- WIADOMOŚCI
- KOMENTARZ
- ANALIZA
Trump przejmuje półkulę. Doktryna „Donroe’a” strategią siły [ANALIZA]
Pojęcie „doktryny Donroe’a” (czasem zapisywane jako „Don-roe”) funkcjonuje jako zbitka słów „Donald” i „Monroe” i ma opisywać odświeżoną oraz zaostrzoną politykę Stanów Zjednoczonych wobec Ameryki Łacińskiej, firmowaną przez Donalda Trumpa.
Jak przytacza Al Jazeera w materiale (What is the Monroe Doctrine, which Trump has cited over Venezuela?, Trump wprost stwierdzał, że Doktryna Monroe’a została przez USA „wzmocniona”, a wręcz „przewyższona”, oraz że dziś „nazywa się to Donroe”, dodając przy tym deklarację o niekwestionowanej dominacji USA w zachodniej hemisferze. Równolegle tę samą konstrukcję opisuje Newsweek (Trump Boasts of New »Donroe Doctrine« – but What Is It, wskazując, że Trump nie tylko używa sformułowania „Donroe”, lecz także wiąże je z tezą, iż„dominacja USA w zachodniej półkuli nie będzie już podważana”. W praktyce oznacza to, że „Donroe” nie jest jednym formalnym aktem prawnym, lecz raczej pakietem narracji, działań i zapowiedzi, który ma stworzyć wrażenie powrotu USA do polityki „naszego podwórka”, realizowanej jednak w formule znacznie bardziej ofensywnej niż klasyczny dyplomatyczny język „partnerstwa” z regionem.
Fundament historyczny: Monroe 1823 i „prawo do półkuli"
Aby właściwie zrozumieć „Donroe’a”, konieczne jest przypomnienie pierwotnego znaczenia Doktryny Monroe’a. Ogłoszona w 1823 roku, w praktyce dzieliła ona świat na strefy wpływów: Europa miała powstrzymać się od ingerencji w sprawy obu Ameryk, natomiast Stany Zjednoczone deklarowały oddzielenie „spraw europejskich” od „spraw zachodniej hemisfery”. Kluczowe jest jednak to, że doktryna ta bardzo szybko nabrała charakteru hegemonicznego – nie tylko„ochraniała” region przed Europą, lecz również stawała się pretekstem do budowy pozycji USA jako głównego arbitra politycznego na kontynencie.
Wyraźnie pokazuje to analiza historyczna przedstawiona przez Toda Peace Institute (The »Donroe Doctrine«”), w której autor przypomina, że polityka USA wobec Ameryki Łacińskiej w XX wieku często przyjmowała formę zimnego imperializmu, obejmującego interwencje oraz instalowanie „posłusznych” rządów. Szczególnie istotnym etapem była tzw. poprawka Roosevelta (Roosevelt Corollary) z 1904 roku, która uzasadniała amerykańskie „prawo” do interwencji w Ameryce Łacińskiej. Oznaczało to, że USA mogły ingerować, by „zapobiec europejskiej ingerencji” i „utrzymać stabilność”, co w praktyce otworzyło drogę do licznych działań siłowych w regionie.
Odwołanie do tej historii jest niezbędne, ponieważ „Donroe” bywa przedstawiane jako „rewitalizacja” Doktryny Monroe’a, podczas gdy krytycy widzą w nim raczej powrót do logiki Roosevelta, opartej na przymusie, presji i interwencji, tyle że opakowanej w nowe hasła.
Zobacz też

„Donroe" jako strategia
W praktycznym ujęciu „doktryna Donroe’a” opiera się na dwóch głównych filarach. Pierwszym z nich jest hemisferyczna dominacja, czyli postrzeganie USA jako gwaranta i egzekutora porządku w zachodniej półkuli. Drugim jest gotowość do użycia siły – od presji ekonomicznej i sankcji po działania militarne. Jak relacjonuje Reuters (Trump says U.S. will run Venezuela after U.S. captures Maduro”), Trump w kontekście Wenezueli mówił o „Donroe Doctrine” jako o „zaktualizowanej” wersji Monroe’a, a jednocześnie nie wykluczał wysłania wojsk („boots on the ground”), co jasno sugeruje doktrynę opartą na realnej groźbie, a w razie potrzeby także realnym użyciu przemocy.
Jeszcze wyraźniej wątek ten wybrzmiewa w The Washington Post (Toppling Maduro is likely to be the easy part for Trump”), gdzie przytoczone są wypowiedzi Trumpa łączące potencjalny sukces operacji w Wenezueli z ostrzeżeniami kierowanymi pod adresem kolejnych państw regionu, zwłaszcza w kontekście walki z narkotykami i przestępczością transnarodową.
Wenezuela jako „moment założycielski" Donroe'a
Jak opisuje The Washington Post (Toppling Maduro is likely to be the easy part for Trump”), problem polega na tym, że nawet spektakularna operacja, taka jak eliminacja lub schwytanie lidera, może okazać się „łatwiejsza” niż jej konsekwencje, do których należą okupacja, próżnia władzy, chaos wewnętrzny oraz pytania o legalność i koszty polityczne takich działań.
Co więcej, według Reuters (Trump says U.S. will run Venezuela after U.S. captures Maduro, działania USA wywołały negatywne reakcje m.in. ze strony Chin i części państw regionu, ponieważ były postrzegane jako naruszenie suwerenności oraz powrót do praktyk „zmiany reżimu”, znanych z wcześniejszych dekad.
„Donroe" jako sygnał dla całej Ameryki Łacińskiej
Istotą każdej doktryny strategicznej jest tworzenie precedensu. Jak pisze The Washington Post (Toppling Maduro is likely to be the easy part for Trump, Trump sugerował, że Wenezuela może stanowić jedynie wstęp do działań wobec kolejnych państw, które USA uznają za powiązane z narkobiznesem. Podobną interpretację przedstawia Sky News (Trump has started with Venezuela – but he may not stop there, gdzie zwraca się uwagę, że jeśli przyjąć logikę „Donroe’a” jako doktryny „sprzątania podwórka”, lista potencjalnych celów może obejmować nie tylko Wenezuelę, lecz również inne państwa i aktorów w regionie, od karteli po rządy uznawane przez Waszyngton za wrogie.
Wątek „porządku” i „bezpieczeństwa”
Jednym z kluczowych argumentów uzasadniających „Donroe’a” jest przekonanie, że USA mają prawo działać w regionie, ponieważ z południa „napływają” zagrożenia takie jak narkotyki, przemoc i fale migracyjne. Jak pisze Toda Peace Institute (The »Donroe Doctrine«”), powraca w tym kontekście logika gunboat diplomacy” (dyplomacja kanonierki), czyli wymuszania woli USA w regionie nie tylko siłą militarną, lecz także presją ekonomiczną, na przykład poprzez taryfy. Oprócz walki z narkotykami jednym z głównych celów tej strategii ma być również zatrzymanie migracji do Stanów Zjednoczonych. Taki sposób myślenia niesie jednak istotne konsekwencje: skoro uzasadnieniem działań jest bezpieczeństwo wewnętrzne USA”, granica pomiędzy współpracą policyjną a realnymi operacjami militarnymi staje się płynna. Właśnie tę płynność wielu komentatorów uznaje za jeden z najbardziej niebezpiecznych elementów „Donroe’a”.
Wątek ekonomiczny: ropa i „aktywa strategiczne”
W opisie „Donroe’a” nie sposób pominąć aspektu ekonomicznego. Według The Washington Post (Toppling Maduro is likely to be the easy part for Trump”), Trump deklarował, że amerykańskie firmy mogłyby wejść do Wenezueli i zabezpieczyć eksploatację jednych z największych potwierdzonych rezerw ropy na świecie. Rodzi to podejrzenia, że operacja motywowana jest nie tylko hasłami demokracji czy walki z narkotykami, lecz także interesem surowcowym.
Podobnie Reuters (Trump says U.S. will run Venezuela after U.S. captures Maduro”) zauważa, że wątek ropy regularnie pojawia się w narracji Trumpa, a krytycy – także w samych USA – interpretują to jako „profit-driven agenda”, czyli program napędzany kalkulacją polityczno-biznesową. Na poziomie doktrynalnym kwestia „aktywów strategicznych” pojawia się również w analizie Responsible Statecraft (Trump’s »Monroe Doctrine 2.0« completely misreads Latin America, gdzie autor ostrzega, że hasło „odmawiania” podmiotom spoza hemisfery kontroli nad kluczowymi aktywami może oznaczać próbę blokowania nie tylko Chin, lecz szerzej – napływu kapitału i technologii spoza obu Ameryk.
Antychiński rdzeń „Donroe'a"
W narracji Trumpa oraz części komentatorów „Donroe” bywa przedstawiane jako doktryna wyraźnie antychińska, zakładająca, że w Ameryce Łacińskiej nie powinno być miejsca na trwałą projekcję wpływów Pekinu. Jak pisze South China Morning Post (Venezuela crisis: how Trump’s »Donroe« doctrine could challenge China’s Latin America ties”), operacja w Wenezueli jest interpretowana jako swoisty „warning shot”, który ma wywołać efekt mrożący w relacjach państw regionu z Chinami w nowej erze rywalizacji mocarstw. Krytycy zwracają jednak uwagę na problem realizmu takiej strategii.
Według Responsible Statecraft (Trump’s »Monroe Doctrine 2.0« completely misreads Latin America”), blokowanie chińskiej obecności infrastrukturalnej i inwestycyjnej może być szkodliwe dla regionu, który zmaga się z ogromnym deficytem infrastruktury, a to właśnie chińskie firmy od lat wypełniają część tej luki. Próba zatrzymania globalnego przepływu kapitału” jest w tej ocenie równie nierealistyczna, co zatrzymanie wschodu słońca”.
„Donroe” jako polityka nagradzania i karania
Cechą wyróżniającą „Donroe’a” jest selektywna logika budowania układu sił: USA wspierają tych aktorów, którzy wpisują się w ich strategię i deklarują lojalność, natomiast wobec pozostałych stosują presję. Jak opisuje Responsible Statecraft (Paradoxically, »Donroe Doctrine« could put US interests at risk”) podpisana przez prezydenta Trumpa nowa Strategia Bezpieczeństwa Narodowego kładzie nacisk na podejście określane jako Enlist and Expand”, polegające na wciąganiu do współpracy regionalnych „czempionów” i rozszerzaniu sieci wpływów, przy jednoczesnym zniechęcaniu ich do współpracy z innymi mocarstwami.
Autor. US Marine Corps
Autor ostrzega jednak, że polityka jawnego nagradzania jednych sił politycznych i karania innych może w demokracjach regionu wywołać efekt odbicia wahadła oraz długofalowy antyamerykanizm, który w rezultacie osłabi wpływy USA. Podobną typologię regionu przedstawia Toda Peace Institute (The »Donroe Doctrine«”), dzieląc państwa na te uznawane za wrogie lub autorytarne (jak Kuba, Nikaragua czy Wenezuela), na państwa pragmatycznie uzależnione od USA oraz na te, które wpisują się w agendę Trumpa i otrzymują z tej racji określone bonusy polityczne lub finansowe.
Zobacz też

Puerto Rico jako „platforma” Donroe’a
Wątek Puerto Rico pokazuje „Donroe” nie tylko jako hasło wielkiej strategii, lecz także jako realną infrastrukturę. Według Tribune Magazine („The Donroe Doctrine Spells Disaster”), Trump miał wykorzystywać Puerto Rico – opisywane jako jedna z „ofiar” hegemonii USA – jako punkt logistyczny („staging post”) w przygotowaniach i projekcji siły wobec Wenezueli. Intensyfikacja obecności wojskowej, w tym myśliwców, ma w tej interpretacji zarówno wymiar symboliczny, jak i polityczny.
„Donroe” jako zerwanie norm suwerenności
Jak pisze European Council on Foreign Relations (ECFR) (Venezuela, Trump’s »Donroe Doctrine« and three dilemmas facing Europe, działania wobec Wenezueli mają charakter „signal event” w geopolityce, pokazując, że USA są gotowe naruszać utrwalone normy suwerenności. Z perspektywy europejskiej rodzi to pytania o konsekwencje dla bezpieczeństwa oraz spójności zachodnich standardów prawa międzynarodowego.
Jeśli bowiem „Donroe” usprawiedliwia interwencję jako formę „hemisferycznego porządkowania”, inni gracze też mogą sięgać po analogiczne argumenty w swoich regionach, co grozi renesansem klasycznych stref wpływów.
Krytyka doktryny „Donroe’a”
W analizach krytycznych „Donroe” jawi się jako powrót do brutalnej polityki przymusu. Jak pisze Toda Peace Institute (The »Donroe Doctrine«”), obserwujemy odnowienie logiki gunboat diplomacy” (dyplomacja kanonierki), w której instrumentami są siła militarna, presja gospodarcza i wymuszanie posłuszeństwa, a motywacje bywają mniej ideologiczne, a bardziej ekonomiczne – sprowadzające się do pytania, „co z tego ma USA”, a nawet „co ma z tego prezydent i jego otoczenie”. Równie ostry ton prezentuje Tribune Magazine (The Donroe Doctrine Spells Disaster”), ukazując „Donroe’a” jako próbę celebracji ponad dwóch wieków hegemonii w zachodniej hemisferze oraz jednoczesne wykorzystywanie peryferii, takich jak Puerto Rico, do budowy siły wobec kolejnych celów, w tym Wenezueli.
Afirmatywne interpretacje doktryny „Donroe'a"
Mimo że w debacie publicznej przeważa podejście krytyczne wobec tzw. doktryny „Donroe’a”, w literaturze eksperckiej oraz publicystyce politycznej można odnaleźć również interpretacje afirmatywne lub częściowo aprobujące nową linię polityki Stanów Zjednoczonych wobec Ameryki Łacińskiej. W tych ujęciach „Donroe” nie jest ujmowana wyłącznie jako imperialny anachronizm czy prosty powrót do polityki siły, lecz bywa przedstawiana jako reakcja realistyczna na zmieniające się uwarunkowania geopolityczne XXI wieku, w szczególności na nasilającą się rywalizację mocarstw oraz stopniową erozję dotychczasowego porządku międzynarodowego.
Według części analityków, których stanowiska są przytaczane m.in. w komentarzach publikowanych przez Atlantic Council dotyczących działań USA wobec Wenezueli (US Just Captured Maduro: What’s Next for Venezuela and the Region, nowa odsłona Doktryny Monroe’a – funkcjonująca w dokumentach strategicznych pod nazwąTrump Corollary, a w dyskursie medialnym jako „Donroe Doctrine” – może być interpretowana jako próba nadrobienia wieloletniego deficytu zaangażowania Stanów Zjednoczonych w bezpieczeństwo zachodniej hemisfery.
W tym sposobie rozumowania działania USA nie są postrzegane wyłącznie jako demonstracja siły, lecz jako konsekwencja przekonania, że ograniczona obecność strategiczna Waszyngtonu w Ameryce Łacińskiej stworzyła przestrzeń dla rosnących wpływów Chin, Rosji oraz innych aktorów rywalizujących z USA. Z tej perspektywy Donroe/Trump Corollary jawi się jako próba odbudowy mechanizmów odstraszania oraz klarownych reguł gry w regionie uznawanym przez Stany Zjednoczone za obszar o fundamentalnym znaczeniu strategicznym.
Zbliżony, choć bardziej wyważony ton pojawia się w analizie opublikowanej na łamach Foreign Policy(„What Trump’s New Corollary to the Monroe Doctrine Means for Latin America”). Autor tego tekstu wskazuje, że powrót do retoryki Doktryny Monroe’a może pełnić funkcję retorycznie i symbolicznie skutecznego narzędzia komunikowania priorytetów strategicznych USA, zarówno wobec globalnych rywali, jak i wobec państw regionu. Jednocześnie Foreign Policy podkreśla, że odwołanie do historycznego symbolu nie musi automatycznie oznaczać pełnej restauracji XIX-wiecznego imperializmu, lecz może służyć uporządkowaniu narracji strategicznej oraz zaakcentowaniu tezy, iż bezpieczeństwo Stanów Zjednoczonych zaczyna się w ich bezpośrednim otoczeniu geograficznym.
Jeszcze wyraźniej afirmatywne stanowiska pojawiają się poza głównym nurtem akademickim, w tym na platformach analityczno-publicystycznych. W eseju opublikowanym na Substacku (The Monroe Doctrine in 2025”) autor określaTrump Corollary mianem „common-sense restoration of American power and priorities”, czyli zdroworozsądkowego przywrócenia amerykańskiej siły oraz hierarchii priorytetów zgodnych z interesami bezpieczeństwa narodowego USA. W tej perspektywie „Donroe” bywa przedstawiana jako odpowiedź na konkretne zagrożenia, takie jak przestępczość transnarodowa, niestabilność polityczna, presja migracyjna oraz rosnące zaangażowanie państw spoza hemisfery, a nie jako projekt stricte ideologiczny czy ekspansjonistyczny.
Afirmatywne interpretacje doktryny „Donroe’a” pojawiają się również w wypowiedziach części elit politycznych Ameryki Łacińskiej. Jak relacjonuje The Observer w artykule (The »Donroe doctrine« sows new division across the Americas”), niektórzy przywódcy regionu – zwłaszcza reprezentujący nurty wyraźnie antylewicowe i proamerykańskie – publicznie wyrażali poparcie dla działań USA wobec Wenezueli, postrzegając je jako szansę na osłabienie lub obalenie reżimów uznawanych za autorytarne. W tym kontekście „Donroe” bywa interpretowana nie jako bezpośrednie zagrożenie dla suwerenności regionu, lecz jako instrument nacisku politycznego na rządy oceniane jako represyjne lub destabilizujące sytuację wewnętrzną i regionalną.
Z perspektywy afirmatywnej istotnym argumentem pozostaje także twierdzenie, że brak spójnej i jasno zdefiniowanej strategii hemisferycznej mógłby stanowić dla Stanów Zjednoczonych większe ryzyko niż kontrowersje wywoływane przez Donroe’a. Zwolennicy tej linii interpretacyjnej podkreślają, iż w warunkach nasilającej się globalnej rywalizacji mocarstw strategiczna bierność USA w Ameryce Łacińskiej nie jest realną opcją, a Donroe/Trump Corollary należy postrzegać jako próbę odzyskania inicjatywy w regionie, który przez długi czas pozostawał na peryferiach amerykańskiej polityki zagranicznej.
Należy zwrócić uwagę, że afirmatywne interpretacje doktryny „Donroe’a” nie negują jej kontrowersyjnego charakteru, lecz akcentują jej funkcję jako realistycznej strategii bezpieczeństwa, odpowiedzi na zmiany w układzie sił oraz narzędzia odbudowy wpływów USA w zachodniej hemisferze. W tym ujęciu Donroe nie jest postrzegana jako powrót do kolonialnego imperializmu, lecz jako próba dostosowania historycznej doktryny do realiów XXI wieku, nawet jeśli odbywa się to kosztem napięć politycznych i sporów normatywnych.
„Donroe" jako projekt komunikacyjny
Istotną cechą „Donroe’a” jest jego marketingowo-doktrynalny charakter. Ma on brzmieć jak wielka idea, którą łatwo sprzedać wewnętrznie w USA. Jak sugeruje Inkstick w tekście (The Ideology of Power Behind Trump’s National Security Strategy”), dokumenty takie jak Strategia Bezpieczeństwa Narodowego często pełnią funkcję narzędzi „brandingu”, podczas gdy rzeczywista polityka wynika z układu sił, interesów i ideologii. W tym sensie „Donroe” można interpretować jako próbę ujęcia w spójną narrację zestawu działań nastawionych na demonstrację mocy. Jednocześnie, według Responsible Statecraft (Trump’s »Monroe Doctrine 2.0« completely misreads Latin America”), element tzw. „Trump Corollary” został wyraźnie zakotwiczony w nowej Strategii Bezpieczeństwa Narodowego podpisanej przez Trumpa w grudniu poprzedniego roku, co oznacza próbę instytucjonalizacji tej narracji – nie tylko jako hasła, lecz jako ram polityki państwa.
Czym „Donroe” jest w sensie politycznym i strategicznym
Jeżeli zebrać wszystkie powyższe analizy, „doktryna Donroe’a” jawi się jako spójny, choć nieformalny projekt polityczny, którego rdzeniem jest powrót do hemisferycznego prymatu Stanów Zjednoczonych i traktowanie zachodniej półkuli jako szczególnej strefy wpływów USA. W tej wizji Ameryka Łacińska ma pozostać obszarem, w którym dominacja USA nie powinna być kwestionowana ani przez państwa regionu, ani przez aktorów zewnętrznych. Z tym założeniem ściśle wiąże się normalizacja przemocy jako narzędzia polityki regionalnej, ponieważ – jak opisują Reuters (Trump says U.S. will run Venezuela after U.S. captures Maduro”) oraz The Washington Post (Toppling Maduro is likely to be the easy part for Trump”) – przypadek Wenezueli został przedstawiony nie tylko jako jednostkowa operacja, lecz także jako precedens i sygnał dla całego regionu, że USA są gotowe sięgać po środki siłowe w imię „porządku” i „bezpieczeństwa”.
Jednocześnie „Donroe” posiada wyraźny wymiar antychiński, a szerzej – anty-„pozahamisferyczny”, ponieważ zakłada ograniczanie lub blokowanie wpływów państw spoza zachodniej półkuli, zwłaszcza Chin. Responsible Statecraft(„Trump’s »Monroe Doctrine 2.0« completely misreads Latin America”) krytycznie ocenia ten kurs jako nierealistyczny i potencjalnie szkodliwy dla państw Ameryki Łacińskiej. Ważnym elementem tej strategii pozostaje również model „nagradzaj i karz”, polegający na budowaniu sieci wpływów poprzez wspieranie „regionalnych czempionów” lojalnych wobec Waszyngtonu oraz wywieranie presji politycznej i gospodarczej na pozostałe państwa.
Nie mniej istotny jest wątek ekonomiczny, obejmujący ropę, infrastrukturę, porty i inne „aktywa strategiczne”, które – jak podnoszą The Washington Post (Toppling Maduro is likely to be the easy part for Trump”) oraz Responsible Statecraft (Trump’s »Monroe Doctrine 2.0« completely misreads Latin America”) – stanowią realny motor działań politycznych i militarnych, często ukryty za językiem bezpieczeństwa i stabilizacji. W rezultacie „Donroe” wygląda jak próba przekształcenia Ameryki Łacińskiej w klasyczną „strefę wyłącznego wpływu”, realizowaną jednak w warunkach XXI wieku: globalnych łańcuchów dostaw, rosnącej roli Chin, presji migracyjnej oraz mediów, które niemal natychmiast zamieniają doktrynę w spektakl polityczny o zasięgu międzynarodowym.





PROGNOZA 2026 | Jakie drony na Ukrainie? | Flota cieni na Bałtyku | Defence24Week #142