Geopolityka

Polska prosi Niemcy o Leopardy, w zamian za czołgi dla Ukrainy. Berlin bez decyzji

Fot. kmweg.de

Polski rząd zwrócił się do Niemiec o dostawę czołgów Leopard 2, które miałyby wypełnić lukę po wozach rodziny T-72 dostarczanych na Ukrainę. Jak na razie Niemcy nie podjęli jednak decyzji w tej sprawie.

O wniosku Polski w sprawie czołgów Leopard 2 napisał „Frankfurter Allgemeine Sonntagzseitung". Dostawa tych wozów miałaby odbyć się w ramach tzw. ringtausch czyli niemieckiej inicjatywy, w której Berlin dostarcza państwom NATO sprzęt w zamian za sprzęt posowiecki wysyłany na Ukrainę. Ten ostatni ukraińskie siły zbrojne mogą obsługiwać bez konieczności dodatkowego przeszkolenia.

Czytaj też

O tym, że Polska potrzebuje dodatkowych czołgów, premier Morawiecki mówił w Berlinie kilka dni temu. Teraz jednak wiadomo, że Warszawa zwróciła się formalnie do Niemiec o dostawę czołgów Leopard 2.

Polskie władze oficjalnie potwierdziły, że Ukrainie przekazano znaczną liczbę czołgów (typu T-72M/M1). Z doniesień Informacyjnej Agencji Radiowej wynika, że może chodzić o czołgi dla dwóch brygad, czyli przypuszczalnie od około 150 do „ponad 200" wozów. Dla porównania, według rejestru broni konwencjonalnej ONZ na 2020 rok w Polsce było 358 czołgów T-72 (choć nie wiadomo czy ta liczba obejmuje wszystkie zmagazynowane wozy). Część z dostarczonych Ukrainie maszyn pochodziła zapewne z rezerw magazynowych, część mogła jednak również być wcześniej na stanie Wojska Polskiego.

Czytaj też

Polska zwróciła się więc do Niemiec o dostawę czołgów, które mogłyby wzmocnić zdolności Sił Zbrojnych RP. Dziś dysponują one 247 Leopardami 2, w tym 105 w wersji 2A5, około 30 w wersji 2PL, pozostałe to czołgi w wersji 2A4. Warto też przypomnieć, że 34. Brygada Kawalerii Pancernej w Żaganiu została kilka lat temu przezbrojona z czołgów Leopard 2, które wysłano do 1. Warszawskiej Brygady Pancernej, na T-72M/M1.

Oznacza to, że ta jednostka mogłaby relatywnie szybko przyjąć Leopardy na wyposażenie, bo ma już przygotowaną infrastrukturę i w części zapewne także kadry. Na razie rząd niemiecki nie zdecydował się jednak na dostawy czołgów do Polski.

Bundeswehra docelowo – od 2023 roku – ma mieć 328 czołgów Leopard 2A5/A6/A7. Dziś jest ich nieco mniej, przez co nie wszystkie jednostki są w pełni ukompletowane, co jest spadkiem po wieloletnich cięciach. Obecnie trwają jednak dostawy wozów w wersji 2A7V, z których część powstaje poprzez głęboką modernizację odkupionych od przemysłu (KMW) czołgów Leopard 2A4, stosowny kontrakt podpisano w 2017 roku, dotyczył on łącznie 104 wozów, w tym 68 przywracanych do służby.

Czytaj też

Dane rejestru broni konwencjonalnej ONZ mówią, że w Niemczech jest łącznie ponad 600 Leopardów 2, stąd najprawdopodobniej tamtejszy przemysł posiada pewne zapasy wozów w wersji Leopard 2A4, poza „pulą" przeznaczoną dla Bundeswehry. Nawet jeśli uwzględnimy, że obok 328 Leopardów 2 przeznaczonych do służby w niemieckiej armii kolejnych kilkadziesiąt zmagazynowanych wozów przeznaczonych jest jako podstawa pod pojazdy specjalistyczne (np. mosty Leguan).

Niedawno zresztą 12 używanych Leopardów 2A4, z przeznaczeniem do szkolenia, otrzymały Węgry, które zakupiły w KMW 44 nowe wozy Leopard 2A7, wraz z pewnym pakietem pojazdów specjalistycznych. Ewentualna dostawa dodatkowych Leopardów 2 dla Polski – zapewne z zasobów KMW lub Rheinmetalla, a nie niemieckiej armii, choć być może z finansowaniem niemieckiego rządu w zakresie ich odkupu czy odtworzenia zdolności bojowej – mogłaby więc odbyć się bez uszczerbku dla zdolności Bundeswehry czy procesu ich wzmocnienia w ramach obowiązujących już, podpisanych kontraktów.

Czytaj też

Brak decyzji strony niemieckiej w sprawie dostaw czołgów dla Polski może więc być spowodowany albo niechęcią do takiego rozwiązania (pomimo deklarowanej otwartości) z przyczyn politycznych, albo chęcią wykorzystania Leopardów 2A4 zmagazynowanych przez KMW do budowy większej liczby czołgów Leopard 2A7, na ich podstawie. Albowiem analizy w sprawie zakupu kolejnych kilkudziesięciu wozów tego typu, w ramach modernizacji czołgów posiadanych przez niemiecki przemysł, toczone są już od dawna. Nie jest jednak tajemnicą, że postawa Berlina wobec dostaw ciężkiego sprzętu na Ukrainę, jest co najmniej dwuznaczna, bo w przeciwieństwie do USA czy nawet Holandii wciąż nie zdecydował się na taki krok. W sytuacji czołgów dla Polski trzeba dodać, że potrzeby Bundeswehry można by przecież zaspokoić poprzez dostawę nowo produkowanych czołgów, nawet jeśli ta trwałaby nieco dłużej i była nieco droższa, niż „odtworzenie" wozów wersji 2A4 i ich modernizacja.

Komentarze