Francja: więcej okrętów na Morzu Śródziemnym

12 listopada 2020, 15:43
1008px-French_destroyer_Forbin_(D620)_underway_in_the_Arabian_Sea_on_31_May_2009_(090531-N-9988F-406)
Zdjęcie ilustracyjne, FNS Forbin, fot. US NAVY, domena publiczna
Reklama

Francja nie zamierza w żadnym razie zapomnieć o swoich strategicznych interesach na Morzu Śródziemnym i tworzy specjalne zgrupowanie okrętów, które mają operować w obecnie najbardziej konfliktogennej, wschodniej części tego akwenu. Jest to oczywisty sygnał dla sojuszników Paryża, ale przede wszystkim dla władz Turcji.

Wschodnia część Morza Śródziemnego nadal przyciąga oczy strategów z różnych państw, a za tym idą konkretne przesunięcia w zakresie sił oraz środków sił zbrojnych. Francja ogłosiła chociażby, że od 6 listopada tego roku stworzona ma być specjalna grupa zadaniowa SAG (Surface action group) w skład której będą wchodziły trzy okręty nawodne. Będzie to fregata FNS La Fayette, a także fregata FNS Latouche-Tréville, jak również fregata przeciwlotnicza FNS Forbin. Ta ostatnia jednostka ma być flagowym okrętem całej grupy.

Co więcej, francuskie zgrupowanie we wschodniej części Morza Śródziemnego ma korzystać ze wsparcia lotniczego ze strony samolotu wczesnego ostrzegania E3-F AWACS oraz maszyny rozpoznawczej ATL2 MPA, dyslokowanej już do greckiej bazy Souda na Krecie. Co więcej, na okrętach mają być bezpośrednio dostępne dwa śmigłowce przygotowane do działań morskich – NH90 (bazujący na Forbin) oraz Panther 36F (bazujący na La Fayette).

Francuskie okręty wchodzące w SAG mają gwarantować pełne spektrum możliwości działania, gdyż chociażby fregata Forbin (typ Horizon) to okręt pozwalający na wzmocnienie ochrony przed wrogimi działaniami prowadzonymi z powietrza. Zaś fregata Latouche-Tréville  (typ Georges Leygues) może efektywnie prowadzić działania w zakresie wykrywania i zwalczania okrętów podwodnych przeciwnika. Jeśli chodzi o fregatę La Fayette, to jest ona jedną z wizytówek rozpoznawczych francuskich sił morskich, zaprojektowaną z wykorzystaniem możliwości, jakie daje okrętom wojennym technologia stealth.

image
Fot. État-major des armées, defense.gouv.fr

Francuska marynarka wojenna podkreśliła w oficjalnym komunikacie, że w przypadku La Fayette oraz Latouche-Tréville, okręty te trafią w skład SAG przechodząc płynnie z innych działań, prowadzonych w ramach francuskiej operacji Chammal oraz unijnej operacji NAVFORMED IRINI.

Francuzi oficjalnie podkreślają, że utworzenie SAG ma wzmocnić ich zdolność do reagowania w tym strategicznym obszarze. Francja ma również stać na straży wolności żeglugi na wspomnianym akwenie. Pod dyplomatycznymi sformułowaniami można śmiało odczytać, że Paryż nie zamierza wycofywać się z twardej polityki względem tureckich roszczeń na Morzu Śródziemnym. Chodzi zarówno o zatarg Turcji z Grecją wokół poszukiwania i badania złóż gazu, ale również o bezpośrednie napięcia pomiędzy Francją i Turcją względem Libii.

Trzeba bowiem pamiętać, że po incydencie z fregatami obu państw, Francja wycofała swoje jednostki z natowskiej operacji Sea Guardian. Co więcej, napięcie na linii Paryż - Ankara generują również typowo polityczne i ideologiczne wątki, odnoszące się do kwestii pojmowania wolności słowa, a także walki z ideologią radykalnego islamu.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 10
Reklama
Niuniu
piątek, 13 listopada 2020, 04:05

I co to zmieni lub pomoże? Turcji i tak nie ruszą. A Erdogan po kolejnym udanym interesie z ruskimi na zakałkaziu z powrotem zajmie się basenem morza śródziemnego. Jedyna nadzieja w Egipcie ale ten puki co po osiagnieciu stabilizacji w Libii skupił się na Etiopii i nowej tamie na górnym Nilu.

Adam S.
piątek, 20 listopada 2020, 12:54

Nic nie zmieni, ale kraje NATO trochę się dozbroją i rozruszają. Rosji będzie coraz trudniej panoszyć się po Morzu Śródziemnym.

easyrider
czwartek, 12 listopada 2020, 17:33

No i co te okręty zrobią? Spalą trochę paliwka za kasę francuskiego podatnika, który i tak trzeszczy pod haraczem na socjal dla "uchodźców". Turcy znów ich oświetlą radarem a Francuzi złożą ostry protest na ręce ich ambasadora. W odpowiedzi Erdogan znów poda w wątpliwość zdrowie psychiczne Macrona.

Pim
piątek, 13 listopada 2020, 09:49

A po oświetleniu radarem strzelałbyś Exocety?

Wania
czwartek, 12 listopada 2020, 20:15

Jedno jest pewne. Na pewno więcej zrobią od Rosji w Armenii. Bo Rosja tam poza podkuleniem ogonka nie zrobiła nic.

Wołodia z Olgino, trzecie biurko od okna, pewnie 60 kopiejek wpadnie
piątek, 13 listopada 2020, 12:10

Ale to sa z kolei Francuzi. Czyli najdzielniejsi z dzielnych. Świetnie wyekwipowani. Pamiętaj, że oni mają na każdym okręcie1sztukę bandery i 4 sztuki białych flag.

Sarmata
piątek, 13 listopada 2020, 10:12

A co Rosja miała zrobić w Armenii? Ktoś atakował Armenię? Ja czytałem tylko o walkach w jakies nieuznawanej przez zadne państwo świata enklawie. Czy Rosja była sojusznikiem tej enklawy? Ba z tego co piszą na tym portalu nawet Armenia nie wysłała tam swojego wojska.

Voodoo
piątek, 13 listopada 2020, 09:58

To co Rosja zrobiła to majstersztyk.....weszla między Azerow a Ormian...i już.... Górski Karabach pod ich kontrolą a że wspierają Ormian to Ormianie będą tam jak u siebia a Azerowie biernie się temu mogą przyglądać

Adam S.
piątek, 20 listopada 2020, 12:57

To żaden majstersztyk, tylko ratowanie się Rosjan przed całkowitą klapą w tym rejonie. Fakty są takie, ze Ormianie, będący tradycyjnymi sojusznikami Rosji, stracili sporo podbitego wcześniej terytorium. I to jest dobra wiadomość.

ito
piątek, 13 listopada 2020, 06:37

Oczywiście- Ormianie przegrywali na całym froncie co groziło utratą całego obszaru Republiki Górskiego Karabachu, jak twierdzą Armeńscy wojskowi- całkiem bliskim załamaniem sił zbrojnych Armenii i, w efekcie, wkroczeniem wojsk azerskich do samej Armenii. "nic nie robienie" Rosjan pozwoliło zatrzymać walki, do tego wygląda na to, że jedyne co w tej chwili Ormianom grozi to utrata terenów zamieszkiwanych przez Azerów, bo o samym Karabachu póki co dyskusji nie ma. To całkiem korzystne dla strony nawet tylko liczbowo dwukrotnie słabszej "nic". A nie byłoby możliwe gdyby Rosjanie zdecydowanie opowiedzieli się po stronie Armenii. To się nazywa dyplomacja. Dla ułatwienia zrozumienia sytuacji: alternatywą było pozostawienie Armenii samej sobie albo przewlekła bć może tylko zastępcza, a może otwarta, wojna w Rosyjsko- Turecka na terytorium Karabachu/Armenii/ Azerbejdżanu.

Tweets Defence24