Reklama
  • WAŻNE
  • WIADOMOŚCI

Polacy w niebezpieczeństwie i skuteczność polskiego Ambasadora

W świecie dyplomacji i polityki międzynarodowej liczą się różne rzeczy, ale w warunkach realnego kryzysu i potrzeby natychmiastowego działania najważniejsze okazuje się skuteczność, jak i wykorzystanie kontaktów wśród oficjeli kraju urzędowania.

Autor. Wikimedia

Dobrym przykładem jest ostatni kryzys, do którego doprowadziła grupa polskich turystów przebywających na wyspie Sokotra. Pomimo zaleceń i ostrzeżeń polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych zdecydowali się pobyt w okresie świąteczno-noworocznym na wyspie należącej do Jemenu. Podróżując do tego miejsca nie zdawali sobie sprawy z występującej tam niestabilnej sytuacji związanej ze sporem na linii Zjednoczonych Emiratów Arabskich i Arabii Saudyjskiej.

Reklama

W drodze na Sokotrę Polacy korzystali z lotów emirackiego przewoźnika linii Air Arabia, niemniej zaostrzający się konflikt w Jemenie przyniósł nagłą odsłonę w postaci zamknięcia przestrzeni powietrznej. W związku z tym obywatele RP, którzy skończyli swój urlop nie mieli możliwości powrotu do kraju.

W tym miejscu kluczową rolę odegrała polska dyplomacja, a przede wszystkim Ambasada w Rijadzie kierowana przez doświadczonego w świecie arabskim Ambasadora Roberta Rostka (wcześniej pełnił tę funkcję w Katarze i w Zjednoczonych Emiratach Arabskich). Skuteczność działania i szerokie relacje w państwach Zatoki pozwoliły na sprawne uruchomienie połączeń lotniczych z Sokotrą za pomocą linii jemeńskich, aby pomóc Polakom opuścić wyspę. Na ten moment, mimo zorganizowania 7 stycznia lotu liniami Yemenia  z Sokotry do Arabii Saudyjskiej ok. 20 polskich obywateli wciąż nie może wydostać się z wyspy. Jednakże należy podkreślić, że sytuacja jest dynamiczna, a na 8 stycznia zaplanowane są już następne loty powrotne z Sokotry.

Oczywiście trzeba mieć świadomość skali wyzwania, bo na wyspie utknęło sporo innych obywateli EU, ale to właśnie polska placówka jako pierwsza miała informację o uruchamianych lotach pokazując innym wzorzec do naśladowania. Swoim działaniem ambasador Rostek pokazał ogrom zaangażowania i oddania sprawie, w której chodziło o losy polskich obywateli.

Świat dyplomacji to szereg złożonych procesów, niemniej w takiej sytuacji warto dostrzegać polskie sukcesy i doceniać osoby, które się do nich przyczyniły. Należy jednak podkreślić fakt, że nasi rodacy oczekują cudów podczas gdy cały kryzys, w którym się znaleźli był wynikiem braku roztropności związanym z podróżą do części świata pogrążonej w kryzysie.

Niech zimnym prysznicem i przestrogą może być oświadczenie Departamentu Stanu USA, które postawiły sprawę jasno - podróż do miejsca, które znajduje się na liście kierunków niebezpiecznych jest równoznaczna z pozbawieniem się możliwości pomocy konsularnej.

Spór na linii Zjednoczonych Emiratów Arabskich i Królestwa Arabii Saudyjskiej

Oś sporu między dwoma państwami jest osadzona w Jemenie. W 2015 stał się on celem ataku sprzymierzonych sił na czele z Arabią Saudyjską, w którym to uczestniczyły również Emiraty. Operacja „Zdecydowana Burza” pogorszyła sytuację wewnętrzną Sany związaną z trwającą tam wojną domową między ruchem Huti  a siłami rządowymi, wspieranymi głównie przez Rijad. W ostatnim czasie doszło do eskalacji wywołanej przez ofensywę Południowej Rady Tymczasowej (STC), która kontroluje całe południe kraju w tym pole naftowe i terminale. Ugrupowanie to jest finansowane przez ZEA, choć oficjalnie Abu-Dabi zaprzecza tym informacjom.

W grudniu doszło do wyparcia sił rządowych z terytoriów przy granicy z Arabią Saudyjską przez separatystów z południa, co Rijad odebrał jako zagrożenie dla swojego bezpieczeństwa jak i interesów w Jemenie. Ofensywa ta stała się bezpośrednią przyczyną kryzysu w relacjach saudyjsko-emirackich. Pomimo kilkukrotnych nacisków Rijadu, STC nie oddała zagarniętych terenów i oskarżyła Abu-Dabi o wysyłanie Południu broni i pojazdów opancerzonych.

W konsekwencji 30 grudnia Arabia Saudyjska dokonały ataku na ładunek broni i pojazdy wojskowe w Porcie Mukalla, który znajduje się pod kontrolą STC. Rząd Emiratów zaprzeczył, że była tam broń, niemniej po kilku godzinach zarządził wycofanie pozostałych sił zbrojnych z Jemenu oraz zakończenie operacji antyterrorystycznej. Po tym incydencie przywódca Rady Prezydenckiej, Raszad al-Alimi ogłosił anulowanie porozumienie o wspólnej obronie z ZEA. Oprócz tego wprowadzono 90-dniowy stan wyjątkowy, który obejmował 72-godzinną blokadę powietrzną, morską i lądową.

Niewątpliwe obecny konflikt między Rijadem a Abu Dabi może przyczynić się do destabilizacji sytuacji wewnątrz Jemenu – co jest powiązane z rosnącymi tendencjami separatystycznymi reprezentowanymi przez STC, które wciąż będą wspierane przez Emiraty. Ambicje obydwóch państw o powiększanie swoich stref wpływów w regionie są coraz bardziej widoczne, co może doprowadzić do tego, że takich incydentów jak ten z 30 grudnia będzie więcej.

Reklama

Zobacz również

PROGNOZA 2026 | Jakie drony na Ukrainie? | Flota cieni na Bałtyku | Defence24Week #142
Reklama