Geopolityka

Erdogan chce broni jądrowej dla Turcji

Fot. Airman 1st Class Kevin Tanenbaum/USAF
Fot. Airman 1st Class Kevin Tanenbaum/USAF

Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan ma wielkie ambicje dotyczące pozycji jego państwa na arenie międzynarodowej. Wśród nich jest nie tylko przejęcie kontroli nad przygranicznym pasem wzdłuż granicy z Syrią, ale także zdobycie broni jądrowej dla swojego państwa. O możliwości dążenia przez Ankarę do uzyskania takiego uzbrojenia pisze "The New York Times".

Jeszcze przed rozpoczęciem operacji wojskowej w północno-wschodniej Syrii przeciwko syryjskim Kurdom, Erdogan w swoich wypowiedziach wskazywał, że jego główną ambicją i celem jest pozyskanie bomb atomowych dla Tureckich Sił Zbrojnych. Prezydent Turcji w czasie wiecu swojej partii we wrześniu wspominał, że to iż posiadanie broni jądrowej przez ten kraj jest zabronione, jest dla niego nie do zaakceptowania.

Obecnie w wyniku wydarzeń z ostatnich miesięcy z udziałem Turcji takich jak zakup rosyjskiego systemu obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej S-400 Triumf czy interwencji wojskowej w syryjskiej Rożawie pogorszeniu uległy relacje z innymi państwami NATO, w tym z USA. Z drugiej strony Turcja zbliżyła się przy tym znacząco do Federacji Rosyjskiej.

Brak możliwości powstrzymania tureckiej inwazji na obszary opanowane przez kurdyjskie Syryjskie Siły Demokratyczne pokazuje znaczącą słabość USA i całego NATO. Stawia to także pod pewnym znakiem zapytania możliwości tych państw w ewentualnym powstrzymaniu Ankary przed zdobyciem broni jądrowej czy też rozpoczęcia prac nad jej stworzeniem.  Z drugiej strony ewentualne, otwarte próby pozyskania broni jądrowej w krótkim czasie mogłyby spotkać się z gwałtowną reakcją NATO, USA i UE, znacznie bardziej zdecydowaną, niż wobec jej działań w regionalnym konflikcie. Takie posunięcie ze strony Turcji doprowadziłoby do ogromnego ryzyka destabilizacji sytuacji międzynarodowej, szczególnie wobec nieprzewidywalności polityki jej władz w ostatnich miesiącach.

Turcja od lat rozwija technologie jądrowe, które - po podjęciu pewnych decyzji - mogłyby też służyć do budowy broni jądrowej. "NYT" pisze, że Turcja dysponuje już pewnymi zasobami uranu oraz badawczymi reaktorami jądrowymi, w czym ma współpracować z Pakistanem i Rosją.

"NYT" przypomina też o bazie Incilrik w Turcji, w której przechowywane są amerykańskie taktyczne, lotnicze bomby jądrowe B61, dostosowane do przenoszenia przez amerykańskie myśliwce (w przeszłości takie zdolności miały też tureckie F-16, nie wiadomo czy te możliwości zostały utrzymane). Pomimo tego, że baza jest wykorzystywana przez siły powietrzne USA, to należy do Turcji i ewentualne, totalne zaostrzenie relacji na linii Turcja-USA mogłaby doprowadzić do niemożliwych do przewidzenia ruchów ze strony tureckiej.

Cytowani przez amerykański dziennik eksperci są podzieleni w ocenie tego, jak daleko może doprowadzić program jądrowy Ankary, jeśli chodzi o tworzenie zdolności do budowy broni jądrowej. John J. Hamre, szef Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych (Center for Strategic and International Studies) przypuszcza, że Turcja może chcieć zbliżyć się do posiadania zdolności budowy broni jądrowej, w podobny sposób jak czyni to Iran. To - nawet bez wdrożenia jej na uzbrojenie - daje możliwość wywierania nacisków na społeczność międzynarodową, z drugiej strony - zapewnia również podstawę do w miarę szybkiego zbudowania takiej broni w wypadku podjęcia stosownej decyzji.

Nie ulega wątpliwości, że ewentualne podjęcie przez Turcję kroków w celu budowy broni jądrowej, nie mówiąc już o jej wprowadzeniu na uzbrojenie, mogłoby mieć bardzo daleko idące i trudne do przewidzenia konsekwencje. Byłoby to naruszeniem nie tylko obowiązujących umów międzynarodowych, ale też kruchej równowagi na Bliskim Wschodzie. Stanowiłoby też niebezpieczny precedens, mogący skłonić inne państwa do tworzenia własnych arsenałów broni masowego rażenia bez kontroli międzynarodowej.

Komentarze