Wojna na Ukrainie - raport specjalny Defence24

Europejskie armatohaubice pod ostrzałem rosyjskiej amunicji krążącej

Holowana armatohaubica FH-70 używana przez ukraińskich artylerzystów
Fot. OSINTtechnical, Twitter

Holowane armatohaubice FH-70 zostały przekazane Ukrainie przez Włochy i najpewniej Estonię, pozwalając w początkowej fazie wojny na przezbrojenie jednostek artyleryjskich w systemy kal. 155 mm, co zaowocowało większymi zdolnościami prowadzenia ognia. Jedna z przekazanych haubic została w ostatnim czasie zniszczona przez rosyjską amunicję krążącą Lancet.

Wojna na Ukrainie - raport specjalny Defence24.pl

Rosyjska amunicja krążąca niejednokrotnie była odpowiedzialna za zniszczenie ukraińskich systemów artyleryjskich, jednak w większości były to holowane armatohaubice czy moździerze, zatem uzbrojenie nieposiadające jakiejkolwiek osłony dla jego obsługi. Ukazuje to przewagę samobieżnych systemów artyleryjskich o większej odporności pasywnej na ostrzał jak np. niemieckie PzH 2000. Dzięki temu zapewniona jest większa ochrona dla najważniejszego elementu każdego rodzaju uzbrojenia - obsługujących go żołnierzy. Nie jest wiadome, ile tego typu systemów otrzymała Ukraina.

Czytaj też

Włochy najpewniej przekażą Ukrainie kolejne FH-70, co pozwoli na uzupełnienie strat poniesionych w walkach oraz zwiększyć zdolności ogniowe jednostek wyposażonych np. w postsowieckie holowane haubice D-20 kal. 152 mm lub D-30 kal. 122 mm.

FH-70 to holowana armatohaubica opracowana wspólnie przez Wielką Brytanię, Niemcy i Włochy. Co ciekawe, obecnie największym użytkownikiem tej broni jest Japonia, która podjęła się licencyjnej produkcji, natomiast zarówno wojsko niemieckie, jak i brytyjskie wycofały już ten system artyleryjski ze służby. Donośność jej określa się na 24-30 km, w zależności od użytej amunicji. Armatohaubica jest zwykle holowana przez 5-tonową ciężarówkę, która przewozi również załogę i amunicję. Jest również wyposażona we własny system napędowy, który pozwala na poruszanie się na krótkich dystansach bez ciągnika artyleryjskiego i szybkie zmiany stanowiska. Obecnie są one na wyposażeniu armii m.in. Japonii, Włoch, Estonii, Maroka, Ukrainy czy Arabii Saudyjskiej.

Czytaj też

Holowana armatohaubica 155 mm FH70
Fot. Hugh Llewelyn, Wikipedia

Komentarze (6)

  1. szczebelek

    To jest wojna zdziwiłbym się gdyby nie było wraków przekazywanego sprzętu... Trzeba też zaznaczyć, że holowane M777, FH70 czy samobieżne M109 mają gorszy zasięg i są bliżej linii frontu.

  2. Jerzy

    Lancety zdają się być jedną ze skuteczniejszych broni po rosyjskiej stronie - na "Ukraine Weapons Tracker" zamieszczono właśnie filmy z doszczętnego zniszczenia lancetami dwóch samobieżnych haubic M109 (wygląda na eksplozję zgromadzonej wewnątrz amunicji), zestawu Strela-10, radaru i jakiegoś niewielkiego okrętu patrolowego.

  3. rwd

    A my holowanych haubic nie posiadamy. Większość armii świata takowe posiada nam wyszło, że nie potrzebujemy.

    1. AVI

      I wygląda, że mamy rację

  4. Paweł P.

    Taka Pilica rozniosłaby w pył te droniki.

  5. Szwejk85/87

    Trudno ! To jest wojna, grunt że obsługa ocalała. Dostaną nowe Kraby i resztę haubic na gąskach i wypędzą moskali za siódmą górę i siódmą rzekę I będą żyli długo i szczęśliwie, tego im życzę !!!

  6. Pucin:)

    Nadal taktyka zawodzi po obu stronach. Ignorancja bezzałogowców (brak reakcji) mści się aż nadto.