Reklama
Reklama
  • WIADOMOŚCI
  • KOMENTARZ

Ukraina ze zgodą na produkcję francuskiej broni. Tylko czy to realne?

Rodzina pocisków Hammer/AASM - fot. Killersurprise64/wikipedia
Rodzina pocisków Hammer/AASM - fot. Killersurprise64/wikipedia

Francja przekaże Ukrainie licencje na produkcję różnych typów uzbrojenia lotniczego i pocisków obrony powietrznej – ogłosił prezydent Francji Emmanuel Macron. Życie to jednak nie gra komputerowa – plany to za mało.

Główna informacja dotyczy licencji na systemy uzbrojenia. Ukraina ma samodzielnie produkować pociski manewrujące SCALP, bomby szybujące rodziny Hammer i pociski ziemia-powietrze Aster-30 do europejskich systemów obronnych średniego zasięgu SAMP/T. Deklaracja została złożona 13 lipca w czasie spotkania przedstawicieli „koalicji chętnych”.

Reklama

Zaoferowana broń to systemy znane już Ukraińcom i dobrze sprawdzające się na tej wojnie. Do przenoszenia bomb Hammer przystosowano posowieckie samoloty ukraińskie, w tym nawet myśliwce MiG-29. Bomba ta cechuje się większa precyzją niż rosyjskie odpowiedniki i jest wykorzystywana do rażenia rosyjskich wojsk, ich zaplecza czy ośrodków dowodzenia. Pocisk Aster-30 do systemów SAMP/T to najlepsze, co w tej chwili Europa może zaoferować w zakresie obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej. Natomiast pociski manewrujące SCALP to dobry zachodni pocisk manewrujący z cechami stealth, sprawdzający się w uderzeniach zasięgiem 550 km i 450 kg głowicą bojową. Przy jego pomocy porażono wiele wysokowartościowych celów, w tym wysadzono w powietrze stojący w porcie na Krymie okręt desantowy typu Ropucha wyładowany amunicją.

Pomysł przekazania Ukrainie licencji na broń ma na celu doprowadzenie do sytuacji, w której Ukraina będzie samodzielnie mogła zapewnić sobie uzbrojenie niezbędne do prowadzenia wojny, bez potrzeby angażowania przemysłu francuskiego, który powinien być zaangażowany w odbudowę i rozbudowę arsenału francuskiego (nie wspominając o kontraktach eksportowych do państw trzech). Decyzja przypomina wypowiedź prezydenta Donalda Trumpa złożoną w Ankarze. Zadeklarował on przekazanie do produkcji na Ukrainie pocisków do systemów Patriot, chociaż można dyskutować na ile zostało to powiedziane poważnie. I na ile chodziło o przekazanie tej produkcji na Ukrainą, a na ile szerzej – do Europy.

Na papierze produkcja dobrej europejskiej broni na Ukrainie to dobry pomysł. Wojna to jednak nie gra w Starcrafta. Nie wystarczy mieć „plany” żeby budować broń. Potrzebne są linie produkcyjne, technologie, specjaliści i… podzespoły. Wiele z nich, w tym elektronika, raczej na Ukrainie nie będzie mogło powstawać. Już teraz przyznano że słynne ukraińskie pociski manewrujące Flamingo wykorzystują systemy kierowania, mimo że nie jest to wyrób licencyjny. W przypadku przeszczepiania produkcji francuskich wyrobów będzie podobnie, a nawet gorzej.

Ukraińcy mogą jednak rzeczywiście montować francuską amunicję. Mogę też z czasem wykonywać niektóre rodzaje podzespołów i części, a nawet dokonywać pewnej ukrainizacji zachodnich systemów uzbrojenia, zdejmując z europejskiej zbrojeniówki obciążenie pracą i umożliwiając w efekcie osiągnięcie globalnie większej produkcji. Mogą wreszcie, na bazie uzyskanych technologii, tworzyć własne ich rodzaje. Jak pokazała ta wojna, Ukraina ma bowiem wysoki potencjał naukowy i inżynierski, a także wysokie zdolności do improwizacji.

Czy Europa nie pozbywa się w ten sposób „sreber rodowych” i czy nie straci przewagi konkurencyjnej swojej zbrojeniówki? Wydaje się że nie, ponieważ trwają prace nad różnych klas systemami uzbrojenia nowych generacji. W przeciągu dekady i tak będą wypierać rozwiązania współczesne, które zostały zaoferowane Ukrainie.

Reklama
Reklama

Polecane

czytaj więcej

Wojna na Ukrainie

Mogą Cię zainteresować