- WIADOMOŚCI
„Jestem na liście”. Trump na celowniku Iranu?
Autor. White House/X
Izraelskie służby specjalne przekazały USA informacje, które wskazują na szykowany przez Iran zamach na życie Donalda Trumpa.
W czasie szczytu NATO w Ankarze Trump stwierdził: „Oni chcą wyeliminować przywódcę USA, mnie (…) jestem na każdej liście. Dziś rano zobaczyłem, że jestem na każdej z list. Jak dotąd chyba miałem trochę szczęścia, ale to może nie potrwać za długo”.
„Wall Street Journal” informuje, że prawdopodobnie Trumpowi chodziło o szykowany na jego życie zamach, o którym ostrzegł go Izrael. Organizatorem zamachu ma być Iran. Teheran odgrażał się od śmierci gen. Kasema Sulejmaniego, że wykona odwetowy atak. Poprzednie zamachy na życie Trumpa, w mediach, także były wiązane właśnie z polityką Iranu. A jeszcze w 2024 roku (a więc w czasie sprawowania władzy przez administrację Joe Bidena) zatrzymano irańskiego agenta, który miał przygotowywać zamach na Trumpa, w tym roku go skazano.
Nie można wszelako wykluczyć, że Izrael próbuje podreperować swój wizerunek w relacjach z USA strasząc Trumpa. W czwartek Trump rozmawiał telefonicznie z premierem Izraela Binjaminem Netanjahu, ale w międzyczasie powtarzał wielokrotnie, że gdyby nie on, Netajahu by nie przetrwał. Wiele razy sugerował niewdzięczność polityczną Netanjahu. Próba zakończenia wojny z Iranem była torpedowana przez Netanjahu działaniami Izraelskich Sił Obronnych w Libanie, co Trump odebrał jako nielojalność. Doszło do tego, że Trump zwyzywał „Bibiego” nazywając go „f… crazy”.
Co ciekawe, Trump wykorzystał szczyt w Ankarze, by zantagonizować prezydenta Turcji Recepa Erdogana przeciwko Netanjahu. Pochwalił Erdogana, że ten wstrzymał się od zaangażowania w wojnę na Bliskim Wschodzie. Faworyzowanie Ankary ma być amerykańskim sygnałem dla Izraela, że USA nie są wcale skazane na sojusz z Netanjahu. Turcja nie tylko, że jest w NATO, ale z amerykańskim zielonym światłem rozszerzyła swoją strefę wpływów o Syrię. Co ciekawe, Turcja chce – w myśl swojej doktryny geopolitycznej „Stratejik Derinlik”, czyli głębi – „okrążyć” Izrael. Ankara chce zrealizować projekty rurociągów od Kataru (co zmarginalizuje Iran i jego blokadę Ormuzu) po wschodnią flankę NATO. Izrael proponuje konkurencyjny projekt z Egiptem, Cyprem i Grecją. Dwóch sojuszników USA rywalizuje o dominację handlową we wschodniej części basenu Morza Śródziemnego. Przy czym, Turcja ma w ręku lepsze karty. Dlaczego?
Izraelski parlamentaryzm będzie w najbliższych miesiącach wstrząsany przez wewnętrzną sytuację w kraju. Z jednej strony, październikowe wybory do Knesetu może wygrać obecny blok partii Likudu ze skrajną prawicą, ale wówczas cała regionalna polityka Izraela będzie zakładniczką środowisk osadniczych prących do ekspansji militarnej, co dla USA jest równoznaczne z kłopotami. Ale alternatywą – z drugiej strony – jest niestabilny brak koalicyjnej zdolności bloku wszystkich przeciwko Netanjahu z kryzysem parlamentarnym za pasem. Turcja jest niesterownym, ale za to stabilniejszym partnerem dla USA w następnej dekadzie. Co istotne, w Turcji doszło do resetu erdoganistów z AKP ze środowiskami kurdyjskimi, oraz Turcja będzie odgrywać istotną rolę w dalszej fazie wojny rosyjsko-ukraińskiej jako mediator i gwarant bezpieczeństwa w basenie Morza Czarnego.
