Autonomiczne Podwozie Gąsienicowe, czyli historia bez happy-endu [ANALIZA]

3 maja 2021, 08:18
thumbnail_apg3
Autonomiczne Podwozie Gąsienicowe podczas Międzynarodowego Salonu Przemysłu Obronnego w Kielcach w 2012 r. Fot. J. Reszczyński
Reklama

W ostatnich latach pojawia się coraz więcej, mniej lub bardziej realistycznych, koncepcji bądź skończonych rozwiązań, pojazdów bojowych wykorzystujących wciąż jeszcze niestandardowe w technologiach wojskowych idee konstrukcyjne i technologiczne. Ich wysyp (przykładem aktywności stosunkowo mało znanych firm w tym obszarze jest 12-tonowa autonomiczna maszyna Type-X RCV – Robotic Combat Vehicle estońskiej firmy Milrem Robotics) jest możliwy za sprawą nowatorskich technologii, w tym rozwoju AI (sztucznej inteligencji), technologii cybernetycznych, informatycznych, związanych z ultraszybką, wydajną obróbką i przetwarzaniem informacji, a także nowej generacji napędów. Warto przypomnieć, że pierwsze, nieudane próby znalezienia takich rozwiązań podjęto już w latach I wojny światowej (czołg St Chamond) i usiłowano je powtórzyć w czasie II wojny (Niemcy). Dopiero jednak dopiero po roku 2000 zaczęły powstawać w miarę udane rozwiązania w rodzaju programu SEP, zrealizowanego przez BAE Systems Hagglunds. 

Defence24.pl regularnie informuje o prezentowanych bądź dopiero zapowiadanych przez firmy z różnych państwa robotach bojowych bądź zwiadowczych, wyposażonych w znaczny zakres autonomii. Informuje też o coraz śmielszych próbach implementowania w jednostkach bojowych innych niż najczęściej spotykane rozwiązań w dziedzinie napędów. Warto przypomnieć, że już ponad 10 lat temu w Polsce prowadzono zaawansowane prace badawcze, których efektem było zbudowanie prekursorskiego, w pełni funkcjonalnego demonstratora technologii zawierającego interesujące i przyszłościowe rozwiązania tak w dziedzinie napędu, jak i sterowania. Demonstratorem tym była Autonomiczna Platforma Gąsienicowa APG, opracowana w ramach Projektu Rozwojowego NCBR nr O R00 0048 05.

Wykonawcami tej pracy było konsorcjum naukowo-przemysłowe składające się z Politechniki Śląskiej (lider), która zaangażowała potencjał Wydziałów Mechanicznego Technologicznego, Elektrycznego oraz Automatyki, Elektroniki i Informatyki, a także Akademia Górniczo-Hutnicza, reprezentowana przez Wydział Inżynierii Mechanicznej i Robotyki,Huta Stalowa Wola SA oraz spółka WASKO SA z Gliwic. Celem trwającego trzy lata projektu, którego realizacji podjęło się to konsorcjum, było opracowanie uniwersalnego, pływającego podwozia gąsienicowego przeznaczonego głównie dla wojska, ale także dla służb ratowniczych, zdolnego także do realizacji innych zadań specjalnych.

Miało ono umożliwiać bezzałogowe, autonomiczne działanie w strefach bezpośredniego zagrożenia życia lub zdrowia ludzi, czyli np. w strefach potencjalnie zagrożonych skażeniami różnego rodzaju, intensywnym przeciwdziałaniem bojowym przeciwnika, w skrajnie niesprzyjających warunkach terenowych i atmosferycznych itp. W tym okresie poważne prace w tym samym obszarze zagadnień technicznych prowadzono głównie w USA i Wielkiej Brytanii. Jako podstawę tak pomyślanego pojazdu postanowiono wykorzystać bardzo użyteczne podwozie gąsienicowe lekkiej samobieżnej haubicy pływającej 122 mm 2S1 Goździk, produkowanej przez HSW w długich seriach (ponad 600 egz.) w latach 1983-1992.

image
Na potrzeby programu APG Huta Stalowa Wola SA przeznaczyła podwozie pływającej samobieżnej haubicy gąsienicowej 122 mm 2S1 Goździk, których w tej fabryce powstało ponad 600. Swój uniwersalny charakter podwozie wykazało raz jeszcze, stając się w 2009 r. – zanim HSW udostępniono podwozie KTO Rosomak – pierwszym nośnikiem moździerza automatycznego 120 mm Rak. Fot. J. Reszczyński

Przeznaczone do zbudowania APG podwozie poddane zostało znaczącym modyfikacjom, ale przy założeniu, iż dopuszczalna masa całkowita pojazdu nie przekroczy 16 ton (oryginalna sh 122 mm 2S1 Goździk charakteryzuje się masą bojową 15,4 tony). Zastosowano w nim mocniejszą od przewidzianej dla pierwowzoru podstawową jednostkę napędową, zamiast diesla JaMZ-238W o mocy 240 KM był to, montowany także w Goździkach przeznaczonych dla polskiego MON, diesel SW-680T o mocy 300 KM. Z tą jednostką współpracował dodatkowy, elektryczny układ napędowy, zasilany agregatem prądotwórczym o mocy chwilowej 197 KM i wykorzystujący silniki elektryczne z magnesami trwałymi. W takiej konfiguracji łączna moc układu napędowego wynosiła, w trybie pracy ciągłej, 421 KM, a w trybie pracy chwilowej – 640 KM. Takie rozwiązanie pozwoliło uzyskać moc jednostkową w trybie pracy ciągłej 26,2 KM/t i chwilowej – 39,8 KM/t. Dla porównania – dla seryjnie produkowanego Goździka współczynnik ten wynosił 14,01 KM/t, i to w przypadku zastosowania mocniejszego silnika SW-680. Wciąż popularny, ceniony m.in. za swą dynamikę i ruchliwość na polu walki 13,5-tonowy bwp BMP-1 charakteryzuje się mocą jednostkową 22,22 KM/t.

Oczywistą konsekwencją hybrydyzacji systemu napędowego był hybrydowy elektromechaniczny układ jezdny dający możliwość uzyskania dowolnego, bezstopniowego, precyzyjnie kontrolowanego promienia skrętu, nie wyłączając wykonywania skrętu w miejscu (tzw. pivot). Współdziałało z nim głęboko zmodyfikowane półaktywne zawieszenie z regulowanym poziomem tłumienia i z przekonstruowanym systemem napinania gąsienicy, zwiększającym możliwość sprawnego pokonywania trudnego terenu przy zachowaniu wysokich prędkości jazdy.

image
APG podczas testów poligonowych w zimie 2011 r. Fot. Politechnika Śląska 

Cechy trakcyjne tak przebudowanego podwozia zdecydowanie wyróżniały go na plus w stosunku do oryginału. Sh Goździk uzyskiwała prędkość maksymalną w terenie wynoszącą 30 km/godz., a po drodze – 60 km/godz, podczas gdy APG bez większego trudu rozwijało 75 km/godz. Publikacje z roku 2011 wymieniają nawet prędkość maksymalną rzędu 100 km/godz., ale nie znajduje to potwierdzenia w raportach z badań. Rozpędzanie ze startu zatrzymanego do 32 km/godz. zajmowało APG czas nie dłuższy niż 5 sekund. Dodatkowym, ważnym atutem przyjętego rozwiązania było, poza wspomnianą zwrotnością, manewrowością i precyzją kierowania w terenie, zmniejszenie zużycia paliwa, a tym samym zwiększenie zasięgu (dla sh Goździk jest on definiowany na poziomie 500 km – po drodze), redukcja hałasu i sygnatury cieplnej pojazdu, zwiększenie skuteczności hamowania oraz możliwość rekuperacji energii podczas hamowania i zjeżdżania ze wzniesień i magazynowania jej w akumulatorach. APG można było eksploatować w kilku różnych, zależnych od woli załogi i uwarunkowań, trybach.

Do jazdy z małą prędkością i skrytego poruszania się, możliwe było stosowanie – definiowane jest to jako szeregowy układ hybrydowy – wyłącznie napędu elektrycznego w oparciu albo o energię czerpaną z akumulatorów, albo wytwarzaną przez generator elektryczny. W tej sytuacji silnik główny APG pozostawał wyłączony. Efekt obniżenia sygnatury akustycznej poruszającego się pojazdu można było dodatkowo pogłębić poprzez zastosowanie – co ma miejsce np. w przypadku będącego obecnie w fazie badań NP BWP Borsuk – elastomerowych (gumowych) gąsienic w miejsce cięższych i bardziej hałaśliwych stalowych. W tzw. trybie równoległego układu hybrydowego możliwe było poruszanie się z maksymalną prędkością z wykorzystaniem jednostki spalinowej do napędu, a maszyny elektrycznej z nim związanej działającej w trybie generatorowym, albo poruszanie się z prędkością maksymalną z wykorzystaniem silnika spalinowego oraz maszyny elektrycznej z nim związanej działającej w trybie silnikowym, czyli czerpiącej energię z akumulatorów.

Dla celów badawczych zastosowane podwozie sh Goździk nie zostało pozbawione wieży bojowej, z której jednak usunięta została haubica 2A31 wraz z napędami, układem ładowania, magazynem amunicji itp. Takie rozwiązanie pozwalało stosunkowo łatwo zachować – po zaimplementowaniu w nim zespołu akumulatorów oraz generatora elektrycznego – wyważenie pojazdu konieczne dla uzyskania odpowiednich właściwości hydrostatycznych do pływania. Ponadto – uwolniona z bojowej „zawartości” przestrzeń wieży artyleryjskiej pozwalała stosunkowo niskim kosztem wygospodarować miejsce i dla aparatury pomiarowo-badawczej, i na miejsca pracy badaczy przeprowadzających testy. W ewentualnym wariancie użytkowym przestrzeń tę można było wykorzystać jako przestrzeń użyteczną, czy to do umieszczenia ładunku, czy pasażerów.

image
Konfiguracja APG Rys. AGH 
image
Konfiguracja APG Rys. AGH

Wszystkie te przeróbki i modyfikacje podstawowego pojazdu pozwoliły zachować to, co już wówczas w specyfikacji technicznej pracy określono jednoznacznie jako „zdolność do transportowania pojazdu w ładowni samolotu transportowego C130 Hercules”. APG z nawiązką spełniło to wymaganie. Przypomnijmy, że podobny warunek postawiony na starcie programu kołowej sh 155 mm Kryl znacząco skomplikował, podrożył i spowolnił prace nad powstaniem prototypu, który ostatecznie powstał w krótkim czasie w założonej masie i wymiarach. Sam program Kryl, jak wiadomo, znajduje się w dość niejasnej sytuacji formalnej, choć jeżdżący i strzelający prototyp istnieje od 2015 r. Pojazd APG, to należy podkreślić, był demonstratorem technologii, a nie prototypem jakiegoś konkretnego wzorca. Tak pomyślany pojazd Autonomiczny Pojazd Gąsienicowy miał być dedykowany specjalnym przeznaczeniom, takim jak np. skryte zaopatrywanie w środki bojowe pododdziałów walczących na wysuniętych pozycjach, ewakuacja rannych, wykonywanie zadań rozpoznawczych, rozpoznawanie brodów i przepraw, wykonywania przejść w zaporach inżynieryjnych stawianie zapór minowych i trałowanie przejść w polach minowych.

Brano też pod uwagę zastosowanie APG w służbach cywilnych, np. podczas akcji przeciwpowodziowych, w gaszeniu pożarów obszarów leśnych itp. Zastosowane rozwiązania w obszarze modułowego zawieszenia o regulowanej wysokości, sztywności i zdolności tłumienia pozwalało na zwiększenie dopuszczalnej masy całkowitej załadowanego APG nawet do 23 ton, co należy rozumieć jako zdolność do zabierania na pokład ładunku o masie ok. 7 ton. Pozwalało to także na zabudowywanie na tym nośniku różnorodnego wyposażenia specjalistycznego – manipulatorów, wciągarek, dźwigów, masztów z antenami lub sensorami rozpoznawczymi itp. Koncentrowanie się wyłącznie na elektryczno-mechanicznych aspektach APG byłoby zawężaniem i spłycaniem tego wartościowego projektu. Równie ważny, jak pionierska w tym okresie idea rozwiązań z obrębie zespołu napędowego, był zestaw rozwiązań obejmujących układ kierowania i sterowania ruchem pojazdu.

image
Zespół sensorów optycznych (kamera i lidar) zabudowany został na płycie nadsilnikowej APG, co zapewniało operatorowi zdalnego sterowania perspektywę obserwacyjną nieomal identyczną jak ze stanowiska kierowcy-mechanika. Fot. Centrum Zaawansowanych Technologii Bezpieczeństwa i Obronności Politechniki Śląskiej
image
Pulpit wynośny do zdalnego sterowania APG przypominał klasyczny laptop, do którego dodano joystick z manipulatorem i urządzenia zapewniające łączność z obiektem. Fot. Centrum Zaawansowanych Technologii Bezpieczeństwa i Obronności Politechniki Śląskiej

Po pierwsze – w APG zastosowano możliwość sterowania pojazdem z wykorzystaniem pulpitu wynośnego z panelem LCD i dedykowanym sterownikiem. Sprawą drugorzędną jest, czy miałby to być pulpit połączony z pojazdem łączem przewodowym, czy szyfrowanym/kodowanym łączem radiowym czy np. łączem laserowym będącym nośnikiem sygnału zawierającego komendy, czy – w jakiejś możliwej do wyobrażenia, a dziś już dostępnej także w obszarze technologii cywilnych, o wojskowych nie wspominając – technologii wykorzystującej AI (sztuczną inteligencję). Przewidziano także możliwość autonomicznej realizacji trybu jazdy według zadanej trajektorii, ale z zagwarantowaniem możliwości bezprzewodowej, zdalnej interwencji operatora. Systemami wspomagającymi tę funkcję były czujniki GPS oraz lidar.

Zasadą autonomicznego sterowania obiektem takim jak APG jest eliminacja niedogodności, jaką jest ciągła łączność (radiowa) pomiędzy obiektem a operatorem – w celu przesłania sygnału wizyjnego od pojazdu do operatora oraz sygnału sterującego od operatora do platformy. W tym przypadku sterowanie obiektem wypracowywane jest na nim samym, co oznacza, że jest on w stanie wykonywać swoją misję nawet w przypadku zaniku łączności z operatorem w przypadku uszkodzenia bojowego, awarii lub wystąpienia zakłócania sygnału radiowego. Specjalnie dla tych celów na APG (przez Zakład Sterowania i Robotyki Instytutu Automatyki Wydziału Automatyki, Elektroniki i Informatyki) opracowany został system zdalnego sterowania oparty na systemie bezwładnościowym INS. Powstał on w ramach odrębnej pracy „Demonstrator technologii pomiaru orientacji obiektu w przestrzeni oraz rozproszonego systemu wbudowanego przeznaczonego do autonomicznego sterowania załogowych i bezzałogowych platform pola walki” (O R00 0134 09), zrealizowanego w latach 2009-2010.

Założenie systemu było prekursorskie, jak na swoje czasy, przewidywało, że sterownik ma być redundantny, uniwersalny, i ma pracować w systemach rozproszonych. Jego elementy przetestowano wstępnie na kilku bezzałogowych obiektach ruchomych, takich jak np. modele śmigłowców, latającego skrzydła oraz pojazdu naziemnego). System, złożony z bloku wielu niezależnie od siebie działających, i komunikujących się z sobą modułów, wraz z algorytmami sterowania i układem sensorycznym, poprzez integrację z układami wykonawczymi, został dedykowany do sterowania autonomicznego platformami załogowymi i bezzałogowymi. Nie miejsce tutaj na opisywania zawiłości o charakterze technicznym i technologicznym, które za sprawą integracji odrębnych magistrali CAN/CAN1/CAN2 umożliwiały współpracę i komunikację systemów sensorycznych oraz jednostek obliczeniowych oraz przenoszenie danych na systemy sterowania dowolnymi serwomechanizmami z wykorzystaniem zaimplementowanych protokołów komunikacyjnych.

Ostatecznie – choć sytuacja wymusiła pewną „drogę na skróty” (było nią np. zastosowanie dla wyznaczania pozycji pojazdu komercyjnego odbiornika nawigacji satelitarnej GPS pracującego w ogólnodostępnym paśmie L1 1575,42 MHz) – system ten spełnił swoją rolę. Nie obyło się bez zastrzeżeń, iż pozostawiała do życzenia dokładność wyznaczania pozycji GPS, wymagająca dodatkowego pobierania sygnałów z satelitów geostacjonarnych nadających poprawki dla systemu GPS (SBAS). Ten opis obrazuje tylko niewielką część problemów, które należało pokonać, aby zapewnić APG możliwość zgodnego z założeniami projektu wykonywania funkcji autonomicznego przemieszczanie się. Takich zagadnień do rozwiązania było więcej. Wiązały się one z np. systemami omijania bądź trawersowania pojawiających się przed pojazdem APG przeszkód terenowych, rozpoznawania ich struktury i kwalifikacji trybu ich neutralizacji bądź omijania.

Reklama
Reklama

System ten wspomagany był przez lidar pozwalający na skanowanie struktury otoczenia w jednej płaszczyźnie na dystansie 50 m w zakresie pola obserwacji 270 stopni i z rozdzielczością kątową 0,25 stopnia, przy czym odległość do sygnalizowanej przeszkody była definiowana na +/- 30 mm. Przestrzenne odwzorowanie przestrzeni okalającej pojazd zapewniał system kamer przenoszący obraz także na wynośny pulpit LCD. Na tym pulpicie obrazowane były, rzecz jasna, także wszystkie potrzebne informacje o funkcjonowaniu systemów technicznych pojazdu (prędkość, obroty silników, temperatury, napięcia elektryczne i inne dane diagnostyczne), cyfrowa mapa okalającego terenu z uwzględnieniem otaczających pojazd przeszkód, wyznaczone na mapie punkty trasy, i jej modyfikacje, odległości pomiędzy poszczególnymi punktami trasy, całkowita jej długość. Dziś podobny zestaw danych dotyczących funkcjonowania systemów oraz informacji przestrzennej jest w stanie zaoferować prawie każdy cywilny samochód osobowy klasy średniej.

Zwłaszcza, jeśli jest on fabrycznie wyposażony w nowoczesny system napędu hybrydowego z wpiętym weń blokiem nowoczesnych, wydajnych i lekkich akumulatorów, jakie jeszcze dekadę temu nie były dostępne. Nie zapominajmy, że rozmawiamy o rozwiązaniach, które fizycznie zostały zaprojektowane ponad 10 lat temu (lata 2008-2011), a sam pojazd APG został przebadany i oficjalnie zaprezentowany jesienią 2011 r. Publicznie zaprezentowany został oficjalnie podczas MSPO 2012, budząc zainteresowanie specjalistów z wielu krajów (podobne prace prowadzono, jak wspomnieliśmy, w USA, Wielkiej Brytanii, Australii, inicjowano je też w Indiach) oraz… satysfakcję uczestników projektu. W 2021 r. to, co po APG pozostało, nadal można zobaczyć. Tyle, że na… składowisku sprzętu, stanowiącego dla HSW potencjalny rezerwuar części i podzespołów dla innych projektów. Obok pozostałości po APG znaleźć można tutaj wiele wyeksploatowanych egzemplarzy Goździka, MT-LB i jego specjalistycznych wariantów, jakieś pozostałości po wczesnym Opalu, resztki BWP-95, LWB-23 Krak...

image
Tyle pozostało z prac nad APG dziś – skorupa pojazdu w „magazynie czasów chwały i niespełnionych marzeń” Huty Stalowa Wola SA. Fot. J. Reszczyński 
image
Tyle pozostało z prac nad APG dziś – skorupa pojazdu w „magazynie czasów chwały i niespełnionych marzeń” Huty Stalowa Wola SA. Fot. J. Reszczyński 

Jakie były praktyczne losy APG po zrealizowaniu programu badań? Można to określić najtrafniej gorzką konstatacją jednego z inżynierów, którzy włożyli wiele wysiłku w pracę nad APG: Każdy pozabierał swoje zabawki i powrócił na swoje podwórko… Wojsko nie było zainteresowane ani rozwijaniem tematu do stadium np. prototypu pojazdu o określonym przeznaczeniu, ani częściową nawet implementacją dorobku tej pracy w innych projektach i pracach rozwojowych. Teoretycznie, jak opisywano w 2011, kiedy APG finalizowano, panowało przeświadczenie, iż „prezentowany demonstrator technologii stanowi uzupełnienie innych projektów platform gąsienicowych realizowanych w kraju i wpisuje się w zakres lekkich pojazdów gąsienicowych do zadań logistycznych, rozpoznawczych i bojowych, szczególnie w grupie pojazdów pływających. Natomiast opracowane technologie w zakresie układów napędowych, półaktywnego zawieszenia i napinania gąsienicy, zdalnego sterowania, magistrali CAN oraz sterowania autonomicznego mogą być wykorzystane w pojazdach innych kategorii”.

Co z tego pozostało dziś? Jeszcze kilka lat temu w trakcie badań SMK 120 Rak można było na poligonie obserwować, jak samobieżny moździerz automatyczny operuje na polu ogniowym sterowany z pulpitu wynośnego, czyli wykonuje swe zadania ogniowe w trybie bezzałogowym. To był sygnał, jaki potencjał rozwojowy w tej konstrukcji istniał już 5-7 lat temu. Kilka lat temu z ust przedstawicieli Huty Stalowa Wola SA można było usłyszeć, iż w oparciu o doświadczenia zgromadzone przy opracowywaniu Raka, oraz innych, wcześniejszych projektach, HSW SA gotowa jest opracować i w krótkim czasie zaproponować Siłom Zbrojnym RP autonomiczną, bezzałogową platformę bojową, przeznaczoną np. do wykonywania zadań z zakresu wsparcia ogniowego. 

Należy być przygotowanym na to, że coraz częściej będą pojawiać się informacje o tym, że różne europejskie i światowe firmy, niekoniecznie z grupy zaliczanych do gigantów zbrojeniowych świata, sygnalizują prowadzenie prac nad takimi lub podobnymi platformami, w tym – platformami o napędzie hybrydowym i wyposażonymi z szeroki zakres autonomii. Od ruchomych stanowisk z bronią maszynową i automatycznymi granatnikami oraz robotów saperskich, nieuchronnie droga prowadzić będzie do coraz bardziej złożonych platform – uniwersalnych bądź wąskospecjalizowanych. Widać te procesy wyraźnie w rozwoju technologii lotniczych, tworzących bezzałogowe platformy bojowe towarzyszące załogowym statkom powietrznym pełniącym rolę centrów kierowania misjami bojowymi. Rozrastają się rodziny bezzałogowych platform bojowych operujących pod wodą. Kwestią czasu jest intensyfikacja takich procesów także w odniesieniu do platform lądowych.

Nie ma sygnałów, iż prace w tym kierunku są prowadzone w polskim przemyśle zbrojeniowym i polskich ośrodkach naukowo-badawczych. Mimo, że w 2011 r. po podsumowaniu efektów prac nad projektem APG, formułowano m.in. takie tezy, które można znaleźć także w archiwalnych dokumentach Wydziału Mechanicznego Technologicznego Politechniki Śląskiej w Gliwicach, iż: „potencjał naukowy i techniczny jednostek naukowo-badawczych i polskiego przemysłu obronnego stwarza obecnie możliwości opracowania w kraju rodziny nowoczesnych pojazdów gąsienicowych, bazujących na wspólnych rozwiązaniach konstrukcyjnych i logistycznych. Uniwersalność platformy gąsienicowej, która ma być wykorzystywana w siłach zbrojnych zarówno w pojazdach pływających jak i ciężkich, w zależności od przeznaczenia, w szerokim zakresie mas od kilkunastu do kilkudziesięciu ton, dotyczy głównie spójnych konstrukcyjnie koncepcji i modułowych rozwiązań podstawowych zespołów podwozia bazowego oraz jego architektury. Taki typoszereg pojazdów wymaga jednak kilku układów napędowych o różnych zakresach mocy, zawieszeń o różnych charakterystykach dynamicznych układów jezdnych, a w pewnych przypadkach również zróżnicowania kształtu, mas i objętości kadłubów”.

Warto przypomnieć, iż w okresie, jaki upłynął od prac nad APG, w polskim przemyśle obronnym zajmującym się platformami lądowymi „zdarzyło się” kilka wartych odnotowania – a i wyciągnięcia wniosków – udanych przedsięwzięć technicznych, takich jak licencja na podwozie K9 dla sh Krab, opracowaniem – z wykorzystaniem doświadczeń związanych z zupełnie inną generacją podwozi gąsienicowych – LPG dla rodziny WD/WDSz dla Reginy, LPG dla odmiany gąsienicowej MSG 120 Rak, w tym jego odmiany w wariancie z zawieszeniem hydropneumatycznym, w końcu – opracowaniem od podstaw opancerzonej i wyposażonej w zawieszenie hydropneumatyczne, pływającej platformy podwoziowej dla NP BWP Borsuk, nie wspominając – niejako przy okazji – o opracowaniu od podstaw zawierającej olbrzymią ilość nowatorskich rozwiązań z zakresy m.in. cybernetyki, informatyki, elektrooptyki, elektromechaniki i elektroniki wież bezzałogowych ZSSW-30 i jej lekkiej odmiany.

Z analiz przebiegu tych projektów nijak nie wynika, że tworzenie tak rozbudowanej, różnorodnej i złożonej technicznie rodziny podwozi gąsienicowych, pływających i nie, wykorzystywało doświadczenia, związane z APG. Jako jedyny pożytek z pionierskiej, innowacyjnej pracy nad APG, co odnotować wypada z dużą dozą goryczy, wydaje się pozostawać jedynie „przećwiczenie” modeli współpracy w ramach konsorcjum pomiędzy różnymi jednostkami naukowymi, badawczymi oraz przemysłem. Te doświadczenia i procedury procentują częściowo przy najnowszych, skomplikowanych i innowacyjnych pod wieloma względami programach, takich jak np. ZSSW-30 i NP BWP Borsuk – jeśli już pozostajemy w obszarze zagadnień związanych z uzbrojeniem lądowym. 

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 95
Reklama
sum
wtorek, 11 maja 2021, 15:19

Idealne podwozie na NISZCYCIELA CZOŁGÓW

Rob
czwartek, 6 maja 2021, 17:09

Przypomnijmy sobie kto byl wowczas przy wladzy i kto piastowal takie stanowiska jak prezydenta, premiera i ministra obrony i bedziemy mieli odpowiedz, kto blokowal wowczas innowacyjne pomysly. Bo to od ludzi na szczytach wladzy zalezy jak wyglada Kraj i jego armia.

Ach
czwartek, 6 maja 2021, 21:32

Władza się zmieniła i jest jeszcze gorzej

rezerwa 77r.
środa, 5 maja 2021, 17:07

wychodzi że mamy na wysokich stanowiskach [ nie koniecznie rządowych ] UKRYTYCH KRETÓW , KTÓRZY UMIEJĄ PRZEKONAĆ DECYDENTÓW DO ODRZUCANIA CIEKAWYCH PROJEKTÓW > POLSKICH INŻYNIERÓW i MAGISTRÓW < to efekt grubej KRESKI

uuu
piątek, 7 maja 2021, 16:25

Premier się zajmuje jakim pobocznym projektem w jednej fabryce! To rzeczywiscie ilustruje stan umysłowy niektórych osób albo kierunek Ich zdaniowania

Co ja tam wiem
środa, 5 maja 2021, 14:17

Nie mam bladego pojęcia ile jest prawdy w gorzkim zakończeniu artykułu ale znam co niektórych panów naukowców z wydziału MT politechniki śląskiej. Mówiąc wprost nie wierze za bardzo w potencjał tej konstrukcji jeżeli pracował na tym zespół z wydziału MT.

gegroza
środa, 5 maja 2021, 12:06

Armia nie była zainteresowana. O czym tu pisać. Amen

5kk
środa, 5 maja 2021, 00:23

Nie ma wątpliwości, że GDYBY CHCIANO I POZWOLONO tam na górze u "naszych " odpowiednich decydentów to spokojnie dalibyśmy radę zaprojektować i wyprodukować nawet własny nowoczesny czołg podstawowy z bezzałogową wieżą tutaj w Polsce, przy niewielkiej części tylko zagranicznych komponentów. Ale co z tego? Przecież nie możemy tego robić choć mamy naprawdę zdolnych ludzi w przemyśle i nauce. Pewne grupy interesów, wrogie wobec naszej ojczyzny na to nie pozwolą! Polska miałaby być lokalną potęgą gospodarczą, w pełni suwerennym krajem a jej armia rosnąć w siłę? Już zainstalowana agentura tego przypilnuje i zadba o to abyśmy nie wstawali z kolan! Najwyższy czas wyczyścić wszelkie najwyższe urzędy z obcej agentury, z lobbystów obcych potęg, zaprowadzić szeroką lustrację i wymianę kadr decydujących o naszym bezpieczeństwie, rozwoju przemysłu, o naszej przyszłości!

inzynier
środa, 5 maja 2021, 10:04

Nie sadzę, to jest drogi szpas skoro nawet Niemcy nie biorą sobie tego tematu sami na głowę, tylko na spółkę z Francją. U nas wyszedłby wyrób czołgopodobny - na tańszych zamiennikach. I nie, nie chodzi o zaprojektowanie, ale o koszta produkcji.

Fanklub Daviena i GB
środa, 5 maja 2021, 12:26

Najtrudniej coś zrobić gdy się nawet nie zaczyna... :D

Mama Leona
wtorek, 4 maja 2021, 23:03

Jak z wielką satysfakcją czytamy powyżej, nasze ośrodki badawcze i produkcyjne nabywają więc niezbędnych doświadczeń. Nie napisano o tym, że te działania kosztują przecież niewiele, ale doskonale wiemy, że owocują ciągłą zdolnością branży do oferowania naszej armii nowatorskich efektywnych rozwiązań podnoszących siłę obronną RP

Pytajnik
środa, 5 maja 2021, 22:12

Jakoś tych nowoczesnych rozwiązań nie ma specjalnie w wojsku. Gdzie choćby BMSy w pojazdach wojskowych? Gdzie nowoczesne systemy swój-obcy na wszelkim sprzęcie dla wojska? A gdzie nasz rodzimy radar w systemie PILICA? (zastosowano Izraelski), Gdzie nowoczesne środki obrony p/lot do osłony wojsk w marszu....

Łukasz
wtorek, 4 maja 2021, 21:40

bardzo podoba mi się podejście Rosjan do techniki wojskowej, automatyka, elektronika,"bajery"... - jednym ruchem wyłączam wszystko i CZŁOWIEK przejmuje sterowanie i podejmowanie decyzji, wojny prowadzą ludzie nie maszyny (przynajmniej w realnym życiu, ja osobiście mam nadzieję że nie dożyję czasów "wojen robotów" - jestem ponad 60-letnim "starym mjr.w stanie spoczynku")

Stefan
środa, 5 maja 2021, 14:19

Mnie też się podoba. Szkoda, że do dzisiaj ich naukowcy nie skonstruowali działającej pralki którą by można kupić w sklepie. Ale czołgi mają zaj....iste tylko po co mi czołg...

123 abc
niedziela, 9 maja 2021, 15:06

Produkują np zakład Vesta w Kirowie. Tylko fabryka nie należy już do Rosjan, a do włoskiej grupy Candy.

Moszek
wtorek, 4 maja 2021, 19:03

Żydy wszystko z tego kraju wywieźli i dalej będą wywozić bo rządzą tu od 1944r.

www
wtorek, 4 maja 2021, 22:47

No niezupełnie. Chruszczow i Wiesław trochę im ukrucili tego procederu.

Korpomuł
środa, 5 maja 2021, 21:59

Było dawno i minęło. W 1985 Jaruzelski dogadał się z Rockefellerem.. i poszło. Wczoraj przyklepali pozbycie się resztek niepodległości...

były porucznik zmechu
środa, 5 maja 2021, 14:22

Na krótko.

Jędrek
wtorek, 4 maja 2021, 08:10

Dlaczego po takich wpadkach nikt nie odpowiada karnie. Dlaczego przez lata nikt nie "rozlicza" takich projektów. Wreszcie dlaczego pozwala się byłymmundurowym na prace w firmach produkcyjnych, gdzie nie mają oni pojecia o procesie produkcji, czy jakości. Po latach pierdzenia w stołek i pobierania wysokich emerytur zajmują miejsca ludziom znającym się na swojej pracy

Bekon
środa, 5 maja 2021, 14:21

Bo jakby zrobili śledztwo to by wyszło ze projekt jest do bani i wydział MT politechniki śląskiej nie „umi” nic zrobić. A tak granty lecą nadal na Śląsk

mc.
wtorek, 4 maja 2021, 19:02

APG, UMPG, WPG (Anders) - wszystkie te pomysły były świetne. Miały tylko jedną drobną wadę - tworzono te systemy pod "transport Herkulesami", czyli miały to być wozy "misyjne". Ale można je doskonale wykorzystać. Dodajmy też do tego wnioski z badań podwozia Borsuka i... możemy tworzyć gamę środków bojowych. Począwszy od "lekkiego czołgu" o masie nie przekraczającej 45 ton, zbudowanego NA POMYŚLE Andersa z 7 siedmioma kołami nośnymi (było takie opracowane) z armatą 125mm KBA-3. Poprzez ciężki BWP (ok 32-35 ton) gąsienicowy z wieżą ZSSW, oraz wozy przeciwpancerne, nośniki dronów, wozy rozpoznawcze itd. Wszystkie te rozwiązania cechowały się prostym i skutecznym zawieszeniem, klapą desantu z tyłu i silnikiem z przodu. Potrzebujemy tylko silnika. Po raz n-ty proponuję kupić licencję na silnik Advanced Combat Engine. Różne kombinacje cylindrów (3,4,6 cylindrów czyli odpowiednio 6, 8 i 12 tłoków), i odpowiednio różna moc (750, 1000, 1500 KM). W tym silniku najważniejsze jest coś innego - za kilka lat stanie się podstawą silnikową amerykańskiego sprzętu wojskowego. Czyli możemy mieć produkcję i serwis tego sprzętu w Polsce. Ale.............................................................................................................................................................................trzeba chcieć !!! Politycy muszą mieć WIZJĘ, jak ma nasze wojsko wyglądać za kilka, kilkanaście lat.

Davien
czwartek, 6 maja 2021, 08:57

Anders pod Hercul;esa?? No panie mc rozsmieszyłes wszystkich:) A teraz dalej> Jak juz chcesz robic z Andersa lekki czołg( przy najgorszen mozliwej dla czołgu konstrukcji czyli z silnikiem z przodu) to czemu wybrałęś rosyjską 2A46M a nei zachodnie 120mm A co do silnika ACE to kto ci sprzeda licencje na jeden z najnowszych silnikó Cummingsa

wer
środa, 5 maja 2021, 12:39

Kolego, w jednym cylindrze pracuje jeden tłok.

Koba
czwartek, 6 maja 2021, 18:07

Kolego, niezupełnie. mc. nawet podał nazwę silnika: Advanced Combat Engine. Poczytaj - na jeden cylinder - dwa tłoki.

Hmmm
środa, 5 maja 2021, 11:52

Anders był przewidywany nawet do DMC 45ton. Hercules mialby to udźwignąć ?

stary wojak
wtorek, 4 maja 2021, 17:16

Jądrusiu mają rozeznanie w produkcji,a o jakości to niejednego inżyniera mogliby uczyć.

inzynier
poniedziałek, 3 maja 2021, 23:02

Taki los gdy decydują biurokraci, gdy każdy boi sie wychylić. Paranoja wśród "suwerena" i wieczna podejrzliwość tzw 'służb' - "bo uni na tym zarobio i pewnie nakradno" - powoduje paraliż decyzyjny i zabija innowacyjność. Kto z przedpiśców , mając dobrze płatną posadę, podjąłby decyzję wdrożeniową, ryzykując utratę pracy i uprawnień emerytalnych, ew. odsiadkę, i gdyby potem musiał na każdym kroku udowadniać że nie jest wielbłądem. Problem jest z dziedzictwem systemu prawnego odziedziczonym po rosyjskim zaborcy - czynownik mógł podjąć decyzję po uważaniu, ale był przez to z definicji podejrzany. Gdyby polski system prawny ukształtował sie w kulturze prawnej odziedziczonej po Niemcach, gdzie obowiązywało Prawo (vide wóz Drzymały), bylibyśmy dużo dalej i w zupełnie innym miejscu nie tylko w dziedzinie techniki, ale też jako państwo. Porównajcie sobie solidność Poznaniaków czy Ślązaków, z bardakiem w "Kongresówce" (oczywiście są wyjątki).

gość
wtorek, 4 maja 2021, 12:35

Przecież u nas nikt jednostkowo nie ma takiej władzy, o jakiej pan piszę. U nas decydują komisje, a nie jednostki.

mc.
wtorek, 4 maja 2021, 19:07

Komisje zawsze decydują "wedle woli". To może być wola mądrego polityka, ale może to być wola lobbystów

Albercik
wtorek, 4 maja 2021, 18:05

Kilka moich uwag a propos "komisji"! W całym cywilizowanym świecie za konkretny projekt z a w s z e odpowiada Szef Projektu. To oznacza, że jest zawsze konkretna osoba, którą można rozliczyć. I ten Szef dobiera sobie współpracowników którzy mają mu pomóc w zrealizowaniu projektu. A u nas? Powoływana jest za nic nie odpowiedzialna komisja. Przyczyną źródłową jest Instrukcja 3/49. Jest to instrukcja..... NKWD dla "tubylców"(Polaków)! Jednym z jej podpunktów jest... nakłanianie tubylców (Polaków) do powoływania przez nich komisji w celu debatowania nad problemem, ale bez prawa do podejmowania wiążących decyzji. Zadaniem takiej komisji było zawsze omawianie problemu, ale nie j e g o rozwiązanie!!! Jednocześnie wszystkich członków komisji zwalniano z wszelkiej odpowiedzialności za choćby najbardziej idiotyczne wnioski. Dziś tradycja "takich" bezpłodnych, nieodpowiedzialnych i bezsilnych komisji powoływanych do NIE-rozwiązywania wszelkich istotnych problemów trzyma się mocno i twardo, i nadal żaden "przewodniczący" żadnej komisji nie poniósł żadnej odpowiedzialności za złe decyzje lub ich brak szkodliwy dla Polski. Dopóki np. za zakup granatnika będzie odpowiedzialny cały bezimienny departament, jakiś zespół roboczy, komisja czy nawet cały Inspektorat, a nie KTOŚ KONKRETNY, to w każdym projekcie będą działy się c u d a, ale cel nigdy nie zostanie osiągnięty.

stary wojak
wtorek, 4 maja 2021, 17:18

Jak nie chcesz podjąć decyzji to powołaj komisję.Patrz na maciorkę.

inzynier
wtorek, 4 maja 2021, 14:55

A członkowie tychże komisji odpowiadają karnie. Stąd te nieustające produkcje ton papierów jako tzw dupochronów.

Na odwrót
środa, 5 maja 2021, 11:57

Członkowie komisji w Polsce nigdy za nic nie odpowiadają! Na tym polega cały ten "witz" żeby powołać komisję, bo wtedy zachodzi "odpowiedzialność zbiorowa" zatem nikomu włos z głowy nigdy nie spadnie!! I dopiero WTEDY - zamiast pracować - to MOGĄ bezkarnie produkować tony papierów. I po 10 latach "papierologii" spokojnie przejść bezkarnie na "zasłużoną" emeryturę!!

stalowowolanin
poniedziałek, 3 maja 2021, 21:43

ej no po co mielibyśmy tworzyć jakieś prekursorskie systemy i to w momencie jak nasi partnerzy ich nie majom,,,, poczekajmy, najwyżej kupimy od nich,,,, przypomnę że za tamtej komuny HSW także było blokowane przez naszego sojusznika,,,, mimo iż czasy i mocodawcy się zmieniły to realia działania nie.

victor
wtorek, 4 maja 2021, 18:16

Podobna poprzednia komuna, zwana PRL, była głupia, antypolska, niepatriotyczna, itd., itp. Niech będzie. Ale to za czasów PRL w Hucie Stalowa Wola powstał jeden z pierwszych w świecie samochodów dostawczych o napędzie elektrycznym. Bazował on na konstrukcji lekkiego furgonu Stal-300, także powstałego w HSW. W czasach, kiedy Wielki Brat dostarczał nam ropę rzekomo za półdarmo, a litr oleju napędowego kosztował tyle co jajko, albo coś koło tego, zdecydowano się na rozwijanie technologii napędu elektrycznego w pojazdach użytkowych! Mimo wszystko, mimo niedostatków technologii końca lat 50., postawiono na innowacyjność – na miarę tamtych czasów, choć bazowano na prymitywnych silnikach i mało wydajnych akumulatorach kwasowo-ołowiowych, bo innych praktycznie nie było. Samochód od stycznia do maja 1960 r. pomyślnie zaliczył, częściowo w trudnych warunkach zimowych, szczegółowe badania homologacyjne w Instytucie Transportu Samochodowego. Wprawdzie wykazały one, co oczywiste, pewne niedoskonałości (niska prędkość, niewielki zasięg), ale też dzisiejsza lektura wyników tych badań wskazuje, że istniało pole do rozwoju, dopracowania, ewolucji konstrukcji. O dziwo – ówczesne władze podjęły decyzję, aby skierować to auto do produkcji seryjnej. Samochód-furgon Stal 158 SA-1 ważył 1,5 tony, zabierał dwie osoby, miał 800 kg nośności i zasięg z jednego ładowania akumulatorów 80 km (100 km bez obciążenia). W 1959 r. cena takiego auta elektrycznego wynosiła 75 000 zł. Zbudowanych zostało coś około 150 tych pojazdów, eksploatowanych przez jakiś czas pomimo nędznej wówczas infrastruktury pozwalającej na obsługę eksploatacyjną flot takich samochodów np. w sieciach handlowo-hurtowych dużych miast itp. Nie bano się takiej decyzji, choć w partyjnym betonie miał on samych wrogów, co skończyło się ostatecznie decyzją o zaprzestaniu produkcji i opracowaniem nowej wersji auta (SB-1), już z napędem spalinowym. Wiem o przynajmniej dwóch egzemplarzach zachowanych do dziś SA-1. Dodam, że po tych doświadczeniach, które nie miały, bo nie mogły mieć, nic wspólnego z gospodarką rynkową siermiężnej PRL początku lat 60., HSW wykorzystała wiele doświadczeń i w latach późniejszych wprowadziła do masowej produkcji i użytku platformowe wózki transportowe o napędzie elektrycznym WA-1, stosowane nie tylko w fabrykach do transportu wewnętrznego, ale też na pocztach itp. Zbudowanych zostało ich co najmniej kilkadziesiąt tysięcy, i to na długo przed powstaniem idei wózka Melex. Jeździ ich mnóstwo do dziś, spotkać je można także na ulicach miast. Ciekawostka: w oparciu o tę konstrukcję w 1987 r. (a więc też za czasów PRL…) w Stalowej Woli, dla potrzeb obsługi trzeciej pielgrzymki Jana Pawła II do Polski, w Stalowej Woli opracowano i zbudowano wyposażony w specjalną wersję napędu elektrycznego (chodziło nie tylko o wyśrubowaną niezawodność, ale głównie o zapewnienie znacznej rozpiętości pomiędzy prędkością stałą, równą prędkości orszaku pieszego, a maksymalną na wypadek potrzeby szybkiej ewakuacji), chroniony olbrzymią ilością ciężkiego szkła pancernego, ale ciekawy dizajnersko „papamobile”. Można? Można...

Dalej patrzący
poniedziałek, 3 maja 2021, 21:42

Z listy marnowanych wynalazków - tylko w dziale silników: beztłokowy silnik WASE Wąsowskiego, układ Gulaka odbioru ciepła i przekształcania go w parę do wtrysku silników tłokowych i turbinowych [STIG], zmniejszający zużycie silnika, polepszający dynamikę i zakres mocy, zmniejszający zużycie paliwa od 25 do 40%, "wszechpaliwowy" typoszereg PAMAR z PW [ już w 2009 mieli sprawność 44%], silnik dwutłokowy Mężyka, silnik o zmiennym stopniu sprężania Szymkowiaka, silnik rotacyjny X Woźniaka [ZNACZNIE lepszy od Wankla], silnik jednosuwowy [każdy suw jest suwem pracy] AMPERE Jabłońskiego. KAŻDA z tych konstrukcji ma przełomowe parametry względem zagranicznych - no, ale "lepiej" kupować zagraniczne. KOMEL ostatnio opracował typoszereg silników elektrycznych do montowania w kołach istniejących [i nowo zaprojektowanych] pojazdów kołowych i gąsienicowych - idealne do forsowania przeszkód wodnych po dnie. Ale - jak zwykle - to "wszystko złe" dla naszych decydentów - bo biurokratom najłatwiej i najwygodniej odsuwać od siebie wszystko, co nowe i wymagające minimalnej inwencji i aktywności, przez to "niebezpieczne" dla ich "świętego spokoju" i zwyczajnie męczące - lepiej brać spokojnie co miesiąc pensję za przelewanie pustego w próżne...nie mówiąc o jakże cennej przychylności zagranicznych dostawców za utrącanie krajowej, niebezpiecznej konkurencji...

Ecco
wtorek, 4 maja 2021, 18:06

Szacun za wiedzę. O wielu tych projektach nawet nie słyszałem. Brawo!!

jaan
poniedziałek, 3 maja 2021, 19:23

Można dodać jeszcze projekt opracowania sterowania pocisku moździerzowego w 2006 roku, który pozycjonował się do celu takiego jak czołg przy pomocy sztucznych sieci neuronowych (tania konstrukcja). Idealna do Raków. Ktoś coś słyszał. Politechnika Warszawska wydz. MEL

Marzyciel
wtorek, 4 maja 2021, 18:12

Dołożę projekt - sprzed coś już 20 lat - pocisku klasy BONUS jeszcze dla naszych armatohaubic 152mm, z 2-3 subpociskami samonaprowadzającymi się radarowo na niezależne ruchome cele! Gdzie byłaby polska amunicja dziś, gdyby ten projekt został w t e d y dopracowany i wprowadzony do armii??

Ra
poniedziałek, 3 maja 2021, 18:59

To sprawa sprzed lat. Były robione badania układów hybrydowych. A na teraz: Hybryda powinna już być badana na borsuku właśnie na bazie powyższych doświadczeń. Dałoby to unikalny pojazd cichy (przy napędzie elektrycznym i gumowych gąsienicach) i pływający.

dweee342
poniedziałek, 3 maja 2021, 18:29

Komentującym przypomnę, że żyjemy w Polsce. Kraju wielkiego zapału i słomianych drogich a następnie spuszczanych do toalety inwestycji. Jeszcze wiele lat musi upłynąć zanim coś takiego jak rozum, racja stanu i biologia na stałe wykruszy beton poprzedniej epoki. Bo że mamy zdolną młodzież, to fakt i to widać z tego artykułu. Może nie wszyscy wyjadą robić kariery w Stanach i Europie wypychani za granicę bezmyślnością, tumiwisizmem i brakiem nadziei na przyszłość.

wtorek, 4 maja 2021, 11:49

smutne, ale tak właśnie u nas jestem.

Poll
poniedziałek, 3 maja 2021, 18:25

Jest w mon i w polityce paru takich z czerwoną podpinką w garniturku i z drugiej strony zydokomuchy z grają lobbystów. Taka władza zepchnie Polskę w przepaść to jest już przesądzone.

Driver25
wtorek, 4 maja 2021, 23:33

Coś w tym jest od wielu lat

rezerwa 77r.
poniedziałek, 3 maja 2021, 17:53

zapytam co dalej z sinikiem p. SZYMKOWIAKA za który dostał nawet nagrodę , silnik o zmiennym stopniu sprężania [ wielopaliwowy ] bardzo wydajny .. KTO ZATRZYMAŁ CIEKAWY PROJEKT / SILNIK BARDZO POTRZEBNY DLA PRZEMYSŁU I WOJSKA ORAZ MARYNARKI

Davien
wtorek, 4 maja 2021, 10:12

NIkt nic nie zatrzymał, w Polsce nei ma producenta silników spalinowych który mógłby się podjac jego produkcji.

New
poniedziałek, 3 maja 2021, 22:59

Rozwijany jest także przez polską firmę w Kanadzie projekt silnika jednosuwowego, bardzo obiecujący projekt - lekki i wydajny. Czy w tym temacie PGZ coś dzała?

!
poniedziałek, 3 maja 2021, 22:17

..kradnie zawsze ta sama grupa.. z czasow jesz sprzed 966 roku..cały czas...

dfd
poniedziałek, 3 maja 2021, 21:33

Nikt.....ten rewelacyjny silnik to bubel

Pytajnik
poniedziałek, 3 maja 2021, 20:31

Schowany głęboko gdzieś. Jak to w Polsce, zakupi się może od USA?

Cody Bancks
poniedziałek, 3 maja 2021, 15:56

MON nie stać chyba na rewelacyjne wynalazki ! Tylko na realne rozwiązania , powtarzalne rozwiązania mogące być użyte teraz, nie po adaptacji za jakiś czas !! To że coś jest ewenementem na skalę światową to nie musi być przyjęte dla wojska !!! Sprzęt musi być sprawdzony w działaniu a nie w przyszłej wojnie !!!

DK
poniedziałek, 3 maja 2021, 23:31

Takie podejście skutkuje zabiciem własnego przemysłu i kupowaniem sprawdzonego ale przestarzałego sprzętu z 3 półki płacąc obcym dostawcom jak za sprzęt z 1 półki. I jeszcze jedno, celem armii jest ochrona zasobów państwa a więc również jego przemysłu. To armia ma służyć przemysłowi (między innymi oczywiście) a nie odwrotnie. To pozycja i zamówienia armii mają torować drogę do eksportu. Ponadto kupując u krajowego dostawcy Można kupić 2 albo i 3 razy tyle sprzętu nawet jeżeli cena "detaliczna" jest porównywalna.

DK
poniedziałek, 3 maja 2021, 23:24

Takie podejście skutkuje zabiciem własnego przemysłu i kupowaniem sprawdzonego ale przestarzałego sprzętu z 3 półki płacąc obcym dostawcom jak za sprzęt z 1 półki. I jeszcze jedno, celem armii jest ochrona zasobów państwa a więc również jego przemysłu. To armia ma służyć przemysłowi (między innymi oczywiście) a nie odwrotnie. To pozycja i zamówienia armii mają torować drogę do e portu. Ponadto kupując u krajowego dostawcy Można kupić 2 albo i 3 razy tyle sprzętu nawet jeżeli cena "detaliczna" jest porównywalna.

DK
poniedziałek, 3 maja 2021, 23:10

Takie podejście skutkuje zabiciem własnego przemysłu i kupowaniem sprawdzonego ale przestarzałego sprzętu z 3 półki płacąc obcym dostawcom jak za sprzęt z 1 półki. I jeszcze jedno, celem armii jest ochrona zasobów państwa a więc również jego przemysłu. To armia ma służyć przemysłowi (między innymi oczywiście) a nie odwrotnie. To pozycja i zamówienia armii mają torować drogę do e portu. Ponadto kupując u krajowego dostawcy Można kupić 2 albo i 3 razy tyle sprzętu nawet jeżeli cena "detaliczna" jest porównywalna.

Mixi
wtorek, 4 maja 2021, 23:35

Dokładnie

ivi
poniedziałek, 3 maja 2021, 18:40

Wojsko powinno się właśnie przygotowywać na przyszłą wojnę. Historia, także Polski, pełna jest generałów którzy boleśnie zdziwili się, że ich wiedza i przyzwyczajenia nie przystają do realiów pierwszego dnia nowej wojny.

Orthodox
poniedziałek, 3 maja 2021, 15:46

Kolejny, z bardzo długiej listy, ,,olany" projekt, finansowany przez NCBiR z PUBLICZNYCH pieniędzy. Warto też pamiętać o takich ,,kwiatkach" jak zagraniczne konstrukcje wprowadzone na uzbrojenie, mimo własnych, gotowych rozwiązań, stworzonych za publiczną kasę. Co do lekceważącego podejścia decydentów do przyszłościowych technologii, potwierdza to tylko tezę, że szczytem ich wyobraźni jest armia poprzedniej wojny.

Dalej patrzący
poniedziałek, 3 maja 2021, 15:07

Tak samo było z Andersem - dzisiaj, jego wzorem, Chiny mają lekki czołg Type 15, a USA wprowadza MPF. Zresztą - a błękitny laser? a grafen? Od 1989 mamy [niezależnie od deklarowanej ideologii] postkolonialną kompradorską klasę polityczną. Dla nich zawsze cudze "lepsze", a własne B+R bez przełożenia produkcyjnego i komercyjnego i bez rozwoju - tylko na pokaz pod tani PR.

Yenval Sheka
poniedziałek, 3 maja 2021, 23:35

Owszem cudze lepsze, bo więcej wpływa ... A ten projekt oraz wiele innych zwyczajnie rozkradziono. Ot cała tajemnica. Co ciekawe, oczywiście niewidzialna ręka rynku pilnuje by zespoły projektowe rozpadły się po zakończeniu zadania.

ET
poniedziałek, 3 maja 2021, 18:18

Dwa lata temu złożyłem wniosek patentowy na opancerzenie, składające się z ruchomych płytek, będących akumulatorami, w celu redukcji masy pojazdów z napędem hybrydowym bez pogarszania ochrony balistycznej. I3TO, który opiniuje takie wnioski nie wyraził zainteresowania. A gdyby wyraził, i wniosek zostałby z odpowiedniego paragrafu PWP (prawo własności przemysłowej) upaństwowiony, to dostałbym 500zł rekompensaty (słownie: pięćset złotych), bo tyle MON płaci...

Pytajnik
poniedziałek, 3 maja 2021, 14:45

Dlaczego mnie to nie dziwi? Tak skończył ILX 27 z WZL, Lewiatan z Hydromegi. Przypominam też, że to w WSK Mielec już w latach 90 ubiegłego stulecia powstały na deskach kreślarskich drony, jeden o napędzie klasycznym drugi odrzutowym. Była propozycja stworzenia samolotu klasycznego, uderzeniowego ORKAN na bazie Irydy jednak decydenci nie byli niczym zainteresowani, prócz gażami i awansami. Nadchodzą czasy dobrobytu (przynajmniej dla części społeczeństwa) kto będzie chciał ginąć na wojnie bądź pozostać kaleką? Czas rozwijać konstrukcje autonomiczne, zdalnie sterowane. Czy dotrze to wreszcie do tego decyzyjnego betonu? Czy może tak ma być, że w razie konfliktu zbrojnego mamy być słabi, ponieść ofiary by później powstać dzięki naszym "przyjaciołom" choćby zza oceanu? Dług wdzięczności będzie bardzo wysoki.

Davien
poniedziałek, 3 maja 2021, 18:23

To po kolei: ILX-27 był jedynie demonstratorem technologii z WITU i tak skończył bo to WITU nie wystapiło o fundusze na dalsze prace, M99 Orkan mógłby powstac jedynie jakby powstał lepszy silnik do Irydy a D-18 juz na starcie był niezbyt udany i jak padła Iryda,padł tez silnik bo nikogo wtedy nie było stac na taka zabawę. Lewiatan to 2008r, doszli do etapu prototypu i pracowali dla EDA ,co póznij to wielka cisza.

Pytajnik
wtorek, 4 maja 2021, 23:58

A może to wojsko powinno wystąpić z propozycją dalszego rozwoju konstrukcji określając jego miejsce w armii? Może wówczas pieniądze znalazłyby się? ORKAN nie powstał bo naszym wojskowym marzyły się F 16. Zapominali tylko, że trzeba by też nowocześniejszego samolotu szkoleniowego niż leciwa ISKRA. Stąd też zaprzestano wszelkich działań zmierzających do rozwoju konstrukcji. Szkoda. Lewiatan też by się przydał choćby do transportu sprzętu za drużyną czy transportowania z pola walki rannych. Może znalazłyby się inne zadania dla niego. I tak oto mamy przemysł który mógłby sporo zaoferować tylko dla kogo?

Davien
czwartek, 6 maja 2021, 20:20

Panie pytajnik, wojsko tu nie miało nic do rzeczy, decyzja czy dalej rozwijać projekt nalezała do ITWL a oni nie chcieli jak widać. Orkan nie powstał bo nie było do niego silników, zakładano nawet pozyskanie silnika DV-2, ale jak padła Iryda padł i Orkan będący jej modyfikacją. Co do lewiatana to od dawna jest cisza, nie ma nawet nic o zakończeniu czy kontynuacji prac.

ILl
wtorek, 4 maja 2021, 23:38

Powstał nowoczesny silnik do Irydy a mianowicie K-15 lub 16

Davien
czwartek, 6 maja 2021, 20:21

K-15 nie był nowoczesny, to zwykły dość prosty silnik jednoprzepływowy o wiele za słaby do tego co planowano

Paweł
poniedziałek, 3 maja 2021, 13:39

W wojsku byłem mechanikiem Gożdzika w Międzyrzeczu w latach 80-tych,wiele poligonów spędziłem w tej świetnej haubicy,fajne czasy

abra kadabra
środa, 5 maja 2021, 00:06

Goździki mają dobre własności trakcyjne. Gdyby udało się opracować do niego pociski o zasięgu ok. 40km można byłoby pomyśleć o jego modernizacji do współczesnych standardów, ale bez kompromisów, by jeszcze długo stanowił skuteczny środek walki.

rezerwa 77r.
poniedziałek, 3 maja 2021, 13:07

winnych za te zaniedbania , należy napiętnować

tut
poniedziałek, 3 maja 2021, 19:57

Powinni iść na pierwszą linię.

rechot czili pepers
poniedziałek, 3 maja 2021, 16:42

Powinni złożyć samokrytykę !!!

Dalej patrzący
poniedziałek, 3 maja 2021, 12:51

Polski hybrydowy Funter 4x4x4 [tak] Wojdasa - najlepszy samochód terenowy świata. Zaprezentowany w 2016. Znacznie,znacznie lepszy od Hummera - i bez porównania lepszy w modułowości i konfiguracji i w potencjale rozwojowym. Ładunek - do 8 ton, przyczepa - do 10 ton. Cytuję z prasy: "Żaden inny pojazd skonstruowany w Polsce nie otrzymał tylu nagród na wystawach krajowych i zagranicznych. Żadne auto nie było konstruowane w Polsce z założeniem, że będzie najlepsze w swojej klasie. Żaden pojazd terenowy nie miał tylu innowacji wdrożonych za jednym razem. To mogło być naszą szansą. Niestety jak większość polskich projektów i ten został zamordowany jeszcze zanim zaczął żyć." PIMOT dostał "prikaz" - i schował Funtera do szuflady. Moim zdaniem - sprawa dla śledztwa. Także za brak zainteresowania ze strony MON i IU. Zaniechanie to też przestępstwo. A Lewiatan - załogowy i bezzałogowy [bojowy z ZSMU] prezentowany na MSPO 2009 ? - zbudowany przez WB, Hydromega i WAT? Badania sobie, a zakupy i produkcja sobie - "dziwnym" trafem przeważnie od zagranicznych dostawców. Bo zagraniczne "lepsze"...

Codybancks
poniedziałek, 3 maja 2021, 16:00

Jeśli chodzi o ten samochód , to dziwię się , że wielcy milionerzy nie chcą zainwestować w niewątpliwie szlagier i pewnie sukces międzynarodowy !! Widocznie wola pewne i stałe zyski !! Samochód mógłby mieć też wersję podobna do Unimoga !! Wiele administracji i spółdzielni potrzebuje takie wielozadaniowe samochody do prac terenowych na osiedlach (blokowiskach ) w wielu miastach !!

RWPG
poniedziałek, 3 maja 2021, 21:34

ludzie nie kupują kota w worku z kraju 3go swiata.....czasy PRL dawno mineły

Leszek
poniedziałek, 3 maja 2021, 12:34

Dlaczego taki sprzet konczy na zlomie nie rozumiem to samo Loary zbudowali 4 czy 5 sztuk i pozniej poszly na zlom.Taki projekt molby byc np rekatywowany teraz badz uzyty w czasie W.

sum
wtorek, 4 maja 2021, 13:25

1 sztuka powstała

X
poniedziałek, 3 maja 2021, 16:43

Raczej 1 lub 2 sztuki :/

Sidematic
poniedziałek, 3 maja 2021, 15:09

Loarę zbudowali JEDNĄ. Jest "w służbie".

poniedziałek, 3 maja 2021, 14:54

bo sprzęt użyty do budowy tych demonstratorów jest bardzo drogi i lepiej go przenieść do innego pojazdu niż zostawić w jakimś żeby stał i się niszczył

Dalej patrzący
poniedziałek, 3 maja 2021, 12:25

Dokładnie to samo spotkało np. bezzałogowiec ILX-27. Doskonalony, pokazywany na wystawach [nawet testowany dość specjalistycznie z magnetronem na Bałtyku], na koniec zero przejścia do produkcji i służby operacyjnej. Tragedią jest to, że programy badawczo-rozwojowe mają wyłącznie charakter akademicki, a nie użytkowy. Choćby hybrydowa platforma gąsienicowa PŚl z OBRUM i PIAP w ramach dotacji NCBR, zbudowana za...5 mln złotych - pokazywana na MSPO 2015? Osiągi świetne - i co? - ano nic. A nawet wprost utylitarne rozwiązania - np. Sokół 4x4 konstrukcji Gryszczuka - są ignorowane przez MON i IU. Czyli wynikiem jest tylko PR dla mas i "robienie wrażenia postępu" - zamiast rzeczywistego postępu w WP. Przyczyna? - naszym biurokratom najwygodniej jest zakończyć projekt i dać ewentualnie jakiś dyplom i wyróżnienie - niż uruchomić całą męczącą procedurę produkcji i wprowadzenia do służby. Plus polityka ciągłych zmian koncepcji, wymagań - brak konsekwencji i obijanie się od ściany do ściany. Czyli po prostu nieudolność organizacyjna i brak długofalowego, konsekwentnego i dojrzałego zarządzania. No to - po co się wychylać? - stąd "wzorcowa" postawa "mierny, bierny, ale wierny"...

Ein
poniedziałek, 3 maja 2021, 12:05

Jak krew a piach. A dzisiaj, w dobie robotyzacji pola walki, byłaby to praca dająca Polsce możliwość wprowadzenia pionierskich rozwiązań, bo mówimy o całym systemie, a nie tylko jakiejś części składowej, obejmującym ciche, hybrydowe napędy i cały, złożony system dystrybucji energii. Coś, co jest w dobie zmniejszania sygnatur na wagę złota, a tu widać było potencjał do rozwoju całej rodziny pojazdów dysponujących cechami niskiej wykrywalności (cisza, niska termika). Do tego wspomniane prace związane z autonomicznością w fazie przemieszczania się, na tyle zaawansowane, że dzisiaj (po dekadzie) można by mieć coś, co pozwala na w pełni automatyczne poruszanie się w terenie, wstęp do całkowicie bezzałogowego systemu z własnym know-how. Wraz z podjętymi pracami (ZSSW) można było stworzyć rodzinę bojowych pojazdów bezzałogowych, obejmujących także wsparcie (próbowali Amerykanie tj. NLOS, ale im nie wyszło) z gąsienicowym RAKiem (jak mamy wynośny sposób obsługi - a to opracowano - to już blisko pełnej automatyzacji z udziałem człowieka, lub bez udziału). Ba, można by wprowadzić także lekką haubicę, bo w DASach przydałby się bardziej nie Kryl tylko właśnie coś na gąskach. Cóż, to wszystko było na wyciągnięcie ręki (2010-2011), ale ówczesna władza była w zakresie wizji tego, czym mają być SZ zupełnie beznadziejna i nic jw z tego nie wyszło. AGP mógł dać nam nie tylko unikalną rodzinę produktów, które mogłyby śmiało sprzedać się na rynku (możliwość wdrożenia w platformach o wschodnim rodowodzie jako dodatkowy, ogromny plus tego rozwiązania), ale w WL zmienić wszystko. Zmienić podejście do tworzenia struktur i ich kompletacji... więcej z niższym kosztem utrzymania i całkowitą zmianą obsługi / zaangażowania personelu, bez narażania żołnierzy na bezpośredni udział w walce (platformy wsparcia, platformy logistyczne, platformy inżynieryjne, platformy rozpoznawcze itd). Cóż, szkoda.

DRZAZGA
poniedziałek, 3 maja 2021, 11:47

Piękny przykład mądrych idei która gdyby była kontynuowana i pielęgnowana przez mecenasów finansowych i system państwowy w dzisiejszej rzeczywistości i czasie byłaby juz systemem użytkowym ,masowym a kto wie i eksportowym...cóż Polska w prototypach stoi na wysokim poziomie a Polski problem który te wszystkie idee( lądowe, powietrzne, morskie itp) niszczy jest jeden polskim system decyzyjny -władza

były porucznik zmechu
poniedziałek, 3 maja 2021, 15:40

To nie była idea! To jest najlepsze podwozie jakie zrobiliśmy seryjnie i jedna z koncepcji jego wykorzystania.

zdegusto
poniedziałek, 3 maja 2021, 11:21

Jak to : "nie ma sygnałów że prace w tych kierunkach są prowadzone". Ręce opadają

gnago
poniedziałek, 3 maja 2021, 11:01

Czyli skończyło się jak zwykle w polskim MON. Moda na przeczekanie trwa za dwie dekady kupimy z półki i o słusznym pochodzeniu

mc.
poniedziałek, 3 maja 2021, 10:52

"Wojsko" jest co najmniej konserwatywne, a politycy... Żadni z nich politycy, to tylko ludzie walczący o synekury. Jak to kiedyś podsumował Józef Piłsudski: "Wam kury szczać prowadzać, a nie Politykę robić." Polityk powinien mieć wizję. jak Kraj, jak Wojsko powinna wyglądać za 20 lat. Co trzeba dziś zmienić by w przyszłości było lepiej...

Fanklub Daviena i GB
poniedziałek, 3 maja 2021, 10:42

Od dawna piszę, że "polskie" władze i wojsko jest przesiąknięte zachodnią agenturą, która dba, by Polin pozostała kolonią (jak ktoś nie zna historii, to przypominam, że Brytyjczycy wtrącili Gandhiego do więzienia, bo namawiał Hindusów, by w ramach walki z kolonializmem tkali tkaniny w domu na krosnach zamiast kupować monopolistyczne brytyjskie - Brytyjczycy koloniom nakazywali uprawę bawełny, ale nie wolno im było tkać tkanin, tylko wysyłać bawełnę do Anglii i sprowadzać tkaniny TYLKO z Anglii itp. I tak Davienku - tkaniny tkane na krosnach w domu były gorsze niż na nowoczesnych programowalnych brytyjskich krosnach przemysłowych, ale mimo to było to tego warte!!!). Pamiętacie jak Polin stała się potęgą... bananową? W traktatach akcesyjnych UE nie dopilnowała, by zniszczyć polski przemysł bananowy, którego Polin nie miała, więc UE go nie zabroniła, czego gorzko pożałowała, bo Polin stała się głównym importerem bananów do UE (w kolejnych umowach to oczywiście poprawiono!). Mamy być kolonią: rynkiem zbytu i rynkiem taniej siły roboczej dla zachodnich panów a nie państwem, które coś produkuje! Zobaczcie do czego doszła Turcja czy Korea Południowa jak zrzuciły pęta neokolonializmu! :D

123
poniedziałek, 3 maja 2021, 15:27

czy ty wlasnie wymiksowales Turcje i Koree Poludniowa z krajami zrzucajacymi "pęta neokolonializmu"?? :D towarzyszu foliarzu frakcja I LOVE RASSYJA sprawa jest BANALNIE prosta > oba te kraje upasly sie technologicznie na wspolpracy z US i EU, Polska natomiast rzadzona od "upaaadku" prl przez tych samych dekli szkolonych w russkowie no coz 50% tego co wymienione wczesniej kraje osiagnela.

Davien
poniedziałek, 3 maja 2021, 14:04

Funku, wy jestescie jedynie kolonia surowcową Chin, ot taki los Rosji:) A Polska była kolonia do 1990r , potem wykopalismy ruskich barbarzyńców i jestesmy suwerennym państwem a nei jak Rosja wasalem.

Extern
poniedziałek, 3 maja 2021, 21:01

Taki żarcik o tej obecnej suwerenności Polski jak mniemam? Obecnie jesteśmy niestety bardzo zależnym od zewnętrznych wpływów krajem. Wystarczy sobie przypomnieć z ilu decyzji musieliśmy się rakiem wycofywać po zewnętrznych interwencjach. Ustawa o IPN to chyba najbardziej bolesny i oczywisty przykład, ale i w bardziej banalnych sprawach, jak choćby decyzja o przecince zaatakowanej kornikiem puszczy już nawet nie należała do nas. To co obecnie mamy to co najwyżej suwerenność jedynie w niektórych obszarach, których lista zresztą, coraz bardziej się kurczy.

xXx
czwartek, 6 maja 2021, 11:10

No to popatrz sobie na np. Niemcy. Wystarczyło aby Wuj Sam tupnął nogą a natychmiast zastopowano budowę NS2. Jakoś nie widać na horyzoncie niemieckich firm układających rurę na dnie Bałtyku. Wszystkie kraje są od siebie zależne, ale to co było między PRL a Sowietami pomiędzy 1945r. a 1989, to była patologia. To były relacje pomiędzy państwem kolonialnym a podbitym. Tak więc nie porównuj stosunków międzynarodowe przed (PRL)1989 i po (III RP), bo to nie ma sensu. Chyba, że jesteś typowym trollem zza wschodniej granicy.

Viktor
poniedziałek, 3 maja 2021, 10:26

NCBIR 60 mln pln znowu w błoto

Gnom
wtorek, 4 maja 2021, 14:46

To nie NCBiR tylko MON, które stale nie pozwala zrealizować kolejnych faz projektów, nawet tych które zakończyły się pozytywnie. Biurwy nie chcą ryzykować problemów w fazach dopracowania i wdrożeniowej. Łatwiej pozwodzić uczestników przez 2-5 lat i projekt umrze śmiercią naturalną. Praktycznie na żaden projekt nie był zgody MON na kontynuowanie w fazach zaawansowanych. A to ich opinii zależy kontynuacja takich programów w ramach projektów NCBiR. Smutne i dziwne, ze dotąd nikt nie rozliczył biurw za setki milionów środków wyrzuconych w błoto przez ich działalność.

Allegr
wtorek, 4 maja 2021, 23:49

Obcy agenci powinni siedzieć za to

Tweets Defence24