Reklama
Reklama
  • WIADOMOŚCI

Naciskają na Iran, by powstrzymał Huti. Chiny wkraczają do walki o szlaki naftowe

Xi Jinping siedzi - zdjęcie poglądowe
Xi Jinping siedzi - zdjęcie poglądowe
Autor. Kremlin.ru / Wikimedia Commons / CC BY 4.0

Jak podaje agencja Reuters, Arabia Saudyjska zwróciła się do Chin z prośbą o pomoc w rozwiązaniu pogarszającej się sytuacji u wybrzeży Jemenu. Ruch Huti, zagrażający saudyjskim szlakom naftowym, zagraża również interesom Pekinu. Państwo Środka zdecydowało się na nacisk dyplomatyczny na Iran, który wspiera Huti.

Coraz trudniejsza sytuacja w regionie

Nie da się ukryć, że sytuacja w regionie jest więcej niż skomplikowana. Szyicki ruch Huti, będący jedną ze stron we wciąż zamrożonej wojnie domowej w Jemenie, zajmuje kluczową wyspę i port w cieśninie Bab al-Mandab, grożąc saudyjskim statkom naftowym. Chwalą się także zestrzeleniem saudyjskiego myśliwca F-15.

W wyniku tej sytuacji, kryzys naftowy na Bliskim Wschodzie – nabudowany wojną USA i Izraela z Iranem – jeszcze bardziej nabiera na sile, godząc w interesy nie tylko Zachodu, ale też Chin. I to właśnie Chiny, jak podaje agencja Reuters, mają pomóc w przezwyciężeniu trudności na prośbę Arabii Saudyjskiej.

Reklama

Arabia Saudyjska prosi o pomoc

W związku z blokadą saudyjskich szlaków naftowych przez szyicki ruch Huti, Arabia Saudyjska zwróciła się o pomoc do Chin. Te zaś, korzystając ze swych przyjaznych relacji z Iranem, mają wpłynąć na Teheran, by ten wpłynął na Huti. Nie jest bowiem tajemnicą, że również szyicki Iran, pozostając w niezgodzie z sunnicką (wahhabicką) Arabią Saudyjską, wspiera walczący z Rijadem ruch Huti.

Chiny są zainteresowane ustabilizowaniem się sytuacji w regionie, ponieważ to właśnie z Arabii Saudyjskiej pochodzi aż 14% całego chińskiego importu ropy naftowej – a z Iranu niemal drugie tyle. Skala jest ogromna, bo łącznie chodzi nawet o 3 miliony baryłek ropy dziennie.

Państwo Środka nie może sobie pozwolić na takie zagrożenie dla swoich interesów. Jak podaje Reuters, uprzejma prośba została już skierowana z Pekinu do Teheranu, który również jest żywo zainteresowany dalszym rozwojem intratnych relacji z Chinami, stanowiącymi przeciwwagę dla regionalnej hegemonii USA i Izraela. Oficjalnie Iran nie odniósł się do sprawy – nieoficjalnie uzależnia powstrzymanie Huti od pomyślnego dla siebie zakończenia wojny z USA i Izraelem.

Reklama

Gdzie są Stany Zjednoczone?

Pomóc Arabii Saudyjskiej zaś nie chciały Stany Zjednoczone – choć prośbę otrzymały już 10 września. Administracja Donalda Trumpa odrzuciła możliwość kinetycznej konfrontacji z Huti, zapewniając jednak Saudom dostęp do danych wywiadowczych, wspierających precyzyjne uderzenia. Jednocześnie USA rozmawiają z przywódcami Huti, którzy zapewniają, że nie będą atakować amerykańskich statków. Alians obu państw, choć trwający, pozostaje dość chłodny.

Najbliższy regionalny sojusznik USA, Izrael, pomimo pozornej zbieżności interesów, pozostaje wobec Rijadu jeszcze chłodniejszy. Oba państwa nie utrzymują ze sobą stosunków dyplomatycznych. Arabia Saudyjska nie uznaje Izraela, przewidując taką możliwość wyłącznie w sytuacji, w której Izrael uzna Palestynę – a jak informowaliśmy wczoraj, Izrael ma odmienne spojrzenie, planując ponowny atak na Strefę Gazy i wysiedlenie 2 milionów Palestyńczyków.

W kontekście niesnasek pomiędzy Arabią Saudyjską a Izraelem, warto przypomnieć o sytuacji, w której Benjamin Netanjachu zgłaszał nieformalne pretensje terytorialne wobec Arabii Saudyjskiej, w ramach koncepcji Wielkiego Izraela. Poruszenie w mediach społecznościowych wywołały też naszywki izraelskich żołnierzy, przedstawiające mapę Izraela – z terytorium sięgającym w głąb Arabii Saudyjskiej. Jak podał Tel Awiw, naszywki nie były oficjalnymi oznaczeniami wydawanymi przez wojsko.

Reklama
Reklama
Polecane
czytaj więcej
Wojna na Ukrainie
Mogą Cię zainteresować