Armie Świata: Siły Zbrojne Litwy [Defence24 TV]

8 lutego 2021, 16:13

Litwa to liczące niespełna 2,8 miliona mieszkańców państwo, które jest wprawdzie największym i najsilniejszym z tzw. państw bałtyckie ale i tak daleko mu nawet do europejskiej średniej. Jednak w przeciwieństwie do Węgrów Litwini od 2014 roku niezwykle poważnie podchodzą do kwestii bezpieczeństwa i rozwijają swoje siły zbrojne zarówno jeśli chodzi o liczebność wojska jak i zakupy sprzętu.

Jeszcze w 2014 roku Litwa dysponowała zawodowymi siłami zbrojnymi liczącymi niespełna 8 tys. żołnierzy służby czynnej, wspieranych przez 4,5 tys. członków formacji ochotniczych, stanowiących litewski odpowiednik Wojsk Obrony Terytorialnej.

Jeśli chodzi o posiadane środki to swego rodzaju dno Litwa osiągnęła w latach 2010-2013 w wyniku światowego kryzysu gospodarczego. Państwo to wydawało wówczas na obronę około 300 mln USD rocznie i było to niewiele ponad 1 procent jego PKB, niemal dwukrotnie poniżej progu zalecanego przez NATO.

image
Rys. Katarzyna Głowacka

Po rosyjskiej agresji na Ukrainie błyskawicznie zaczęło się to zmieniać - naród litewski bardzo szybko zrozumiał konieczność posiadania skutecznych sił obronnych. Z tego powodu już w 2015 roku przywrócono pobór, jednak w aktywnej służbie pozostają przede wszystkim ochotnicy, których w tym kraju nie brakuje.

W 2020 roku ich budżet obrony wynosił już 2,02 proc. PKB czyli około 1,2 mld USD, liczebność stałych sił zbrojnych wzrosła do ponad 20 tys. żołnierzy w tym ok. 11 tys. zawodowych wraz z 3,8 tys poborowymi i ponad 5,1 tys. żołnierzami służby ochotniczej (rezerwy o podwyższonym poziomie gotowości, żołnierze ci spędzają na ćwiczeniach od 20 do 50 dni w roku i otrzymują odpowiednie wynagrodzenie). Mogli oni liczyć na wsparcie ze strony 14,4 tys. członków organizacji paramilitarnych w tym związku strzeleckiego i obrony terytorialnej KASP. Do tego dochodzi 90 tys. przeszkolonych rezerwistów, zaś całe możliwości mobilizacyjne Litwy są szacowane na 1,7 mln osób.

W tej dekadzie finansowanie ma wzrosnąć do co najmniej 2,5 proc. PKB a liczba samych tylko żołnierzy zawodowych do 14,5 tysiąca.

Wojska Lądowe

Wzrost liczebności idzie w parze z rozwojem struktur wojsk lądowych. Jeszcze 7 lat temu dysponowały one tylko jedną brygadą bojową. Była to elitarna brygada piechoty zmechanizowanej Żelazny Wilk. W 2016 roku Litwa powołała jednak drugą brygadę piechoty zmotoryzowanej nazwanej Żmudź, a w 2017 roku trzecią – skadrowaną na czas pokoju brygadę lekkiej piechoty – Auksztota.

image
Rys. Katarzyna Głowacka

Co ciekawe budowę aż tak licznych sił lądowych odradzali Litwie sojusznicy z NATO, argumentując, że nawet Kanada nie dysponuje trzema brygadami wojsk lądowych. Litwini mieli na to odpowiedzieć, że „to jest problem Kanady”.

Poza trzema brygadami, w skład których włączone są pododdziały różnych służb, armia litewska dysponuje jeszcze samodzielnym batalionem saperów.

W ostatnich latach dokonano ambitnych zakupów sprzętu, który wcześniej stanowił przede wszystkim zlepek korzystnie pozyskanego uzbrojenia z demobilu – niemieckiego, amerykańskiego, z państw skandynawskich i polskiego.

image
Rys. Katarzyna Głowacka

W 2021 roku zakończą się dostawy łącznie 88 kołowych bojowych wozów piechoty Vilkas stworzonych na bazie KTO Boxer, uzbrojonych w wieżę z 30 mm działkiem, kaemem i wyrzutniami pocisków przeciwpancernych Spike-LR.

W tym samy czasie rozpoczną się dostawy zamówionych w ostatnich latach pojazdów  opancerzonych L-ATV.

Z kolei w ubiegłym roku zakończyły się już dostawy 16 używanych lecz odświeżonych samobieżnych armatohaubic Panzerhaubitze 2000. Pięć kolejnych zostało odkupionych od Niemiec do szkolenia i na części zamienne. Z niemieckiego demobilu pozyskanych zostało za niewielką cenę także 168 odświeżonych transporterów opancerzonych M577, które są wersją dowodzenia przestarzałego M-113. Te ostatnie do czasu przybycia Vilkasów stanowiły podstawowy wóz opancerzony litewskich sił zbrojnych. Dodajmy: wóz który nie miałby żadnych szans w konfrontacji chociażby z BWP-1, nie wspominając o tym czym dysponuje dzisiaj Federacja Rosyjska.

Litwini unowocześnili tez swoja obronę przeciwpancerną inwestując w prawdopodobnie 40 wyrzutni pocisków Javelin. Na krótkim dystansie mogą likwidować opancerzone cele z  wyrobów szwedzkich: granatników bezodrzutowych Carl Gustaw i jednorazowych wyrzutni AT-4

Wojska Specjalne i Siły Szybkiego Reagowania

image
Rys. Katarzyna Głowacka

Choć niewielkie, siły zbrojne Litwy mają wyodrębniony osobny rodzaj sił zbrojny w postaci wojsk specjalnych. Do jego zadań zalicza się rozpoznanie, działania antyterrorystyczne i ratowanie zakładników. Trzon tych sił stanowi batalion jegrów „Witold Wielki” i pomniejsze wyspecjalizowane jednostki: nurków bojowych, antyterrorystyczna i pododdział powietrznodesantowy oraz ośrodek szkolenia.

Litewscy specjalsi, wraz z wyselekcjonowanymi pododdziałami wojsk lądowych, lotnictwa i marynarki wojennej tworzą 2,5-tysięczne siły szybkiego reagowania, które mogą w ciągu od 2 do 24 godzin odpowiedzieć na zagrożenia hybrydowe w dowolnym miejscu w kraju. Siły te są wyposażone m.in. w bwp Vilkas. 

Siły Powietrzne i OPL

image
Rys. Katarzyna Głowacka

Siły powietrzne Litwy są skromne. Ich statki powietrzne bazują w jednej tylko bazie lotniczej, w Szawle skąd operują także samoloty NATO  biorące udział w misjach ochrony państw bałtyckich. Trudno mówić tutaj o jakichś eskadrach czy dywizjonach. Dumę stanowią zakupione jeszcze w czasach wojny z terrorem 3 lekkie samoloty transportowe C-27J Spartan, których dopełnienie stanowią dwa L-410 Turbolet. Lotnictwo śmigłowcowe ogranicza się do trzech poszukiwawczo-ratowniczych AS365 Dauphin i dwóch Mi-8, których flota została ostatnio zredukowana z czterech. Ostatnie dwie maszyny przechodzą jednak zabiegi przedłużające ich cykl życia i remont, a ich dopełnienie będą niedługo stanowiły cztery UH-60M Black Hawk.

Siły Powietrzne są odpowiedzialne także za obronę przeciwlotniczą kraju. Jej osobny batalion, w razie wojny rozdysponowany do ochrony elementów własnych wojsk i wybranych obiektów, do niedawna dysponował wyłącznie systemami bardzo krótkiego zasięgu Stinger (na stelażach z zamontowanymi dwiema wyrzutniami tzw. double Stinger) i RBS70. W 2014 roku dokupiono do nich jeszcze przenośne polskie systemy Grom. Znaczący wzrost zdolności zapewnił zakup dwóch baterii nowoczesnego systemu obrony krótkiego zasięgu NASAMS 3 z pociskami AMRAAM. Uzbrojenie to trafiło do litewskich przeciwlotników już w ubiegłym roku i znacząco rozszerzyło możliwości obrony przed środkami napadu powietrznego przeciwnika.

Marynarka Wojenna

image
Rys. Katarzyna Głowacka

Marynarka Wojenna Republiki Litewskiej to najskromniejsza z formacji zbrojnych Litwy. Jej zadania do głównie likwidacja min, bądź ich stawianie, a także patrolowanie niewielkich wód terytorialnych tego państwa. Składają się na nią wyłącznie stare okręty: cztery minowe, cztery niewielkie patrolowce i trzy jednostki pomocnicze.

Jak widać dzięki konsekwentnym inwestycjom Litwa posiada liczące się siły w regionie. Oczywiście nieporównywalnie mniejszych niż np. polskie nie wspominając o rosyjskich, przed którymi samodzielnie nie ma szans się samodzielnie bronić dłużej niż kilka dni. Jako element Sojuszu Północnoatlantyckiego trzeba jednak przyznać, że Litwini zdecydowanie wywiązują się ze swoich zobowiązań, co przekłada się pozytywnie zarówno na ich bezpieczeństwo jak i krajów sąsiednich, w tym także Polski.

KomentarzeLiczba komentarzy: 19
WP
poniedziałek, 22 lutego 2021, 14:57

No i gitara. Siły zbrojne w porównaniu do liczby ludności wcale nie takie małe, a do tego wyposażone w korzystnie zakupiony sprzęt masowo i kompleksowo, dobrze zorganizowane i bez zbędnej biurokracji. Polska ze swoją "brygadą" generałów i pułkowników i "homeopatycznymi" ilościami sprzętu, brakach w podstawowym uzbrojeniu jak granatniki, brakiem rezerw, wypada żenująco.

Gira najlepszy
piątek, 12 lutego 2021, 20:54

Pozdrawiam braci Litwinów !

bender
wtorek, 9 lutego 2021, 17:25

Litwa ma 2711566 mieszkańców wg CIA Factbook, po odjęciu małoletnich do 14 roku życia oraz seniorów powyżej 65 lat pozostaje 1743266 osób, ale to nie jest żaden potencjał mobilizacyjny. Jakby podobną arytmetykę zastosować do Polski to mamy 25 mln obywateli, których teoretycznie można powołać pod broń, co jest totalną bzdurą. Ale wracając do Litwy, lepszą metodą byłaby liczba osób w wieku produkcyjnym (1,3 mln) razy procent populacji, który może służyć w wojsku bez kompletnego załamania systemu gospodarczego (przyjmijmy wspaniałomyślnie 15%). Wynik to 195 tys, a i tak są to mrzonki.

reht
wtorek, 9 lutego 2021, 11:02

Dla państw takich jak bałtyckie, czy nawet Rumunia lub Węgry - jedynym sensownym rozwiązaniem w obliczu wroga klasy Rosji jest KOLEKTYWNA OBRONA oparta o wspólne, mobilne brygady, które szybko można przerzucić w dowolny region tzw. trójmorza. Każda agresja przeciw małym podmiotom (np. Łotwa, czy większym jak Rumunia czy Polska musiałaby pociągać za sobą wojnę z CAŁYM regionem. Jedynie to byłoby wystarczającym straszakiem dla agresji rosyjskiej. Region liczący 150 mln ludzi (wliczając Ukrainę), posiadający głębię strategiczną, własny przemysł zbrojeniowy, wielomilionowe rezerwy byłby naprawdę nie do przejścia bez użycia broni nuklearnej - a na tę ewentualność potrzebny nam trwały sojusz z USA.

kmdr
wtorek, 9 lutego 2021, 00:48

Armia jak na jeden powiat,fakt dobrze uzbrojony ale nadal powiat.

krajan
wtorek, 9 lutego 2021, 15:09

By móc oceniać działania Litwinów, należy znać kilka faktów Budżet litewskiego MON 1,2 mild , to tylko 9 razy mniejszy od polskiego MON Armia litewska 20 tyś żołnierzy, to tylko 7 razy mniejsza niż WP Ludność Litwy 2,8 miliona, to aż 13 razy mniej niż Polski Powierzchnia Litwy 65 tys km2, to 5 razy mniejsza Długość litewskiej granicy z Rosja porównywalna do polskiej granicy z RU Długość litewskiej granicy z Białorusią dłuższa o 25% od polskiej z BL Odległość stolicy litewskiej od granicy 30 km, a polskiej stolicy 150 km od granicy z BL Demografia - 6% Rosjan w śród mieszkańców Litwy, a w Polsce tylko 0,03% Rosjan Z tego widać ze Litwini poważnie myślą o zagrożeniu rosyjskim i białoruskim, wobec destrukcyjnym działaniom pseudo rodakom, skutecznym kretom w MON i w szeregu polskich polityków

Brawo
środa, 10 lutego 2021, 08:40

Bardzo trafny, rzeczowy i konkretny komentarz. Tak nalezy analizować, myśleć, pisać i komentować. W sedno.

malkontent2021
wtorek, 9 lutego 2021, 11:53

Marynarkę Wojenną mają większą od Polski.

Faszysta
wtorek, 9 lutego 2021, 11:08

@kmdr Litwa to akurat jeden powiat wiec o co chodzi?

kmdr
środa, 10 lutego 2021, 02:21

Jedno województwo i w tym problem.

Piotr ze Szwecji
poniedziałek, 8 lutego 2021, 19:27

Jestem mile zaskoczony inwestycją Litwy. 3 brygady plus jednostki pomocnicze to 1 dywizja. Batalion saperski to jednak nie inżynieryjny dokładnie. Będą musieli dokupić sprzętu inżynieryjnego i materiałów konstrukcyjnych. Mają do tego batalion plot i wojsk specjalnych, a lotnictwo zapewnia wsparcie śmigłowcami. Winni sformować jednak całą dodatkową _dywizyjną_ baterię 155 mm. Poza tym potrzebują sformować batalion logistyczny, ppanc, medyczny, kompanię rozpoznania i kompanię operatorów dronów. Być może coś pominąłem, acz to sprzęt specjalistyczny. Gdyby tylko polityczni przywódcy krajów V4 mieli równie dobrą świadomość sytuacyjną jak Litwini. Obawiam się, że Litwa potrzebowałaby skadrowaną drugą dywizję (ponad siły, lecz konieczne obawiam się), lecz może już piechoty lekkiej usytuowanej przy miejskim kompleksie Wilna. To oznaczałoby dokupienie przynajmniej dalszej ilości artylerii, plot i dronów. Także OT Litwy musiało by być sprofesjonalizowane z ochotników na ochotników-żołnierzy i dozbrojone jak polski WOT. Nawet wówczas nie wiem czy obrona Litwy byłaby możliwa na dłuższą metę bez sojuszników i bez baterii Patriot. ---------- Łotwa wydaje się Litwy naturalnym sojusznikiem w regionie. Łotwa winna rozwinąć podobne siły zbrojne do Łotwy. To oznaczałoby formowanie 2 dalszych brygad zmechanizowanych lub zmotoryzowanych i dobudowanie dywizyjnych komponentów wsparcia, jak głównie plot, artyleria, ppanc, rozpoznanie, drony i etc. Przy Rydze także może skadrowana dywizja lekkiej piechoty też na wzór tej przy Wilnie? Czy też National Guard Łotwy to taka dywizja lekkiej piechoty, lecz w takim razie Łotwa potrzebuje WOT. 4 dywizje Litwy i Łotwy wsparte przez sprofesjonalizowane ich odpowiedniki naszego polskiego WOT mogłyby skutecznie bronić się na tym terenie przez dłuższy czas. Litwa i Łotwa potrzebują do tego też po 1 baterii Patriot (Ryga? Wilno?). ---------- Gdyby Litwini i Łotysze byli w stanie skutecznie bronić się przez pewien dłuższy czas to mogą stanowić interesujących sojuszników dla samej Polski, choć to nie jest dokładnie geograficzny region Centralnej Europy. Powód? W razie wojny z zachodu to są 2 zmechanizowane/zmotoryzowane dywizje na linii Odry w ciągu jednego albo kilku dni. Nie ma problemu z transportem, kiedy ma się lądową drogę przez granicę, więc sojusz by nie był _egzotycznym_. Nie tak bardzo w każdym razie. Ponadto jakieś siły zbrojne zawsze muszą być na wschodniej granicy... Nawet w Polsce. Nawet w przypadku wojny na Zachodzie. Wiadomo odwieczny "przyjaciel" znad Wołgi zawsze czuwa.

vkljvklcjvkclxjblkv
wtorek, 9 lutego 2021, 09:34

Kraje bałtyckie powinny utworzyć wspólne siły zbrojne, wtedy można będzie mówić o ich siłach zbrojnych. W przeciwnym razie to tylko bajania.

Piotr ze Szwecji
środa, 10 lutego 2021, 12:51

Zgadzam się z panem. Podzieleni łatwi do podboju, lecz zjednoczeni mogli by wystawić siłę zdolną do skutecznej obrony pewnego obszaru ich krajów. Musieliby wykorzystać wszelkie możliwe zapory wodne i umocnić je przed możliwą przeprawą przez nie, jak niegdyś robili to Izraelczycy przeciwko Egiptowi na Kanale Sueskim. Mur/wał? Jednak kulturalnie to, choć wszyscy oni Bałtami, Estonii bliżej do Finlandii, a Łotwie i Litwie do Białorusi. Także nie słyszałem o żadnym bałtyckim ruchu zjednoczenia Bałtów z tych 3 krajów. ------ 3 dywizje zmechanizowane/zmotoryzowane do operacji manewrowych. 3 dywizje piechoty lekkiej do obsadzenia i obrony statycznych punktów w terenach umocnionych i miejskich. Do tego w terenie, niewidzialny dla wroga, profesjonalny WOT trzymający teren, robiący zasadzki i przesyłający informacje o wrogu i o celach do obstrzału artyleryjskiego. Do pokonania ich wróg potrzebowałby 18 dywizji (więcej niż potrzebne Polsce 12 dywizji, lecz mniej niż potrzebne siły V4, 24 dywizji) i po miesiącu wykrwawiania rezerw Bałtów musiałby zostawić 18 dywizji do okupacji tego terenu na 8 miesięcy w celu likwidacji ich WOT. 4% PKB na wojsko jest jednak ponad wolę tych narodów i brak im przemysłu zbrojeniowego na skalę choćby rolniczo-turystycznego Króla Kartofli. Litwa pokazała jednak, że nawet na 2% PKB da się osiągnąć pewien podstawowy stopień zdolności dla Wojska Litwy. To nie jest więc tylko moja szlachecka fantazja. Byle tylko istniała polityczna wola i ich narody zdecydowały się ją wesprzeć.

kmdr
wtorek, 9 lutego 2021, 00:57

Baterie to chyba 1,5 aa? Brak czołgów ,brak artylerii samobieżnej, brak nawet Mi-24 albo BM 21. Nie maja nawet dyżurnej pary.

Piotr ze Szwecji
wtorek, 9 lutego 2021, 11:56

Kiedy kupuje się razem i kiedy produkcja idzie pełną parą to zakupy nie wychodzą tak drogo. Spójrz na Kraba z HSW. Jak cena za sztukę opadła to WP dokupiło całą dodatkową baterię ich. Sojusz wojskowy do wspólnych zakupów sprzętu, by się przydał tym małym krajom V4 wraz z Litwą i Łotwą. Łatwo i tanio by wypełniły swoje braki w sprzęcie. Plus współpraca przemysłowa między nimi, by zyskała. Szkoleniowa infrastruktura też by na tym zyskała w naszych krajach. A tak zamiast małych ilości nowoczesnego sprzętu, które potrzebują to muszą oglądać się za okazjami z demobilu krajów NATO, a ich wojska cierpią na braki. Polska dużym krajem jest, zbroi się i ma ambicje producenta, więc może Polska winna wyjść z taką inicjatywą. Jak na razie mamy tylko V4 umowę o wspólnym zakupie amunicji... Rozumiem, że rząd ma Covid 19 na głowie, lecz winien trochę czasu poświęcić na te sprawy. To jest pewne rozwiązanie na wiele problemów wielu krajów, także Polski.

kmdr
środa, 10 lutego 2021, 02:42

Covid na głowie.Jak się daje zarządzanie nad pandemią felczerom to tak się kończy."Lot do domu" kur. rozumiem chęć powrotu do ojczyzny ale dlaczego na największe lotniska. Jedno lotnisko w bazie wojskowej i przylatujących w namioty na kwarantanne i wymazy.A tu kur. temperaturka i adres ,a kogo po drodze do domu zaraził to już jego.Że tak się zaraza rozlała to wina Rządu i lekarzy im doradzających.Druga sprawa .Może i by mogli się dołączyć do zakupów sprzętu problem w tym ze MON nic nie kupuje.A takiego Naszego Mustanga to oni sobie kupią w salonie za 2/3 ceny. Więc co czym mowa.Mogli by sobie sami kupić z 12 samolotów z Łotwą na pół.A szkolenie pilotów u Nas.I parę wyrzutni ziemia ziemia z zasięgiem 40 km chodź by.Nikt im nie każe kupować Awaksa ale 6 Gripenów i 6 M-346 Master nie zbankrutują od tego.

bender
wtorek, 9 lutego 2021, 21:29

Niby tak, ale to jednak inne państwa i razem są w NATO. Poprzednim razem jak wpadli na pomysł bałtyckiego sojuszu obronnego, to Litwa akurat zawiodła i wpuściła Sowietów. Dziś Bałtowie uczestniczą w programach Sojuszu budując kompetencje, a czasem nawet stając się centrum kompetencyjnym (np. JTAC). Co prawda ich obrona jest niemożliwa bez wsparcia NATO, zwłaszcza Amerykanów, ale chodzi o to, żeby zwiększając potencjał czynili agresje bardziej kosztowną jednocześnie pozwalając innym silom NATO na realizację ich celów.

Piotr ze Szwecji
środa, 10 lutego 2021, 13:18

Zgadzam się z oceną przedstawioną przez pana. To słuszne postępowanie w zaistniałej sytuacji. Razem mogliby jednak także przeprowadzić skuteczną obronę przy zwiększonych wydatkach an wojsko na wzór Litwy. Skuteczną obronę przez pewien czas w każdym razie (rezerwy? stracony sprzęt?). Mogli by związać całe atakujące ich siły wroga nawet przez cały rok, lecz już przy pomocy polskiej wersji WOT. Litwa ma się w tym regionie jednak trochę geograficznie na pozycji spalonego i pewnie pierwsze państwo Bałtów, które by wróg okupował i tak. Wilno to jednak spory teren zurbanizowany i można byłoby mieć w nim obronę przez dłuższy czas nawet w warunkach oblężenia (1 miesiąc?). Szczególnie ważne dla nich, jeśli jakiś potencjalny sojusznik Bałtów miał przyjść z odsieczą z południa. Cały sęk by przygotować wszystko w czas, przeszkolić, uzbroić i przećwiczyć. Potem trzeba płacić za utrzymanie i modernizacje co 20-50 lat i po sprawie. Niektóre jednostki mogą mieć część personelu zwiniętą w rezerwę też na czas pokoju, póki dałoby się je w pełni zmobilizować w parę dni.

Chyżwar dawniej Marek
wtorek, 9 lutego 2021, 10:25

Brak artylerii samobieżnej? A używane Panzerhaubitze 2000, które mają to niby co? Czołgów nie mają, to fakt. No i co niby miałyby robić u nich samoloty pod samym rosyjskim nosem? To niewielki kraj, który sporo zainwestował w obronność. Gdyby każdy członek NATO w ten sposób podchodził do rzeczy, to Rosja nawet by nie myślała o potrząsaniu szabelką.

Tweets Defence24