Jakie Adelaidy kupiła chilijska marynarka wojenna [KOMENTARZ]

8 maja 2020, 17:24
190711-N-DX072-1070
Fregata HMAS „Melbourne” u boku lotniskowca USS „Ronald Reagan” w czasie ćwiczeń Talisman Sabre 2019 w lipcu 2019 r. Fot. (Anaid Rodriguez/US Navy

Australijska marynarka wojenna nie chce ujawnić, na jakich warunkach zostały sprzedane do Chile dwie fregaty rakietowe typu Adelaide. Jak na razie wiadomo jedynie, że nie zostały one przekazane wraz z rakietami, a ich stan techniczny jeszcze kilka miesięcy wcześniej był przez Greków oceniany jako niezadawalający.

Wysiłki australijskich dziennikarzy, by uzyskać jakiekolwiek szczegółu na temat przekazania dla Chile dwóch fregat typu Adelaide HMAS „Melbourne” i HMAS „Newcastle” spełzły na niczym. Prawdopodobnie cały kontrakt był wart około 110 milionów dolarów australijskich. Okręty zostały oficjalnie przekazane 15 kwietnia br. otrzymując nowe nazwy „Capitán Prat” (ex-HMAS „Newcastle”) i „Admiral Latorre” (ex-HMAS „Melbourne”). Jak na razie obie fregaty pozostają na wodach australijskich do czasu zakończenia (prawdopodobnie do końca maja br.) procesu szkolenia chilijskich załóg. Cały proces jest jednak opóźniony z powodu epidemii COVID-19.

Nadal nie są znane szczegóły związane z dokładną datą przekazania okrętów, warunków finansowych oraz wyposażenia, jakie nie zostanie przekazane wraz z fregatami do Chile. Australijski departament obrony wyjaśnił jedynie dziennikarzom z „Australian Defence Magazine” (ADM), że ponieważ obie jednostki są już formalnie własnością obcej marynarki wojennej, to wszelkie zapytania na temat stanu tych okrętów powinny być kierowane do rządu chilijskiego.

Wszyscy jednak zdają sobie sprawę, że uzyskanie odpowiedzi na takie pytania będzie na razie bardzo trudne - ze względu na napiętą sytuację wewnętrzną w Chile. Doprowadziła ona w październiku ubiegłego roku do wielkich manifestacji, w których miało wziąć udział nawet pięć procent ludności. Chilijski rząd robi więc jak na razie wszystko, by o całym transferze nie mówiło się głośno. Być może chodzi o to, że koszty zakupu fregat typu Adelaide to dopiero początek wydatków związanych z wprowadzeniem tych dwóch jednostek pływających do służby.

Dziennikarzom z ADM już udało się np. ustalić, że oba okręty przed przekazaniem zostały mocno skanibalizowane – szczególnie jeżeli chodzi o systemy uzbrojenia. Przede wszystkim zostały z nich zdjęte autonomiczne systemy artyleryjskie CIWIS (Close-In Weapons System) typu Vilcan Phalanx kalibru 20 mm, które normalnie są umieszczone na pokładzie ponad hangarem. Podobno mają one zostać zastąpione systemami tej samej klasy (kalibru 30 mm) typu Goalkeeper zdjętymi z dwóch wcześniej wycofanych fregat typu Almirante Latorre. Może to oznaczać, że fregaty typu Adeliaide, które miały zastąpić okręty typu Almirante Latorre, otrzymają zdjęte z nich stare systemy uzbrojenia.

Ex-australijskie okręty nie będą też miały na swoim pokładzie uzbrojenia rakietowego. Tutaj Australijczycy przypominają, dlaczego Grecja ostatecznie zrezygnowała z pozyskania obu Adelaid. Delegacja greckiej marynarki wojennej miała okazję wizytować pokład fregaty HMAS „Newcastle” w sierpniu 2019 r. podczas wizyty tego okrętu w Singapurze (w czasie ćwiczeń Indo-Pacific Endeavour 2019). Dwa miesiące później w australijskiej ambasadzie w Atenach doszło również do spotkania z grecką agencją ds. zamówień wojskowych. Oznacza to, że w październiku 2019 r. nie był jeszcze znany docelowy nabywca obu Adelaid.

Ostatecznie Grecy zrezygnowali i jak na razie znane są dwie przyczyny takiej decyzji. Po pierwsze po oględzinach okrętu HMAS „Newcastle” greccy marynarze nie byli zadowoleni ze stanu technicznego tej fregaty. Po drugie Australia odmówiła uwzględnienia w umowie rakiet przeciwlotniczych średniego zasięgu SM-2 Block IIIA i krótkiego zasięgu ESSM. Tymczasem Grecja nie szukała okrętów „paradnych”, ale spełniających ostre wymagania operacyjne związanych z koniecznością ochroną pól gazowych wokół Cypru przed agresywnymi działaniami Turcji.

Jest więc prawie pewne, że Chilijczycy, podobnie jak Grecy, również nie otrzymali rakiet SM-2 Block IIIA i ESSM. Dodatkowo chilijska marynarka wojenna musiała się zgodzić na taki stan techniczny fregat, jaki był nieakceptowalny dla greckich sił morskich.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 73
Reklama
ern
niedziela, 10 maja 2020, 21:02

Proponuje te nasze 2 fregaty porównywalne z Adelaide przetestować. Na pierwszej sprawdzić posiadane RBS 15, a na drugiej NSM. Po pierwsze czy trafi, po drugie po jakim czasie zatoną. Będzie wiadomo przynajmniej ile te amerykańskie cuda są warte. Prywatnie uważam kupić 2 MEKO 200 lub 2 FREMM ale żadnego złomu sprzed 30 lat

Stanisław Lem
poniedziałek, 11 maja 2020, 11:35

Ja, to prywatnie bym kupił 4 MEKO. Ps.OHP były topione przez Amerykanów na testach rakiet. Twarde sztuki. O podobnych testach z MEKO nie słyszałem.

say69mat
poniedziałek, 11 maja 2020, 04:21

Istotą problemów naszej MW, jest brak zainteresowania czynników oficjalnych posiadaniem rzeczonej MW. W stanie, który pozawalałby odegrać jakąkolwiek rolę taktyczną/strategiczną w ewentualnym konflikcie zbrojnym obejmującym terytorium naszego kraju. Efekt jest następujący, budujemy przekop Mierzei Wiślanej, czyli infrastrukturę za dwa miliardy PLN i nie dysponujemy systemem efektorów opl/opr chroniących rzeczoną infrastrukturę przed zniszczeniem. Dalej, włazimy w 'drogę' Rosjanom, budując gazociąg Baltic PIpe, w kooperacji z Danią i Norwegią. Nie dysponując środkami militarnymi powalającymi zabezpieczyć rzeczony gazociąg przed - bodaj - dywersją.

Gojan
niedziela, 10 maja 2020, 15:54

Na przełomie lat 2018 i 2019 lobbowałem wytrwale na forum D24, abyśmy nie kupowali tych Adelajd, mając na uwadze, że wejdziemy w potężne koszty ich reanimacji. Podtrzymuję też opinię, że wydatki na MW są zawsze cięte w 1. kolejności, dlatego admirałowie i oficerowie sztabowi MW muszą się wreszcie nauczyć planować wydatki na modernizację MW racjonalnie, przewidując szczupłość środków przeznaczanych przez MON na MW. A najlepszą drogą do racjonalności jest, oprócz pozyskania OP (najbardziej priorytetowych), także wydłużanie serii okrętów już budowanych w Polsce, czyli: drugi Ślązak (bez łodzi inspekcyjnej) i dwa lub trzy dodatkowe niszczyciele min Kormoran-2.

Gojan
środa, 13 maja 2020, 02:42

@mick8791, @Pafnucy: Nie napisałem tego wyraźnie, ale pisząc o usunięciu łodzi inspekcyjnej ze Ślązaka miałem na myśli zrobienie miejsca (i zwolnienie ciężaru) na zabudowanie przedziału rakiet startujących pionowo (pierwotnie tam przewidzianych). Byłby to krok w kierunku przywrócenia Ślązakowi cech korwety. Co do marnowania pieniędzy na okręty - jest oczywiste, że cięcia budżetowe w pierwszej kolejności dotkną MW, ale inwestycje trzeba planować długofalowo, a nie zmieniać pomysły co parę lat, jak w naszej MW. @mick8791: Chyba nie masz wiele wspólnego z morzem, skoro nie wiesz do czego mogą służyć niszczyciele min, zwłaszcza w przypadku działań dywersyjnych npla. Wyjaśniam Ci, że mina jest najtańszym środkiem zwalczania komunikacji, a w dodatku skrytym, tzn. trudno udowodnić, kto ją podrzucił. Rosjanie nie na próżno rozbudowują w Obwodzie Kaliningradzkim swoje siły, w tym dywersyjne. @Pafnucy: OP są nam niezbędne na czas wojny – one jedyne mają szansę przetrwać dłużej niż kilka godzin. Inną sprawą jest ich efektywne wykorzystanie w razie „W” – ale to zależy już od inteligencji oficerów DMW. Natomiast zbytkiem na czas pokoju są raczej nawodne korwety/fregaty, bo są widoczne 24h jak na dłoni. Ale zobowiązaliśmy się wobec NATO do ich posiadania, a ponadto zbudowano wreszcie prototypowego Ślązaka - seryjna budowa korwet (nie patrolowców) powinna być tańsza od kolejnych rozpoczętych nawodnych prototypów: Miecznika i Czapli, skazanych i tak na szybką zagładę w razie „W”.

Pafnucy
poniedziałek, 11 maja 2020, 13:13

I ta Twoja wymarzona flota, bez stosownego organicznego OPL, nie przeżyje 15 minut wojny. To by było tyle na temat racjonalności. A okrętów podwodnych do niczego nie potrzebujemy. To jest dopiero kosztowny zbytek.

mick8791
poniedziałek, 11 maja 2020, 12:48

Facet lobbować to możesz jak masz na coś potencjalny wpływ! Ty co najwyżej wyrażałeś swoją prywatną opinię... A skoro piszesz o racjonalnym planowaniu to po kiego grzyba tracić pieniądze na budowę kolejnego nieuzbrojonego patrolowca i na choinkę jeszcze więcej niszczycieli min? To by właśnie było marnotrawienie pieniędzy!

say69mat
poniedziałek, 11 maja 2020, 12:16

Zgadzam się z Pańską opinią całkowicie, w obecnej sytuacji kryzysu cywilizacyjnego budowa okrętów wojennych zakrawa o absurd. Ba ... pod jednym wszak warunkiem. mianowicie że do podobnego kroku zobliguje się Rosja. Redukując potencjał ofensywny sił rakietowych w Obłasti oraz Floty Bałtyckiej. Tak, aby w efekcie, akwen M. Bałtyckiego został uznany za strefę zdemilitaryzowaną.

Gojan
środa, 13 maja 2020, 04:24

Rzeczywiście budowa okrętów wojennych miała i ma u nas niski priorytet. Ponieważ jednak rozbrojenie się Rosji jest mało prawdopodobne, trzeba planować długoterminowo budowę jakichś jednostek pływających, mając też świadomość, że zaplanowane na to środki będą raczej zmniejszane niż podwyższane. Dlatego należy to robić w sposób przemyślany. Reguły są proste: (1) Ekonomiczniej jest budować serie statków/okrętów, niż pojedyncze egzemplarze. (2) Jeśli przeciwnik ma miażdżącą przewagę - schowaj się pod wodę (patrz niemiecka polityka użycia U-Bootów w czasie I. i II. w.ś.), a to co masz pływającego na wodzie - rozprosz (patrz Pearl Harbour). (3) Okręt podwodny samą swoją obecnością paraliżuje działania jednostek nawodnych przeciwnika (patrz obrona wybrzeża polskiego w 1939 r.). (4) Powinna być właściwa proporcja okrętów małych do dużych (jak w wojsku: generałów i oficerów do podoficerów i szeregowych). (5) W polskich warunkach powinniśmy bronić przede wszystkim podejść do portów zespołu Szczecin-Świnoujście i Trójmiasta; w czasie wojny hybrydowej mogą nas nawiedzać grupy dywersyjne przeciwnika, np. minerskie. (6) W czasie "W" OPL portów morskich będzie głównie naziemna; okręty będą używać własnej OPL głównie do samoobrony - więc nie należy rozdymać wielkości okrętów, aby pomieścić w nich maksimum rakiet.

Bosmanz Pucka
sobota, 9 maja 2020, 22:50

Cala Australia jeszcze kona ze ŚMIECHU po tej farsie Dudy i Błaszczaka Koledzy pamiętają?

ryba
poniedziałek, 11 maja 2020, 14:01

jakiej farsie ? przymiarki oględziny nazywac farsa? dobrze ze zrezygnowali bo stare to tylko wino jest dobre .Na otarcie twoich leż dodam że Tusk budował okręt 15 lat i go nie zbudował ,cały świat a przee wszystkim stocznie europejskie leja do tej pory ,reklamówka poszła na cały świat jaka to piekna wyajność i kondycja naszych zakłaów stoczniowych .Kontrachenci az sie pala skłdac u nas zamówienia a na reach niema miejsca tyle zleceń remontowych hehe .

say69mat
niedziela, 10 maja 2020, 15:18

Naszej Marynarce nie jest bynajmniej po drodze z radością 'kangurów'. Nie dosyć, że przeżarta molami to jeszcze wypuszczona na blue waters tonie, a na brown szoruje kilem po dnie.

babamac
sobota, 9 maja 2020, 22:04

ale o czym mowa... jest juz po słowie... bierzemy type 23 od brytoli...

Okm
niedziela, 10 maja 2020, 22:40

I uważam że to byłoby rewelacyjne rozwiązanie. Ale boję się że dopóki politycy kupują uzbrojenie a nie wojsko to nic z tego nie wyjdzie

SZACH-MAT
sobota, 9 maja 2020, 11:10

czas te nasze amerykańskie falochronowce ..Bolka i Lolka ....uszczelnione pakułami i lepikiem zezłomować lub zatopić i będzie chociaż ciekawostka która będzie niewspółmiernie najlepszym interesem przynoszącym zyski dla turystki podwodnej a nawet dla marynarki dając datki na odbudowę armady i przede wszystkim odciąży budżet tego czegoś udającego wojsko które zatraciło swoją istotę zaniedbane zaniechaniem ..(Marynarka Wojenna RP co prawda w dzisiejszej rzeczywistości jest to tylko określenie z pogranicza fantastyki a nawet rzekłbym idiom językowy ) i w oparciu o ORP Ślązaka niech go skonfigurują na misjonarza by wykonywać zadania po świecie i toby było na tyle ..ochronę interesów na Bałtyku scedować na OT ( wszak to teraz faworyt i oczko w głowie dzisiejszych struktur decydenckich dostające wszystko co najlepsze od ręki no będą chronić jako struktura terytorialna ..morskich terytoriów i interesów Polski ) które metodą bez dialogową i bez procedowania zakupią oczywiście od Amerykanów ( inna opcja nie wchodzi w rachubę) Zumwalta lub Independence w opcji 3 razy mniejszej i wtedy będzie można manifestować istotę MW RP syrenami i działkiem salutacyjnym ...bo na dzień dzisiejszy włączona syrena lub wystrzał na okrętach kojarzone jest i postrzegane w porcie i dowództwie jako awaria i wybuch amunicji na okręcie dlatego i dowództwo i inspekcje są rzadkie na okrętach bo świst trapowych -powitanie jest przez nich kojarzone jako wygwizd i tylko bander szkoda chociaż niech kir przyczepią do bandery ...jako znak permanentnej żałoby za czymś co jest a jakoby go nie było...

ryba
niedziela, 10 maja 2020, 20:23

szkoda by było bo jko treningowce moga sobie posłużyc

niedziela, 10 maja 2020, 14:38

Rozsądnie i mądrze

say69mat
niedziela, 10 maja 2020, 13:28

Zasadniczym problemem modernizacji technicznej naszej MW jest konieczność połączenia wysokiego poziomu kultury technicznej oraz ekwiwalentu profesjonalizmu w zarządzaniu systemem Obrony Narodowej. Gdzie nie ma przestrzeni na zjawisko społeczne, jakim jest teatr polityczny jako surogat profesjonalizmu rządzenia. Ponieważ, każdemu politykowi, sugerującemu, że przekop Mierzei Wiślanej, czyli efektor teatru politycznego. Ma strategiczne znaczenie dla bezpieczeństwa Polski. Należy zadać całkiem banalne pytanie, jakich sił potrzebuje FR, aby zmienić infrastrukturę za circa 2 mld PLN w bezużyteczny ściek??? Jak się wydaję, do realizacji tego celu wystarczą dwa pociski taktyczne typu Toczka, niszczące mosty nad śluzą. Oraz dwa pociski manewrujące typu Kalibr, skutecznie niszczące wrota śluzy. Dalej, jakie siły są niezbędne do obrony rzeczonej śluzy przed zniszczeniem??? Biorąc za punkt odniesienia dostępne systemy opl/opr: przynajmniej jedna bateria systemu PIlica, dalej bateria systemu Poprad, wyrzutnie systemów OSA i Newa. Tylko po to, aby zabezpieczyć przekop Mierzei Wiślanej za 2 mld PLN, przed perspektywą zniszczenia przy pomocy czterech pocisków??? Stąd pojawia się kluczowa kwestia, jaką oszczędnością - w mniemaniu zainteresowanych - jest rezygnacja z zakupu ex-australijskich fregat??? Biorąc za punkt odniesienia katastrofalną kondycję naszej MW i brak doświadczenia w obszarze naszego przemysłu okrętowego, w budowie czy modernizacji jakichkolwiek okrętów wojennych o wyporności circa 4500t.

Konrad
niedziela, 10 maja 2020, 00:30

To jest najlepszy komentarz na tym forum od lat :)

Mr B
sobota, 9 maja 2020, 14:35

Genialne i w punkt. Pozdrawiam

qwerty
sobota, 9 maja 2020, 11:07

W 2014 roku Egipt zawarł z Naval Group umowę na dostawę czterech korwet Gowind 2500 z 1 mld euro, a nasi decydenci chcieli wydać 700 mln USD za dwa stare zdezelowane okręty z Australii.

Paweł
sobota, 9 maja 2020, 23:59

nasze rządy wydały 1,5 mld zł za okręt bez żadnej rakiety....

Nikt
sobota, 9 maja 2020, 17:27

2500 przenosi 3 razy mniej uzbrojenia rakietowego. Cztery razy mniej

Konrad
niedziela, 10 maja 2020, 00:31

Ale za to sprawnego technicznie i nowoczesnego, do którego nie trzeba jeszcze kilkaset mln dopłacić.

Davien
niedziela, 10 maja 2020, 03:21

Wiesz, jakos zdecydowanie wolę SM-2MR bl III i ESSM od MICA VL

marynarz
sobota, 9 maja 2020, 10:59

Powinniśmy się dogadać z francuzami z Naval Group kupić od nich OP Scorpene i Gowindy te częściowo moglibyśmy sami zbudować skoro Egipcjanie mogą to dlaczego nie my. Niestety obecna władza preferuje wszystko co jest made in USA a ci nie oferują sprzętu który by nam odpowiadał i dlatego z marynarką jesteśmy tu gdzie jesteśmy.

Atomek
niedziela, 10 maja 2020, 10:05

Po aferze z kontraktem na Caracale nic już nam nie będą chcieli sprzedać.

Daniel
niedziela, 10 maja 2020, 06:35

Dlaczego nie my? ORP Ślązak niech będzie przykładem

zaq
sobota, 9 maja 2020, 10:52

Całe szczęście że nie kupiliśmy tych okrętów, mamy już dwa takie z którymi są same problemy. Potrzebujemy dodatkowych NDR, rozpoznania do nich dziś jest ograniczone do horyzontu radiolokacyjnego czyli ok. 50 km a rakiety maja zasię ok 200 ok, okrętów podwodnych, okrętów obrony wybrzeża klasy korwet.

zyg
sobota, 9 maja 2020, 17:27

Dane dla NDR mogą zapewniać BSP oraz F-35? Co do OP racja ale ze zdolnościami odpalania pocisków.

ryba
niedziela, 10 maja 2020, 20:52

a własnie ze bez ,kiedyś byłem pierwszym który optował za OPami z wyrzyutniami rakiet ale okręt jest nieezpieczny kiedy pozostaje w ukryciu natomiast każda rakieta pozostawia ślad po którym opa można znależc a wiadomo że Bałtyk to kałuża i niezbyt sie bedzie gzie przemieszczać .W takim wypaku i biorąc pod uwage niski stopień zagrożenia stwarzany przez rakiety wystrzeliwane z OP a znaczny wzrost ceny jenoznacznie wychodzi ze to jest jedynie fanaberia i to kosztowna skutecznie blokujaca zakup a opy sa nam potrzebne .

fog
wtorek, 12 maja 2020, 12:42

Jest jakaś rakieta która opuszcza OP po cichu w kontenerze startowym i startuje na zakodowany sygnał/po upływie jakiegoś czasu...? Aż się prosi na Bałtyk...

Granatowy
sobota, 9 maja 2020, 10:43

Symptomatyczne, że pośród "twiterowych krytyków" Autora cisza. Nikt nie czytał tego arytkułu, temat nie istnieje :-)

Ech
niedziela, 10 maja 2020, 12:32

Ten artykul to taka trszke samo obrona. Choc w stylu "Nic nie widomo jeszcze ale sie obronie"

Ss
sobota, 9 maja 2020, 10:06

Jak widać faza koncepcyjno-analityczna ma znaczenie. Również MON nie tłumaczy się i nie chwali z wszystkich decyzji, i dopiero teraz zaczynamy rozumieć niektóre decyzję.

ja
sobota, 9 maja 2020, 04:09

110 milionow to taniocha..

Nikt
piątek, 8 maja 2020, 22:50

To że sprzedadzą je bez amunicji było od początku pewne, bo błoby marnotrawieniem jej, gdyż wystarczy ją przełożyć na inne okręty. W naszym przyapdku mogło byc podobnie. Trzeba było jatylko równolegle kupić w USA

Grzegorz Brzęczyszczykiewicz
sobota, 9 maja 2020, 01:08

Amunicja amunicją w trybie Rządowym trzeba było by kupić od Jankesów więc potwierdzam!! a okręty już dostosowane i zmodernizowane nie to co nasze z zabytki po amerykańskie z powrotu do przeszłości.

ceca
piątek, 8 maja 2020, 22:00

cale szczescie ze nie kupilismy tego zlomu bez uzbrojenia. a w zamian kupilismy dywizjon himarsa za ta kase.

Grzegorz Brzęczyszczykiewicz
sobota, 9 maja 2020, 01:12

W zamian ??? 20 wyrzutni himars ? Himarsa to powinno w ogóle nie być powinien być homar na licencji Himars!!! po "20" wyrzutni ale na dywizje i pułk specjalny !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Adam
piątek, 8 maja 2020, 20:48

Byłem za kupnem tych okrętów, ale jak sprzedawali takie golasy to niech się bujają.

SOWA
piątek, 8 maja 2020, 23:33

Podkreślam kolejny raz na tym forum skończmy z kłamstwem, że Polski nie stać na nowe okręty podwodne, fregaty/ korwety. Jest kilka krajów z porównywalnym budżetem obronnym, państwa te dysponują silną i nowoczesną MW. Dzisiaj większość towarów przewożona jest drogą morską, importujemy też gaz, ropę. Okręty to także element projekcji siły a w niektórych wypadkach mogą być elementem odstraszania. Polska może dysponować nowoczesną armią ale trzeba radykalnych i mądrych zmian. Skora Państwowa Straż Pożarna jest jedną z najnowocześniejszych w Europie i jedną z najliczniejszych to może dotyczyć to armii. Ktoś po prostu blokuje rozwój sił zbrojnych i tych Rasputinów należy osadzić w celach więziennych bo doprowadzą do upadku Polski.

ryba
sobota, 9 maja 2020, 10:55

Nawodne sami sobie możemy zrobić OP y jednak bym od Szwecji przejął , ale najważniejsze itak jest pozyskanie BWP ( juz niedługo) oraz Wilka ( najlepiej z Włochami nową Arietę )

OP
sobota, 9 maja 2020, 23:59

Ślązak koledze nie wystarczy , zrobimy sobie następną fregatę „widmo” ? My nigdy nie robiliśmy tak dużych okrętów , na naukę nie ma czasu , to samo z okrętami podwodnymi , broń nas Panie Boże przed „ zrobimy sami” kupić od Francji dwa atomowe okręty podwodne , i nie wygłupiać się z własną produkcja za sto lat czyli nigdy , skupić się na tym co umiemy robić . Pozdrawiam Wszystkich w 75 rocznicę Zwycięstwa

Maciek
sobota, 9 maja 2020, 02:42

W razie wojny nikt niczego do Polski drogą morską nie dostarczy. O gazie też możemy zapomnieć. Wszystkie dostawy pójdą przez Niemcy. Bałtyk jest zbyt niebezpieczny i okręty, na które byłoby nas stać tego nie zmienią. Ruscy rozstrzelaliby każdy statek handlowy, nie dałoby się go ochronić. Nam jest potrzebne przede wszystkim lotnictwo morskie, którego w tej chwili nie mamy w ogóle.

Al
sobota, 9 maja 2020, 18:17

Aleście się na tej wojnie zafiksowali. Wojna to na razie czysta abstrakcja. Są inne zagrożenia. Gaz płynie z Zatoki Meksykańskiej. Ile nieszczęść może się po drodze przytrafić gdyby jacyś "piraci" zaczęli na nie polować, a my możemy naprzeciw wysłać tylko gorące całusy. To dotyczy wszystkich kierunków, z których transportujemy istotne dla nas produkty. Teraz bezpieczeństwo naszych ładunków zależy wyłącznie od naszych (jeszcze) sojuszników.

Sarmata
niedziela, 10 maja 2020, 21:32

Przecież dostawy i statki są ubezpieczone, więc żaden problem.

fog
wtorek, 12 maja 2020, 12:45

...po pierwszym "zdarzeniu" stawki ubezpieczeń poszły by wysoko....

SOWA
sobota, 9 maja 2020, 12:47

@Maciek to co piszesz to sposób prowadzenia wojny z początku XX wieku. Dzisiaj jak pokazuje rzeczywistość bardziej opłacalne są działania asymetryczne. W przypadku pełnoskalowego konfliktu z Rosją przy naszej polityce zagranicznej, obronnej mamy po tygodniu wojny defiladę wojsk niemieckich i rosyjskich w Warszawie. Natomiast okręty mogą być doskonałą bronią w konflikcie asymetrycznym, elementem przeniesienia potencjalnego konfliktu poza granicę Polski. To mogą być działania w Syrii czy nawet na północy Europy. Niestety czołgi do tego nie nadają się a operacje lotnicze wymagają większego zaangażowania logistycznego i są bardziej kosztowne. Fregaty uzbrojone w rakiety manewrujące, pełniące dyżury na Morzu Śródziemnym mogą być istotnym elementem odstraszania w dodatku wypełniamy zobowiązania sojusznicze wobec NATO i EU. Polityka staje się globalną grą z jednego garnka nie nakarmisz gości z całego świata.

fog
wtorek, 12 maja 2020, 12:46

Takie rakiety odstraszające to przynajmniej tak po trzy głowice powinny mieć.... ;]

asf
sobota, 9 maja 2020, 12:38

Ale rozumiesz, że potrzebujemy czegoś do pilnowania podejść do gazoportu i Baltic Pipe (jak już powstanie) również w czasie pokoju, przed zielonymi ludzikami? Przypomnę Ci, że nie tak dawno Szwedzi uganiali się na wodach pod Sztokholmem z "niezidentyfikowanym okrętem podwodnym". Dlatego potrzebujemy okrętów i dronów morskich, które będą mogły monitorować co się dzieje pod powierzchnią wody. Może "w czasie pokoju" marynarka jest nam nawet bardziej potrzebna niż w czasie wojny!

fog
wtorek, 12 maja 2020, 12:48

...w trakcie takiego uganiania zrzucali bomby głebinowe... OP bardzo "lubią" jak się je zrzuca...

Sarmata
niedziela, 10 maja 2020, 21:33

Szwedzi się wtedy ośmieszyli, nic nie znalezli bo niczego nie było.

marek
piątek, 8 maja 2020, 21:31

O ile dobrze pamiętam to była opcja na sprzedaż ze wszystkim, ale wtedy była mowa o nawet 700 mln dolarów australijskich - to prawie 2 miliardy złotych, czyli gra nie warta świeczki , bo za taką kasę można mieć ze dwie całkowicie nowe korwety

Ala korweta
niedziela, 10 maja 2020, 00:20

Dwie nowe ? Nasz patrolowiec więc ile kosztował ? O przepraszam to” korweta” patrolowa !

Gimli
sobota, 9 maja 2020, 09:21

Na ... nam korwety?

Tornado
piątek, 8 maja 2020, 19:59

Czyli dobrze że nie wzięliśmy tego złomu. Teraz trzeba się tylko podpiąć pod fremmy dla Amerykanów i z głowy.

Ron
piątek, 8 maja 2020, 21:19

Fregaty FREMM byłyby świetne, ale wolę żebyśmy kupili nowe okręty podwodne, najlepiej szwedzkie A-26.

Tomek pl
sobota, 9 maja 2020, 01:34

A dlaczego nie scorpene mają zintegrowane rakiety 1000km+ i były proponowane nam razem z nimi. A tak poza tym fregaty korwety i op powinniśmy zamówić bo większość towaru przypływa na statkach A coś powinno ich chronić w razie w. Mniej jednostek wojskowych gdzie ukompletowanie wynosi 20-40 % I pieniądze się znajdzie. Okarze się że borsuków 400 wystarczy A nie 800 to samo z czołgami i artylerią. Jeśli chcemy mieć 4 dywizje to zapełnijmy te etaty ( 1 dywizja to ok15000 żołnierzy) i do tego 6i 25 brygady daje to prawie 70000 A ile mamy 45000 z czego większość to biurokraci. Pieniędzy nie brakuje tylko trzeba je mądrze wydawać

Paweł
niedziela, 10 maja 2020, 00:22

A co nam zapewnią 3 okręty podwodne za 4-6 mld złotych? Ile rakiet manewrujących będą miały na pokładzie: po 6-8? W morzu standardowo 1, jak nasze asy z wywiadu się wykażą, może na godz. "W" uda się wysłać w morze 2 op. Teraz proszę wziąć mapę Bałtyku i cyrklem zatoczyć okrąg o średnicy 1000 km. I w co takiego może trafić te nasze 8, max 16 rakiet - z konwencjonalnymi głowicami - żeby zastraszyć kraj o rozmiarach Rosji? Jedyny taki cel to ruskie elektrownie atomowe. Czy jakiś polityk w Polsce będzie miał na tyle jaj, żeby wydać taki rozkaz? A teraz policzmy, MOŻE naszym rakietom uda się przedrzeć do 1 czy 2 elektrowni. Skażenie z nich rozejdzie się po całej Europie, na zachodzie opinia publiczna nas zlinczuje i wszyscy tam zapomną, że to nas zaatakowano pierwszych. Ruskie u nas, to problem Polski, skażenie w Berlinie, Brukseli, Sztokholmie to ich problem. W jednej chwili tracimy całe polityczne poparcie, ale i współczucie "zwykłych" obywateli. Co w sytuacji wojny z Rosją da nam 8 czy 16 konwencjonalnych rakiet manewrujących, na które wydaliśmy kilka mld złotych? PS. Same op na Bałtyk są potrzebne, ale rakiety manewrujące to tylko "kwiatek" do kożucha" i to nie one powinny determinować wybór op. A na pewno nie być pretekstem do nowych i nowych analiz, a co najgorsze ciągłego odkładania decyzji o zakupie.

SOWA
niedziela, 10 maja 2020, 01:37

Masz rację okręty podwodne są potrzebne ale przy ich zakupie nie ma sensu upierać się co do wymagań dotyczących przenoszenia rakiet manewrujących. Natomiast co do rysowania okręgu na Bałtyku to już się nie zgodzę. Każdy okręt podwodny mający rakietę już o zasięgu 300km ma do wyboru ogromną ilość celów (dużych miast) i jak Pan spojrzy na mapę świata to naprawdę się zdziwi. Prawdą jest, że 8 rakiet na wojnie to nic ale w konflikcie asymetrycznym do zniszczenia rafinerii lub innego celu może wystarczyć. Natomiast o niszczeniu lotnisk zapomnijmy jak pokazały działania w Syrii atak 60 rakiet może okazać się nieskuteczny. Dlatego tak ważne jest planowanie i wcześniejszy dobór celów. Rosjanie nie przestraszą się 16 rakiet manewrujących? Nie ale to wystarczy aby wybić im z głowy ograniczone uderzenia nuklearne np. na Warszawę, może wydawać się to nieprawdopodobne. Cóż w końcu po coś Rosjanie przećwiczyli taki manewr. Zakup pocisków manewrujących ma sens jeśli będziemy mieli min. kilkaset rakiet i będą serwisowane, montowane w Polsce. To broń mającą znacznie większe znaczenie dla bezpieczeństwa Polski niż 32 F-35. Dziwię się, że Polska tak lekceważąco podeszła do oferty francuskiej. Bronią o takim zasięgu dysponuje niewiele państw a jeszcze mniej jest chętna do jej sprzedaży.

Tomek pl
niedziela, 10 maja 2020, 01:14

A czy op muszą działać na Bałtyku. W czasie w może 1 opuścić Bałtyk i udać się chociażby na może barentsa i tam odpalić rakiety manewrujace. Jeśli mielibyśmy takie możliwości na pewno uzyskaliśmy możliwości odstaszania to samo myśliwce dokupić f16 3 eskadry eskadrę f35 i 2-3 eskadry f15 najnowszej wersji do tego silna opl. Wystarczy 2 dywizje na razie utrzymywać A z 3 przerzucić ludzi do tych 2 I pieniądze się znajdzie

fog
wtorek, 12 maja 2020, 12:52

A dlaczego OP mają być przypisane do Bałtyku... Standardowe rejsy w koło Islandiii... I tu potrzebne by były fregaty do pilnowania podejścia do cieśnin i portów...

SOWA
sobota, 9 maja 2020, 13:50

Wystarczy spojrzeć na liczebność armii izraelskiej i nasycenie jej sprzętem. Rachunek jest prosty obecnie nasza armia jest za duża do ilości posiadanego sprzętu. Wpierw więc reforma, odchudzenie biurokracji, przywrócenie zasadniczej służby wojskowej i odpowiednie nasycenie sprzętem. 200 tysięcy zawodowych żołnierzy (plany obecnego rządu) to zastopowanie modernizacji i ogromne obciążenia budżetu MON-przyszłe emerytury.

Tomek pl
niedziela, 10 maja 2020, 01:16

Bo emerytury powinniśmy wypłacać za pomoc zus powynny być normalne składki i było by po problemie

Reklama
niedziela, 10 maja 2020, 00:26

Niestety stary ale sto tysięcy to za mało , zrezygnowaliśmy z poboru nie robiąc nic , a przygotowanie obronne społeczeństwa to bardzo ważna rzecz , przeszkolenie w obsłudze broni , strzelania poligonowe , tego nie zastąpią filmy reklamowe

SOWA
niedziela, 10 maja 2020, 01:11

Dlatego należy przywrócić pobór i wtedy możemy mieć 100tys żołnierzy zawodowych plus kilkadziesiąt tysięcy poborowych którzy będą tworzyć rezerwę potrzebną na wypadek wojny. Ale to można zrobić jedynie przy zmianie jakości dowodzenia,planowania, organizacji i szkolenia armii. Bez reformy nie ma sensu inwestować w siły zbrojne których efektywność można porównać do służby zdrowia.

kola
piątek, 8 maja 2020, 20:26

Tanio nie będzie. Nowe to , nie sprawdzone. Lepiej kupić ciepłe kalesony i majtki na zimę.

Marek
piątek, 8 maja 2020, 20:14

FREMM jest ok, ale to jest zbyt duży okręt na nasze potrzeby. Francuzi mają taki, jaki nam potrzebny.

Gimli
sobota, 9 maja 2020, 09:26

Keśli pływałeś kiedyś po morzu to mpgłeś się zorientować, że z łatwością mieści się na nim fregata długości OHP. Rzecz idzie i nasycenie uzbrojeniem (zdolność przetrwania) i dzielność morską.

Dawo
piątek, 8 maja 2020, 22:11

O jakim francuskim myślisz? Ła Fayette? 125 m długości. Optymalnie na może śródlądowe.

ryba
sobota, 9 maja 2020, 11:00

ten cały La Fayette to na Meko jest czyli jak nasz ślązak to p kiego od Francuzów brac jak sami możemy sobie wyklepac tylko skompletowac uzbrojenie i bedzie ok .

chateaux
piątek, 8 maja 2020, 20:36

Na pewno? W amerykańskiej wersji FREMM ma silniejsze uzbrojenie kontroli obszaru powietrznego. A czy na Bałtyk potrzebne są okręty z silniejszym, czy ze słabszym systemem tego rodzaju niż okręty na wschodni Atlantyk?

Tweets Defence24