- KOMENTARZ
- OPINIA
- WIADOMOŚCI
Pentagon i CIA intensyfikują działania na kierunku Kuby
Autor. U.S. Navy, Mass Communication Specialist Madison McCary, domena publiczna
USA, chociaż są nadal zaangażowane wojskowo na Bliskim Wschodzie, to nie zapomniały o sprawie Kuby. Obecnie uwidoczniły się kolejne już formy nacisku od oddziaływania na kwestie handlowe i technologiczne, aż po restrykcje wobec konkretnych wpływowych osób w reżimie i wojsku. Co więcej, „przecieki” w amerykańskiej prasie sugerują, że Kuba jest coraz bardziej na umownym celowniku CIA.
Amerykański Departament Stanu miał nałożyć nowy pakiet restrykcji i sankcji na pięć kubańskich podmiotów państwowych i ośmiu wysokich rangą urzędników w związku z ich domniemaną rolą w ułatwianiu współpracy wojskowej z Rosją, Chinami i Iranem. To kolejne już mocne uderzenie prawno-ekonomiczne w reżim kubański, a także kolejny sygnał, że władze USA nie zapomniały o sprawie Kuby. Zauważa się, że sankcje wymierzone są w firmy i wysokich rangą urzędników powiązanych z Ministerstwem Rewolucyjnych Sił Zbrojnych Kuby, jego aparatem bezpieczeństwa i kontrolowanym przez wojsko konglomeratem GAESA. Sekretarz stanu Marco Rubio powiedział, że objęci sankcjami ułatwiali zakup, import, konserwację i modernizację broni i sprzętu wojskowego, przede wszystkim z Rosji i Chin. Ten sygnał należy odczytywać w sposób dwukierunkowy.
Doradców z Chin i Rosji – „zapraszamy do wyjazdu z Kuby”
To właśnie m.in. systemy bezzałogowe z państw wrogich/nieprzyjaznych USA mogły na obecną chwilę być jednym z najważniejszych elementów w systemie odstraszania Kuby. Wyspa znajduje się w pobliżu ważnych obiektów na terytorium USA, w tym baz wojskowych, nie mówiąc o obiektach w Guantanamo na samej Kubie (Naval Station Guantanamo Bay). Zaś doświadczenia z uderzeń irańskich wykazały słabość w zabezpieczeniu kontrdronowym infrastruktury USA. Amerykanie nowymi sankcjami mogą próbować ograniczyć napływ dodatkowych systemów, ale również zmniejszyć prawdopodobieństwo napływu dodatkowych stricte militarnych rozwiązań. Jednakże za sprawą kolejnych restrykcji może ukrywać się również sygnalizowanie Rosji i Chinom, że their obecność na Kubie powinna być ograniczona. Dotyczy to wszelkich „biznesmenów-instruktorów-doradców”, a mówiąc wprost, całej gamy potencjalnych funkcjonariuszy odpowiadających za szpiegowanie USA z wyspy. Postawmy hipotezę, że możliwe jest odczytanie tego sygnału jako zaproszenia do ich wyjazdu.
Kuba jest niewątpliwie pod wzrastającą presją ze strony USA i przede wszystkim administracji prezydenta Donalda Trumpa. Już w maju na łamach Infosecurity24 (Adam Jawor, CIA na Kubie. Koniec izolacji czy początek nowej presji?) opisywana była sprawa zwiększenia aktywności amerykańskich służb wywiadowczych na kierunku kubańskim, co mogło świadczyć o rosnącym zapotrzebowaniu na dane wywiadowcze, ale też tworzeniu gruntu pod możliwe tajne operacje w tym państwie. Amerykańskie działania wymierzone w Iran miały dać kubańskiemu reżimowi pewne okienko, jeśli chodzi o możliwość uniknięcia większej operacji wojskowej. Zauważano bowiem, że dowódcy i Pentagon nie do końca akceptowali możliwość prowadzenia dwóch operacji bojowych w tym samym czasie. Aczkolwiek do amerykańskiej prasy przebijały się „przecieki”, że analizowane są różne możliwości operacyjne, również z użyciem wojsk.
Zmiękczanie reżimu
Na obecną chwilę USA zdecydowały się na kontynuację zmiękczania systemu władz na Kubie, uderzając we wrażliwe sektory gospodarki reżimu. Odbywa się to m.in. poprzez zastraszenie i sankcje względem podmiotów wspierających kluczowe postacie reżimu. Mamy więc dwie możliwości: wywołanie oddolnych protestów mogących zmienić reżim lub wymuszenie jego ewolucji bądź dokonanie transformacji reżimu pod kątem jego zmian wewnętrznych. Zauważmy, że punktem odniesienia jest oczywiście dla administracji Donalda Trumpa misja wykonana w Wenezueli. Państwo otwarcie wrogie USA przez lata i również współpracujące z Rosją, Chinami czy Iranem dokonuje cichej transformacji po przeprowadzeniu przez Amerykanów jednej z najbardziej skomplikowanych w historii operacji specjalnych.
Po operacji schwytania i wywiezienia Nicolasa Maduro (pk. Absolute Resolve) wyciszono kwestie wenezuelskie, ale sygnałem zmian jest obecność amerykańskich wojskowych w samej Wenezueli w ramach operacji reagowania kryzysowego i pomocy humanitarnej po tragicznej w skutkach katastrofie naturalnej. Co więcej, w ciszy dzieją się również pewne kwestie gospodarcze (warto zauważyć, że stało się to nawet motywem przewodnim okładki amerykańskiego wydania „Newsweeka” z 9-14 August 2026). Zapewne bliskość wyborów w USA do Kongresu i utknięcie ze sprawami Iranu czy Ukrainy może sprzyjać głosom, aby wykonać kolejne działanie analogiczne do Wenezueli. Szczególnie, iż Zachodnia Hemisfera jest przecież w epicentrum świadomości wyborców Donalda Trumpa i nie dzieli aż tak bardzo jak kolejna zbrojna interwencja na Bliskim Wschodzie.
Łatwe zwycięstwo?
Jednak za sięgnięciem po rozwiązania siłowe wobec Kuby mogą przemawiać również inne aspekty natury militarnej. Przede wszystkim możliwe jest użycie mniejszych sił i w ograniczonej skali. Kubańskie siły zbrojne nie stanowią wyzwania, gdyż lata cięcia kosztów i problemów państwa przełożyły się na ich stan sprzętowy. Wspomniane systemy bezzałogowe – na pewno powietrzne, ale pytanie o morskie rzeczywiście są straszakiem, mogącym przynieść wiele wizerunkowych strat dla Amerykanów. Jednakże jedynie w przypadku, gdyby USA zdecydowały się na operację ograniczoną, pozwalającą Kubańczykom – analogicznie do jemeńskich Huti – na swobodne operowanie na lądzie. To jednak jest wysoce mało prawdopodobne. I w tym miejscu należy zaakceptować, że każdy z możliwych scenariuszy będzie zakładał dyslokację wybranego komponentu lądowego do działań na Kubie.
Zobacz też 
Co więcej, sami Kubańczycy muszą zdawać sobie sprawę, że obrona reżimu przy obecnych turbulencjach wewnętrznych nie musi się okazać wielkim sukcesem czegoś w rodzaju masowej partyzantki państwowej. Pod koniec maja 2026 r. U.S. SOUTHCOM oficjalnie poinformował, że dowódca gen. Francis Donovan spotkał się z generałem korpusu armii kubańskiej Roberto Legrá Sotolongo i innymi wyższymi rangą dowódcami kubańskiego wojska „w celu krótkiej wymiany poglądów na temat kwestii bezpieczeństwa operacyjnego”. Można zakładać, że te kwestie bezpieczeństwa operacyjnego mogły mieć zaszyte w sobie przekazy o zdolnościach USA na zasadzie znanej koncepcji prezydenta Theodore’a Roosevelta „wielkiego kija” (speak softly and carry a big stick), wykazując, że personalnie dowódcy kubańscy muszą widzieć konsekwencje swoich decyzji.
#SOUTHCOM Commander Gen. Francis L. Donovan met with Army Corps General, Gen. Roberto Legrá Sotolongo, First Deputy Minister of the Chief of the General Staff, and other senior leaders from the Cuban military today at the perimeter of Naval Station Guantanamo Bay, Cuba, for a… pic.twitter.com/V4Fau3HxSo
— U.S. Southern Command (@Southcom) May 29, 2026
U.S. Southern Command (SOUTHCOM) ma więc możliwość sięgnięcia po plany maksymalistyczne, w tym wprowadzenie zgrupowań U.S. Marine Corps czy U.S. Army XVIII Airborne Corps, aż do bardzo selektywnego wejścia do działań definiowanych przez planistów z U.S. SOCOM/JSOC. W tym ostatnim przypadku mówimy oczywiście o powtórzeniu kazusu Wenezueli, gdzie trio Sił Operacji Specjalnych, Wywiadu i PSYOPS było decydujące, ale miało wsparcie wielodomenowe wojsk konwencjonalnych. Oprócz wspomnianych baz na Florydzie i samej Kubie, Amerykanie mają jeszcze operacyjnie do wykorzystania zespoły bojowe morskie czy te w Puerto Rico. Zróżnicowane opcje wojskowe są więc na stole, są najpewniej dokładnie opracowane i czekają na decyzję polityczną.
Task Force – Cuba w CIA
Ważnym aspektem całej sprawy jest również kolejny „przeciek” odnoszący się do wzrostu aktywności wywiadowczej. Powołując się na osoby znające sprawę, na łamach „The New York Times” (C.I.A. Sets Up Secret Cuba Task Force as Trump Pressures Havana) stwierdzono, że tworzona jest grupa zadaniowa w CIA. Dzięki jej pracy Agencja ma szybko skierować na Kubę więcej zasobów finansowych, ludzkich i technicznych w ramach działań operacyjnych i analitycznych. Zgodnie z „przeciekiem”, wspomniana grupa zadaniowa zaczęła pozyskiwać oficerów prowadzących, analityków wywiadu, specjalistów ds. cyberbezpieczeństwa i oficerów zajmujących się tajnymi operacjami w zakresie PSYOPS i operacji w domenie informacyjno-kognitywnej. Penetracja wywiadowcza ma więc być wzmocniona tajnymi operacjami, również wpływu.
Tak na marginesie można uznać, że nie będzie zaskakujący fakt, iż USA i ich wywiad lub raczej cała Wspólnota Wywiadowcza będą dążyć do przejęcia danych wywiadu kubańskiego. W okresie zimnej wojny i po jej zakończeniu to Kubańczycy, tuż po Sowietach/Rosjanach byli jednym z najtrudniejszych przeciwników dla Amerykanów. Dlatego też nie będzie zaskoczeniem, gdyby nawet w przypadku wybrania operacji wojskowej jako rozwiązania, obiekty archiwum DI/DGI staną się celem dla komandosów.
Konkludując, rzeczywiście nie należy tracić z pola widzenia kwestii kubańskich, szczególnie w newralgicznym okresie przed wyborami w USA. Kuba ma ograniczone zasoby, a pomoc rosyjsko-chińska nie musi być efektywna, jeśli nie była w przypadku o wiele ważniejszej Wenezueli. Co więcej, wspomniana Wenezuela jest dziś punktem odniesienia zarówno dla planistów z USA, jak i dla samych Kubańczyków z resortów siłowych. Co ważne, w otoczeniu Nicolasa Maduro znajdowali się ochroniarze kubańscy, których wyeliminowano, dając być może sygnał również dla kubańskiego reżimu. Na razie należy zakładać, że priorytetem jest aktywność polityczno-gospodarcza i wywiadowcza. Lecz modele użycia siły będą przez USA stosowane, jeśli nie w kategorii operacji kinetycznej, to w formule presji psychologicznej, oddziaływania z gamy PSYOPS.






Wybrane okazje dla Ciebie