Reklama
  • WIADOMOŚCI

Kruche zawieszenie broni. Co dzieje się w Libanie i Iranie?

Choć formalnie obowiązuje zawieszenie broni między Izraelem a Libanem oraz USA i Iranem, to nie kończy to walk. Znaków zapytania jest więcej niż odpowiedzi.

Żołnierze Cahalu przygotowują się do kolejnej operacji bojowej w Gazie
IDF/zdjęcie ilustracyjne
Autor. IDF Spokesperson's Unit, CC BY-SA 3.0, commons.wikimedia.org

Bliskowschodni węzeł gordyjski jest splątany w najlepsze (a raczej najgorsze). Choć Liban nie jest stroną konfliktu zbrojnego z Izraelem, to wojna toczy się na terytorium Libanu, a pokój negocjował właśnie ten rząd. Przypomnijmy, że zawieszenie broni to zaprzestanie walk ustalane przez obie strony konfliktu zbrojnego – czego w tym wypadku nie mamy. Walki trwają z szyickim Hezbollahem, ale od bomb Sił Obronnych Izraela (IDF) ginęli chrześcijanie, i to będący w opozycji antyhezbollahowej.

Zabito przecież Pierre’a Moawad’a wraz z żoną - aktywistę reprezentującego jedyną realną siłę polityczno-religijną, która mogła powstrzymać Hezbollah, czyli Lebanese Forces (LF). Choć konflikty zbrojne milicji partyjnych w Libanie skończyły się w latach dziewięćdziesiątych, to jeszcze w 2001 roku członkowie LF bili się na ulicach Bejrutu z bojówkami Hezbollahu i Amalu, jak w starych czasach. Śmierć Moawada pokazała, że celem Izraela jest wyłącznie zagarnięcie ziemi dla swoich osadników, a nie zmiana sytuacji politycznej Libanu tj. osłabienie Hezbollahu.

Reklama

W wojnie USA-Iran trwa zawieszenie broni, ale oba państwa nałożyły swoją blokadę morską na Cieśninę Ormuz, a blokada oznacza przecież działania wojenne. Iran wymusił w negocjacjach, by zawieszenie broni dotyczyło jego proxy, czyli Hezbollahu. Ale Donald Trump zagroził, że po upłynięciu teoretycznego zawieszenia broni może znowu zbombardować Iran, co przerwie przecież zawieszenie broni w Libanie. W tym czasie, zawieszenie walk ze strony Izraela dotyczy wyłącznie działań powietrznych, i tak należy je rozumieć, ponieważ IDF wciąż okupuje pięć stref na południu Libanu, czyli jest zaangażowany lądowo w wojnie. Rano doszło do eksplozji w otoczonej twierdzy Hezbollahu, co może oznaczać, że bombardowania z powietrza wciąż trwają, tylko są ograniczone, i nie dotyczą Bejrutu. Ponadto, jeżeli południowo-libańska ziemia jest szykowana pod osadnictwo wspierane przez radykalnych koalicjantów Binjamina Netanjahu – a na to wygląda - to wojna będzie wpisana w libańską rzeczywistość na następne dekady.

Co gorsza, za dziesięć dni może dojść do hekatomby ludności cywilnej Libanu. „Zmierzamy tam, nie wiedząc, co znajdziemy” – mówi powracający na południe Libanu rozmówca „New York Times’a”. Choć to kruche zawieszenie broni, to wypędzeni z domów cywile już wracają do swoich domów – albo gruzów. Liczbę przesiedleńców szacuje się nawet na milion osób. Część mostów na rzece Litani legło w gruzach od izraelskich bomb, więc trasa wiodąca wybrzeżem jest zapchana autami, na których dachach są poprzyczepiane materace i inne elementy domowego wyposażenia. Powrót walk z intensywnością z poprzednich dni będzie oznaczał eskalację strat w wojnie, a nie ich ograniczenie. Ponadto, w dużej mierze to ludność szyicka, która w tej wojnie nie ma dylematów, by popierać Hezbollah, a nie IDF.

Co wynika z operacyjnych map IDF? Teoretyczne zawieszenie broni uniemożliwiło Izraelowi połączenie pięciu stref okupacyjnych, co oznacza, że prawdopodobna jest dogrywka. Obecne strefy objęły: część wybrzeża, zdobycze pod Beit Lif, strefę z otoczonym Bint Jibail (co uprawdopodabnia, że walki dalej będą trwały), największą strefę pod Taybeh, oraz zdobycze terenowe u podnóża Wzgórz Golan. Ponadto Izrael mówi o „żółtej linii” – na wzór przesunięcia granic Strefy Gazy – która oznacza połączenie stref, czyli dalszy podbój. Trudno oczekiwać, że rozejm będzie trwały.

Nie inaczej jest na kierunku irańskim. Delegacje irańska oraz amerykańska nie spotkały się na drugiej turze negocjacji pokojowych w Islamabadzie. Cieśnina Ormuz jest podwójnie zablokowana. Co gorsze, wygląda na to, że władza w Iranie pękła na dwa obozy: irańskich technokratów w Teheranie (wokół MSZ-u z Abbasem Aragchim na czele) oraz Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC). Blokada Cieśniny może być więc samowolką Korpusu, albo oznaczać, że władzę w Iranie już bezpośrednio przejął IRGC, co oznacza radykalizację władzy. Dalsza blokada USA oznaczać będzie, że Pekin musi zająć stanowisko w wojnie: albo naciskać na Teheran, albo eskalować rywalizację z Amerykanami. Wszelako Korpus jest polityczną milicją zbrojną teokratycznego ustroju, strukturą tworzącą „państwo w państwie”, w którego interesie jest kontynuowanie wojny, ponieważ pozwala mu to zachować wpływy. IRGC jest nieobliczalny, nawet strategiczny nacisk Chińskiej Republiki Ludowej na Teheran nie musi oznaczać, że Korpus przestanie blokować Cieśninę.

WIDEO: Offset czy „offset”? Miliony na Jelcza, miliardy na Apache | Defence24 Week #153
Reklama