Geopolityka

„Exposé” Łukaszenki: Białoruś chce „Wielkiej Europy” od Atlantyku do Pacyfiku

Fot. kremlin.ru
Fot. kremlin.ru

Od początku rosyjskiej agresji na Ukrainie, prezydent Białorusi Alaksandr Łukaszenka wysyłał sprzeczne sygnały odnośnie swojej polityki zagranicznej. Raz deklarował, że jego państwa nie można utożsamiać z Rosją, kiedy indziej zapewniał Władimira Putina o wiecznym braterstwie. Orędzie do narodu i parlamentu, wygłoszone pod koniec kwietnia przez głowę białoruskiego państwa, rozwiewa wszelkie wątpliwości odnośnie stanowiska Mińska. 

Polityka zagraniczna 

Komentując sytuację międzynarodową, Łukaszenka stwierdził: „(...)musimy przyznać, że sytuacja na świecie zmienia się znacznie szybciej, niż mogliśmy to sobie wyobrażać. Kto by pomyślał, że bomby i pociski będą wybuchać na sąsiedniej Ukrainie? Kto by pomyślał, że niebezpieczeństwo wielkiej wojny może pojawić się w Europie, oraz że stopień napięcia pomiędzy supermocarstwami zwiększy się do poziomu z zimnej wojny? Dziś nikt tego nie ukrywa, włączając w to te supermocarstwa”. Dodał jednak, iż „Białoruś pozostaje wyspą pokoju, spokoju i porządku, a to jest nasze osiągnięcie”. 

Łukaszenka odniósł się również do kwestii wielkiej wojny ojczyźnianej, o której Białorusini nie zapominają. W jej kontekście powiedział, iż „70 lat później wciąż wiemy i pamiętamy, że nic nie jest cenniejsze od pokoju”. Jak twierdzi – jego polityka opiera się na uczciwym i szczerym dialogu pomiędzy rządem a społeczeństwem, co będzie kontynuowane, a co ma oddalić ryzyko destabilizacji państwa. Nie zabrakło też oskarżeń pod adresem tych, którzy „starają się pisać historię od nowa”, jednak ogólny wniosek był taki, iż właśnie owa historia ich osądzi. 

W kwestii rosyjskiej, zaznaczył, że wiele mówi się o „rosyjskim świecie”: „odnosząc się do tej koncepcji, chciałbym powiedzieć, co następuje – Białoruś była pierwszym postsowieckim państwem, które przypisało językowi rosyjskiemu status języka państwowego wraz z białoruskim. Doceniamy wspaniałą, rosyjską kulturę i nie oddzielamy jej od nas. Jesteśmy częścią tej kultury. Wielu Rosjan wniosło wielki wkład do kultury białoruskiej. Białorusini również wnosili wkład do kultury rosyjskiej. Trudno jest to wszystko rozbić. Rosjanie i Białorusini są pełnoprawnymi obywatelami, w przeciwieństwie do wielu byłych republik sowieckich. Nikt nie jest obrażany czy nękany (...) na podstawie narodowościowej czy religijnej na Białorusi”. 

Jak uzupełnił, wspomniał o tym z tego powodu, iż bardzo wielu liberałów w Rosji, a nawet w rosyjskim rządzie jest przekonanych, że Białoruś zmierza na Zachód. „Wyrzućcie takie pomysły z waszych głów, drodzy Rosjanie. Jesteśmy waszymi braćmi, zawsze byliśmy razem. Ale pozwólcie nam mieć nasze własne poglądy czy wrażenia odnośnie świata. Nie zawsze wyrażamy je publicznie. Zgadzamy się z prezydentem Rosji odnośnie nie upubliczniania naszych relacji i twardo trzymamy się tej zasady. Jeśli Władimir Władimirowicz ma jakąś kwestię czy uwagę, przekazuje ją do mnie. Omawiamy problemy w przyjacielski sposób. Białoruś może mieć swój własny stosunek czy punkt widzenia, w tym odnośnie Ukrainy. Czy nasza rola lub pozycja jest zła? Zasadniczo, gdybym zachował się w sposób, który był mi zalecany po przyłączeniu Krymu do Rosji, czy Mińsk stałby się miejscem rozmów? Nigdy”. 

Jest to ciekawa deklaracja, pokazująca, wbrew rozmaitym zabiegom głowy białoruskiego państwa, jak bliskie relacje łączą go z Władimirem Putinem. Zdradza też częściowo strategię Kremla odnośnie prowadzonych na Ukrainie działań. Pokazuje także, że mógłby teoretycznie istnieć rozdźwięk między oczekiwaniami Mińska i Moskwy. Jak podkreślał Łukaszenka „Białoruś jest suwerennym państwem. Oczywiście łączą nas bliskie więzi z narodem rosyjskim. Jesteśmy braćmi. Ale chcemy żyć w naszym własnym mieszkaniu we wysoko wznoszącym się bloku. Jeśli ktoś myśli, nie tylko w Rosji, ale i w innych państwach, że powinniśmy temu zaprzeczać, to mogę powiedzieć, że nigdy nie będzie to miało miejsca. Jesteśmy niezależnym państwem, które nigdy nie tworzy problemów i nigdy nie będzie”. 

Zauważył on jednak, iż Białoruś blisko współpracuje z Rosją przy koordynacji swojej polityki zagranicznej. „Białoruś i Rosja mają wielowiekową historię, wspólne wartości i mentalność. Razem broniliśmy naszych ojczyzn przed faszystowskim zniewoleniem i osiągnęliśmy wielkie zwycięstwo. Razem budujemy naszą przyszłość, współpracując i wzmacniając nasze suwerenne państwa”. Z tego też powodu Białoruś prezentuje pokojowe stanowisko. W opinii białoruskiego prezydenta, dlatego też Mińsk był najlepszym miejscem dla rozmów o Ukrainie. Pokojowe rozwiązanie sporu pomóc ma Białorusi „wzmocnić swoją międzynarodową pozycję, ale co najważniejsze – Amerykanie i Europejczycy uznali – spotkałem się z nimi wiele razy, podobnie nasze Ministerstwo Spraw Zagranicznych, że Białoruś odgrywa jedną z najważniejszych funkcji zapewniania bezpieczeństwa w regionie. To jest prawda. To jest dla nas istotne, aby wzmacniać świadomość naszych partnerów, że przewidywalna i stabilna Białoruś jest cenna dla całego świata”. 

Co jest ważne, Łukaszenka sprzeciwia się jakimkolwiek sankcjom czy ograniczeniom we współpracy międzynarodowej, co jest postawą prorosyjską. Zapowiedział on, że gotowy jest okazać pomoc sąsiadowi w trudnej sytuacji, jednak w zamian oczekuje „szacunku pozbawionego prawnego nihilizmu i presji sankcji ze strony partnerów”. Jak mówił – Białoruś jest łącznikiem pomiędzy Wschodem i Zachodem, na którym można polegać. Celem wielopłaszczyznowej polityki zagranicznej Mińska ma być osiąganie wzajemnie korzystnych relacji z różnymi państwami. „Strategicznym celem Białorusi jest zapewnienie optymalnej równowagi interesów pomiędzy różnymi centrami, rozbudowa równorzędnej współpracy z głównymi graczami na arenie międzynarodowej”. 

W opinii Łukaszenki każdy wektor polityki zagranicznej jest dla Białorusi ważny. Jest on również przekonany, że Unia Europejska i Eurazjatycka Unia Gospodarcza są w stanie nawiązać ze sobą bardzo bliskie relacje. Można odnieść wrażenie, że rolę pośrednika w tym procesie widziałby dla siebie właśnie „ostatni dyktator Europy”. Jak stwierdził: „(...) w końcu uda się nam połączyć mostem przestrzeń pomiędzy Unią Europejską a Eurazjatycką Unią Gospodarczą, a tym samym ustanowić Wielką Europę od Oceanu Atlantyckiego do Pacyfiku. Prezydencja Białorusi w EUG będzie przyczyniać się do zmaterializowania tej koncepcji”. Dla swojego kraju widzi on natomiast zasadność pogłębiania integracji gospodarczej z Unią Eurazjatycką, zwłaszcza w kontekście sytuacji geopolitycznej. Jest tak także dlatego, że pozwoli ona Białorusi bardziej włączyć się w globalną gospodarkę, a ponadto: „naszym głównym zadaniem jest zapobiegnięcie nowym liniom podziałów w Europie”. 

Mimo wcześniejszych twierdzeń o niezależności, Łukaszenka stwierdził następnie, że Białoruś będzie stać ramię w ramię z Rosją. „I Unia Europejska, i Stany Zjednoczone rozumieją mnie, kiedy mówię im, że jeśli cokolwiek się stanie, Białoruś będzie stać ramię w ramię z Rosją. To nasz sojusznik”. Jako przykład, co oznacza słowo sojusznik, podał amerykański pretekst do interwencji w Iraku, który choć był fałszywy i wszyscy o tym wiedzieli, to cała Europa i NATO poparły USA, ponieważ uważają je za sojuszników. „Wszyscy muszą wiedzieć, że byliśmy razem z Rosją i zawsze będziemy. Żadne jałowe rozmowy o Krymie, dewiacjach czy korektach w białoruskiej polityce są niedopuszczalne”. Zasadniczo to właśnie można uznać ze sedno przesłania geopolitycznego białoruskiego prezydenta do świata, w tym i do Ukrainy. 

Łukaszenka zaznaczył przy tym, że są w Rosji siły, które chciałyby ograniczyć wpływ białoruskiego modelu rozwoju oraz wpływy samego prezydenta na procesy w sąsiedniej Rosji. Nie zwraca on jednak na nie uwagi. Odpowiedział też na zarzuty wykalkulowanej nieobecności na paradzie w Moskwie – było to ściśle skonsultowane z Kremlem i oczywiste jest, że skoro w Mińsku będzie białoruska parada, to rolą prezydenta jest bycie ze swoimi obywatelami. Poza tym, jak podkreślił, tylko dwa państwa mają prawo do „świętego Dnia Zwycięstwa”. 

Kontynuując wątek relacji rosyjsko-białoruskich dodał również, iż dla niego Rosja jest strategicznym partnerem, a ramy współpracy mają nawet charakter unii międzypaństwowej, który nie ma sobie podobnych na świecie. To wszystko ma uczynić oba państwa silniejszymi na rynkach światowych i pozwolić na podniesienie konkurencyjności własnych gospodarek. Ta współpraca będzie kontynuowana – za pomocą realizacji wspólnych projektów technologicznych oraz rozszerzania współpracy w dziedzinach: przemysłowej, transportowej, inżynieryjnej i rolniczej. 

Na koniec części poświęconej polityce zagranicznej, znalazło się również miejsce dla Stanów Zjednoczonych. W opinii białoruskiego prezydenta możliwe jest znalezienie wspólnej płaszczyzny z Waszyngtonem, m.in. poprzez realizację wspólnych projektów gospodarczych. Wyraził on też nadzieję, że USA usuną problemy, które pojawiły się w relacjach amerykańsko-białoruskich. Co więcej, ma on receptę na zwiększenie poziomu zaufania we wzajemnych relacjach – ma nią być budowa równorzędnej współpracy. Jak powiedział: „cieszę się, że Stany Zjednoczone również zdały sobie w końcu z tego sprawę. Mamy nadzieję, że USA (…) pokażą większą determinację i wolę polityczną, aby usunąć nagromadzone problemy”. 

Łukaszenka wyraził też zadowolenie z bliskich relacji, jakie łączą Białoruś „z takimi gigantami jak Rosja, Chiny czy Indie” oraz nadzieję na to, „że nasze relacje z UE będą się poprawiać”. Mówiąc o Chinach, pochwalił się zacieśnianiem bliski relacji gospodarczych z Pekinem oraz planami realizacji projektów inwestycyjnych na wielką skalę, zwłaszcza chińsko-białoruskiego parku przemysłowego, jako platformy rozwoju wysokiej technologii. Dodał też, że jeszcze w maju tego roku zostanie otworzone bezpośrednie połączenie lotnicze Chiny-Białoruś. 

Polityka wewnętrzna 

Białoruski prezydent zauważył, że spadło tempo rozwoju kraju, jednak sytuacja walutowa jest stabilna. Komentując obawy społeczne oraz porażkę rządu odnośnie zwiększenia poziomu płac i słabnącego poziomu produkcji, mimo znaczącej pomocy finansowej od państwa, powiedział, że jest świadomy, że ludzie nie są pewni przyszłości i nie ma zamiaru tego ignorować. „Najłatwiej byłoby zapomnieć o tych kwestiach i udawać, że nic się nie dzieje. Jednak prawdziwie silna polityka jest zawsze oparta na szczerości. Uczciwe rozpoznanie problemu to tylko połowa rozwiązania”. 

W tym kontekście zapowiedział, że planuje zmniejszenie urzędników państwowych, których liczba jest „za duża”. Parlament jest w trakcie opracowywania propozycji decyzji mających na celu optymalizację aparatu państwowego i statusu pracowników cywilnych. Jak zaznaczył, liczba pracowników budżetówki jest niewielka w porównaniu z innymi krajami poradzieckimi, „jednak te liczby są i tak dla nas za duże. Z naszą dyscypliną i odpowiedzialnością (…) możemy zdefiniować jak wielu pracowników cywilnych naprawdę potrzebujemy i zredukować tą liczbę o dalsze 10%. Wtedy będziemy w stanie dać przyzwoite pensje, a zarazem status pracowników służby cywilnej dla tych, którzy zostaną”. Jak mówił, nie widzi w tym nic rewolucyjnego i nie chce słuchać wymówek, tylko propozycji osiągnięcia tego celu. 

Te działania mają jego zdaniem głębszy sens – chodzi w nich o stworzenie fundamentów dla stabilnego rozwoju gospodarczego i socjalnego na najbliższe pięć lat. Dlatego trzeba kontynuować modernizację aparatu państwowego oraz zarządzania przedsiębiorstwami państwowymi. W tym celu również cywilna administracja zatrudniać ma profesjonalistów – „ludzi wykształconych, którzy rozumieją globalny świat, mają doświadczenie w pracy na zagranicznych rynkach. (…) Jeśli nie uda się nam zapewnić odpowiednich warunków pracy dla menadżerów, najlepsi nie przyjdą dla nas pracować. Nie możemy sobie pozwolić na stracenie większej liczby profesjonalistów, bo inaczej przegramy z innymi państwami”. Recept na to poszukiwać ma natomiast parlament, nie ulica. 

Co ciekawe, Łukaszenka zwrócił się także do przewodniczących obu izb białoruskiego parlamentu z apelem o zaproszenie do dialogu ludzi z odmiennymi opiniami. „Omawiajcie problemy, przygotowujcie rozwiązania, przedkładajcie propozycje. Jestem zawsze gotowy, żeby was wysłuchać”. Dodał także, że politycy powinni bardziej aktywnie pracować z innymi instytucjami państwowymi, stowarzyszeniami pozarządowymi czy środowiskami biznesowymi. 

Łukaszenka podkreślił znaczący dorobek Białorusi w kształtowaniu ładu na obszarze poradzieckim, w tym i demokratycznych rozwiązań w prawie międzynarodowym i rozwoju współpracy międzynarodowej. Zwrócił uwagę, że Białoruś nie podąża drogą nacjonalizmu, co potwierdza tylko wysoki wskaźnik małżeństw białorusko-rosyjskich, polskich, żydowskich i innych. Jak mówił: „nigdy nie zwracaliśmy na to uwagi i nigdy nie będziemy. Jest nas za mało. Potrzebujemy co najmniej 20 milionów ludzi. Czemu mielibyśmy podążać drogą oszalałej polityki nacjonalistycznej? Żeby odstraszać ludzi, którzy się tutaj urodzili lub tych, których rodzice się tu urodzili? To byłby nonsens na najwyższym poziomie!”. 

W opinii białoruskiego prezydenta główne problemy ekonomiczne, przed którymi stoi jego państwo, to przede wszystkim funkcjonujące sankcje przeciwko Białorusi, spadek cen ropy, dewaluacja rubla i zapaść gospodarcza w Rosji, które doprowadziły też do spadku białoruskiego eksportu na główne rynki zbytu: Rosję, Ukrainę, Kazachstan i do innych państw obszaru poradzieckiego. „Żyjemy w globalnym świecie, a nasza gospodarka jest otwarta. Problemy sąsiadów stają się natychmiast naszymi problemami”. Poza tym, w ciągu 20 ostatnich lat gospodarka oparta na przemyśle ustępuje miejsca gospodarce opartej na wiedzy i usługach. Z tego powodu do listy białoruskich problemów dopisał on kwestię jakości i efektywności pracy, które pozostają wciąż mało konkurencyjne. Jednak wyraził nadzieję, że świadomość źródeł problemów pomoże szybciej je rozwiązać. 

Jak obiecał, rząd bierze pełną odpowiedzialność za sytuację gospodarczą w kraju i nie tylko będzie starał się neutralizować negatywne wpływy wydarzeń na arenie międzynarodowej, ale będzie starał się przedstawiać ludziom w jaki sposób będzie on realizował te zadania. W planach jest dalsze ułatwianie działalności przedsiębiorcom, sprzyjanie kreowaniu nowych miejsc pracy i zmiana środowiska gospodarczego na bardziej przyjazne. Realizowane ma to być przez pomoc państwa w restrukturyzacji długów przedsiębiorstw, a nawet przez moratorium podatkowe w 2016 roku, co odciążyć ma podatników. Zgodnie z zapowiedziami usuwana będzie nadmierna kontrola państwa z życia gospodarczego, „dramatycznie zredukowana ma być ilość inspekcji dublujących swoje zadania”. Priorytetem rządu ma być także redukcja inflacji – „stabilność makroekonomiczna jest filarem normalnego biznesu”, a wysokie wskaźniki wzrostu cen pokazują, że środki finansowe są niewłaściwie wydatkowane. Jak dodał „pieniądze powinny przynosić zyski, dlatego też stopy procentowe pozostaną niskie, a pożyczki będą bardziej dostępne”. Obok tego rząd i Bank Centralny Białorusi mają opracować program antyinflacyjny. 

Poinformował on również, praktycznie wszystkie ceny kontrolowane są przez państwo. Na przełomie lat 2014/2015 Łukaszenka podjął decyzję o „wzięciu cen pod kontrolę. Kiedy zobaczyliśmy, że nie ma potrzeby na wywieranie znacznej presji, rozpoczęliśmy proces liberalizacji cen w różnych obszarach. (…) Ceny zależą od nas. Musimy zrozumieć, że nie powinniśmy zwiększać pensji, jeśli nie możemy sobie na to pozwolić”. Zadaniem rządu powinno być też powstrzymanie wzrostu cen „w tych obszarach, które ma on pod kontrolą”. Chodzić tu będzie przede wszystkim o usługi komunalne, ogrzewanie czy ceny prądu. Co ciekawe, Łukaszenka jest zwolennikiem większego otwarcia białoruskiej gospodarki dla rynku finansowych, co ma pozwolić na lepsze zintegrowanie się z gospodarką światową. Powiedział również, że należy rozważyć możliwość wyjścia największych białoruskich spółek na światowe giełdy. 

W kwestiach gospodarczych odnotować należy wolę Mińska do współpracy z państwami takimi jak: Wenezuela, Kuba, Boliwia, Ekwador, Nikaragua, krajami Południowej i Wschodniej Azji, Półwyspu Arabskiego oraz przede wszystkim – Chinami. Te ostatnie udzieliły Białorusi kredytu wysokości 15 mld USD. Planowany jest rozwój eksportu towarów wysokiej technologii i wsparcie rodzimej produkcji, działającej w tym obszarze. W orędziu wyodrębnione zostało szczególnie białoruskie rolnictwo, które Łukaszenka bardzo zachwalał. Poinformował on, że jego państwo importuje mniej niż 10% żywności, za to eksportuje ją aż do 50 państw świata. 

Wystąpienie Łukaszenki jasno pokazuje, że w geopolityce Mińska nic się nie zmieniło i nie zmieni. Jest to oczywiście logiczne z białoruskiego punktu widzenia, bo Europa nie zrobiła wiele, żeby nie powiedzieć – nic, aby w jakikolwiek przemyślany i długofalowy sposób móc na jakiejkolwiek płaszczyźnie konkurować z wpływami Kremla czy chociażby stworzyć bazę lub fundament do tego, aby kiedyś móc pokusić się o miano przeciwwagi dla jego wpływów. Niemniej jednak białoruski prezydent wysłał wiele komunikatów, które sugerują, że jeżeli chodzi o rozwój rodzimej gospodarki i korzyści finansowe, będzie zainteresowany współpracą nawet wbrew woli Rosji. Usuwając całą otoczkę ideologiczną, przygotowaną na potrzeby z jednej strony wewnętrznej propagandy, a z drugiej – „ceremoniału dyplomatycznego” dla Moskwy, wyraźnie zarysowują się obszary, w których zarówno Polska, jak i Unia Europejska, powinny zwiększyć swoją aktywność. Bynajmniej jednak nie w celu budowania „Wielkiej Europy” od Atlantyku do Pacyfiku. 

Komentarze