Geopolityka

Dymisja szefa Narodowego Centrum Kryptologii

Gen. Krzysztof Bondaryk. Fot. Jarosław Kruk/Wikipedia
Gen. Krzysztof Bondaryk. Fot. Jarosław Kruk/Wikipedia

Krzysztof Bondaryk, szef Narodowego Centrum Kryptologii podał się do dymisji. Jego decyzja została przyjęta przez ministra obrony narodowej.

Bondaryk sprawował funkcję dyrektora Narodowego Centrum Kryptologii od 2013 roku. Przed jej objęciem pełnił stanowisko doradcy szefa resortu obrony do spraw bezpieczeństwa cybernetycznego oraz pełnomocnika do spraw tworzenia NCK. W latach 2008-2013 sprawował funkcję szefa Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. 

Narodowe Centrum Kryptologii zostało powołane 1 czerwca 2013 roku i podlega Ministrowi Obrony Narodowej. Zgodnie ze statutem do jego zadań należy m.in.: prowadzenie badań, projektowanie, budowa, wdrażanie, użytkowanie oraz ochrona narodowych technologii kryptologicznych, wytwarzanie nowych produktów dla państwa przez zespolenie potencjału naukowo-przemysłowego w obszarze zaawansowanych technologii informatycznych, budowa kompetencji w zakresie tworzenia rozwiązań służących do ochrony i zabezpieczenia informacji oraz prowadzenie działań (w zakresie zleconym za pośrednictwem szefa MON) na rzecz innych organów administracji publicznej. 

Według nieoficjalnych informacji dymisja Bondaryka została przyjęta przez ministra obrony narodowej. 

Z informacji kuluarowych wynika, że już od dłuższego czasu gen Krzysztof Bondaryk nie potrafił znaleźć wspólnego języka z ministrem Tomaszem Siemoniakiem. Tłem nieporozumień miały być nie tylko kwestie finansowe związane z NCK, ale także wizja dalszego funkcjonowania i rozwoju centrum kryptologii.  

Plany Krzysztofa Bondaryka można określić w tym kontekście jako nadzwyczaj ambitne, wykraczające dalece poza obecne możliwości MON – mówi nam osoba znająca kulisy sprawy. Wyglądało to trochę tak, jakby Bondaryk wymyślił sobie plan na zbudowanie w niedalekiej przyszłości kolejnej służby specjalnej na bazie Centrum.  

O to, co dalej z NCK będziemy wkrótce pytać ministra Tomasza Siemoniaka.  

MS

Komentarze (5)

  1. A_S

    Czas aby osobę z doświadczeniem w imię nowej świeckiej tradycji zastąpić kimś z klucza partyjnego. Nie będzie się musiał na niczym znać, wystarczy, że będzie kolegą kolegi i zgodzi się na wszystko co partyjny szef mu zaleci.

  2. były_kanonier

    Czy powodem dymisji nie jest czasem to, ze nie godził się na totalna infiltrację USA w tej dziedzinie?

    1. Szydera

      Oszalałeś?! Jak śmiesz rzucać tak podłe oskarżenia pod kątem jedynego słusznego sojusznika, niegodziwcze ;)?

    2. strit

      USA jako wlasciciel globalnego internetu kontroluje wszystko co przez internet przeplywa. Natomiast reszta szpiegostwa musi sie poslugiwac programami.

    3. oko

      A są jakieś konkretne przesłanki, by tak sądzić, czy po prostu kolega tak tylko rzuca "nośnym" hasełkiem dla potrolowania?

  3. .

    Szpiegostwo (tylko trochę nie na temat). Program antywirusowy Kaspersky lab jest produkcji rosyjskiej. Główna siedziba firmy znajduje się w Moskwie! To rosyjskie przedsiębiorstwo założone w 1997 roku zajmujące się tworzeniem oprogramowania zabezpieczającego komputery, m.in. oprogramowania antywirusowego najprawdopodobniej zbiera od tego czasu dane użytkowników jej oprogramowania w całej Europie, nie mówiąc – na świecie! Do czasów, gdy nie było komputerów i nowoczesnej technologii szpiegowskiej – sowieckie Imperium Zła używało do osiągania swoich celów olbrzymiej machiny szpiegowskiej. System był tak zbudowany, żeby w imię dobra państwa radzieckiego-rosyjskiego (jak zwał, tak zwał), każdy obywatel donosił na każdego innego obywatela, jak mu się tylko nawinął i z czymś nieprawomyślnym wychylił. We wszelkich radzieckich więzieniach, psychuszkach i łagrach – teraz też mają tam więzienia i łagry, które się trochę inaczej nazywają – pewną część więźniów stanowili ci, którzy zgodzili się współpracować z władzą. Tych więźniów-szpiegów nazywano ”papuga“. W naszych czasach nie potrzeba już „papugi” w naszych domach, rodzinach – mamy program antywirusowy produkcji rosyjskiej. Jeżeli taka rosyjska firma Kaspersky ma ¼ udziałów w rynku usług oprogramowania antywirusowego, przeznaczonego dla szeregowego użytkownika, to nie dość, że najprawdopodobniej, rosyjska firma ma dostęp do naszych danych, naszej korespondencji, nasze poglądy i przekonania są jej dobrze znane – w razie potrzeby. W razie cyber-ataku, podczas prawdopodobnej wojny z Rosją, nasze komputery mogą zostać zablokowane i jest to tylko najłagodniejsza z możliwych wersji rozwoju wydarzeń w przypadku działań zbrojnych.

    1. Grzmocisław

      To samo jest z darmowymi grami, których Rosjanie wydają całe mnóstwo. Wyciąłem w pień kilka lat temu wszystkie gierki produkcji rosyjskiej, bo o coś tam sie na nich obraziłem. Zostawiłem banalną ukraińską. Po rozpoczęciu wojny we wschodniej Ukrainie, coś sie najwidoczniej uaktywniło, bo Avast z dnia na dzień zmienił zdanie i ocenił gre jako szkodliwą, zawierającą szpiega. A Kaspersky był (no i chyba nie można się stamtąd "wypisać") oficerem KGB.

    2. oko

      Akurat firma Kaspersky była rozwijana całkowicie prywatnie i niezależnie od władz i służb państwowych. Środowisko internetowe związane z bezpieczeństwem informatycznym już lata temu dość dokładnie prześwietliło firmę i jej założyciela, i co do tych wniosków jest niemal 100% pewność. Natomiast, no właśnie ... była. Bodaj w połowie zeszłego roku dużo się mówiło w środowisku, że Jewgienij Kaspierski w końcu miał wizytę smutnych panów przynoszących ofertę nie do odrzucenia. Przy jej okazji miały się pojawiać niejasne aluzje co do rodziny pana Jewgienija (ma troje dzieci). Zresztą jeden z jego synów już "zaliczył" w 2011 roku porwanie, choć akurat to był raczej klasyczny przypadek dla okupu. No, ale reszta to takie niepotwierdzone ploteczki ... ;)

  4. .

    Moje oprogramowanie antywirusowe zgłasza właśnie potrzebę zakupu świeżej wersji, bo dożyliśmy Anno Domini 2015. Tym razem zamierzam kupić niemieckiej produkcji G-Data, zamiast Kasperky lab, ale może są lepsze propozycje. Darmowy Avast też jest rosyjski, więc odpada. Zastanawiałem się nad darmowym, amerykańskim COMODO INTERNET SECURITY PREMIUM, ale mam wrażenie, że jak darmowy, to pewnie ktoś zbiera dane użytkowników, żeby je później z zyskiem odsprzedać – nie ma nic za darmo.

    1. turpin

      Tak, tak, Avast jest rosyjski, a Stoliczną pędzą Eskimosi.

    2. blabla

      Bitdefender? Nie polecam towaru z chin - jak zerkniesz to ciągle ma dziwne połączenia z adresami ip.

    3. Przemo

      Wywal Windowsa i zainstaluj jakąś dystrybucje Linuxa albo freeBSD, na starcie goły Linux jest bezpieczniejszy niż obwarowany zabezpieczeniami Windows. Microsoft jak większość amerykańskich korporacji współpracował lub współpracuje z NSA, a ty się martwisz jakimś antywirusem... Poza tym MS jest znany ze zbierania danych użytkowników i może ci korzystając z mechanizmu "Update" doinstalować cokolwiek choćby szpiega w systemie bez Twojej wiedzy i zgody.

  5. [email protected]

    Panie Ministrze MON Proponuję porozmawiać z doświadczonymi ludźmi, którym coś się udało w życiu wdrożyć np. gen Wojciech Wojciechowski, gen Witold Cieslewski i inni.

    1. były_kanonier

      To jakaś promocja?