Reklama
Reklama
  • ANALIZA
  • WIADOMOŚCI

Niewidzialny front. Ukraińskie operacje specjalne na Morzu Śródziemnym, o których mało kto wie

Drony nawodne: Magura V5 (krótszy) i Magura V7. Zdjęcie z maja 2025 roku
Drony nawodne: Magura V5 (krótszy) i Magura V7. Zdjęcie z maja 2025 roku
Autor. Militarnyi

Ukraińskie służby specjalne operują z Libii? Takie doniesienie pojawiły się w mediach kilka miesięcy temu. Dowodów, które to potwierdzają jest coraz więcej. Kijów postanowił walczyć z rosyjską flotą cieni także poza Morzem Czarnym.

3 kwietnia 2026 roku na portalu oraz antenie francuskiego radia publicznego Radio France Internationale (RFI) opublikowano artykuł, który wykazał obecność jakoby ponad 200 ukraińskich żołnierzy w zachodniej Libii. Materiał ukazał się w sekcji śledczej oraz informacyjnej RFI i już tego samego dnia, oraz w dniach kolejnych, ustalenia francuskich dziennikarzy zostały masowo przedrukowane przez globalne i polskie media, mocno rezonując.

Reklama

Według śledztwa dziennikarskiego, według stanu na przełom marca i kwietnia, w zachodniej Libii stacjonuje (stacjonował?) kontyngent składający się z ponad 200 ukraińskich oficerów i specjalistów wojskowych. Kontyngent ten działa (działał?) pod auspicjami lokalnego rządu w Trypolisie, a jego modus operandi jest aktywność antyrosyjska, m.in. aktywność skierowana przeciwko tzw. „flocie cieni”.

Biorąc pod uwagę incydenty morskie, oraz późniejsze przechwycenie ukraińskiego drona nawodnego rodziny Magura w Grecji, można skonstatować, że rzeczywiście kontyngent ukraiński, z silnym powietrznym i nawodnym komponentem dronowym, był (jest?) aktywny w akwenie śródziemnomorskim, a wyniki śledztwa wydają się bardzo wiarygodne. Można założyć, że efektem działań specjalnych ukraińskiego kontyngentu w zachodniej Libii jest przynajmniej dwukrotne zaatakowanie tankowców „floty cieni”.

Śledztwo RFI nie wskazuje nazwy żadnej jednostki czy formacji, jednak oczywiste jest, że musi to być m.in. personel wojskowy Głównego Zarządu Wywiadu Ministerstwa Obrony Ukrainy (HUR). Z oczywistych powodów HUR odmawia oficjalnego komentarza w sprawie obecności swoich ludzi w bazach w Misracie czy Az-Zawiji. Trzeba jednak mieć na uwadze, że jest to stała praktyka ukraińskich służb w przypadku operacji asymetrycznych poza granicami kraju (podobne stanowisko HUR zajmował pierwotnie przy doniesieniach z Sudanu czy Syrii).

Ponieważ atak dronów na tankowiec „Qendil” wzięła na siebie jednostka „Alfa” Służby Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU), można założyć, że część kontyngentu stanowią również specjaliści z SBU – innej służby specjalizującej się w atakach z zastosowaniem bezzałogowców powietrznych i nawodnych.

Artykuł RFI precyzuje natomiast strukturę i zadania ukraińskiego kontyngentu w Libii:

- oficerowie wywiadu i sztabowi – koordynują działania z libijską armią rządową i sojusznikami.

- operatorzy i technicy dronów powietrznych i nawodnych – specjaliści odpowiedzialni za obsługę bezzałogowych systemów powietrznych oraz dronów morskich (m.in. dronów nawodnych typu Magura V5).

- instruktorzy wojskowi – prowadzą szkolenia dla personelu armii w Trypolisie w zamian za zgodę na operowanie z libijskiego wybrzeża.

Reklama

Według RFI Ukraińcy zostali rozmieszczeni w trzech konkretnych lokalizacjach na terenie kontrolowanym przez rząd w Trypolisie:

- w Akademii Sił Powietrznych w Misracie – to duży, międzynarodowy obiekt logistyczny. Ukraińscy specjaliści stacjonują tam obok wojsk amerykańskich (AFRICOM), tureckich i włoskich oraz brytyjskiego centrum wywiadowczego.

- w bazie w Az-Zawiji (blisko kompleksu Mellitah) – to specjalnie wydzielona infrastruktura w rejonie strategicznego kompleksu naftowo-gazowego Mellitah. Została w pełni przystosowana i ufortyfikowana jesienią 2025 roku jako punkt startowy dla dronów powietrznych i morskich, w domyśle uderzających w rosyjskie statki.

- w kwaterze głównej 111. Brygady armii libijskiej w Trypolisie – to obiekt wojskowy zlokalizowany przy drodze na stołeczne lotnisko. Służy wyłącznie jako centrum koordynacyjne do spotkań roboczych ukraińskich oficerów z libijskim dowództwem.

Możliwe, że 111. Brygada (w źródłach libijskich 111. Dywizja Majhafil podległa Dowództwu Straży Granicznej), jeden z najlepszych związków taktycznych rządu w Trypolisie, jest szkolona również przez ukraińskich doradców. Oczywiście nie ma na to żadnego potwierdzenia, poza materiałami pośrednimi, np. takimi, jak zdjęcie libijskich żołnierzy brygady szkolenia na cekaemach Browning M2, gdzie widać instruktorów z zablurowanymi twarzami. Mogą to być rzecz jasna instruktorzy rodzimi, jak i doradcy zagraniczni rozmaitego pochodzenia, np. ukraińscy specjalsi z HUR, czy tureccy z firmy prywatnej SADAT.

Wydaje się jednak logicznym, że Ukraińcy skupiają się na najlepiej sobie znanych aspektach wojny asymetrycznej, czyli mogą szkolić przede wszystkim jednostki dronowe. Poddając się czystym spekulacjom można sądzić, że np. uczestniczą w szkoleniach lub pełnią rolę doradców dla 80. Batalionu Operacji Specjalnych 111. Dywizji w Trypolisie, specjalizującego się w operacjach morskich, m.in. specjalnych i patrolowych z zastosowaniem szybkich kutrów.

Reklama

Współpraca wojskowa Kijowa i Trypolisu oparta miała zostać na szerszej, wojskowo-gospodarczej współpracy ukraińsko-libijskiej. Ukraińskie portale informacyjne, np. Liga.net, ujawniły logistyczne kulisy paktu z Trypolisem. Umowa z rządem Libii z października 2025 roku miała zostać formalnie zainicjowana i wynegocjowana przez ukraińskiego attaché wojskowego w Algierii. Zakłada długofalową współpracę polityczno-wojskową. Oprócz szkolenia Libijczyków z obsługi dronów, Kijów zaoferował Trypolisowi przyszłe kontrakty na sprzedaż broni oraz ukraińskie inwestycje w libijski sektor naftowy po ustabilizowaniu sytuacji politycznej.

Obecność ukraińskiego kontyngentu w zachodniej Libii, jak pisaliśmy prawdopodobnie m.in. SBU lub/i HUR, oznacza, że ukraińskie drony, powietrzne i morskie, rozszerzyły swoje działania na Morze Śródziemne, co stanowi kluczowy element strategii zwalczania rosyjskiej „floty cieni” poza basenem Morza Czarnego. Wykorzystanie tych bezzałogowców na tak odległym akwenie wywołało międzynarodowe poruszenie pod kątem bezpieczeństwa żeglugi turystycznej i handlowej, jednocześnie pokazało determinację Kijowa do rozszerzenia geograficznego wojny z Rosją.

Tankowiec „Qendil”

Pierwsze uderzenie w akwenie Morza Śródziemnego miało miejsce w grudniu 2025 r. a celem ataku był tankowiec „Qendil”. 19 grudnia 2025 roku jednostka specjalna „Alfa” SBU przeprowadziła bezprecedensowy, pierwszy w historii ukraiński atak dronowy na Morzu Śródziemnym. Atak miał miejsce na wodach międzynarodowych na południowy zachód od Krety, w pobliżu wybrzeży Libii. Pływający pod banderą Omanu potężny tankowiec naftowy „Quendil” był regularnie wykorzystywany przez Rosję do omijania sankcji naftowych. Został zbombardowany i poważnie uszkodzony przez wielowirnikowe „bombery” (można raczej założyć, że ogrom celu i wielokrotne wybuchy na oficjalnym filmie z ataku wskazują, że nie była to pojedyncza „Baba Jaga”, ale kilka skidów).

Reklama

Ponieważ jednostka wracała akurat z Indii jako pusta (w tzw. stanie balastowym), uderzenie nie doprowadziło do wycieku ropy i skażenia środowiska, co nie było zapewne przypadkowe. Kilka tygodni później, w styczniu 2026 roku, uszkodzony na skutek ataku statek stracił sterowność i osiadł na mieliźnie w pobliżu tureckiej wyspy Bozcaada. Analitycy portalu The War Zone” (TWZ) zwrócili uwagę na kilka kluczowych kwestii technicznych dotyczących drona (lub dronów) użytego w tym ataku. Analiza opublikowanego nagrania SBU z ataku wskazuje na bezzałogowiec typu „bomber” (ciężki bomber, prawdopodobnie wielowirnikowiec), zrzucający bomby/ładunki wybuchowe na pokład statku. Dron musiał zostać przetransportowany w rejon operacji, żeby atakować tankowiec z bliskiej odległości, np. bezpośrednio z pokładu innej, cywilnej jednostki pływającej po Morzu Śródziemnym, albo operował z terytorium pobliskiego kraju nadmorskiego, co oczywiście pokrywa się z doniesieniami o ukraińskiej bazie w Libii i starcie drona z Misraty.

„SBU przeprowadziła nową, bezprecedensową operację specjalną w odległości ponad 2 tysięcy kilometrów od terytorium naszego państwa. W wyniku wieloetapowych działań na neutralnych wodach Morza Śródziemnego, „Alfa” SBU uderzyła powietrznymi bezzałogowcami w tankowiec rosyjskiej floty cieni Qendil” – poinformowano*

Tankowiec „Arctic Metagaz”

Do drugiego ataku na tankowiec/gazowiec „floty cieni” doszło kilka tygodni później, jednak tym razem zastosowano drony nadwodne, a sam atak spowodował kryzys ekologiczny. Na początku marca, na obszarze między Maltą, włoską wyspą Lampedusa a Libią, zaatakowany został tankowiec do przewozu gazu skroplonego (LNG) „Arctic Metagaz”, transportujący 61 000 ton skroplonego gazu ziemnego oraz setki ton ciężkiego oleju opałowego. Tym razem w tankowiec uderzyły ukraińskie drony morskie, rozrywając burtę kadłuba. Wybuch zmusił 30-osobową załogę do natychmiastowej ewakuacji, a opuszczony tankowiec przez kilkanaście dni dryfował po kluczowych szlakach turystycznych i handlowych Europy. Władze Włoch i kilku innych państw basenu śródziemnomorskiego alarmowały, że obiekt stał się niekontrolowaną „bombą ekologiczną”, podatną na eksplozję. Ostatecznie tankowiec zatonął, a Moskwa oficjalnie oskarżyła Kijów o „akt terroryzmu międzynarodowego”.

Służba Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU), Główny Zarząd Wywiadu (HUR) oraz oficjalne czynniki rządowe w Kijowie tym razem nie skomentowały publicznie tych zarzutów i nie wzięły na siebie odpowiedzialności za atak. W ukraińskich mediach nie pojawiły się też oficjalne „przecieki z wewnętrznych źródeł wywiadowczych”, np. z nagraniami wideo, które były niejednokrotnie normą przy innych spektakularnych akcjach, w tym chociażby przy tankowcu „Qendil”.

Reklama

Według rosyjskiego śledztwa potężna, około 15-metrowa wyrwa w kadłubie i zniszczenie zbiorników LNG jednoznacznie potwierdzają celową eksplozję zewnętrzną, a zatem zastosowanie drona nawodnego, wprost wskazanego jako ukraiński. Pomijając antyukraińskie ustalenia Moskwy, proste pytanie cui bono rzeczywiście wskazuje na służby ukraińskie, tym bardziej, że atak miał miejsce znowu w pobliżu wybrzeża libijskiego. Późniejsze wyłowienie drona nawodnego w Grecji tym bardziej potwierdza przypuszczenia, że tankowiec zatopiono w wyniku operacji specjalnej jednostki SBU lub HUR.

W przypadku ataku na „Arctic Metagaz” użyto prawdopodobnie kombinacji dronów morskich i powietrznych. Śledztwa mediów sugerują, że wykorzystano ukraińską łódź bezzałogową Magura V5, która uderzyła bezpośrednio w maszynownię statku, powodując jej zalanie i pożar. Rosjanie w swoim śledztwie stwierdzili, że w ataku na gazowiec brały udział co najmniej dwa bezzałogowe statki powietrzne oraz co najmniej trzy bezzałogowe łodzie kamikadze (BEK) wypełnione materiałami wybuchowymi. Doszło do wtórnej detonacji gazu, co zwielokrotniło zniszczenia konstrukcyjne statku.

Incydent grecki

W maju br. ukraiński dron morski został odnaleziony w jaskini przybrzeżnej w pobliżu przylądka Cape Dukato na greckiej wyspie Lefkada. W czerwcu władze w Kijowie oficjalnie przeprosiły Grecję za ten incydent, wyjaśniając, że kuter bezzałogowy zboczył z kursu w wyniku awarii systemu sterowania. Służby początkowo podejrzewały obecność około 100-300 kg materiałów wybuchowych, jednak ostateczne oględziny wykazały, że komora ładunkowa drona była pusta.

Najczęściej zakłada się, że doszło do utraty kontroli nad bezzałogowcem, np. w wyniku błędu oprogramowania, problemów z łącznością satelitarną lub zakłóceń radioelektronicznych. W efekcie zdarzenia operatorzy mogli bezpowrotnie utracić kontrolę nad dronem, który następnie dryfował przez długi czas. W przypadku ukraińskiego drona nawodnego znalezionego na wyspie Lefkada, rybacy i śledczy potwierdzili, że maszyna miała wciąż pracujący silnik, co jest klasycznym objawem tzw. flyaway”, kiedy system „zawiesił się” na wykonywaniu ostatniej komendy lub procedury i w efekcie dron płynął naprzód, dopóki prąd, ukształtowanie terenu (nabrzeżna jaskinia w tym przypadku) lub brak paliwa go nie zatrzymały. Reakcja władz Grecji była zdecydowana i pełna oburzenia, co doprowadziło do oficjalnego protestu dyplomatycznego wobec Kijowa. Choć Grecja wspiera Ukrainę w konflikcie z Rosją, to obecność uzbrojonej, bezzałogowej jednostki bojowej na własnych wodach terytorialnych uznała za niedopuszczalne naruszenie bezpieczeństwa.

Greccy eksperci wojskowi oraz tamtejsze ministerstwo obrony wskazali od razu konkretnie na model Magura V3 produkcji ukraińskiej (część źródeł początkowo wymieniała też wersję Magura V5). Choć ukraińska firma UFORCE początkowo zaprzeczała, jakoby jednostka pochodziła z jej linii produkcyjnej, oficjalne czerwcowe przeprosiny ze strony władz w Kijowie ostatecznie potwierdziły ukraińskie pochodzenie sprzętu. Należy w tym miejscu wspomnieć, że drony nawodne z rodziny Magura (w tym Magura V3, V5 oraz najnowsze V7) są głównym narzędziem operacyjnym HUR, w tym m.in. specjalnej jednostki „Grupa 13”.

Reklama
Reklama

Polecane

czytaj więcej

Wojna na Ukrainie

Zobacz także

Mogą Cię zainteresować