Amerykańscy rezerwiści ze zdalnie sterowaną bronią

2 lutego 2017, 17:40
Fot. TSGT MIKE BUYTAS, USAF/Wikimedia Commons, Domena Publiczna
Fot. TSGT MIKE BUYTAS, USAF/Wikimedia Commons, Domena Publiczna
Fot. MSgt. Michael Sauret.
Fot. Msgt. Michael Sauret.
Fot. Msgt. Michael Sauret.

Amerykańskie siły zbrojne zdecydowały się na zainstalowanie zdalnie sterowanych modułów uzbrojenia (ZSMU) na pojazdach wykorzystywanych przez jednostki rezerwowe (US Army Reserve). W ten sposób również rezerwiści będą mogli bezpieczniej prowadzić ogień z wnętrza pojazdów, takich jak Humvee.

Zdalnie sterowane moduły uzbrojenia to alternatywa dla tradycyjnych wieżyczek strzeleckich montowanych m.in. na lekkich pojazdach wysokiej mobilności. Amerykańska armia, jak i inne siły zbrojne decydują się montowanie zdalnie sterowanych modułów uzbrojenia (ZSMU), w skład których oprócz uzbrojenia wchodzi najczęściej stabilizowana głowica optoelektroniczna zawierająca kamerę dzienną, termalną i dalmierz laserowy. Właśnie w ZSMU zostaną wyposażone pojazdy rezerwy armii Stanów Zjednoczonych. Taki moduł kosztuje średnio 190 tys. USD, ale jest chwalony przez żołnierzy przede wszystkim za podniesiony stopień ich bezpieczeństwa.

Pierwsze ZSMU w US Army były eksploatowane od 2001 roku (w Brygadach piechoty i Stryker), by od 2017 roku począwszy od pododdziałów Żandarmerii i obrony przed bronią masowego rażenia Army Reserve zaczęły otrzymywać te zdalnie sterowane wieżyczki. Nowy projekt pochłonie 39 mln USD, przy czym moduły trafia do 27 pododdziałów (w tym 19 należących do Żandarmerii). Jak podają przedstawiciele wojska pomimo wzrostu kosztów eksploatacji najważniejsze jest zwiększenie ochrony żołnierzy.

Fot. Msgt. Michael Sauret.

Sama realizacja procesu montażu i dostosowania odbywa się czteroetapowo w zakładach wojskowych w Arkansas, New Jersey i Karolinie Południowej. Zespoły instruktorów i instalatorów poświęcają około dwóch tygodni na proces szkolenia żołnierzy w obsłudze nowej broni.

Nowi użytkownicy już ocenili zalety systemu a przede wszystkim posiadanie dalmierza, wysoką - bo ocenianą na 95 proc. - skuteczność dzięki stabilizacji oraz zmniejszenie odrzutu, dzięki czemu można m.in. szybciej przenieść ogień na kolejne cele. Oprócz śledzenia przez operatora systemu jest również możliwość włączenia trybu automatycznego przy prędkości jazdy do 25 mil na godzinę. 

W US Army najbardziej rozpowszechnionym jest moduł norweskiej firmy Kongsberg M151 Protector Block1/2 czy CROWS (Common Remotely-Operated Weapons Station w wersji M101 CROWS I, M153 CROWS II i nowy CROWS III). Każdy z tych modułów różni się przede wszystkim możliwościami zamontowanej głowicy optoelektronicznej, dalmierza laserowego czy systemu stabilizacji.

Fot. Msgt. Michael Sauret.

W takim ZSMU można m.in. zamontować 12.7 mm wkm M2HB, automatyczny granatnik Mk19, 7.62 mm km M240B czy 5.56 mm M249 SAW. Dla tych systemów uzbrojenia można użyć 96 pocisków do Mk19, 400 do M2, 1000 do M240B i 1600 rund w wypadku zamontowania M249. W czasie prowadzenia działań w Iraku i Afganistanie, szczególnie w latach 2005 do 2009 położono większy nacisk na dostosowanie i montaż zdalnych modułów na wielu pojazdach. Potem często je zdejmowano by obecnie powrócić do ponownego montażu, ale na większej liczbie eksploatowanych maszyn.

Tradycyjne wieżyczki strzeleckie montowane na lekkich pojazdach wysokiej mobilności, wozach logistycznych czy opancerzonych transporterach piechoty posiadają swoje zalety i wady. Zaletą jest uzyskanie dużej świadomości sytuacyjnej przez strzelca obsługującego zamontowaną w wieżyce broń. Doskonale widzi on otoczenie oraz w miarę nabywania doświadczenia może efektywnie użyć uzbrojenie wieży czy wcześnie przewidzieć rozwój wypadków tak by im się skutecznie przeciwstawić. Sama wieżyczka nie jest konstrukcyjnie rozwianiem skomplikowanym i wymagającym specjalistycznej obsługi oraz jest relatywnie tania.

Ale są i wady takich rozwiązań, a mianowicie narażenie strzelca na ostrzał, wybuchy czy urazy podczas dachowania pojazdu. Dochodzi do tego również praca w trudnych warunkach (zapylenie, deszcz, śnieg, niskie czy wysokie temperatury otoczenia) oraz znaczne obniżenie skuteczności takiego systemu podczas działań w nocy. Strzelec sam musi ocenić odległość celu i naprowadzić na niego broń (skorygować ogień), a dochodzi do tego też brak stabilizacji. Odrzut broni również jest często pośrednio kompensowany przez strzelca co wpływa na skuteczność, szczególnie przy zmianie celu. Sama wielkość takiej wieżyczki znacznie zwiększa wymiary pojazdów oraz wpływa na komfort pracy załogi i aranżację jego wnętrza. Dlatego coraz więcej armii na świecie decyduje się na instalację zdalnie sterowanych modułów uzbrojenia, nawet na pojazdach jednostek pomocniczych.

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 2
Reklama
Dino9
piątek, 3 lutego 2017, 14:40

Każdy budynek w Polsce w razie W powinien mieć takie automaty zainstalowane.

mm
czwartek, 2 lutego 2017, 20:55

Można przypuszczać że będą mogli na granicy z Meksykiem strzelać do nielegalnych emigrantów ?

Tweets Defence24