Geopolityka

Jesienią NATO i jego rosyjski analog spojrzą sobie w oczy nad Bugiem

Żołnierz OUBZ- fot. oficjalna strona OUBZ
Żołnierz OUBZ- fot. oficjalna strona OUBZ

Biuro prasowe Łukaszenki: w manewrach Zapad 2013 wezmą udział siły operacyjne "rosyjskiego NATO".



Było jasne od dawna, że jesienna manifestacja potencjałów bojowych rosyjsko- białoruskiego państwa związkowego (ZBiR) i Paktu Północnoatlantyckiego do jakiej dojdzie nad symboliczną linią Psków- Brześć- Odessa uważaną przez Kreml za forpocztę swojej strefy wpływów musi doprowadzić do rozlicznych napięć. Dziś przypuszczenia te znajdują potwierdzenie w rzeczywistości.

Choć scenariusz ćwiczeń Zapad 2013 nie jest jeszcze znany, to od dawna wszystko wskazywało na to, że zgodnie z konsekwentnie forsowaną od początku trzeciej kadencji prezydenckiej Władimira Putina retoryką antyzachodnią będzie on konfrontacyjny. Informacja biura prasowego prezydenta Białorusi potwierdziła tą tezę:

"W tegorocznych ćwiczeniach wezmą udział nie tylko siły regionalnego zgrupowania wojsk Białorusi i Rosji, ale także wspólne siły operacyjnego reagowania Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym" (czyli tzw. rosyjskiego NATO, OUBZ)- możemy przeczytać na stronie białoruskiego prezydenta.

Tym samym jesienią nad granicą polsko- białoruską będą naprzeciwko siebie odbywać ćwiczenia bojowe dwa de facto wrogie sobie sojusze wojskowe. Co prawda prezydent Aleksander Łukaszenka zatwierdzając koncepcję manewrów Zapad 2013  stwierdził, że "nie stanowią one zagrożenia dla nikogo i że Białoruś nie uważa żadnego państwa za swojego przeciwnika", ale jeszcze w 2010 roku w czasie wystąpienia przed białoruskim parlamentem mówił o Polsce- kraju, w którym "niektórzy śnią i widzą: granica nie tam. Granica powinna być pod Mińskiem. Stalin granice ustanowił nie tam gdzie trzeba". Wypowiedzi tej towarzyszyły oskarżenia pod adresem Berlina i Warszawy, które za pomocą swoich służb rzekomo podejmują nieustanne próby obalenia legalnych białoruskich władz. Mam nieodparte wrażenie, że powyższa, agresywna retoryka szybko powróci na czołówki gazet, tym bardziej, że optyka Łukaszenki nie jest obca rosyjskiemu ministerstwu obrony. To ono w swoim -podpisanym notabene przez urzędnika w randze wiceministra- raporcie w ubiegłym roku uznało, że Rzeczpospolita zamierza zająć zamieszkaną przez Polaków Grodzieńszczyznę. 

Jak w każdej propagandzie tak i w tej jest ziarno prawdy. Grodzieńszczyzna stała się obszarem w coraz większym stopniu graniczącym z realnym terytorium NATO. Powoli, ale nieubłaganie umowa jaką Pakt zawarł z Borysem Jelcynem odchodzi w przeszłość. Brzmiała ona- żadnych znaczących sił Sojuszu Północnoatlantyckiego i jego agend na terytorium nowych członków. Tymczasem tylko w polskim przypadku: plan obronny Eagle Guardian, angażujące coraz większy potencjał ćwiczenia takie ja Anakonda-12, czy nadchodzące Steadfast Jazz 2013, aktywność amerykańskich ekspertów w Redzikowie i lotników USAF w Powidzu zmieniają środkowoeuropejską rzeczywistość.

Piotr A. Maciążek

Komentarze