Reklama
  • ANALIZA
  • WIADOMOŚCI
  • KOMENTARZ

Pancerz kontra błoto i Rosja. Brytyjskie czołgi na wojnie

Choć najwięcej uwagi opinii publicznej przyciągają doświadczenia bojowe z wykorzystania czołgów Leopard 2 i Abrams na Ukrainie, to pierwszym wozem konstrukcji zachodniej, który tam trafił, był Challenger 2. Jakie są ukraińskie doświadczenia z jego eksploatacji?

Ukraiński czołg podstawowy Challenger 2.
Ukraiński czołg podstawowy Challenger 2.
Autor. Defense of Ukraine/X
Wady i zalety Challengera Straty w boju Pociski ze zubożonym uranem Challengery pod Kurskiem Walka ze śmigłowcami

W sierpniu br. w „UK Defence Journal” (UKDJ) ukazał się artykuł autorstwa podpułkownika Stuarta Crawforda, byłego oficera British Army. W tekście przypomniano, że Challenger 2 był pierwszym zachodnim czołgiem podstawowym przekazanym Ukrainie. Kiedy w marcu 2023 r. Wielka Brytania dostarczyła Ukrainie 14 czołgów Challenger 2 (po uprzednim przeszkoleniu ukraińskich załóg w zakresie ich obsługi), odbiło się to głośnym, chociaż krótkotrwałym echem. Artykuł w UKDJ przypomina, że początkowe zainteresowanie mediów szybko osłabło, lecz były ku temu jednoznaczne przyczyny. Po pierwsze, brytyjskich wozów było niewiele. Po drugie, skupiono się na przekazywaniu Ukrainie innych zachodnich czołgów podstawowych: Leopardów 2 i Abramsów.

... można śmiało powiedzieć, że inicjatywa ówczesnego premiera Wielkiej Brytanii Rishiego Sunaka, polegająca na przekazaniu naszych czołgów Ukrainie, zachęciła inne kraje do podjęcia podobnych działań, w szczególności Niemcy i Stany Zjednoczone, które przekazały odpowiednio czołgi Leopard 2 i M1A1 Abrams. W tym przypadku Wielka Brytania była pionierem.
Lt Col Stuart Crawford, oficer rezerwy British Army
Reklama

Wady i zalety Challengera

W artykule w UKDJ podkreślono, że w służbie ukraińskiej ocena CR2 jest niejednoznaczna. Wskazywane są typowe zalety i wady wozu. Challenger jest chwalony za celność gwintowanego działa kalibru 120 mm, które niektórzy nazywają nawet „karabinem snajperskim wśród czołgów”, a także wysoki poziom ochrony załogi, który zapewnia kompozytowy pancerz. Członkowie załogi CR2 wielokrotnie przeżyli trafienia, które mogłyby zniszczyć porównywalne czołgi podstawowe. Problem w tym, że pozytywy nie równoważą negatywów wynikających z niskiej mocy silnika w stosunku do dużej masy. Niektóre ukraińskie załogi zgłaszają, że masa czołgu może powodować jego grzęźnięcie w miękkim gruncie.

Do tych wad UKDJ zalicza też kolejne, o których ukraińscy czołgiści zazwyczaj nie wspominają. Po pierwsze, amunicja, której używa CR2, nie pasuje do gładkolufowych armat kalibru 120 mm, w które wyposażone są czołgi Leopard 2 i M1A1, więc wymienność nabojów w terenie nie wchodzi w grę. Ponadto pociski do brytyjskiej armaty nie są już produkowane, więc prędzej czy później po prostu się skończą.

Po drugie, czołg okazał się nazbyt ciężki, a zatem mało mobilny. Napotyka na duże trudności w ciężkim terenie. W warunkach bojowych, przy pełnym obciążeniu i dodatkowych modyfikacjach dostosowujących go do warunków teatru działań wojennych, na przykład spawanych klatkach antydronowych mających ograniczyć zagrożenie ze strony bezzałogowców typu FPV, całkowita masa CR2 może znacznie przekroczyć 70 ton. Ponadto, jego stosunkowo słaby silnik (1200 KM w porównaniu z motorami o mocy 1500 KM stosowanymi w Leopardzie 2 i Abramsie) okazał się niewystarczający, zwłaszcza podczas jazdy po grząskim gruncie.

Po trzecie, niewielka partia CR2 przekazana Ukrainie stanowił istotne logistyczne obciążenie. Choć Zbrojnym Siłom Ukrainy oddano tylko 14 Challengerów, konieczne było zapewnienie tym wozom całego pakietu logistycznego.

Pierwsze wozy bojowe przybyły na Ukrainę jeszcze w marcu 2023 r., natomiast w maju Londyn oficjalnie powiadomił o transferze wszystkich obiecanych czołgów. Wraz z maszynami przekazano jeszcze wozy zabezpieczenia technicznego CRARRV na bazie starszego czołgu Challenger 1. W okresie styczeń-marzec 2023 r. wyszkolono w Wielkiej Brytanii ukraińskie załogi. Odbyło się to w bazie Bovington Camp w hrabstwie Dorset (szkolonych czołgistów odwiedził w lutym prezydent Zełeński).

Reklama

Straty w boju

W CR2 została wyposażona kompania czołgów 82. Brygady Desantowo-Szturmowej. Brygada była ciężkim i elitarnym związkiem taktycznym WDSz, wyposażonym w nowy sprzęt pancerny NATO, m.in. wozy M2 Bradley, Stryker, Marder. Jej pierwsze boje to nieudana ofensywa zaporoska w 2023 roku, potem boje pod Wołczańskiem, a wreszcie – ofensywa kurska.

UKDJ wskazuje, że w walkach bezpowrotnie utracono cztery CR2. Wliczając uszkodzenia i straty niebojowe, w sierpniu 2025 r. szacowano, że w linii pozostało nie więcej niż „pół tuzina” CR2, co jest symboliczną siłą (nota bene, samo przekazanie 14 czołgów CR2 SZU również było raczej symboliczne).

data

miejsce

środek bojowy

uwagi

wrzesień 2023

kontrofensywa zaporoska

ppk 9M133 Korniet

pożar, wybuch amunicji, oderwanie wieży od kadłuba

sierpień 2024

operacja kurska

amunicja krążąca ZALA Łancet


listopad 2024

operacja kurska

bezzałogowiec typu FPV

uderzenie obok stanowiska kierowcy

styczeń 2025

operacja kurska

bezzałogowiec typu FPV

uderzenie w jarzmo armaty

Portal Oryx podaje, że straty bezpowrotne wyniosły dwa czołgi Challenger 2. Ciekawe, że na rosyjskim portalu Lost Armour, gdzie są zamieszczane dość dokładne dane dotyczące strat w ukraińskiej broni pancernej, czasami z opisami okoliczności ich zniszczenia, mamy również tylko dwa przypadki zniszczonych CR2: 4 września 2023 r. pod Robotyne na Zaporożu, oraz 11 sierpnia 2024 r. pod Szeptuchowką w obwodzie kurskim. Pierwszy z wymienionych został porażony przy drodze, prawdopodobnie gdy przebywał w ruchu. Źródła rosyjskie sugerują, że czołg został zniszczony przez pododdział WDW strzelający przeciwpancernym pociskiem kierowanym Korniet.

Okoliczności ataku i zniszczenia czołgu pod Robotynem rosyjski kanał związany z jednostkami WDW opisuje następująco: ”O 6 rano SZU podjęły próbę ataku na nasze pozycje, używając dwóch czołgów i trzech wozów opancerzonych. Kiedy wyjechali na drogę, nasza artyleria zaczęła ostrzeliwać poruszający się sprzęt. Ale atak nie powiódł się, gdy »nigdy nie zniszczony czołg« oberwał pod wieżę 152 mm pociskiem kierowanym. Warto zauważyć, że Challenger płonął przez ponad dobę. Przyczyną tak długiego palenia się mogły być pociski uranowe”.

Reklama

Pociski ze zubożonym uranem

Wspomniane pociski uranowe to oczywiście podkalibrowa amunicja przeciwpancerna z penetratorem wykonanym ze zubożonego uranu. W marcu 2023 r. brytyjska wiceminister obrony Annabel Goldie w odpowiedzi na pytanie do Ministerstwa Obrony Wielkiej Brytanii skierowane przez członka Izby Lordów Raymonda Jolliffe’a stwierdziła, że „oprócz dostarczenia Ukrainie szwadronu (kompanii) czołgów Challenger 2, dostarczymy jej amunicję, w tym pociski przeciwpancerne, które zawierają zubożony uran”.

Do służby w British Army wprowadzono dwa naboje ze rdzeniem ze stopu zubożonego uranu (U-238): starszy L26A1 i nowszy L27A1. Jeśli na Ukrainę dostarczono komplet standardowej amunicji British Army, to były wśród nich naboje zapewne L27A1 (CHARM 3). Część analityków sugeruje, że z powodu potencjalnych kontrowersji na Ukrainę mogły zostać wysłane pociski zawierające penetratory ze spieków lub stopów wolframu. W przypadku CR2 chodziłoby o amunicję typów L23A1 i L23A2 (te drugie dostarczono między innymi siłom zbrojnym Omanu oraz Jordanii). Jednak późniejszy reportaż „The Sun” wskazuje, że na Ukrainę jednak wysłano partię nabojów L27A1.

Analiza płonącego CR2, z którego wydziela się gęsty dym, prowadzi do wniosku, że czołg najechał na minę. Tego typu wniosek przekazało BBC nieokreślone źródło z zachodnich kręgów wojskowych: ”Wybuch miny spowodował pożar tylnego zbiornika paliwa (porażony CR2 miał dwa tylne zbiorniki paliwa), w wyniku czego czteroosobowa ukraińska załoga ewakuowała się z czołgu w bezpieczne miejsce… Kiedy pusty czołg został unieruchomiony, stał się celem rosyjskiego drona Łancet, który go zniszczył”, cytuje źródło artykuł BBC.

W rosyjskiej wersji zniszczenia czołgu dokonali więc operatorzy ppk Kornet, a w przypadku brytyjskiej (?) środkami rażenia była mina i amunicja krążąca Łancet. Incydent ten jeszcze inaczej opisano w monografii czołgu opublikowanej na ukraińskim portalu „Militarnyi”: Challenger najechał na minę, po czym nieruchomy wóz został porażony ppk Kornet. W wyniku wybuchu zapaliły się zewnętrzne zbiorniki paliwa czołgu, ale sama załoga nie ucierpiała w wyniku najechania na minę.

Incydent ten odbił się echem w świecie. Media gremialnie przypominały, że pomijając nietypową utratę CR2 w Iraku (z powodu „friendly fire”) był to pierwszy skutecznie porażony i zniszczony przez wroga CR2.

Drugiego CR2 utracono 11 sierpnia 2024 r. pod Szeptuchowką w obwodzie kurskim. Został zniszczony na skraju lasu, przy czym kadłub został całkowicie rozerwany wewnętrzną eksplozją. Doszło do oderwania wieży od kadłuba. Czołg przemieszczał się pod obserwacją rosyjskiego bezzałogowca. Potem nastąpiło uderzenie Łanceta.

Czołgi Challenger 2.
Czołgi Challenger 2.
Autor. Генеральний штаб ЗСУ / General Staff of the Armed Forces of Ukraine / Facebook

Kanał związany z Grupą Wojsk „Siewier” („Północ”) komentuje ten epizod tak: ”Specnaz »Sewerian« (pol. »północnych«) w porę wykrył przemieszczanie się czołgu na ZOP (ukrytą pozycję bojową), naprowadził „Łanceta” i zniszczył czołg wroga. Sądząc po fajerwerkach, w wozie bojowym znajdował się pełny zapas BK (amunicji i paliwa)”. Inny kanał dodaje, że zniszczenie CR2 przypadło operatorom Łanceta (tzw. iksowodom) oddziału uderzeniowego ówczesnego batalionu, potem brygady, „Grom-Kaskad”. Wewnętrzna eksplozja całkowicie zniszczyła czołg. Wieża pozostała w całości, lecz została oderwana od rozszarpanego kadłuba.

W marcu 2024 r. „The Sun” opublikował wspomniany wyżej reportaż o ukraińskich CR2. W materiale można dostrzec pewne lokalne modyfikacje, jak dodanie osłon prętowych (klatkowych), m.in. na bokach kadłuba. Na filmie widać też pociski typu L27 z penetratorem ze zubożonego uranu. W innym materiale odnotowano, że ukraińskie CR2 wyposażono też w przeciwpancerne pociski odkształcalne (ang. High Explosive Squash Head, HESH). Na Zaporożu eks-brytyjskie maszyny miały operować wyłącznie przeciwko celom opancerzonym. W materiale z września 2023 r. zasugerowano, że ukraińskim CR2 brakuje odłamkowej amunicji przeciwpiechotnej.

Reklama

Challengery pod Kurskiem

CR2 brały udział w ofensywie kurskiej w czasie pierwszych dni ofensywy, kiedy wozy mogły jeszcze prowadzić działania manewrowe i prowadzić ogień bezpośredni. Jedna z załóg w czasie operacji kurskiej zanotowała przypadek prowadzenia celnego ostrzału na dystansie 5,3 km. Okoliczności akcji opisuje dowódca załogi Challengera.

Pracowaliśmy nad cholerną BMP. Zniszczyliśmy ją szóstym pociskiem. Celowaliśmy przy użyciu termowizora, bo oni schowali się w krzakach i nawet sąsiedzi nie mogli znaleźć, gdzie się ukryli. Oddaliśmy pierwszy strzał – a potem wszystko tam poleciało: i od nas, i od Stugny sąsiadów.
„Hera”, dowódca Challengera 2

Dziwne, że „Hera” określa czołg jako manewrowy i mobilny, choć zespół napędowy powszechnie uważa się za piętę achillesową czołgu. Przykładowo, „Kałyna”, kierowca-mechanik, zwraca uwagę, że silnik potrzebuje starannej i stałej obsługi. Do tego mógłby generować wyższą moc, na przykład 1500 KM. Natomiast zachwyty „Hery” nad efektywnym opancerzeniem CR2 są jak najbardziej zrozumiałe i podzielane przez wszystkich użytkowników.

Było wiele uderzeń (bezzałogowców FPV), ale leciały one z tyłu. Mieliśmy jeszcze »ambrelę« (pancerz klatkowy), czasami się o nią zaczepiały. Czasami wiatr zrzucał je na dach czołgu. Pewnego razu przyleciały do nas od razu trzy. Uderzyły w ogniwa gąsienic, ale nie zostawiły nawet śladu. Kiedy odjeżdżaliśmy, Rosjanie nie wycofywali się, tylko po prostu nas ostrzeliwali.
„Hera”, dowódca Challengera 2

Za duży plus załoga uważa pracę na akumulatorach, która zmniejsza ryzyko wykrycia, bowiem umożliwia działanie bez uruchamiania pomocniczej jednostki zasilającej ani silnika głównego.

Oznacza to, że możemy czekać w zasadzce i przez około dwie godziny pracować wyłącznie na akumulatorach, bez uruchamiania głównego silnika i generatora. Jaka jest tego zaleta? Nie nagrzewamy kadłuba i wróg nie wykryje nas w nocy.
„Hera”, dowódca Challengera 2

Z kolei ładowniczy „Patron” dodaje, że w czasie operacji kurskiej jego rekord szybkostrzelności wyniósł osiem strzałów w minutę.

Reklama

Walka ze śmigłowcami

  1. Brygada Desantowo-Szturmowa odegrała ważną rolę w pierwszej fazie przełamania w operacji kurskiej. Wówczas działania rajdowe prowadziły m.in. pododdziały desantowo-szturmowe na wozach Stryker wspierane przez czołgi kompanii pancernej. W pierwszych dniach ofensywy głównym zagrożeniem były wrogie śmigłowce szturmowe, m.in. Ka-52. Ładowniczy „Patron” przebywał w czołgu podczas ostrzału ze śmigłowców.
Gdy tylko przekroczyliśmy granicę, nad nami latały już 2-3 śmigłowce. A my musieliśmy zająć pozycję. Jechaliśmy i strzelaliśmy w marszu. Odległość do nich wynosiła około 4 km. Trafienie w śmigłowiec jest dość trudne. Ale trzeba było coś zrobić.
„Patron”, ładowniczy w Challengerze 2

Kiedy czołg był na pozycji, trafił go pierwszy pocisk.

Przyleciało w wieżę. Wyleciały peryskopy dowódcy i kierowcy-mechanika. A kiedy »odskakiwaliśmy«, korzystaliśmy z mojego peryskopu. Mówiłem, gdzie trzeba jechać. Potem było jeszcze kilka trafień. Wybili nam dwa koła, przebili zbiornik paliwa. Jechaliśmy przez to gdzieś 30 kilometrów na godzinę.
„Patron”, ładowniczy w Challengerze 2

Pomimo uszkodzeń czołg zdołał dotrzeć do bezpiecznej strefy, a po naprawie powrócił do służby. Jak się wydaje, dziś w linii pozostaje nie więcej niż kilka sprawnych CR2.

Reklama
PROGNOZA 2026 | Jakie drony na Ukrainie? | Flota cieni na Bałtyku | Defence24Week #142
Reklama