od Sudanu, który znajduje się w konflikcie z Etiopią zarówno ze względu na spór terytorialny z Amhara o al-Fashaga jak i sprawę budowy Wielkiej Tamy Odrodzenia Etiopii (GERD).

Dlatego TDF dąży do odcięcia regionu Amhara od dróg zaopatrzenia prowadząc ofensywę we wschodniej części tego regionu. Na początku sierpnia TDF wkroczyło do historycznego miasta Lalibela, a 10 sierpnia pojawiły się doniesienia o zajęciu przez oddziały tigrajskie strategicznego miasta Woldia. Jeśli informacja ta się potwierdzi to będzie to poważny cios dla Amhara i rządu Abiya, gdyż oznaczać to będzie utratę kontroli nad ważnym skrzyżowaniem dróg łączących Amhara, Dżibuti i Addis Abebę. W reakcji na doniesienia z Woldii premier Abiy wezwał wszystkich Etiopczyków do chwycenia za broń przeciwko TPLF/TDF. Wcześniej już podobną mobilizację w Amhara ogłosiły władze tego regionu. Natomiast TDF jest wspierane przez zbrojną milicję grupy etnicznej Agew (Front Wyzwolenia Agew – ALF), która rości sobie pretensje do rejonu Wollo obejmującego m.in. Laibelę i Woldię.

Drugim kierunkiem natarcia TDF jest region Afar, przez który prowadzi główna droga (a także linia kolejowa) do sąsiedniego Dżibuti. TDF wkroczyło do regionu Afar w połowie lipca. Nie posiadająca dostępu do morza, od czasu utraty Erytrei, Etiopia importuje ponad 90 % towarów właśnie poprzez port w Dżibuti. Przecięcie tej drogi przez TDF spowodowałoby zatem, iż Tigrajczycy z głodzonych staliby się głodzącymi. Póki co jednak droga ta była blokowana przez prorządowe bojówki chcące w ten sposób nie dopuścić konwojów humanitarnych do Tigraj. Tymczasem według ONZ by powstrzymać klęskę głodu konieczne są transporty 100 ciężarówek z żywnością dziennie. Tylko w niewielkim stopniu jest to obecnie realizowane, zwłaszcza, że pracownicy humanitarni są celem licznych ataków.

image
90% towarów docierających do Etiopii, importowane jest za pośrednictwem portów w Dżibuti Fot.www.mfa.gov.et

 W regionie Afar walki wybuchły przy tym nie tylko pomiędzy ENDF oraz siłami specjalnymi tego regionu a TDF ale również między grupą etniczną Afar a miejscowymi Somalijczykami. W Gadamaytu milicje Afar miały w końcu lipca dokonać masakry kilkuset Somalijczyków. Starcia etniczne przeniosły się też na terytorium sąsiedniego Dżibuti. Ponadto pojawiły się doniesienia o dezercji części sił specjalnych Afar i przejściu ich na stronę TPLF. Zrobić to miał m.in. zastępca dowódcy oddziałów specjalnych Afar Mohammed Ibrahim.

image
Rejon Tigraj graniczący m.in. z Afar. Fot. Google Maps (C) 2021

 

To nie koniec napięć etnicznych w Etiopii, która najwyraźniej trzeszczy w szwach. Warto przy tym podkreślić, że obowiązująca konstytucja przyznaje wszystkim regionom Etiopii prawo do secesji, przy czym rząd Abiya dąży do zmiany tej sytuacji. Dominującą w wymiarze polityczno-kulturowym grupą etniczną w Etiopii są przy tym Amhara, którzy stanowią 27 % 112-milonowej populacji tego kraju. W latach 1991 – 2018 r. instytucje państwa zdominowali jednak Tigrajczycy co było związane z przywództwem Melesa Zenawiego, który jako lider TPLF obalił reżim płk Mengistu Hajle Mariama. Tigrajczycy stanowią jednak zaledwie 6 % populacji Etiopii. Obecny premier Abiy jest natomiast etnicznym Oromo, czyli należy do największej grupy etnicznej (34,5 %), która jednak była dotąd marginalizowana. Ponadto sami Oromo oskarżają Abiy'a o to, że ich nie reprezentuje. Wprawdzie w sierpniu 2018 r. zawarł on porozumienie z Frontem Wyzwolenia Oromo ale już w 2020 r. doszło do zamieszek po zamordowaniu barda tej grupy etnicznej Haczalu Hundessy, a Abiy wsadził do więzienia polityków opozycyjnych własnej grupy etnicznej. W 2021 r. pojawiły się też informacje o wznowieniu aktywności Armii Wyzwolenia Oromo (OLF) i wysłaniu ENDF oraz sojuszniczych sił erytrejskich do walki z nimi.

Niepokoje etniczne obejmują również region Beniszangul-Gumuz, w którym od 2019 r. dochodzi do starć między Amhara a milicjami grupy etnicznej Gumuz. Tymczasem Abiy w celu pokonania TPLF zaczął mobilizować również różne milicje etniczne i to w sytuacji gdy wiele etnicznych regionów toczy miedzy sobą spory terytorialne. Cały czas aktywne jest też rebelianckie ugrupowanie etiopskich Somalijczyków czyli Narodowy Front Wyzwolenia Ogadenu (ONLF), który niedawno wezwał władze Etiopii do negocjacji pokojowych z TPLF. Używanie przez rząd Etiopii etnicznych milicji w takich warunkach już teraz doprowadziło do starć między różnymi narodami tego kraju, a wkrótce sytuacja może całkowicie wyrwać się spod kontroli. Należy jednak podkreślić, że póki co ani TPLF ani też żadne inne ugrupowanie etniczne w Etiopii nie ogłosiło secesji.

TPLF deklaruje, że celem jest odsunięcie od władzy Abiy'a, którego oskarża o dyktaturę. Domaga się też ogłoszenia rządu tymczasowego. Jest to paradoks, gdyż przez niemal trzy dekady to TPLF rządziło w sposób autorytarny Etiopią, a Abiy doszedł do władzy z agendą demokratyzacji kraju. Gdy jednak w sierpniu 2020 r. wybory zostały odwołane ze względu na pandemię to TPLF tego nie uznała, zorganizowała własne wybory regionalne (uznane przez Abiy'a za nielegalne) i stwierdziła, że nie uznaje legalności dalszej władzy Abiya ze względu na wygaśnięcie jego mandatu. Ostatecznie wybory zostały przeprowadzone w czerwcu br. i wygrała je zdecydowanie Partia Dobrobytu stworzona przez Abiy'a. TPLF (a także opozycja Oromo i niektóre inne partie) uznały je jednak za farsę. Trudno przy tym stwierdzić na ile były one uczciwe, gdyż organizacje międzynarodowe wycofały swoich obserwatorów uznając, iż rzetelny monitoring nie jest możliwy.

Warto podkreślić, że wojna w Etiopii nie ma żadnego podłoża religijnego choć mogłaby to sugerować demografia tego kraju (39 % stanowią tu członkowie kościoła etiopskiego, 35 % muzułmanie, a 24 % protestanci, w tym przede wszystkim zielonoświątkowcy). Zarówno Amhara jak i Tigraj w przytłaczającej większości są bowiem członkami kościoła etiopskiego, który ma jednak dwóch patriarchów (Abune Mathiasa będącego etnicznym Tigrajczykiem oraz Abune Merkoriosa). Mathias został wybrany na to stanowisko po zmuszeniu Merkoroiosa do abdykacji po obaleniu reżimu Mengistu Hajle Mariama w związku z zarzutami o tolerowanie przez niego zbrodni tego okresu. Po dojściu do władzy Abiy'a Merkoroiosowi pozwolono jednak na powrót do kraju i uznano równorzędność rangi obu dostojników. Z drugiej strony większość Oromo to muzułmanie ale Abiy Ahmed, choć jego nazwisko mogłoby sugerować, że jest wyznawcą islamu, w istocie jest zielonoświątkowcem, co zresztą może mieć wpływ na zdradzane przez niego coraz silniej autorytarne skłonności. Wielu obserwatorów wskazuje bowiem na to, że Abiy wierzy, iż ma specjalną misję od Boga by zbawić Etiopię i ta religijna wiara we własną nieomylność ogranicza pole do jakiegokolwiek kompromisu. Warto też dodać w kontekście walk Afar z Somalijczykami, że obie grupy sa z kolei w większości muzułmańskie.

Efektem autorytarnych skłonności Abiya jest brak wolności mediów i co za tym idzie rzetelnych relacji z toczącego się konfliktu. Media związane z obiema stronami prowadzą tymczasem wojnę propagandową. Władze Etiopii wszystkie oskarżenia o masakry, zbrodnie itp. zbywają twierdząc, że to dezinformacja drugiej strony, a działania ENDF mają charakter operacji antyterrorystycznej przeciwko TPLF. Wiarygodność tych argumentów jest jednak bardzo niska ze względu na liczne dowody dokonanych masakr oraz niedopuszczanie niezależnych mediów do strefy konfliktu oraz blokadę internetu. Co więcej, na początku sierpnia władze Etiopii zawiesiły zgodę na działalność trzech kluczowych organizacji humanitarnych tj. Lekarzy Bez Granic, Norweskiej Rady ds. Uchodźców oraz Fundacji Al Maktoume, oskarżając je o sianie dezinformacji, co podważa nie tyle wiarygodność tych organizacji ale władz Etiopii i wskazuje na to, że chcą one pozbyć się jakichkolwiek niezależnych obserwatorów. To zaś uwiarygadnia oskarżenia drugiej strony, te zaś są bardzo poważne.

Media tigrajskie podały niedawno, że Etiopia przeprowadziła masowe aresztowania Tigrajczyków służących w ENDF oraz innych instytucjach państwa i umieściła ich w obozach koncentracyjnych. Według tigrajskich źródeł chodzi o 17 tys. osób, a wielu z nich skazanych zostało na karę śmierci i prowadzone są masowe egzekucje. Ponadto władze Etiopii i związane z nimi media prowadzą dehumanizującą narrację wymierzoną w Tigrajczyków w ogóle i w TPLF w szczególności. Rozróżnienie TPLF/TDF i Tigrajczyków w kontekście toczącej się wojny jest zresztą dość wątpliwe, gdyż w czasie okupacji regionu Tigraj przez oddziały Amhara i sprowadzone przez Abiy'a wojska erytrejskie dochodziło tam do masowych gwałtów, mordów itp., a gdy TPLF wróciło do Mekelle było ono radośnie witane przez mieszkańców. O ludobójstwo dokonywane na Tigrajczykach oskarżył władze Etiopii również patriarcha Abune Mathias. Natomiast sam premier Abiy nazwał TPLF „rakiem, który trzeba wyciąć” oraz „chwastami”. Z kolei prezydent regionu Amhara ogłaszając mobilizację w regionie stwierdził, że konieczna jest eksterminacja Tigrajczyków.

W wojnie w Etiopii zginęło już co najmniej 52 tys. osób i wszystko wskazuje, że jest to dopiero początek, a nakręcanie etnicznych animozji może doprowadzić do ludobójstwa na gigantyczną skalę. Abiy próbuje budować poparcie dla siebie na rozkręcaniu nastrojów antytigrajskich co częściowo przynosi efekt ale jest igraniem z ogniem i w końcu może doprowadzić do implozji w Etiopii. Z kolei TPLF próbuje odzyskać władze bazując na nacjonalizmach etnicznych innych grup, które mogłyby się obawiać dominacji Amhara i promocji przez Abiy'a unitarnego nacjonalizmu etiopskiego. Tyle, że po trzech dekadach dominacji tigrajskiej TPLF jest negatywnie postrzegane przez większość Etiopczyków a państwowa nagonka na Tigrajczyków jeszcze bardziej pogłębia tę tendencję.

Wszelkie próby mediacji są tymczasem odrzucane przez obie strony. Odrzucenie propozycji Sudanu w tej sprawie spowodowało odwołanie przez Chartum ambasadora w Etiopii co dodatkowo zaostrzyło i tak napięte relacje między tymi krajami. Bezskuteczna okazała się też wizyta wysłanniczki rządu USA Samanthy Power w Etiopii na początku sierpnia. Mimo, że USA udzielają pomocy humanitarnej Etiopii o wysokości prawie 600 mln USD to Etiopia pod rządami Abiy'a coraz mocniej krytykuje Amerykanów i odrzuca ich naciski na rozmowy pokojowe z Tigrajem, a także negocjacje z Egiptem i Sudanem w sprawie GERD. Wiąże się to zresztą z coraz ściślejszymi związkami Etiopii z Chinami, które są głównym partnerem handlowym i inwestorem zarówno w Etiopii jak i w Erytrei, a także Rosją, która wykorzystuje kościół zielonoświątkowy w Afryce (do którego należy Abiy) do promowania antyzachodnich teorii spiskowych.

Rosja opowiedziała się również po stronie Etiopii w sporze o GERD co doprowadziło do mocnego ochłodzenia relacji egipsko-rosyjskich. Abiy'a coraz mocniej wspiera również Turcja co zresztą także wiąże się ze sprawą GERD, gdyż relacje turecko-egipskie pozostają napięte i Kair jest główną zaporą dla tureckich planów ekspansji w Afryce. Już w lipcu pojawiły się przy tym doniesienia o dostarczeniu przez Turcję dronów do walki z TPLF. Stanowiłoby to przy tym silne wzmocnienie Etiopii, gdyż od czasu zestrzelenia przez TPLF etiopskiego samolotu transportowego C130 w czerwcu br. ENDF ograniczyło użycie lotnictwa w obawie przed dalszymi stratami w związku z posiadaną przez przeciwnika skuteczną bronią przeciwlotniczą.

Reklama
Reklama

Komentarze