- WIADOMOŚCI
Pogrom chrześcijan. W cieniu wojny zamieszki w Syrii
Choć Syria jest wciśnięta między fronty toczonej przeciwko Iranowi wojny to nie uniknęła wewnętrznej destabilizacji. W prowincji Hama rozbijane i podpalane są sklepy należące do chrześcijańskich rodzin.
Autor. Kanał powiązany z HTS
As-Sukajlabijja to miasteczko chrześcijan w syryjskiej prowincji Hama. W ostatnich dniach stało się ono miejscem rozruchów wymierzonych przeciwko biznesowi w rękach chrześcijan. Skupiska wyznawców Chrystusa w zachodniej Syrii są tak rozproszone, że bez względu na to kto rządzi w Damaszku, chrześcijanie starają się lojalnie współpracować z władzą. Bo to od niej zależy ich bezpieczeństwo.
Są więc w o wiele gorszej sytuacji niż syryjscy Druzowie, którzy mają swoją uzbrojoną enklawę pod Suwejdą na południu, albo Kurdowie z Rożawy (syryjskiego Kurdystanu). Co prawda, asyryjscy chrześcijanie za Eufratem mają sytuację korzystniejszą, bo dysponują nawet swoimi zbrojnymi milicjami (które stanowiły część Syryjskich Sił Demokratycznych) – a dodając do tego chrześcijan na północy Iraku tworzą zwarty region, który z analogią historyczną można by nazwać Asyrią. Ale na zachód od Eufratu są zdani na łaskę rządzących w Damaszku, ponieważ nie mają swojej jednorodnej enklawy, której granic można bronić.
Przekonali się o tym mieszkańcy Sukajlabijji, przeciwko którym przyjechały oddziały islamistycznych bojówkarzy z pobliskiego miasta Kalat al-Madik. Są dwie wersje zdarzeń dlaczego doszło do ataku na chrześcijan – w Kalat al-Madik miał zostać ranny funkcjonariusz służb będący muzułmaninem (wersja atakujących), a muzułmanie mieli napastować chrześcijańskie kobiety, które wyciągnęły granaty (wersja broniących się). Rajd miał charakter pogromu. Wybijano witryny sklepowe, okradano je i bito chrześcijan. Demonstracyjnie rozbijano butelki z alkoholem, który w islamie jest teoretycznie zakazany („haram), a w chrześcijaństwie dopuszczalny.
Nieznana jest liczba ofiar. Co gorsza, pogrom jest pretekstem dla władz w Damaszku, aby dla bezpieczeństwa chrześcijan, ograniczyć uroczystości religijne związane z Wielkanocą. Ponadto, w nowym rządzie Syrii trwają tarcia między islamistycznymi radykałami, a umiarkowanymi rebeliantami – jedni chcą islamizacji Syrii, drudzy poszanowania wieloetnicznego państwa. Obecny rząd Syrii ma poparcie państw zachodnich, z USA na czele. Ponadto Syria ma odegrać rolę państwa tranzytowego dla nowego gazociągu z Zatoki Perskiej do Turcji, co ograniczy wpływy Iranu na Bliskim Wschodzie (wówczas blokada Cieśniny Ormuz będzie mniej dotkliwa).
Zobacz też

Z dostępnych mi informacji o sytuacji na miejscu wynika, że miejscowi chrześcijanie obawiają się afganizacji Syrii, czyli zamienienia kraju w emirat szariatu. Już rok temu alarmowano, że sytuacja wygląda źle. Wówczas „zginęło ponad 1000 osób – w tym mniejszości chrześcijańskie i alawici (…) według Syryjskich Obserwatorium Praw Człowieka (SOHR) i lokalnych raportów” - donosił „Newsweek”. Jak dotąd nowe władze Syrii konfrontowały się z alawitami, Druzami i Kurdami.


WIDEO: Offset czy „offset”? Miliony na Jelcza, miliardy na Apache | Defence24 Week #153