Generał Sulejmani i strategia „iranizacji” Bliskiego Wschodu [ANALIZA]

20 stycznia 2020, 15:32
840_472_matched__q3u4sh_840472matchedq3jddzZrzutekranu2020013o15.53.001
Generał Ghasem Solejmani Fot. Tasnim News Agency (CC BY 4.0)

Zabicie irańskiego generała Kasema Sulejmaniego 3 stycznia br. na lotnisku w Bagdadzie wstrząsnęło Bliskim Wschodem i wywołało falę obaw przed dalekosiężnymi konsekwencjami tego tragicznego wydarzenia. Jednak „selektywna eliminacja” dokonana z rozkazu prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa nie zmienia w istotny sposób natury i podłoża konfliktów na Bliskim Wschodzie i w Zatoce Perskiej - pisze prof. dr hab. Artur Gruszczak, Ekspert Fundacji Instytut Bezpieczeństwa i Strategii.

Wzmacniając samego Donalda Trumpa na wewnętrznej scenie politycznej Ameryki, komplikuje politykę USA w regionie bliskowschodnim oraz otwiera przed konkurentami Stanów Zjednoczonych nowe możliwości. W tle tych wydarzeń widnieje wewnętrzna rywalizacja między irańskimi instytucjami bezpieczeństwa i wywiadu. Ujawnione w listopadzie 2019 r. przez amerykańską prasę raporty irańskiego Ministerstwa Wywiadu ukazały bezwzględną, ekspansywną politykę Iranu na Bliskim Wschodzie, uderzającą w interesy USA i ich sojuszników w regionie. W tej grze generał Sulejmani był kluczową postacią.

„Irańskie depesze”

Na początku 2019 r. do redakcji internetowego portalu śledczego The Intercept trafił pakiet tajnych materiałów wywiadowczych Ministerstwa Wywiadu Islamskiej Republiki Iranu (VAJA – Vezarat-e Ettela’at-e Jomhuri-ye Eslami-ye Iran). Dokumenty, nazwane „irańskimi depeszami” pochodziły z anonimowego źródła sugerującego irackie pochodzenie: intencją informatora było pokazanie światu „co Iran czyni w moim kraju – Iraku”. 700 stron raportów w j. perskim z lat 2014-2015 zostało przetłumaczonych na j. angielski i opracowanych przez dziennikarzy The Intercept oraz The New York Times, którzy 18 listopada 2019 r. opublikowali serię artykułów w oparciu o treść depesz. Co ciekawe, sporo uwagi poświęcono generałowi Kasemowi Sulejmaniemu, którego postać wielokrotnie pojawiała się w tajnych raportach.

Sulejmani był kluczową postacią realizującą irańską strategię budowy mocarstwowej pozycji tego państwa w rejonie Zatoki Perskiej i na Bliskim Wschodzie poprzez operacje wywiadowcze i militarne, zręczną dyplomację oraz ogromne – jak na potencjał gospodarczy kraju – wydatki na stronników (proxies) i klientów Iranu: od szyickich milicji w Iraku, przez Hazarów w Afganistanie, władze Państwa Palestyny po syryjski reżim Baszara al-Assada. Zaprawiony w bojach dowódca doborowych jednostek al-Kuds, wchodzących w skład Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (KSRI), stał za najbardziej bolesnymi dla Zachodu i jego sojuszników niepowodzeniami politycznymi i klęskami militarnymi: w Palestynie, Libanie, Jemenie, Iraku, Syrii. Symbolem potęgi irańskiego generała był SMS, wysłany z telefonu jednego z przywódców irackich Kurdów, który odebrał na początku 2008 r. generał David Petraeus (późniejszy dowódca Sił Wielonarodowych w Iraku). Tekst brzmiał: „Generale Petraeus, powinien Pan wiedzieć, że ja, Kasem Sulejmani, prowadzę politykę Iranu w odniesieniu do Iraku, Libanu, Strefy Gazy i Afganistanu.”

Przekazanie amerykańskim mediom tajnych „irańskich depesz” było motywowane politycznie: po pierwsze, ujawniało tajne działania prowadzone przez służby wywiadowcze państwa irańskiego w Iraku, Syrii i innych krajach regionu zmierzające do rozszerzenia wpływów Iranu i realizacji jego strategicznych interesów; po drugie, godziło w VAJA jako instytucję niezdolną do przestrzegania standardów bezpieczeństwa informacji i – co niewykluczone – drążoną od środka przez wrogów republiki islamskiej.

Rywalizacja między irańskimi służbami wywiadowczymi

Wbrew oficjalnej propagandzie i pieczołowicie kształtowanemu obrazowi w mediach, władze Islamskiej Republiki Iranu nie stanowią monolitu. Ustanowiony przez ojca rewolucji islamskiej ajatollaha Ruhollaha Chomeiniego model welajat-e fakih konserwuje ustrój teokratyczny zakorzeniony w szariacie. Najwyższy Przywódca (obecnie ajatollah Ali Chamenei) oraz Rada Strażników czuwają nad konstytucją i doktryną, a przez to dążą do kontrolowania sytuacji wewnętrznej w republice islamskiej. Formalnie polityka zagraniczna także podporządkowane są Najwyższemu Przywódcy, jednak stosunki z zagranicą oraz bezpieczeństwo zewnętrzne kształtowane są przez wielu aktorów, nie zawsze zgodnie współpracujących ze sobą. Ta sytuacja dotyczy także aparatu wywiadowczego państwa, który zdominowany jest przez trzy organy: Ministerstwo Wywiadu (VAJA), Organizację Wywiadowczą Korpusu Strażników Rewolucji oraz służbę wywiadu wojskowego SAHEFAJA (ta ostatnia odgrywa mniejszą rolę). Pamiętając, że „irańskie depesze” wypłynęły z VAJA, warto przyjrzeć się tym instytucjom przez pryzmat roli, jaką odgrywał gen. Sulejmani.

Po upadku monarchii szacha Rezy Pahlawiego i nastaniu teokratycznych rządów szyickich duchownych, aparat wywiadowczy, rozproszony i zdziesiątkowany w wyniku rewolucji i rozprawy ze znienawidzoną przez Irańczyków tajną służbą SAVAK, uległ konsolidacji zarządzonej w 1983 r. przez samego Najwyższego Przywódcę ajatollaha Chomeiniego. W lipcu 1984 r. w miejsce Ministerstwa Informacji i Bezpieczeństwa (SAVAMA) utworzono Ministerstwo Wywiadu i Bezpieczeństwa (VEVAK – Vezarat-e Etella’at va Aminiyat-e Keshvar), którego zadaniem była odbudowa struktury wywiadu zagranicznego, w tym utworzenie Wydziału XV w celu identyfikowania i likwidowania wrogów rewolucji islamskiej, którzy przebywali na emigracji. Na początku lat 90. XX w. VEVAK nawiązał współpracę ze Służbą Wywiadu Zagranicznego Federacji Rosyjskiej (SWR) w zakresie szkolenia kadr, doskonalenia warsztatu wywiadowczego oraz wzmocnienia umiejętności kontrwywiadowczych. VEVAK przejął od SWR klasyczne KGB-owskie metody i techniki, włączając do swych działań dezinformację, pozorowanie (maskirowka), szantaż i manipulację jako elementy tzw. modelu Primakowa (szefa SWR w latach 1991-1995). Zgodnie z sowieckim/rosyjskim kanonem, VEVAK rozwinął także siatkę agentów i informatorów w regionie oraz na świecie, wykorzystując w tym celu m.in. służbę zagraniczną i placówki dyplomatyczne Iranu.

Po objęciu urzędu prezydenta republiki w 1997 r. przez Mohammada Chatamiego, cieszącego się wysokim poparciem społecznym z racji dość liberalnych poglądów, VEVAK – jako resort w gabinecie rządowym – znalazł się w orbicie wpływów nowego prezydenta. Chatami miał zamiar skonsolidować aparat wywiadowczy poprzez ścisłą i konstruktywną współpracę między Korpusem Strażników Rewolucji, realizującym funkcje kontrwywiadu i służby ochrony rewolucji, a VEVAK jako wywiadem zagranicznym. Najwyższy Przywódca, konserwatywny ajatollah Ali Chamenei, niechętnie nastawiony do prezydenta Chatamiego, storpedował ten plan poprzez decyzję o utworzeniu w obrębie KSRI struktury wywiadowczej kierowanej przez siły al-Kuds. Na czele tych sił postawił zaufanego, doświadczonego oficera – Kasema Sulejmaniego.

Generał Sulejmani szybko i sprawnie stworzył międzynarodową sieć szpiegowską, w znacznej mierze korzystającą z informatorów należących do szyickich ugrupowań politycznych i bojowych w Zatoce Perskiej, na Bliskim Wschodzie, a także w sąsiednich państwach: Iraku i Afganistanie. Dzięki świetnemu rozpoznaniu, wieloźródłowej analizie wywiadowczej wspieranej nowoczesnymi technologiami, a z biegiem czasu także sztuczną inteligencją, al-Kuds skutecznie wsparło Hezbollah w czasie wojny libańskiej w 2006 r., zaangażowało się w szyicką rebelię antyrządową w Iraku, która wzbierała w 2004 r. jako powstanie Muktady as-Sadra, a także kontrolowało rozwój sytuacji w Libanie oraz na terytoriach Autonomii Palestyńskiej. O rosnącym znaczeniu Korpusu Strażników świadczyło także uniknięcie poważnych konsekwencji ataku cybernetycznego w ośrodku nuklearnym w Natanz w 2009 r. przeprowadzonego przez tajne służby państw zachodnich. W wyniku wprowadzenia do systemu sterującego pracą wirówek wzbogacających izotop uran złośliwego programu Stuxnet, kaskady wirówek uległy zniszczeniu. Ponieważ informatyczny „robak” został fizycznie dostarczony na pamięci przenośnej i wprowadzony do systemu w ośrodku Natanz, podejrzenie o zaniedbania padło na KSRI jako instytucję odpowiedzialną za ochronę obszarową ośrodka. Mimo to ajatollah Chamenei zrzucił z Korpusu brzemię odpowiedzialności i – na dodatek – wzmocnił KSRI politycznie i ekonomicznie (wydając zgodę na przekazanie firmie telekomunikacyjnej należącej do KSRI 51% udziałów w państwowym gigancie telekomunikacyjnym Przedsiębiorstwo Telekomunikacyjne Iranu – TCI). Pion wywiadowczy Korpusu został w 2009 r. formalnie przekształcony w Organizację Wywiadowczą KSRI.

Kolejnym etapem ekspansji KSRI była „arabska wiosna” i – zbieżne w czasie – zakończenie ewakuacji sił amerykańskich z Iraku. Organizacja Wywiadowcza KSRI prowadziła aktywne rozpoznanie sytuacji na Bliskim Wschodzie i Afryce Północnej. Zintensyfikowała działania w Iraku, pozyskując wielu lokalnych informatorów pracujących wcześniej dla amerykańskiej CIA. Równolegle VEVAK podjął działania werbunkowe na Zachodzie, obierając za cel nawet wysokich funkcjonariuszy Departamentu Stanu USA. W tej rywalizacji na sukcesy wywiadowcze znowu górą był KSRI, głównie dzięki dowodzonym żelazną ręką gen. Sulejmaniego siłom al-Kuds. Stały się one kluczowym graczem w nowej sytuacji: wybuchu wojny domowej w Syrii oraz powstania Państwa Islamskiego (Daesh) w północnym Iraku.

„Wicekról Iraku” i „numer 2. w Iranie”

Anarchizacja Iraku po wycofaniu wojsk amerykańskich, krwawe starcia między szyitami i sunnitami, nieudolne rządy premiera al-Malikiego, w końcu sunnicka rebelia prowadzona przez al-Kaidę w Iraku, wymagały zdecydowanych działań, by przerwać spiralę przemocy. Głównym rozgrywającym stał się Iran, a egzekutorem planu „iranizacji Iraku” został generał Sulejmani. Największym wyzwaniem stało się zajęcie północno-zachodnich prowincji kraju przez iracką al-Kaidę, która w 2013 r. przekształciła się w organizację terrorystyczną o nazwie Islamskie Państwo Iraku i Syrii (ISIS, Daesh) i podjęła ofensywę w kierunku Syrii oraz Bagdadu. Gdy w czerwcu 2014 r. bojówki Daesh zajęły drugie co do wielkości irackie miasto – Mosul, a jesienią 2014 r. podeszły pod stolicę, przeszkolone i dowodzone przez Sulejmaniego szyickie milicje odparły atak i wzięły na siebie ciężar walki z ISIS. Mimo wymuszonego przez administrację Obamy ustąpienia szyickiego premiera al-Malikiego w sierpniu 2014 r., nowy rząd Haidera al-Abadiego zdominowany został przez proirańskich ministrów. To przez nich generał Sulejmani wpływał na decyzje rządu, wymuszając m.in. otwarcie przestrzeni powietrznej dla irańskich samolotów przerzucających bojowników, broń i zaopatrzenie dla szyickich oddziałów walczących w Syrii, a także do baz Hezbollahu w Libanie.

Wraz z pogłębiających się chaosem w Iraku, zaostrzała się wojna domowa w Syrii. Początkowo Iran ograniczał wsparcie dla rządu Baszara al-Assada do elementów rozpoznania wywiadowczego, sprzętu policyjnego i cyberwalki, ale od początku 2012 r. zaczął zaopatrywać reżim al-Assada w paliwa, broń i sprzęt wojskowy (w tym drony). Pod koniec 2012 r. 150 oficerów al-Kuds zostało przerzuconych do Damaszku, a w następnym roku, wraz z ofensywą sił opozycyjnych, Iran wysłał 4 tys. członków KSRI. Z woli Teheranu kilka tysięcy bojowników Hezbollahu przeniosło się z Libanu do Syrii. W 2014 r. Sulejmani wysłał dodatkowo setki członków KSRI do Syrii w celu wzmocnienia sił reżimu al-Assada w wymiarze rozpoznania, analizy wywiadowczej, logistyki i wsparcia bojowego. To on werbował szyitów w Afganistanie i Pakistanie do walki z sunnicką rebelią w Syrii, wydatkując szczodrze irańskie pieniądze na ich uzbrojenie i wyposażenie. Sulejmani był architektem sojuszu irańsko-rosyjskiego z 2015 r. podtrzymującego przy życiu reżim Baszara al-Assada. Wielokrotnie jeździł do Moskwy w celu uzgodnienia strategii współdziałania w konflikcie syryjskim, wizytował rosyjskie oddziały stacjonujące w Syrii.

Generał Sulejmani zapewnił także wsparcie dyplomatyczne dla irańskiej ofensywy w regionie. W 2014 r., w czasie krótkotrwałego ocieplenia w stosunkach amerykańsko-irańskich w kontekście negocjacji w sprawie porozumienia o wstrzymaniu programu atomowego przez Iran, ówczesny minister spraw zagranicznych Iranu Mohammad Javad Zarif zwierzył się sekretarzowi stanu USA Johnowi Kerry’emu, że jego resort nie ma wpływu na politykę Iranu wobec Syrii. Sam Sulejmani chwalił się, że placówki dyplomatyczne na Bliskim Wschodzie obsadzone są przez jego ludzi – członków Korpusu Strażników Rewolucji.

Mimo ogromnych wydatków na interwencje w Syrii i Iraku, dużych strat w ludziach (szacowanych na 2 tys. zabitych i 8 tys. rannych) i wątpliwych długofalowych korzyściach dla Iranu, Kasem Sulejmani cieszył się nie tylko protekcją Najwyższego Przywódcy, ale też popularnością w społeczeństwie. Wielu obserwatorów polityki irańskiej uznawało go za faktyczną osobę nr 2 w republice islamskiej i widziało go na stanowisku kolejnego prezydenta Iranu.

Przerwana kariera w czasach kryzysu

Gdy późnym wieczorem 2 stycznia 2020 r. (czasu lokalnego) anonimowy operator amerykańskiego drona bojowego MQ-9 Reaper uwolnił pocisk samosterujący, który trafił w wyjeżdżający z lotniska w Bagdadzie samochód wiozący Kasema Sulejmaniego, rozpoczęła się nowa odsłona ryzykownej gry politycznej na Bliskim Wschodzie. Irański generał padł ofiarą narastającego napięcia w stosunkach amerykańsko-irańskich oraz wewnętrznych kryzysów w obydwu państwach.

Incydenty prowokowane przez Iran od początku 2019 r. (powtarzające się ataki irańskiej grupy hakerskiej Elfin na systemy informatyczne amerykańskich firm, uczelni i instytucji rządowych, ataki na tankowce w Zatoce Omańskiej w czerwcu 2019 r., zestrzelenie amerykańskiego drona zwiadowczego w sierpniu 2019 r. przez Strażników Rewolucji, w końcu ataki proirańskiej milicji Kataib Hezbollah na amerykańskie bazy wojskowe w Iraku w grudniu 2019 r.) były elementem hazardowej gry: Iran rzucił pod adresem Ameryki „sprawdzam” i bacznie obserwował poczynania administracji Trumpa, eskalując napięcie. Uwikłany w procedurę impeachmentu, krytykowany przez media, tracący popularność w społeczeństwie, przygotowujący się do kolejnej kampanii wyborczej Donald Trump potrzebował spektakularnego sukcesu. Eliminacja głównego stratega i egzekutora irańskiej polityki na Bliskim Wschodzie spełniała oczekiwania amerykańskiego prezydenta.

Być może generał Sulejmani padł ofiarą zdrady. W przypadku selektywnej eliminacji strategicznych celów ustalenie lokalizacji obiektu ataku i skoordynowanie rozpoznania elektronicznego z naprowadzaniem na cel wymaga zazwyczaj obecności informatora w bliskim otoczeniu celu. „Iraccy patrioci”, którzy stali za ujawnieniem raportów irańskiego Ministerstwa Wywiadu, chcieli uświadomić opinii publicznej skalę „iranizacji” Iraku, wskazując jednoznacznie na Kasema Sulejmaniego jako architekta i głównodowodzącego tym procesem. Rozszerzające się wpływy Iranu w Iraku, Syrii, Libanie, Palestynie zaspokajają ambicje mocarstwowe, ale pociągają za sobą rosnące koszty finansowe i – o czym była już mowa – ludzkie.

Pogarszająca się sytuacja ekonomiczna Iranu, rosnące koszty utrzymania, w szczególności podwyżka cen paliw, doprowadziły do wybuchu w połowie listopada 2019 r. masowych protestów w Teheranie oraz kilkunastu większych miastach kraju. Były to największe i najgwałtowniejsze wystąpienia antyrządowe od zwycięstwa rewolucji islamskiej w 1979 r. Demonstracje zostały krwawo stłumione przez siły bezpieczeństwa. Jednak władze republiki nie mogą lekceważyć rosnącego niezadowolenia, a także haseł zaprzestania finansowania Hamasu, Hezbollahu i irackich milicji, a przede wszystkim syryjskiego reżimu al-Assada. Popularność Sulejmaniego w społeczeństwie sprawiła, że ci, którzy w czasie ubiegłorocznych demonstracji domagali się powrotu al-Kuds z zagranicy i zakończenia misji Sulejmaniego, teraz opłakiwali jego odejście. Ci, którzy kilka miesięcy temu krzyczeli „śmierć Chatamiemu”, teraz wołali „śmierć Ameryce”.

Wnioski i prognozy

Eliminacja generała Sulejmaniego wstrząsnęła Iranem a jej reperkusje rozeszły się na cały region Bliskiego Wschodu. Skomplikowała politykę USA w tym regionie, ale nie otwarła nowych możliwości strategicznej transformacji konfliktów na Bliskim Wschodzie i w Zatoce Perskiej. Żądny odwetu Iran zasygnalizował głosami jego przywódców długofalową i zróżnicowaną strategię osłabiania Ameryki i jej sojuszników. Obecność wojskowa, dyplomatyczna i polityczna Iranu na Bliskim Wschodzie nie osłabnie, prawdopodobnie ulegnie reorganizacji po odejściu charyzmatycznego dowódcy sił al-Kuds. Program atomowy stanie się realnym zagrożeniem dla bezpieczeństwa międzynarodowego. Iran już w 2005 r. osiągnął techniczne zdolności wzbogacania uranu na poziomie 20% czystego izotopu. Wprawdzie wyprodukowanie materiału rozszczepialnego, który posłużyłby do konstrukcji bomby atomowej jest ogromnym wyzwaniem technicznym i finansowym, jednak irański sektor nuklearny stale się modernizuje, a poza tym przykład Pakistanu i Korei Północnej świadczy o realności takiej opcji.

Śmierć Sulejmaniego na pewien czas osłabi podziały w społeczeństwie irańskim i odwróci uwagę od problemów gospodarczych. Gdy opadnie fala narodowej mobilizacji przeciw Ameryce, zaczną skutkować nowe sankcje gospodarcze USA, nastąpi dalszy spadek poziomu życia mieszkańców Iranu – antyrządowe demonstracje mogą wybuchnąć ze zdwojoną siłą. Rządy ajatollahów umocnią się w oparciu o aparat represji kierowany przez Korpus Strażników Rewolucji, który zdławi każdy przejaw protestów społecznych wewnątrz kraju.

Prof. dr hab. Artur Gruszczak, ekspert Fundacji Bezpieczeństwa i Strategii. Tekst ukazał się pierwotnie na stronie Fundacji.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 33
Reklama
Andrettoni
sobota, 25 stycznia 2020, 01:56

Sulejmani był ważną postacią, ale przecież operacje Iranu nie były wykonywane jego rękoma tylko przez siatkę decyzyjno-logistyczną i wykonawców. Nic im się nie stało, a to tysiące zorganizowanych ludzi.

aktualizator
piątek, 24 stycznia 2020, 18:25

Tymczasem w mieście Bagdadzie odbyła się wielka demonstracja domagająca się opuszczenia Iraku przez amerykańskie wojska, miejscowi mówią nawet o milionie demonstrantów.

ciekawe..
wtorek, 21 stycznia 2020, 16:49

Mieszkańcy Irańskiego Miasta Kerman a wiec tego z którego pochodził zamordowany przez USA Gen. Sulejmani zaoferowali 3 000 000 za głowę Trumpa. Kwota cały czas rośnie...

Adr
wtorek, 21 stycznia 2020, 21:09

Ładna suma. Tylko jak się z niej cieszyć..... Jak do końca będą Cię ścigać... Tym którzy wysadzili się w Bejrucie pod koszarami Marines nikt nie obiecywał 3 mln.... Nie ten target

BUBA
wtorek, 21 stycznia 2020, 23:04

W świecie Persów i Arabów działa to tak, że gdy zamachowiec zabije cel, nagrodę otrzymuje rodzina............................................................................................................................................................. Nie lekceważył bym takich gróźb. Dlatego wojna z Iranem jest ostatnia rzeczą jaka powinna nam zaświtać w głowach........................................................................................................................................

ciekawe...
środa, 22 stycznia 2020, 09:43

@Buba To nie są groźby, tylko obietnice. Na Meczecie gdzie "chowano" Gen. Sulejmana zawieszono czerwoną flagę zemsty. Generała żegnało ok. 5 000 000 osób.

Marek
środa, 22 stycznia 2020, 11:19

Musieliby zbudować nowe akwarium. W tych które do tej pory mają nie pływa żaden bojownik, który by potrafił.

BUBA
środa, 22 stycznia 2020, 11:04

To się okaże, przecież Trump nie będzie wiecznie prezydentem, a może skończyć jak twórca "Szatańskich Wersetów". Męczennika zawsze się gdzieś znajdzie w Iranie................................................................................................................................ Problem w tym że był to mord polityczny pod zamówienie Trumpa i inni politycy USA już nie mogą czuć się bezpiecznie, no może złe słowo - tak stabilnie jak przed zabiciem Sulejmaniego. Poza tym Trump ma dość rozległy majątek, np Trump Tower nieodporny na ataki odwetowe..................................................................................... ........................................................................................................................................... Tradycja zamachów na głowy państw na Bliskim Wschodzie sięga czasów krucjat krzyżowych i Saladyna. i nie wykonuje się takiego zamachu w ciągu tygodnia od wydania wyroku. Czasami mijają lata...........................................................................

MS
wtorek, 21 stycznia 2020, 14:21

Ble, ble ,ble Hitler gdyby wygrał też miałby rację a tak rację miał Stalin niewiele lepszy. USA też ma rację mimo prowokacji w Zatoce Świń, w Zatoce Tonkińskiej, bronią masowego rażenia w Iraku itd i innych. Bandyta zwycięski zawsze ma rację. Chińczycy też się nauczyli że nie pomoże 2121 protest przeciwko naruszeniu ich wód , przez amerykańskie okręty. Jak wzmocnili flotę, naruszenia się skończyły i nie trzeba protestować.

BUBA
wtorek, 21 stycznia 2020, 00:14

Tak się zastanawiam nad kilkoma sprawami, "5 listopada 2006 Saddam Husajn, któremu postawiono zarzut spowodowania masakry 148 szyitów z Dudżailu, został skazany przez iracki Trybunał Narodowy nieprawomocnym wyrokiem na karę śmierci przez powieszenie na szubienicy."...................................... ............................................................................................................................................................................... Napad USA, Wielkiej Brytanii i Polski na Irak kosztował dużo ofiar do 2011 : "Wynika z nich, że od rozpoczęcia inwazji zginęło ponad 200 000 osób, a większość odnotowanych ofiar to nieuzbrojeni cywile. W latach 2004-2009 zginęło ponad 109 tys. osób, w tym 66 081 cywili, 23 984 rebeliantów, 15 196 członków irackich sił bezpieczeństwa i 3771 żołnierzy USA. Jako że w wielu wypadkach nie wszczęto śledztwa, to wielu działaczy praw człowieka uważa to za bezkarne morderstwa"...To sukces koalicji i NATO................................................. ........................................................................................................................................................................................ A teraz ile ofiar cywili ma na koncie terroryzm z Iranu i odpowiedzialny za niego generał Sulejmani?............ ........................................................................................................................................................................................ Widocznie jednak przeszkadzał Amerykanom, Izraelczykom i NATO oczyszczać przestrzeń życiową w Iraku, Syrii i dalej stabilizować stan populacji Syryjczyków i Irakijczyków........................................................................

Stary Grzyb
poniedziałek, 20 stycznia 2020, 20:27

Kasem Sulejmani był dowódcą al-Kuds, irańskiej państwowej organizacji terrorystycznej, postacią kluczową dla realizacji zamiarów zwasalizowania (w drodze szerzenia dywersji, terroru i wojny) Bliskiego Wschodu przez Iran, ważną podporą reżimu ajatollahów w krwawym trzymaniu za twarz własnego narodu, i wreszcie wrogiem USA odpowiedzialnym za śmierć setek Amerykanów oraz rany tysięcy innych. W uznaniu tych "zasług" został wreszcie - o wiele za późno - przez Amerykanów sprzątnięty (niewykluczone przy tym, że - o czym pisałem już dawno - wystawili go wrogowie w Iranie czy Iraku). Likwidacja ta fundamentalnie wstrząsnęła reżimem mułłów w Teheranie, który po szumnie zapowiadanym, a w rzeczywistości operetkowym odwecie, siedzi jak mysz pod miotłą - w czym nie ma nic dziwnego, bo do ajatollahów dotarło wreszcie to, o czym nie powinni zapominać ani na moment, a mianowicie, że Amerykanie mogą każdego z nich skasować w każdej chwili - a dodatkowo zżerają go, jak pokazały matactwa irańskich władz po zestrzeleniu ukraińskiego samolotu pasażerskiego, walki wewnętrzne. Walki te toczą się w obliczu narastającego buntu Irańczyków wobec krwawego i pogłębiającego nędzę reżimu ajatollahów, dla usunięcia czy choćby zmniejszenia szkodliwości którego tysiące mieszkańców Iranu ryzykują życie (tłumiąc niedawne protesty, których zapalnikiem było gwałtowne podniesienie cen benzyny, teherańskie władze, w tym bojówki dowodzone przez wtedy jeszcze żywego Sulejmaniego, zamordowały półtora tysiąca nieuzbrojonych cywilów). Kolejnym protestom, już po likwidacji Sulejmaniego, towarzyszyły okrzyki "Śmierć dyktatorowi!" (czyli "najwyższemu przywódcy" Chamenei'owi) oraz darcie portretów Sulejmaniego (który dla dużej części Irańczyków był, i pozostał w ich pamięci, okrutnym katem), ale nikt już do protestujących nie strzelał, przy czym irańskie władze wstrzymały się od mordowania swoich obywateli nie z dobroci serca, ale ze strachu. Innymi słowy, sprzątnięto krwawego łotra szerzącego terroryzm i wojnę na skalę międzynarodową, wstrząśnięto zbrodniczym reżimem zasiewając w nim egzystencjalny strach i przytłumiając jego zbójeckie wyczyny, a tymczasem co czytamy? Ano, "to tragiczne wydarzenie skomplikuje sytuację na Bliskim Wschodzie w ogólności, a politykę USA w szczególności". Jak należy z tego rozumieć, sytuację poprawiłoby zapewne udostępnienie mułłom, jak za Obamy, kolejnych 150 mld USD, w tym wypłacenie Sulejmaniemu 1,8 mld USD gotówką - cała ta kasa zostałaby z pewnością, tak jak miało to miejsce z pierwszą transzą, wykorzystana w zbożnych celach tak w Iranie, jak i poza jego granicami. Ech ...

asd
wtorek, 21 stycznia 2020, 11:31

No tak, to przecież wszyscy którzy nie zgadzają się z syjonistyczną wizją świata to terroryści...

yaro
wtorek, 21 stycznia 2020, 10:34

Stary Grzybie zacznij myśleć! ja rozumiem, że komórki mózgowe stare i nie przenoszą informacji poprawnie, ale coś musi Ci dać do myślenia ---- Sulejmani został oficjalnie zaproszony jako osoba publiczna/polityk na rozmowy do Iraku, rozmowy te zostały zorganizowane na prośbę USA! --- czy to do Ciebie dociera?!?. To co się stało generałem to zwykły mafijny sposób pozbycia się niewygodnej osoby!

Stary Grzyb
wtorek, 21 stycznia 2020, 18:49

Sulejmani był hersztem rozbudowanych, irańskich bojówek terrorystycznych, m. in. odpowiedzialnym za śmierć setek Amerykanów i rany tysięcy innych czy szerzenie terroru i wojny na Bliskim Wschodzie, że o takich "drobiazgach", jak masowe mordowanie Irańczyków celem podtrzymania reżimu ajatollahów nie wspomnę. W związku z tym, Amerykanie słusznie i prawidłowo, choć za późno, go zlikwidowali (przy okazji, rzecz jasna nigdzie go nie zapraszali).

BUBA
wtorek, 21 stycznia 2020, 22:59

A ja mam wrażenie że za takie poglądy jak Twoje, Polska zapłaci krwią żołnierzy...za jakiś czas.................................................................................................................................................. ......................................................................................................................................................... Sulejmani miał immunitet dyplomatyczny jak polski ambasador w Iraku. Amerykanie okupują Irak a nie go wyzwolili, więc z Amerykanami walczą partyzanci iraccy. A partyzantka zawsze potrzebuje wsparcia z zewnątrz. Inaczej kończy jak Armia Krajowa po 1945..........

Marek
środa, 22 stycznia 2020, 11:22

A ja mam wrażenie że pojęcie zderzenia cywilizacji jest dla ciebie obce.

BUBA
środa, 22 stycznia 2020, 22:57

Jeżeli nie chcesz stanąć na drodze jadącego pociągu (Iran) to nie dojdzie do zderzenia "cywilizacji". Do tej pory (2003 rok) Polacy dobrze kojarzyli się ludziom na całym świecie. Nikogo nie napadali i nie zabijali bez powodu.polaków w krajach arabskich traktowano z szacunkiem, jak swoich. To my budowaliśmy bliski wschód w latach 70 i 80...................... .............................................................................................................................. Teraz zbudowaliśmy sobie bazę AEGIS w Redzikowie by przyjąć pierwsze uderzenie na USA. Zostaliśmy tarczą USA. Czyli stanęliśmy na drodze jadącego pociągu. Może nigdy nie dojedzie ale na razie jest w ruchu i nie wiadomo jaki będzie koniec.............................................................................. .............................................................................................................................. Nie zauważyłem by Irańczycy zrobili Konferencję w sprawie sytuacji w Polsce. Nie dążą do konfrontacji z Polakami i z Unią Europejską................ Iran nie grozi w szczególności Europie Wschodniej...................................... Europa również nie chce wojny z Iranem, może poza "małym złym państwem w Europie" - tu Iran dał możliwość dopasowania sobie "złego" w ramach ostrzeżenia............................................................................................

Grzegorz Brzęczyszczykiewicz
wtorek, 21 stycznia 2020, 14:22

Mafiozo padł ofiara sposobu mafijnego niepojęte.

yaro
poniedziałek, 20 stycznia 2020, 18:18

Trump zabił Sulejmaniego nielegalnie. Prawo międzynarodowe nie daje uzasadnienia. Kaprys Trumpa kosztował życie Sulejmaniego, jego towarzysza jadącego z nim samochodem, 30 żałobników stratowanych w trakcie pogrzebu generała i 176 ludzi lecących ukraińskim Boeingiem. Tylko dlatego, że 70-latek z umysłem nastolatka postanowił pobawić się w kowboja.

Adr
wtorek, 21 stycznia 2020, 12:19

Prawo międzynarodowe nie nadąża za rzeczywistością. Dziś nikt nie wypowiada sobie wojen. Zgodnie z prawem to Rosja nie jest agresorem na Ukrainie bo przecież ta powinna jej w odp na agresję wypowiedzieć wojnę. A faktycznie jest. Iran i USA są w stanie wojny, zabicie Sulejmaniego było zgodne z jej zasadami. Sulejmani działał tak samo tylko innymi metodami weźmy chociaż rajd na amerykańskie dowództwo w Karbali w 2007 r i egzekucję porwanych żołnierzy. Sulejmani był wybitnym startegiem ale trafiła kosa na kamień. Trump zamiast ślepego odwetu na szeregowcach ściol głowę kierownictwo szkoda że wielokrotnie w przeszłości dzialano inaczej...... Udało się z Yammamoto ale Rommla czy Giapa nikt nie dorwal..... Rommel proxywojny nie żyje. Kto ma rację.... Nie mój cyrk nie moje...... Niech wygra lepszy.....

Catalina
wtorek, 21 stycznia 2020, 12:49

Trump zrobił to czego nie zrobił Clinton, który mógł wydać rozkaz zabicia Bin Ladena. Był już tam namierzony. 2 lata później doszło do tragedii.

dsfld;slf;dslf;
poniedziałek, 20 stycznia 2020, 23:37

Ilu ludzi zabił Sulejmani i jego bojówki. Czy na to pozwala prawo międzynarodowe?

yaro
wtorek, 21 stycznia 2020, 20:47

to może inaczej mądrusiu, zapytamy tak: 1. Ilu bojowników ISIS zabił Sulejmani? 2. Ilu amerykanów zabił Sulejmani ? Teraz może pogadamy ?

Em
poniedziałek, 20 stycznia 2020, 23:29

Trump startował zalobnikow i zastrzelił samolot? Niesamowie.

Gts
poniedziałek, 20 stycznia 2020, 22:43

Sami terroryści łącznie z Al-Muhandisem, oskarżanym o zamachy w Kuwejcie, Libanie i porwania samolotów. Żałobnicy zatratowali się sami, a Boeinga zestrzeliła skołowana Gwardia Irańska. Można napisać, że Irańczycy sami zrobili sobie krzywdę, sami wielokrotnie prosili się o lewy prosty w nos. Al-Quds, Hezbollah i inne proirańskie bojówki siały wiatr w regionie i zebrały burzę.

Marek
środa, 22 stycznia 2020, 11:25

Dokładnie. Niejeden raz pisałem, że chłopaki robią wszystko co mogą żeby dostać prztyczka w nos.

michalspajder
poniedziałek, 20 stycznia 2020, 22:41

Nie twierdze, ze general Soleimani byl aniolkiem. Bo nie byl. Ale akurat to nie byla akcja wojskowa, a zabojstwo w mafijnym stylu, na zlecenie, dokonane na oficjalnym wyslanniku Iranu. Ze wojskowy? No coz, akurat tak sobie wladcy Iranu postanowili, ze wojskowy wysokiej rangi bedzie tez dyplomata. To byl mord, zwykly mord. Dajacy tylko niepotrzebnie paliwo islamskim fanatykom. Trump z logicznym mysleniem to od dawna chyba nawet w drzwiach sie nie rozminal.

Stary Grzyb
wtorek, 21 stycznia 2020, 12:02

Odstrzelenie terrorysty z definicji nigdy nie jest morderstwem, i zawsze jest słuszne (no chyba, że można było klienta najpierw przesłuchać, a potem odstrzelić, w takiej sytuacji odstrzelenie przed przesłuchaniem stanowiłoby błąd). Jest to zasada obowiązująca co do terrorystów wszelkiej maści (niezależnie od ich szczebla w terrorystycznej hierarchii) - bezwzględnie likwidować, co najwyżej opóźniając likwidację o czas potrzebny na wydobycie zeznań. Likwidacja Sulejmaniego w pełni mieści się w tych regułach.

michalspajder
środa, 22 stycznia 2020, 21:27

To cos ci powiem. Jedenpan z Poski, bedac dziennikarzem, w latach 80-tych zaatakowal posterunek wojsk radzieckich w Afganistanie. Potem zostal ministrem spraw zagranicznych, ministrem obrony, smiglowiec mu (wojskowy) dostarczal pizze do willi, bo byl tak zapracoany, chcial tez dorznac watahe. Wiesz,o kog chodzi. czyli jesliby Rosjanie go sprzatneli za terrorystyczny atak (byl dziennikarzem, a nie zarejestrowanym zolnierzem), to byloby ok? Czy tez nie, bo to nie "nasi"?

Yugol
środa, 22 stycznia 2020, 07:27

Odstrzelenie żołnieża okupacyjnego też nie jest przestępstwem. Punkt widzenia od miejsca siedzenia

Ciekawy
środa, 22 stycznia 2020, 11:28

Ja wiem jaki jest mój punkt widzenia. Co, do twojego sprawa też jest jasna. Dlatego wiem, że twój punkt siedzenia znajduje się w Petersburgu.

Adr
wtorek, 21 stycznia 2020, 13:54

Odstrzelenie terrorysty nie, ale ocena Sulejmaniego nie jest jednoznaczna. To że tak twierdzisz jeszcze nic nie znaczy.

Grzegorz Brzęczyszczykiewicz
poniedziałek, 20 stycznia 2020, 22:03

Nieleganie, prawo międzynarodowe, dobre ha ha ha!!

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama