Geopolityka

Negocjacje rozbrojeniowe z próbą nuklearną w tle?

Fot. MC2 Thomas Gooley, US Strategic Command
Fot. MC2 Thomas Gooley, US Strategic Command

Zgodnie z informacjami, uzyskanymi przez agencję informacyjną AFP, administracja prezydenta Stanów Zjednoczonych rozważa przeprowadzenie pierwszej próby nuklearnej od 1992 roku. Jak stwierdzono, zdaniem Waszyngtonu byłoby to kluczowe ostrzeżenie skierowane zarówno wobec Rosji oraz Chin.

Powołując się na wysokiej rangi przedstawiciela administracji oraz dwóch byłych jej członków, informację o możliwości przeprowadzenia testu atomowego, podał jako pierwszy w ostatni piątek wpływowy amerykański dziennik "Washington Post". Zaznaczono, że podczas narady, która miała miejsce 15 maja tego roku, administracja miała zaproponować przeprowadzenie takiej próby, gdy dwóch jej członków powiedziało, że Rosja i Chiny dopuszczają się podobnych testów. Oczywiście sama Moskwa i Pekin oficjalnie zdementowały te informacje, a Waszyngton nie przedstawił dowodów na poparcie takiej tezy - pisze AFP.

Według rozmówcy "Washington Post" pokazanie, że Stany Zjednoczone są w stanie "szybko" przeprowadzić próbę nuklearną byłoby dogodną taktyką negocjacyjną w chwili, gdy Waszyngton próbuje doprowadzić do podpisania trójstronnego traktatu w sprawie broni atomowej z Rosją i Chinami. Decyzja w sprawie próby nuklearnej przez Stany Zjednoczone na razie nie zapadła - podał "Washington Post". Pamiętać należy, że w tle tego rodzaju sensacyjnych informacji toczy się strategiczna walka o przyszłość przede wszystkim reżimu wyznaczonego przez traktat o kontroli zbrojeń New START z 2010 r., którego okres obowiązywania kończy się na początku 2021 r.

Beatrice Fihn z Międzynarodowej Kampanii na rzecz Zniesienia Broni Nuklearnej (ICAN) - organizacji, która otrzymała Pokojową Nagrodę Nobla w 2017 roku - ostrzegła, że taki test broni atomowej mógłby pogrążyć świat "w nowej zimnej wojnie". "Byłoby to storpedowaniem wszelkich szans na uniknięcie nowego i niebezpiecznego wyścigu zbrojeń nuklearnych" - napisała Fihn w oświadczeniu.

Trzeba jednak stwierdzić, że najwięcej krytyki w ostatnich latach, ze strony przeciwników zbrojeń atomowych, pojawiało się względem wszelkich prób modernizacji oraz usprawniania potencjału atomowego państw Zachodu, na czele ze Stanami Zjednoczonymi. Zaś dało się zauważyć zdecydowaną pasywność względem szybkich i zakrojonych na szeroką skalę procesów zbrojeń po stronie Chin i Rosji. Pamiętać należy, że oprócz samych głowic nuklearnych kluczową rolę w zakresie tego rodzaju segmentu zbrojeń odgrywa problematyka ich nosicieli – bazujących na systemach lądowych, powietrznych oraz morskich. Tym samym, trzeba zauważyć problem możliwych ograniczeń np. w sferze uzbrojenia hipersonicznego. Tego rodzaju sugestie pojawiały się w ostatnim czasie w kontekście rozwoju relacji amerykańsko-rosyjskich.

Obecne głosy, odnoszące się do rozpatrywania możliwości sceanriusza z próbami atomowymi, są oczywiście odnoszone do czwartkowej decyzji administracji D. Trumpa. Wtedy poinformowała ona swoich zagranicznych partnerów o zamiarze wyjścia z traktatu o otwartych przestworzach, uzasadniając tę decyzję łamaniem układu przez Rosję. Albowiem, według Stanów Zjednoczonych, Rosja ograniczała im możliwości przelotów nad Moskwą, Czeczenią oraz w pobliżu dwóch zbuntowanych regionów Gruzji, kontrolowanych przez Rosję - Abchazji i Osetii Południowej, a także utrudnianie obserwacji obwodu kaliningradzkiego. Było to jawne i otwarte pogwałcenie zasad na jakich powinno funkcjonować narzędzie, jakim jest Traktat o otwartych przestworzach.

Wskazuje się, że jest to już kolejny przypadek, gdy administracja Donalda Trumpa wycofuje Stany Zjednoczone z międzynarodowego układu z Rosją. W ubiegłym roku Stany Zjednoczony oficjalnie wystąpiły z traktatu o likwidacji pocisków rakietowych średniego i pośredniego zasięgu (INF). Wycofanie się z tego porozumienia, podpisanego jeszcze w latach ZSRR, USA uzasadniały tym, że Rosja nie stosuje się do jego zapisów i rozmieszcza pociski manewrujące 9M729. Układ przestał obowiązywać w sierpniu ubiegłego roku.

Przy czym, Amerykańscy urzędnicy utrzymują, że w ostatnich dniach rozpoczęto z Rosjanami rozmowy na temat nowej rundy negocjacji w sprawie zbrojeń nuklearnych. Chodzić ma o nawiązanie dialogu pomiędzy specjalnym wysłannikiem prezydenta Donalda Trumpa w kwestiach rozbrojeniowych - Marshall Billingslea a zastępcą ministra spraw zagranicznych Rosji Siergiejem Rybakowem. Amerykanie mieli zaznaczyć, że ustanowiono niejako przestrzeń do kolejnych rozmów ze stroną rosyjską. Przy czym, cały czas należy pamiętać, iż obecne władze w Waszyngtonie naciskają na trójstronny wymiar negocjacji rozbrojeniowych, włączających do zimnowojennego formatu Waszyngton-Moskwa również władze Chin.

Stany Zjednoczone liczą przede wszystkim na możliwość wywarcia presji przez władze Rosji na ich chińskim partnerze. Szczególnie, że Pekin w ostatnich latach dość szybko zaczął nadrabiać wszelkie zaległości w potencjale swojej strategicznej triady atomowej. Stąd też, analogicznie do Traktatu INF, wszelkie radykalne ruchy administracji Donalda Trumpa można odczytywać, jako próbę dostosowania się do nowych wymagań, stawianych w obliczu rosnącej rywalizacji chińsko-amerykańskiej.

 PAP/JR

Komentarze