Reklama
Reklama
  • WIADOMOŚCI
  • ANALIZA

Trump wyzerował zegar wojny. Ile ma czasu na użycie sił przeciwko Iranowi?

Donald Trump
Donald Trump
Autor. The White House / flickr

Donald Trump, prezydent USA, powiadomił Kongres USA, że przeprowadza operację wojskową na Bliskim Wschodzie. „Politico” porównuje to do wyzerowania zegara.

Amerykański prezydent jest z jednej strony otoczony kordonem przepisów, które utrudniają mu prowadzenie działań wojennych, z drugiej wzmocniony reformą państwa po atakach na World Trade Center w 2001 r. Ten dualizm powoduje, że zarówno Donald Trump, jak i jego poprzednicy (np. Barack Obama w czasach Wiosny Arabskiej) prowadzili wojnę nie nazywając jej wojną.

Reklama

W 1973 r. u schyłku niepopularnej wojny w Wietnamie, Kongres USA przeforsował tzw. War Powers Resolution (WPR), doprecyzowujący konstytucyjne wojenne przepisy. Z rezolucji wynika, że jeśli prezydent USA nie wypowie oficjalnie stanu wojny, wiążą go określone terminy – ma 48 godzin na powiadomienie Kongresu, a następnie po 60 dniach, jeśli Kongres nie zatwierdzi akcji zbrojnej, albo nie wydłuży tego okresu o kolejne 60 dni, amerykańska głowa państwa jest zobowiązana na wycofanie sił zbrojnych z teatru działań (na co ma 30 dni). „Politico” nazywa to zegarem wojny.

Nowe odliczanie Trumpa

Zerwanie kruchego rozejmu przez Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) i atak na cywilne statki wojskowe w Cieśninie Ormuz, spowodowały że Donald Trump „wyzerował” wspomniany zegar i 10 lipca przedstawił Kongresowi USA deklarację użycia sił zbrojnych, które „pozostają nastawione na podjęcie dalszych działań, w razie potrzeby (…) w celu rozwiązania dalszych zagrożeń i ataków na Stany Zjednoczone lub ich sojuszników i partnerów oraz w celu zapewnienia, że rząd Islamskiej Republiki Iranu przestanie być zagrożeniem dla Stanów Zjednoczonych oraz dla naszych sojuszników i partnerów” – brzmi uzasadnienie.

Amerykańskie przepisy ułatwiają nam zatem przewidzenie kolejnych kroków USA, ponieważ szeroki wachlarz militarnych działań Donald Trump ma na następne dwa miesiące. Choć Kongres USA, gdyby Republikanie przegrali cząstkowe wybory, może jeszcze mocniej atakować Trumpa, że ten „naciąga” przepisy i nadużywa tego prawa. Trzeba jednak pamiętać, że prowadzenie wojny bez deklaracji wojny było także domeną Baracka Obamy.

Co ciekawe, Memorandum z Islamabadu, wprowadziło właśnie okno negocjacji na 60 dni. W tym czasie, w teorii, obie strony konfliktu zbrojnego – Iran oraz USA, powinny wypracować traktat pokojowy. Wspomniane Memorandum wprowadzało oficjalnie zawieszenie walk. Od początku pisałem, że to fikcja i rozejm jest kruchy, ale zgodnie z literą porozumienia amerykańsko-irańskiego, właśnie wspomniane dwa miesiące miały być czasem negocjacji, a nie walk. Tymczasem, wyzerowany zegar wojny, powoduje że Trump może chcieć w tym czasie wrócić do negocjacji, albo wykorzystać ustawowy czas na prowadzenie działań zbrojnych i dopiero po nim renegocjować rozejm, a następnie traktat pokojowy.

Wyzerowanie wojennego zegara przez Trumpa jest przede wszystkim dotkliwe ekonomicznie dla Iranu, który tylko przez chwilę cieszył się ze zniesienia amerykańskiego embarga na handel surowcami. Trump przywrócił embargo po atakach Korpusu. To oznacza, że – jeśli Trump chce walczyć dłużej – co najmniej dwa miesiące strategiczny irański eksport będzie zablokowany (dla świata) i utrudniony dla irańskich sojuszników (np. Chińskiej Republiki Ludowej). Jak pisałem wielokrotnie na łamach Defence24.pl na Bliskim Wschodzie nie ma stanu pokoju, trwa konflikt zbrojny, ale zmieniła się po prostu jego intensywność.

Obecna faza wojny dla Donalda Trumpa, jest relatywnie niskim kosztem budżetowym i niskim kosztem społecznym, bo większą niepopularnością charakteryzowała się pierwsza faza bitwy powietrzno-morskiej. To oznacza, że Pentagon może jeszcze trzymać Iran w stanie napięcia wojennego co najmniej do września. Wybory cząstkowe w USA odbędą się w listopadzie.

Zobacz również

Reklama

Polecane

czytaj więcej

Wojna na Ukrainie

Mogą Cię zainteresować