Etiopia: sukcesy wojsk rządowych w Tigraju. W akcji czołgi i artyleria

22 listopada 2020, 13:10
2014_02_17_Ethiopia_Belet_Weyne-8_(12606641173) (1)
Fot. AMISOM/Flickr (domena publiczna)
Reklama

Władze Etiopii poinformowały o zajęciu przez siły zbrojne miasta Idaga Hamus oddalonego o 97 km od stolicy Tigraju Makelle. Oznacza to, że od soboty siły federalne przesunęły się o blisko 20 km w kierunku Makelle. W sobotę zdobyto Adigrat oddalony o 116 km.

Wcześniej w niedzielę o sukcesach w zajmowaniu kolejnych miejscowości zbuntowanej prowincji Tigraj informował rzecznik etiopskich sił zbrojnych płk. Dejene Tsegaye. W swej wypowiedzi dla państwowego radia EBC zapowiedział on użycie czołgów dla zamknięcia pierścienia wokół stolicy regionu Makalle. Zaapelował też do jej mieszkańców, by zachowali ostrożność podczas nieuchronnego ostrzału artyleryjskiego miasta.

Rzecznik armii twierdził, że operacja w górzystej części Tigraju dobiega już końca. "Przystępujemy stopniowo do okrążania miasta Makalle. Równinne ukształtowanie terenu pozwoli na użycie w tej fazie czołgów i artylerii" - oświadczył. "Siły samoobrony Tigraju umocniły się na południowym froncie i stoją tam niewzruszenie, wiążąc siły rządowe walkami na północ od miasta Adigrat" - poinformował w odpowiedzi na to oświadczenie lider Tigrajskiego Ludowego Frontu Wyzwolenia, Debretsion Gebremichael

Szef biura prasowego rządowej grupy roboczej ds. w Tigraju, Redwan Hussein przyznał, że ofensywa nie idzie gładko. "Siły tigrajskie zniszczyły drogi na południe od miasta Adigrat i zaminowały je w wielu miejscach" - powiedział. Podkreślił jednak, że mimo tych przeszkód "siły zbrojne czynią znaczące postępy". W oddzielnym komunikacie wydanym już po tym oświadczeniu Hussein poinformował o zajęciu przez armię etiopską miasta Idaga Hamus.

W sobotę czynniki rządowe w Addis Abebie informowały o postępach ofensywy, w tym - o przejęciu kontroli nad miastem Adigrat oddalonym o 116 km od Makalle. Przez Adigrat przechodzi ważny szlak komunikacyjny łączący północną część Etiopii z Erytreą i Morzem Czerwonym. To 60-tysięczne miasto było kolejnym ośrodkiem, który został spacyfikowany i podporządkowany władzom federalnym mimo aktywnego sprzeciwu lokalnych władz i ludności.

image
Reklama

Cały Tigraj jest objęty blokadą komunikacyjną, nie działa tam internet i zakłócona jest łączność komórkowa, a zagraniczni korespondenci nie mogą przekonać się naocznie, jak wygląda sytuacja — podkreśla Reuters. Rośnie liczba ofiar śmiertelnych wśród ludności cywilnej; media mówią nawet o "kilkuset zabitych", ale konkretne dane nie zostały przedstawione przez żadną ze stron.

Tymczasem rośnie międzynarodowa presja na etiopski rząd, by zezwolić na mediację w konflikcie, ale nie chce na to zgodzić się premier Etiopii Abiy Ahmed Ali. Szef rządu uważa, że to wewnętrzny konflikt, z którym jego gabinet i armia sobie poradzi. Abiy zapowiedział, że będzie negocjował tylko wtedy, gdy przywróci porządek konstytucyjny w Tigraju.

W piątek Unia Afrykańska poinformowała, że powierzyła misję mediacyjną b. prezydentowi Mozambiku Joaquimowi Chissano, b.prezydent Liberii, laureatce Pokojowej Nagrody Nobla w 2011 r. Ellen Johnson-Sirleaf oraz b. prezydentowi RPA Kgalemie Motlanthe. O rozpoczęcie rozmów pokojowych apelował wcześniej m.in. ONZ i Norweski Komitet Noblowski, który w 2019 r. przyznał premierowi Abiyowi Pokojową Nagrodę Nobla za jego inicjatywy w sprawie zakończenia konfliktu granicznego z Erytreą. W sobotę władze w Addis Abebie po raz kolejny oświadczyły jednak, że nie potrzebują międzynarodowej mediacji.

Do wybuchu konfliktu w Tigraju doszło na początku listopada, gdy według władz federalnych tigrajskie bojówki zaatakowały miejscową bazę wojskową etiopskiej armii, po czym wojska federalne rozpoczęły ofensywę w Tigraju. Rząd Etiopii zarzuca władzom tego regionu dążenie do secesji. We wrześniu w Tigraju odbyły się wybory regionalne wbrew władzom federalnym, które uznały głosowanie za nielegalne. Od 4 listopada w regionie obowiązuje wprowadzony przez władze centralne półroczny stan wyjątkowy i trwa interwencja wojskowa. 

PAP - mini

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 1
Reklama
Monkey
niedziela, 22 listopada 2020, 15:09

Zapewne siły rządowe zwyciężą w tej kampanii. Ale potem będą musiały się zmierzyć z partyzantką, bo Tigrajczycy to 10% populacji Etiopii. Do tego dopiero niedawno zaczęli tracić wpływy i nawet połączeni Oromo i Amhara będą mieli kłopot.

Tweets Defence24