Geopolityka

Szojgu tworzy alternatywę dla Grupy Wagnera. Nowy oddział rosyjskich najemników atakuje Ukrainę

Siergiej Szojgu. Zdjęcie z odprawy Minoborony z 26 marca 2022 roku
Fot. mil.ru

Minister Obrony Rosji jest krytykowany na rosyjskojęzycznej platformie Telegram przez użytkowników związanych z tzw. Grupą Wagnera, czyli najemniczą formacją zblatowaną z rosyjskim oligarchą Jewgienijem Prigożynem. Ten ostatni jest skonfliktowany z Szojgu, a za klęskę w ukraińskich okopach obarcza resort obrony. Szojgu postanowił wysłać na front „swoich wagnerowców".

Na donbaski front trafiła grupa najemników z wojskowej firmy „Patriota". Mieli oni zostać przerzuceni pod Wuhłedar. „Patriota" to militarna firma, a w zasadzie prywatna „armijka", na wzór tzw. Grupy Wagnera, od dawna skonfliktowana z Prigożynem. Konflikt jest spowodowany faktem, że „Patriota" nie dostał dużych kontraktów na „usługi ochroniarskie" w Republice Środkowoafrykańskiej - zlecenie to otrzymali wagnerowcy. Marginalizowana najemna grupa jest wykorzystywana przez Szojgu do osłabiania pozycji wagnerowskiej frakcji na Kremlu. Na fali krytyki klęsk rosyjskich nad Dnieprem Prigożyn urósł do roli jednego z najważniejszych zauszników Władimira Putina. Pozycja Szojgu osłabła do tego stopnia, że w kontrolowanych rosyjskich mediach dopuszcza się krytykę resortu obrony. Na ostatniej odprawie wyższej kadry oficerskiej z Władimirem Putinem oraz Szojgu, ten drugi poruszał się i mówił niczym ubezwłasnowolniony członek KPZR czekający na moment, w którym każą mu wygłosić samokrytykę. Putin, zresztą, podkreślił że wojsko od państwa rosyjskiego „otrzymało wszystko co trzeba" do prowadzenia wojny, sugerując Rosjanom że winnym jest właśnie minister Szojgu.

Czytaj też

Konflikt Szojgu-Prigożyn narasta z każdym dniem wojny. Część materiałów video pokazujących mizerię zaopatrzenia rosyjskich żołnierzy mieli kręcić – a przynajmniej promować – ludzie związani z Prigożynem. Wszystko to uderza w Szojgu. Przed nominowaniem na głównodowodzącego „generała Armageddona" Sergieja Surowikina odpowiedzialność personalna za inwazję była rozmyta, więc z łatwością wszelkie niepowodzenia spadły na barki Szojgu. Notabene Surowikin jest człowiekiem Prigożyna, więc jego nominacja to kolejny ruch frakcji krytyków rosyjskiego resortu obrony. Sojusznikiem Prigożyna w tym konflikcie stał się Ramzan Kadyrow, prorosyjski namiestnik Czeczenii. Frakcja Prigożyn-Kadyrow dostarcza „mięso armatnie" na front nie ponosząc większej odpowiedzialności politycznej za sytuację operacyjną, więc ich notowania wzrastają. Szojgu natomiast jest obiektem kpin za porażkę wojskowej logistyki i nieudaną mobilizację. Formalnie do tzw. Grupy Wagnera idą ochotnicy, więc nie ma buntu rodzin zabitych, który jest powszechnym zjawiskiem przy „mobikach".

Dla Prigożyna inwazja przeciwko Ukrainie stała się okresem „złotych żniw". Z firmy najemniczej z personelem do 2 tys. osób rozrosła się do kilkunastu tysięcy, z czego ostatnie zaciągi przeprowadzono za zgodą Kremla w koloniach karnych oraz więzieniach. Rekrutacja jest ułatwiona, więźniom obiecać można dosłownie wszystko, bo i tak „Wagner" im nie płaci obiecanych kontraktów. Z relacji jeńców wynika, że wojska wagnerowców są dzielone na dwa rzuty. Pierwszy rzut – złożony z „zeków" (czyli więźniów) jest wysyłany do ataku z minimalnym uzbrojeniem (Kałasznikow plus jeden magazynek amunicji) by zrobić znany z czasów sowieckich tzw. zwiad bojem. Drugi rzut – to faktyczni kontraktowi najemnicy tzw. Grupy Wagnera z przeszłością, bardzo często, w doborowych jednostkach specnazu. Doszło nawet do tego, że strategiczny odcinek frontu pod Bachmutem, a Rosjanie uznali za zdobycie tego miasta za priorytet, „sprywatyzowała" tzw. Grupa Wagnera. Gdyby wagnerowcy zdobyli Bachmut wpływy frakcji krytyków Szojgu urosłyby do ogromnych rozmiarów, a sam Prigożyn awansowałby w kremlowskiej hierarchii. Bachmut jest wciąż zaciekle broniony przez Ukraińców, więc wagnerowcy nie ukoronowali wpływów swojego mocodawcy militarnym zwycięstwem. Prigożyn od początku inwazji zarzuca Szojgu brak zaopatrywania wagnerowskich oddziałów, więc wiadomo jak wytłumaczy klęskę swoich oddziałów pod Bachmutem.

Czytaj też

„Patriota" to mniej liczna militarna firma najemnicza powiązana z rosyjskim resortem obrony. Rywalizowała z Prigożynem o kontrakty na usługi ochroniarskie. „Patriota" jest skonfliktowany z „Wagnerem" także z powodu faktu, że ta pierwsze grupa płaci lepiej zatrudnianym najemnikom. Najemnicy Szojgu mają być powiązani z GRU.

Komentarze (3)

  1. papa lebel

    Proponuję kodową nazwę grupy: MIŚ :) dla lokalnego audytorium: Mishka :) oni to kupią;)

    1. dpa

      Miś Świata

  2. GB

    Putin polecił Szojgu złożyć raport do 1 lutego o wyposażeniu jednostek wojskowych walczących w Ukrainie w broń, sprzęt wojskowy, materiały, w tym w umundurowanie, sprzęt rozpoznawczy, środki ochrony osobistej itp. oraz o usprawnianiu pracy w tym zakresie w Ministerstwie Obrony. Zdaje się chyba będzie próbował rozliczać Szojgu.

  3. Rainman184

    Federacja rosyjska ma nową broń , od prigozyna , młot kowalski , do użycia wewnętrznego , by morale wzrosły , to ironia była , nawet w Meksyku kartele szanują swoich żołnierzy , to bestialstwo co robi ta dzic , wykorzystują tzw jednorazowcow posyłając na linię frontu by rozpoznali bojowo pozycję , ot taki człowiek u nich to żyjący dron kamikadze , ci jednorazowcy nawet nie mają szans się poddać Ukraińcom , a jak się poddadzą to po wymianie jeńców i tak czeka na nich młot kowalski , pewnie są tak formowani by nawet do buntu nie mieli szans ,