- WIADOMOŚCI
- KOMENTARZ
Co się wydarzyło w bazie Saki? Analizujemy poszlaki
Autor. UAC
Służba Bezpieczeństwa Ukrainy przeprowadziła w ostatnim czasie dwa ataki na bazę Saki na Krymie, za każdym razem ogłaszając spektakularne sukcesy w postaci kilku zniszczonych rosyjskich samolotów bojowych. Mimo braku dowodów na te sukcesy, są jednak pewne świadectwa pośrednie.
Zgodnie z ukraińskimi informacjami do ataków doszło w dniach 1 i 3 lipca br. Ukraińcy twierdzą, że razili samoloty należące do typów MiG-29K, Su-30SM/SM2 i Su-24. Uderzenia te, podobnie jak i inne cele, są elementem 40-dniowej serii uderzeń na Rosję i okupowane tereny Ukrainy. Kampania została ogłoszona przez Kijów jako przedsięwzięcie obliczone na złamanie rosyjskiej woli prowadzenia dalszych działań wojennych.
Atrakcyjny cel
Szczególnie atrakcyjne dla Ukraińców cele znajdują się na Krymie, na którym Ukraina stara się nakłonić Rosję do wycofania wszelkich możliwych sił i środków. Na tą atrakcyjność składa się kilka czynników. Po pierwsze, Krym jest położony blisko terenów kontrolowanych przez Ukrainę, a zatem można je atakować także przy pomocy tańszych i prostszych w produkcji bezzałogowców krótszego zasięgu. Po drugie, Krym jest celem ataków już od dawna i szczególną uwagę przykładano do niszczenia tamtejszych systemów obrony powietrznej i logistyki (a więc zaopatrzenia dla obrony powietrznej też). Ochrona jest więc tam siłą rzeczy osłabiona. Po trzecie wreszcie, Rosja najwyraźniej nie zdecydowała się na wycofanie swoich eskadr taktycznych z Półwyspu Krymskiego, co czyni z nich bardzo atrakcyjny cel.
Krym jest obecnie miejscem z czterema bazami lotniczymi: Gwardyjskoje i Belbek sił powietrznych, Saki lotnictwa marynarki wojennej i śmigłowcowa baza sił powietrznych w Dżankoj. Stacjonują tam relatywnie nowe i nowoczesne samoloty wielozadaniowe marynarki wojennej Su-30SM/SM2, stare rozpoznawczo-bojowe Su-24M/MR, Su-27 a gościnnie także MiG-29K i MiGi-31. Rosjanie, zamiast wycofać z nich swoje statki powietrzne, zdecydowali się na budowę ustandaryzowanych schronohangarów, które mają na celu zwiększenie przeżywalności znajdujących się tam statków powietrznych. Budowa przynajmniej dużej części obiektów została już ukończona.
Rosyjska decyzja jest zrozumiała, biorąc pod uwagę, że Moskwa nie zamierza ustąpić z Krymu i potrzebuje tam lotnictwa bojowego. Z drugiej strony jednak naraża ją to na utratę kolejnych cennych statków powietrznych (szczególnie wartościowe są tutaj Su-30). Bazy na Krymie były wielokrotnie atakowane przez stronę ukraińską, przy wykorzystaniu najróżniejszych środków bojowych. Spadały na nie pociski balistyczne i manewrujące oraz różnego typu drony samobójcze. Natomiast w sierpniu 2022 doszło do głośnego ataku ukraińskich sił specjalnych. W atakach tych zniszczone zostały liczne samoloty i śmigłowce, i są to straty potwierdzone. Wielokrotnie dochodziło też do uderzeń, w których sami Rosjanie mówili np. o „kilku samolotach uszkodzonych”, ale z uwagi na brak materiału zdjęciowego, informacji o liczbie i typach samolotów trudno jest włączyć te straty do potwierdzonych statystyk.
Podobnie jest, przynajmniej jak na razie, z uderzeniami na bazę Saki z 1 i 3 lipca. Ukraińcy informowali o pięciu trafieniach w hangary pierwszego lipca i siedmiu trzeciego. Niestety brak filmów z tych ataków. Pojawiło się tylko jedno nagranie z czerwca 2026 z ataku na bazę Belbek. Dron uderzył tam w myśliwiec MiG-29 uzbrojony w dwie rakiety pod skrzydłami. Maszyna ta miała założone wodzidło i stała obok niej ciężarówka służb lotniskowych. Można więc przypuszczać, że był to samolot funkcjonalny. Nawet i tutaj pojawiają się głosy, że trafiono w stary myśliwiec z czasów ukraińskich, który od lat „wrastał” w płynę lotniska, a teraz został przez Rosjan przemyślnie „ucharakteryzowany”. Pojawiły się też zdjęcia bazy Gwardyjskoje, gdzie zniszczone zostały zapasy dronów samobójczych rodziny Szahid/Gierań.
Wyrwane drzwi
Najciekawszym dowodem na to, że bazę Saki zaatakowano z sukcesem, są fotografie satelitarne udostępnione portalowi The War Zone przez firmę Vantor. Widać na nich pięć nowych schronohangarów z widocznymi śladami trafień. Najprawdopodobniej są to trafienia dronami, o których mówią Ukraińcy.
Ślady te nie wskazują na pierwszy rzut oka na wielkie zniszczenia. Tak jakby drony detonowały na zewnątrz, a ich głowice nie przebiły się do wnętrza. Widać jednak, że z co najmniej czterech hangarów jakaś siła wyrwała drzwi i wyrzuciła je na zewnątrz. Drzwi te cały czas leżą widoczne na zdjęciu. Skoro coś doprowadziło do ich wyrzucenia na zewnątrz, to wskazywałoby to na eksplozje we wnętrzach hangarów. Tak jakby głowice dronów detonowały i przebiły się do środka, doprowadzając do wybuchu samolotu wewnątrz hangaru albo zgromadzonych tam materiałów wybuchowych. Inną możliwością jest wyrwanie drzwi hangarów przez personel lotniskowy i odwleczenie ich w celu wyprowadzenia znajdujących się w środku samolotów.
Hardened Aircraft Shelters At Russian Air Base In Crimea Damaged From Ukrainian Drone Strikes
— Tyler Rogoway (@Aviation_Intel) July 3, 2026
The drone attacks on Saki Air Base are part of Ukraine's latest campaign to make Crimea as uninhabitable for Russian forces as possible.https://t.co/VmQuWt9Z0L
Uszkodzenia wskazują, że drony uderzały w hangary od strony wejścia i możliwe, że uszkodziły drzwi, a co za tym idzie, zablokowały to, co znajdowało się w środku. Porozrzucane wrota hangarów nie sprawiają wrażenia rozrzuconych przez eksplozję. Chyba że wypadły w ich wyniku, a następnie zostały przeniesione przez personel na bok.
Na zdjęciu widać też dwa samoloty stojące pod gołym niebem, w obwałowaniach. Pierwszy to Su-24, nienoszący widocznych śladów uszkodzeń. Drugim jest Su-30, który być może ma uszkodzoną część ogonową. Być może maszyna ta została wyprowadzona z któregoś z hangarów po ataku. Jakość fotografii nie daje jednak pewności co do stanu tej maszyny.
Jak na razie jesteśmy więc skazani na domysły i musimy czekać albo na więcej zdjęć satelitarnych, albo na filmy. Pewne jest jednak, że hangary zostały czymś trafione, choć nie wiadomo, co znajdowało się w środku i jakie odniosło uszkodzenia.
