Geopolityka

„Porwali mnie i założyli worek na głowę”. Odkryto katownie w Chersoniu i mogiły ciał ze śladami tortur

Fot. Andrey Stenin/Wikipedia (CC-BY-SA-3.0)

Brytyjska stacja BBC zrealizowała reportaż o sytuacji ludności cywilnej w Chersoniu podczas niedawnej rosyjskiej okupacji. Ukraińcy byli porywani, bici, trzymani w upadlających warunkach. Po wyzwoleniu miasta ukraińskie służby znalazły 63 ciała noszące ślady tortur.

Wojna na Ukrainie - raport specjalny Defence24.pl

Andżela to 49-letnia dziennikarka z Chersonia. Pracowała dla jednego z ukraińskich kanałów. Była w Chersoniu, gdy do miasta wkroczyli Rosjanie. Gdy wydawało się, że nic już jej nie grozi, bo nie została aresztowana na początku okupacji, jej świat się zawalił. W czerwcu do jej mieszkania wkroczyli rosyjscy żołnierze, założono jej worek na głowę, porwano, wrzucono ją do celi i torturowano. Do dziś nie jest w stanie spać przy wyłączonym świetle, leczy się z traumy. Jej partner był torturowany w tym samym budynku, ale ona o tym nie wiedziała. Andżela stwierdza dla BBC, że słyszała nieustannie krzyk bitych mężczyzn. Do dzisiaj przeraża ją dźwięk otwierającej się bramy, ponieważ w areszcie w Chersoniu oznaczało to, że Rosjanie przyprowadzili kolejnych zatrzymanych.

Czytaj też

Przez podobne piekło przeszedł 69-letni Oleksandr. Trafił do celi z 15 innymi mężczyznami. Niektórzy z nich byli na przesłuchaniach rażeni prądem. Najgorszy widok jaki widział to stan współwięźnia po jednym z przesłuchań. Mężczyzna był tak skatowany, że miał nawet spuchnięty język, którego nie był w stanie wsadzić z powrotem do ust. Inny zatrzymany przez osiem dni nie był w stanie wstać, był tak pobity. Oleksandrowi kazano wystąpić w propagandowym programie telewizyjnym. W okresie letnim w celi temperatury dochodziły do 40 stopni C.

Andżeli i Oleksandrowi udało się dotrwać do wyzwolenia. Wielu nie miało tego szczęścia. Ukraińskie służby podały, że odkryto już 11 aresztów i miejsc tortur wykorzystywanych przez rosyjskie służby. Znaleziono także mogiły z 63 ciałami ze śladami tortur. 700 osób wciąż jest zaginionych.

Czytaj też

„W nieludzkich warunkach przetrzymywali tam miejscowych patriotów, którzy odmawiali współpracy z wrogiem" – czytamy w komunikacie Służby Bezpieczeństwa Ukrainy na serwisie Telegram odnośnie odkrywanych cel.

Co należy podkreślić to fakt, że Rosjanie działają metodycznie. Chersoń nie jest odosobnionym przypadkiem, ale kolejnym z serii miejsc kaźni. To samo rosyjscy funkcjonariusze oraz żołnierze robili pod Kijowem, pod Charkowem, Izjum oraz w Chersoniu. Historie dotyczące tortur powtarzają się, są schematyczne niczym z jednego podręcznika czekisty. We wszystkich miejscach tortur było stosowane rażenie prądem.

Czytaj też

Komentarze