Reklama
  • WIADOMOŚCI

„Dzikie Łasice” ruszają na Bliski Wschód. Celem Iran?

Amerykanie prowadzą przerzut sił lotniczych na Bliski Wschód. Zwraca uwagę szerokie wykorzystanie samolotów przeznaczonych do przełamania obrony powietrznej przeciwnika.

F-16CJ z 169 Skrzydła Myśliwskiego "Swamp Fox" Gwardii Narodowej Południowej Karoliny, ta jednostka wysyła obecnie swoje maszyny na Bliski Wschód
F-16CJ z 169 Skrzydła Myśliwskiego "Swamp Fox" Gwardii Narodowej Południowej Karoliny, ta jednostka wysyła obecnie swoje maszyny na Bliski Wschód
Autor. Senior Airman Samuel Earick

W ostatnim czasie, równolegle z negocjacjami prowadzonymi między USA a Iranem w sprawie programu nuklearnego i rakietowego, pojawia się coraz więcej informacji o przerzucie sił Stanów Zjednoczonych na Bliski Wschód. Obok grupy lotniskowca USS Abraham Lincoln, w rejon Bliskiego Wschodu udaje się też druga – z lotniskowcem USS Gerald Ford. Szacunki mówią, że już obecnie amerykańskie okręty, w tym niszczyciele z systemem obrony przeciwrakietowej Aegis, mogą wystrzelić salwę nawet 600 pocisków manewrujących Tomahawk.

Zwraca jednak uwagę również skład sił lotniczych, jakie są przerzucane na Bliski Wschód, zarówno z sił powietrznych – USAF, jak i lotnictwa marynarki wojennej – US Navy. Amerykanie bardzo jasno komunikują relokację samolotów przeznaczonych do przełamania obrony powietrznej przeciwnika. Obok więc myśliwców piątej generacji F-22A (te niedawno wylądowały w brytyjskiej bazie Lakenheath, będącej „przystankiem” w drodze na Bliski Wschód), F-35A (część z nich relokowano ze wspomnianej bazy Lakenheath) i służących na lotniskowcach F-35C, w rejonie działań pojawia się coraz więcej maszyn F-16CJ i E/A-18G Growler.

Reklama

Te pierwsze to zmodyfikowane F-16, przeznaczone do przełamywania i niszczenia obrony powietrznej przeciwnika, w tym za pomocą pocisków przeciwradiolokacyjnych HARM/HCSM. Są zwane „Dzikimi Łasicami” (ang. Wild Weasels) – nazwa związana z ryzykiem wykonywania tego rodzaju misji. Te myśliwce przerzucano zarówno z Niemiec (baza Spangdahlem, w której służy np. pilot odznaczony niedawno Srebrną Gwiazdą za działania bojowe, jak i ze Stanów Zjednoczonych.  

Z kolei Growlery – bazujące według doniesień już nie tylko na lotniskowcach, ale i w bazie Muwaffaq al-Salti w Jordanii – to specjalizowane samoloty do przełamania obrony powietrznej. Mają one specjalizowane systemy zakłócania i mogą przenosić najbardziej zaawansowane pociski przeciwradiolokacyjne w USA, takie jak AARGM i AARGM-ER.

To właśnie te maszyny – obok samolotów piątej generacji zbudowanych w technologii obniżonej wykrywalności stealth – mogą być wykorzystane do walki z obroną powietrzną przeciwnika (tutaj Iranu). Ich wykorzystanie ma otworzyć drogę do swobodnego operowania lotnictwa nad danym obszarem, niezależnie od tego, czy chodzi tu o pojedyncze misje (jak miało to miejsce w zeszłym roku podczas operacji Midnight Hammer, czy dłuższą i szerszą w skali kampanię.

Reklama

Są też informacje o przerzucie samolotów wsparcia, takich jak E-3 AWACS (wczesnego ostrzegania i kontroli powietrznej), powietrznych tankowców (KC-135R i nowsze KC-46A Pegasus) oraz specjalizowanych maszyn rozpoznania i łączności, w tym bazujących na U-2. Wszystko to oznacza budowanie zdolności do projekcji sił lotniczych przeciwko Iranowi. Oczywiście pozostaje pytanie, czy to tylko demonstracja siły, czy Stany Zjednoczone podjęły decyzję o ewentualnym użyciu tych sił. A swoją drogą, obok obserwowanego w mediach społecznościowych dość otwartego (włączone transpondery) przerzutu wybranych sił, „w cieniu” łatwiej można relokować inne, być może kluczowe dla planowanych operacji środki.

Jedno jest pewne. W porównaniu z momentem, gdy protesty w Iranie wybuchły na przełomie 2025 i 2026 roku, Amerykanie budują znacznie większe zdolności do uderzenia na cele w Iranie niż wtedy.

WIDEO: Polska broń atomowa? Wschód NATO potrzebuje bomby | Skaner
Reklama