Spuścizna Trumpa: czy udało się zreformować amerykańskie siły zbrojne? [ANALIZA]

23 listopada 2020, 16:07
1 sily zbrojne usa-01
Rys. Katarzyna Głowacka / Defence24, źródło Heritage Foundation
Reklama

Konserwatywny amerykański think tank Heritage Foundation opublikował doroczny raport na temat potęgi Stanów Zjednoczonych i zdolności ich zbrojnych do wypełniania globalnych celów Waszyngtonu. Tzw. „2021 Index of U.S. Military Strength” jest tym bardziej ciekawy, że można go porównać z publikacją na rok 2016. Innymi słowy, co udało się zmienić prezydentowi Donaldowi Trumpowi?

Zdaniem Heritage Foundation Trump pozostawia Bidenowi trochę tylko potężniejsze siły zbrojne, niż Obama pozostawił jemu. Jednocześnie świat pełen jest obecnie wyzwań, które nie stanowiły aż takiego zagrożenia w roku 2016.

Autorzy raportu dostrzegają wzmożone finansowanie sił zbrojnych w tym szczodry budżet na 2021 rok uchwalony w kwocie 740,5 mld USD. Fundacja docenia te zabiegi ale wskazuje, że w czasie prezydentury Trumpa i tak istniała „luka” pomiędzy środkami przyznawanymi Pentagonowi a zdefiniowanymi przez nią realnymi potrzebami. W czasach Trumpa wynosiła ona w różnych latach między 30 a 100 mld USD. We wspomnianym 2021 r. jest to niemal 60 mld, ponieważ Heritage Foundation ocenia tutaj potrzeby na około 800 mld. Mimo to trzeba podkreślić, że Trump i tak finansował siły zbrojne w większym stopniu niż jego kontrowersyjny poprzednik, i „luka” np. w przypadku kontynuacji polityki Baraka Obamy byłaby zapewne znacznie większa.

Optymalny potencjał SZ USA fundacja określiła na 50 brygadowych zespołów bojowych, 400 okrętów, 1200 samolotów bojowych w siłach powietrznych (co jest dziwne biorąc pod uwagę, że USAF ma ich znacznie więcej a mimo to ma ocenę „marginalny”) i 30 batalionów w Korpusie Piechoty Morskiej.

Zgodnie z przyjętą wiele lat temu metodologią fundacja oceniała poszczególne rodzaje sił z zbrojnych USA w kategoriach: „bardzo słaby”, „słaby”, „marginalny” (co można tłumaczyć też jako dostateczne), „silny” i „bardzo silny”. Każdy z najważniejszych rodzajów sił zbrojnych (US Army, USAF, US Navy i US Marine Corps) otrzymał ocenę w trzech kategoriach: potencjału, zdolności i gotowości do działania, a następnie wynikającą z nich ocenę ostateczną.

W 2016 roku zdolności wszystkich rodzajów sił zbrojnych oceniono jako „marginalne” (tj dostateczne, z niewielkim marginesem bezpieczeństwa). Wyjątkiem było US Army, która została określona jako „słaba” – w dużej części z uwagi na jej niską gotowość do prowadzenia działań. Po czterech latach Trumpa tam gdzie ocena była najgorsza widać jednak największa poprawę. Ocena ogólna US Army została podniesiona do „marginalna”, a sama ocena gotowości amerykańskich wojsk lądowych została podniesiona do najwyższego poziomu – „bardzo silna”. Wszystko to dzięki prowadzonym w ostatnich latach ćwiczeniach przerzutu i prowadzenia konwencjonalnej symetrycznej wojny, w tym w dużej mierze na terenie Europy Środkowo-wschodniej.

image
Fot. Maciej Szopa/Defence24
image
SB-1 Defiant/Fot. Sgt. Dana Clarke, U.S. Army

Tak optymistycznie nie patrzono jednak na Marynarkę Wojenną, która choć utrzymała ocenę „marginalny” to wskazano, że coraz bardziej zbliża się ona do oceny „słaby”. Formacja ta jest zdaniem fundacji zbyt mała aby wypełniać wszystkie stawiane przed nią zdania, które w obliczu rozwoju floty chińskiej są coraz bardziej złożone. Jednocześnie wskazano, że techniczna przepaść między USA a konkurentami globalnymi zmniejsza się na morzu, a flota szybciej starzeje się niż jest uzupełniana nowymi jednostkami.

Korpus Piechoty Morskiej utrzymał ocenę, ponieważ zmieniono jego zadania. Wyraźne jest powiedziane, że ma walczyć na jednym teatrze, plus wypełniać ograniczone zadania w pomniejszych regionach zapalnych. Z tego powodu liczbę batalionów, które zdaniem Heritage Foundation powinna mieć ta formacja zredukowano z 36 do 30. Mimo to Pentagon chce zredukować liczbę tych batalionów, do… 21, co zdaniem fundacji obniży jej ocenę w przyszłości do „słaby”.

image
Wizja okrętu typu Columbia / Rys. US Navy

Lepiej jest w przypadku amerykańskiego arsenału atomowego, który także podlegał osobnej ocenie. Utrzymano ocenę „marginalny” ale zdaniem Heritage Foundation dąży tu do oceny „silny” co jest efektem prowadzonej modernizacji arsenału. Jednocześnie jednak zaznaczono, że kondycja tego ostatecznego rodzaju broni jest zależna od stabilnego finansowania i jego brak w przyszłości może doprowadzić do problemów.

W 2016 roku całe Siły zbrojne Stanów Zjednoczonych oceniono jako „starzejące się i ze zmniejszającym się potencjałem”. Obecnie określone zostały jako nieposiadające doświadczenia w przeprowadzaniu dużych operacji, w którym to kierunku dopiero rozpoczęły się odpowiednie ruchy jeśli chodzi o planowanie i szkolenia. Podtrzymano ocenę iż siły zbrojne starzeją się i tracą potencjał „pomimo ograniczonych dostaw nowoczesnego wyposażenia”.

Na ocenę na 2021 rok nie wpływa fakt, że w ciągu czteroletnich rządów Donalda Trumpa prowadzone były liczne programy rozwojowe, szczególnie w US Army, ale także w siłach powietrznych, które jak się okazało mają zaawansowany program samolotu bojowego kolejnej generacji NGAD, czy US Navy, która np. zamówiła właśnie pierwszego boomera typu Columbia.

Zagrożenia

Raport ocenia też zagrożenia dla USA. Każde z nich poddawane jest dwóm kryteriom oceny: zachowania (wrogie, agresywne, testujące USA, asertywne, łagodne) i zdolności (potężne, zbierające siły, posiadające zdolności, aspirujące, marginalne).

 Pod uwagę brane są nadal te same siły co pod koniec rządów Obamy: Rosja, Chiny, Korea Północna, Iran oraz „terroryzm” – bliskowschodni i afgańsko-pakistański. Od 2016 roku ocena zdolności rosyjskich i chińskich wzrosła ze „zbierających siły” (gathering) do „potężnych” (formidable). W Rosji powodem tego wzrostu ma być modernizacja sił zbrojnych oraz doświadczenia zbierane przez rosyjskich żołnierzy w konfliktach na świecie. W Chinach – wskazywano przede wszystkim ich zdolności do dokonywania cyberataków i prób dominacji na rynku telekomunikacyjnym (5G).

image
Rys. Katarzyna Głowacka / Defence24, źródło Heritage Foundation
image
Rys. Katarzyna Głowacka / Defence24, źródło Heritage Foundation

Możliwości Iranu także otrzymały wyższą ocenę - z państwa „aspirującego” awansował na „zbierające siły”, a zatem pozycję jaką do niedawna miały Rosja i Chiny (!) po przesunięciu się w górę aż o dwa progi. Państwo to zostało też określone jako agresywne i stanowiące długofalowe zagrożenie dla bezpieczeństwa terytorium USA. Wskazano, że Iran po zerwaniu umów przez Trumpa w 2018 ma obecnie znacznie więcej uranu niż wcześniej.

Swego rodzaju poprawa nastąpiła na kierunku północnokoreańskim. Państwo to wcześniej określane jako „wrogie” teraz jest określane tylko jako testujące USA. Z kolei zdolności terrorystycznych organizacji na Bliskich wschodzie miały wzrosnąć z „aspirujących” do „posiadających zdolności” a w Afganistanie i Pakistanie spaść ze „zbierających siły” do „aspirujących”.

Jak widać zagrożenia światowego porządku, generalnie, rosną, a tzw. Pax Americana eroduje coraz bardziej. Tym samym rosną więc wyzwania przed siłami zbrojnymi USA. Czy efekty prowadzonych właśnie programów zbrojeniowych poprawią obecną sytuację i czy wystarczy na nie finansowania? Trudno powiedzieć. Wiele będzie zależało od polityki nowego prezydenta Joe Bidena oraz tego, czy Stany Zjednoczone otrzymają wystarczające wsparcie ze strony swoich sojuszników.

image
Reklama
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 37
Reklama
Saracen
niedziela, 29 listopada 2020, 08:43

Spuścizna Trumpa to konsekwentnie budowany mit o przegranej w wyniku sfałszowanych wyborów. Mit, który będzie mu służył do poszerzania poparcia na wybory za 4 lata. Chyba, że Demokraci postanowią pokazać Amerykanom, że wszyscy są równi wobec prawa i wsadzą Trumpa na wiele lat do więzienia. Czy to obwiniając go o śmierć prawie 300 tys Amerykanów z powodu pandemii, do której Trump Ameryki nie przygotował. I którą cały czas lekceważy. Czy to za unikanie płacenia podatków. Czy to za kontakty z przedstawicielami rosyjskich służb w celu wyeliminowania kandydatki Demokratów 4 lata temu. Powodów jest aż nadto. Wracając do mitu. Dla twardogłowych wyborców Trumpa ten mit będzie miał to samo znaczenie co mit o zamordowanym prezydencie dla twardogłowego elektoratu tzw dobrej zmiany. Czas pokaże czy dla Trumpa coś dobrego z tego wyniknie.

Ech
sobota, 28 listopada 2020, 00:39

Na Trumpa byl Hejt, z perspektywy czasu pewnie bedzie ze to jeden z lepszych prezdentow usa

BoomBoom
środa, 25 listopada 2020, 11:36

Jestesmy tak mocno przyklejeni do USA, ze niewydolnosc finansowa ich programow zbrojeniowych moze doprowadzic do tego samego efektu u nas a to oznacza ze bedziemy bezbronni I bez perspektyw na szybka poprawe tej sytuacji wiec madrzejsze bylo by dywersyfikowac dostawcow uzbrojenia I technologii.

Ech
wtorek, 24 listopada 2020, 21:29

Propaganda. Juz teraz wydaja 10 razy wiecej niz rezta na armie. A chodzi o to zeby tak zamotac zeby wydawac jeszcze wiecej

aspeg
wtorek, 24 listopada 2020, 13:39

"doświadczenia zbierane przez rosyjskich żołnierzy w konfliktach na świecie" a gdzie Rosja walczyła na świecie, w przeciwienstwie do "demokratycznej " ameryki. Tam gdzie "walczyła" Rosja to była reakcja na działania ameryki, są na to dowody, jak Gruzja, ukraina, Syria.

Ar
środa, 25 listopada 2020, 09:24

Na działania "ameryki"? :):):) Ok, ja rozumiem że USA też ma swoje na sumieniu, obalając rządy dyktatorów, czy interweniując całkiem słusznie w walce z Talibami, czy Isis. Natomiast rosja jako bandycki kraj, napadła na Ukrainę, zabierając Krym i wschodnie tereny, napadła na Gruzję, zabierająć Osetię i Abchazję, wcześniej napadła na Czeczenie, podporządkowując ją całkowicie, utrzymuje i podsyca stan niepokoju na styku Azerbejdżanu i Armenii, Mołdawii i Naddniestrza, podobnie jak USA, wtrąca się w wojnę domową w Syrii, cybernetycznie atakuje Estonię, oraz całą UE i USA wpływając na wiele czynników społecznych i politycznych, wpływa na antagonizmy i polaryzację społeczeństw w wielu państwach, podsyca niepokoje społeczne i dążenia "niepodległościowe" np w Kraju Basków. Jest krajem bandyckim, który jak małe dziecko tupie nóżkami, że nikt jej nie lubi i nie szanuje, domagając się siłą uznania jej "statusu mocarstwa" którym nie jest od dawna.

Dawo
wtorek, 24 listopada 2020, 14:53

Widzę w twoim poście siłę rosyjskiej propagandy. Byle kłamstwa napięcie jak pelikan i roznosicie to potem bezmyślnie po świecie.

R
wtorek, 24 listopada 2020, 15:07

A gdzie to tak rosjanie walcza po swiecie, Syria i dalej gdzie?

Wawiak
środa, 25 listopada 2020, 09:28

a choćby aktywni są w Libii...

Rex
środa, 25 listopada 2020, 00:41

Ostatnio wczoraj na wodach międzynarodowych na dalekim wschodzie.

LOL
wtorek, 24 listopada 2020, 22:49

Ukraina? Gruzja to też stosunkowo niedawno...

Edek
wtorek, 24 listopada 2020, 13:03

A gdzie jest kolumna dotycząca ilości, długotrwałości, powtarzalności i efektów dialogów technicznych i analiz? Przecież to podstawowa działalność w Wojsku Polskim.

Dajaman
wtorek, 24 listopada 2020, 10:44

Wojna globalną jest tuż tuż chyba że coś nas zaskoczy z kosmosu. Jeśli coś nas nie zabije to sami się pozabijamy.

Extern
wtorek, 24 listopada 2020, 19:17

Jedyna nadzieja w tym że strach przed zagładą atomową znowu jak za zimnej wojny powstrzyma rozgrzane głowy. Dzięki temu jest jednak pewna szansa że USA z Chinami ograniczą się jedynie do wojny gospodarczej i kilku wojen proxy, aby wycenić wzajemną siłę w "bezpieczny" sposób.

Prawa
środa, 25 listopada 2020, 09:54

No nie dokońca, USA musiałaby się pogodzić z tak naprawdę upadkiem bardziej twardym niż Rosja po upadku zsrr. W to bardzo wątpie i jestem pewny że jeżeli chińczycy dalej będą prężyć się to USA coś odwali. Mamy wiek dominacji Chińskiej i USA nawet jeszcze posiadaną przewagą militarną nie za bardzo jest wstanie za wiele zdziałać.

rexio
wtorek, 24 listopada 2020, 10:15

Z tą różnicą, że za Obamy trend był w dół, sytuacja armii się pogarszała, a za Trumpa trend jest w górę. Zresztą 4 lata to mało żeby naprawić co Obama zepsuł w 8 lat.

ABC
wtorek, 24 listopada 2020, 00:40

Trzeba ogólnie zauważyć, że jeszcze kilka lat temu Amerykanie technologicznie prowadzili w każdej dziedzinie. Mieli przewagę ilościową jak i jakościową. Obecnie przewaga technologiczna o ile istnieje jest nieznaczna. Broń hipersoniczna Chiny Rosja, jest zagrożeniem dla Amerykańskich lotniskowców. Dobrze, że Amerykanie zdają sobie z tego sprawę. Jedyną alternatywą dla tzw. zachodu jest jednocząca się Europa, w której zjednoczeniu tkwi spory potencjał. Idzie to opornie ze względu na ambicje poszczególnych przywódców, których ambicje pozostania u władzy są ważniejsze niż przetrwanie ich narodów. Brak faktycznego lidera męża stanu czy państwa jest oczywisty. Dlatego tak istotną rolę mógłby odegrać lider drugoplanowy co wskazywałoby na Polskę, ale żeby coś zrobić to trzeba chcieć i wiedzieć jak się do tego zabrać. W 1920 r. Piłsudski wygrał Polskę. W 2020 r. można byłoby wygrać Europę. Chrobry, Piłsudski i następny Polak za 1000 lat. To trochę za mało, żeby być wielkim narodem.

Prawda
środa, 25 listopada 2020, 10:04

Jaki potencjał w zjednoczonej Europie? Przypomnę ci że w razie konfliktu Europejskiego z Rosją gdy uwzględniamy NATO to Turcja ma największe siły i możliwości działania. Po za tym jaka zjednoczona Europa? Każdy z liczących się krajów ma aktualnie inne cele inne priorytety. Polska nie może wybierać Europy w sytuacji gdy nasza armia jeszcze trochę i będzie słabsza od sił zbrojnych Ukrainy gdzie wzrost potencjału rośnie ostatnio z miesiąca na miesiąc, gdy mamy Niemcy które najchętniej chciałby byśmy mieli krach i np hiperinflacje. Jakich sojuszników ? Francja ? Oni nie są zainteresowani centralną Europą bo wiedzą że nawet jak by Rosji coś odwaliło ich dojście do Francji jest prawie nie realne w współczesnym świecie a ich spojrzenie pada na Basen Morza Śródziemnego. Anglia ? Aktualnie oni mają całą Europę w nosie. Twór jakim jest Unia Europejska jest na skraju upadku lub rozpadu na mniejsze organizacje a takie coś może doprowadzić do wojen w samej Europie. Po za tym na świecie militarnie Europa nie wiele już znaczy. Ostatnim atutem Europy jest to że anglicy i francuzi mają atom. Ale nie chce mi się tu opisywać jak słabej gotowości mają ją brytyjczycy i w jak słabym stanie są same pociski. Francuzi troche lepiej ale też nie za dobrze to wygląda. A co raz więcej krajów będzie to aspirować zdziwiłbym sie gdyby do 2040 Turcja nie posiadała własnych głowic.

Eee tam
wtorek, 24 listopada 2020, 16:12

A po co być wielkim narodem? Nie lepiej bogatym jak Szwajcarzy czy choćby Czesi? Wielcy niech będą ci co mają setki milionów i więcej luda my mamy w porywach 37 mln i jedyne co możemy to ciasno przykleić się do UE która razem ma 450 mln i 20 bln euro PKB rocznie , II miejsce w świecie zaraz po USA (22 bln)

Ar
środa, 25 listopada 2020, 09:31

Czesi? Byłeś w Czechach? To że o kilka proc PKB per capita jest wyższe niż w PL,a pensja o kilkaset zł nie znaczy że to jakiś specjalnie bogaty kraj w porównaniu do innych.

Expert
wtorek, 24 listopada 2020, 19:41

A skąd wiesz że w ogóle będzie nam dana nieograniczona czasowo możliwość spokojnego przyklejenia się do UE? Że to już jest koniec historii myśleliśmy gdy wstępowaliśmy do NATO, a się okazało że i tak niewiele w sumie to gwarantuje, że i tak trzeba samemu dbać o swoją obronność. To samo z UE. Wspólnota ma obecnie wielkie kłopoty, nie wiadomo w ogóle czy przetrwa. To naprawdę nie jest nic strasznego myśleć o własnym interesie, nawet będąc w ramach UE.

Aro
środa, 25 listopada 2020, 10:38

No własnie, to "przyklejenie się do UE" wynika z dobrze pojętego interesu Polski ! Więc o co chodzi kspertowi ?

MoD
wtorek, 24 listopada 2020, 10:25

Broń hipersoniczna jest też przeceniana, o czym wiedzą wszystkie strony.

Prawa
środa, 25 listopada 2020, 10:17

No nie dokońca, broń hipersoniczna powoli staje się bronią strategiczną konwencjonalną. Możliwość zniszczenia np Lotniskowca który tak naprawdę jest bezbronny wobec zbyt szybkich pocików hipersonicznych staje się kluczową siłą Chin i Rosji bo oduswa bardzo amerykańskie wojska od ich granic. Temat Tajwanu USA nie zaaragują militarnie nie wierzę w to bo nie są wstanie jeżeli zbliżą się flotą lotniskowiec zostanie zniszczony a to jest bardzo duży problem nie bez powodu aktualnie cała kluczowa zachodnia w aktualnie mniejszej lub większej pańce prowadzi duże zbrojenia (Japonia, Australia, Korea, Tajwan). Bo wiedzą, że realnie USA może mieć problem w pomocy im jeżeli chyby coś odwalą. Sam atak na Tajwan jest jak dla mnie skrajne mało prawdopodobny bo samym Chiną nie jest on tak potrzebny a wywołałby bardzo dużą pańkę w rejonie i bardzo agresywne ruchy innych sąsiadów. A przypomnę, że mamy tam Japonie, ktaj który ma bezkonkurencyjnie najwyższą siłę wzorstu potencjalu militarnego w bardzo krótkim czasie. Przypomnę, że to kraj który deklaruje że w razie zagronieża lub ataku oficjalnie mówi że w 2 tygodnie będzie posiadał broń jądrową. A po za tym jest krajem który przez ostatnie 2 lata przyśpieszył wszytkie programy zbrojeniowe. Przykład? Nowy myśliwiec VI generacji został przyspieszony o testy z lat 2030-2035 aktualnie mówi się że ma zostać rozpoczęte jego wprowadzanie najpóźniej w 2025 a testy mają rozpocząć się w 2023 roku. Dalej jeszczenie niedawno temat koreańskiego myśliwca był daleko. Dziś ? 1 egzeplarz już jest prawie gotowy lub już gotowy. Prawdopodobnie zostanie oblatany na przełomie 2021-2022.

Stary Grzyb
poniedziałek, 23 listopada 2020, 19:12

Krótko mówiąc, wedle Heritage Foundation, nie tylko Rosja i Chiny, ale także Iran oraz terroryzm afgańsko-pakistański stanowią potęgi większe, niż USA, przy czym Rosja i Chiny mają nad USA przewagę absolutną ("potężne" wobec "marginalnych"), zaś Iran i terroryzm afgańsko-pakistański przewagę zdecydowaną ("nabierające sił" wobec "marginalnych"). Poza tym, w Fundacji wszystko OK?

to naprawdę "straszne"
czwartek, 26 listopada 2020, 21:51

Jak więc widać w Fundacji wielkiego Ronalda Regana zapanował chaos i panika a jej "członki" nie ogarniają rzeczywistości.

Przykro mi, ale...
wtorek, 24 listopada 2020, 15:37

Nie ma tam nigdzie o tym, że stanowią "potęgi większe". "Potężne" jest zagrożenie z jednego konkretnego typu/kierunku, zaś "marginalna" zdolność oznacza, skup się: zdolność wystarczającą z niewielkim zapasem do skutecznego pokonania owego zagrożenia (i to przy jednoczesnym powstrzymywaniu innych). Zapewne zwiodło cię to, że w języku polskim często używa się określenia "marginalny" jako zamiennik słów słaby, śladowy.

nowak
wtorek, 24 listopada 2020, 11:03

jeśli porównanie metrów z kilogramami uważasz za słuszne to i uwaga trafna ..

Saw
wtorek, 24 listopada 2020, 10:58

Nic nie zrozumiałeś z tej infografiki, ale fakt, że nie jest dobrze przygotowana.

Andrettoni
poniedziałek, 23 listopada 2020, 18:40

Siły USA są "marginalne"? To jakie są nasze? Amerykanie chyba powinni urealnić swoje tabelki i ich armia powinna być w tej samej tabeli co inne kraje. Nie należy oczekiwać, że sami Amerykanie będą toczyć wojnę z kilkoma krajami, które są zaraz za nimi na liście, natomiast dalej nie ma kraju, który wygrałby samodzielnie wojnę z USA. Należałoby moim zdaniem oddzielić ocenę zdolności defensywnych i agresywnych. Armia USA nie jest jednolita i są to w zasadzie 3 armie. Jedna broni terytorium, druga oceanów i baz, a trzecia oddziałuje poza własnym terytorium. Amerykanie chcą by wszystkie 3 armie były zdolne pokonać każdego agresora same, a to jest po prostu trudne do realizacji. Tylko, że nigdy nie będzie sytuacji, by jedna z tych części walczyła sama. Przykładowo atak lądowy Chin na USA, czy USA na Chiny oznacza najpierw bitwę na oceanie, a dopiero później na lądzie. Przeciwnika nie trzeba pokonać na oceanie - wystarczy go osłabić na tyle by nie zaatakował lądu. Brytyjczycy podchodzili do tego inaczej - to flota miała walczyć, a obrona lądowa była mizerna. Amerykanie inwestują potężne środki w Gwardię Narodową, która przeciwnika nie ma i długo mieć nie będzie. Logiczne byłoby zredukowanie Gwardii Narodowej i powiększenie marynarki, a w "zwykłej" armii lądowej nacisk na siły specjalne i wsparcie lotnictwa. Model bardziej "brytyjski". Liczebnie na "kontynencie" powinni korzystać z "lokalsów". W przypadku Polski zamiast wysyłać tu swoje wojska powinni po prostu przezbroić naszą armię na swój koszt oraz wesprzeć ją specjalsami i lotnictwem. Polska nie była by jedynym takim krajem. W wypadku wojny Amerykanie korzystali by po prostu z sił "ANZAC". Obecna koncepcja jest bardziej na zasadzie "wszystko zrobimy sami", tylko, że skoro ludność świata to już nie 4 mld, tylko 8, to armia USA powinna być 2 razy większa, a tego po prostu nie da się utrzymać długo. Ludność USA nie rośnie współmiernie do całej populacji, więc zamiast podnosić własne zdolności należy delegować zadania. W zasadzie należało to zrobić 20 lat temu. Dzisiaj mamy kryzys i moim zdaniem przestarzały model militarny.

Bez
wtorek, 24 listopada 2020, 23:50

USA muszą posiadać zdolności uderzeniowe na całym świecie bo inaczej dolar( amerykański sen) będzie tym czym jest teraz czyli kartkę papieru albo cyframi dodawanymi w komputerze przez Fed.

Takeha
wtorek, 24 listopada 2020, 23:48

To trochę nie tak. Wszystkie "trzy armie" działają i walczą razem. Gwardia Narodowa nie służy tylko do obrony USA. W afagnistanie 55% oddziałów liniowych to była Gwardia Narodowa, w Iraku 45%. Może by i należało zwiększyć finansowanie Regularnej Armii, ale Gwardziści są po prostu tańsi w utrzymaniu a do tego do tej formacji dokładają się poszczególne stany co jeszcze obniża koszty. Generalnie twoje wnioski są poprawne, ale mimo wszystko zostaje problem skąd to finansować? Dlatego teraz większość działań USA opiera się na Gwardii Narodowej. To nie są "niedzielni żołnierze" - wstępując do Gwardii musisz się liczyć z tym że mogą cię z dnia na dzień wysłać gdzieś w świat na mniej więcej dwa lata. Teoretycznie nie powinni na dłużej ale czasem Armia przedłuża taką "delegację". Więc obecnie różnica między National Guard a USArmy jest mniejsza niż kiedykolwiek.

Andrettoni
czwartek, 26 listopada 2020, 08:58

Masz rację - do OKUPACJI potrzebna jest liczna i stosunkowo tania armia. Tylko, że te działania nie miały sensu. Amerykanie do Afganistanu powinni byli wysłać siły specjalne i lotnictwo. Wejść i wyjść. Nie da się okupować rozwiniętych krajów - można tylko wspierać lokalne rządy. Amerykanie mogli to zrobić nawet w Iraku. Właśnie "brak różnicy" między Gwardią Narodową i regularną podnosi koszt. Nie chodzi tu bynajmniej o dolary, bo te Amerykanie mogą "dodrukować", ale prawie cały sprzęt jest wyprodukowany w USA i większość armii - w tym nasza ma gorszy sprzęt niż Gwardia Narodowa USA. To nie jest zaleta tylko bardzo duże obciążenie gospodarki i logistyki. Pieniądze poszczególnych stanów, to też pieniądze USA.

Piotr
wtorek, 24 listopada 2020, 16:22

świetna analiza

Baba Jaga
wtorek, 24 listopada 2020, 15:41

Marginalny to tyle co wystarczający. Np. marginalny zysk oznacza zysk wystarczający do opłacalnej produkcji i odnawiania zasobów (ale z b. niewielkim zapasem).

Clausewitz
wtorek, 24 listopada 2020, 13:48

Nasze siły zbrojne mają beton, dialog techniczny i myślenie życzeniowe. Taka nowa TRIADA.

Clausewitz
wtorek, 24 listopada 2020, 13:47

GN prowadzi operacje poza granice USA wspierając armię (generalnie ją zastępując).

J_P_C
wtorek, 24 listopada 2020, 08:42

bardzo ciekawa i celna analiza - popieram 100%

Tweets Defence24