Wojna na Ukrainie - raport specjalny Defence24

Bitwa o Chersoń dopiero się rozstrzygnie. Stawka większa niż miasto [KOMENTARZ]

Fot. General Staff UA / Facebook

Sama decyzja o wycofaniu rosyjskich wojsk z Chersonia nie oznacza uzyskania pełnego powodzenia przez Ukrainę. Dla przyszłego przebiegu wojny kluczowe będzie zniszczenie rosyjskiego zgrupowania, które jest obecnie na prawym brzegu rzeki – mówi w rozmowie z Defence24.pl płk rez. Piotr Lewandowski.

Rosyjskie siły zbrojne prowadzą operację wycofania z prawego brzegu Dniepru. Odzyskanie miasta będzie oznaczało dla Ukrainy nie tylko wyzwolenie ważnej części swojego terytorium, ale też zabezpieczenie Odessy i Mikołajowa przed późniejszym atakiem, bo Dniepr bardzo trudno będzie sforsować.

W rozmowie z Defence24.pl płk rez. Piotr Lewandowski podkreśla jednak, że samo wycofanie Rosjan z miasta nie będzie oznaczało, że Kijów uzyska pełne powodzenie.

Celem operacji realizowanej przez Ukrainę jest nie tylko samo odzyskanie miasta, co jest istotne, ale mimo wszystko ma ograniczone znaczenie, ale przede wszystkim zniszczenie rosyjskich wojsk zgrupowanych pod Chersoniem. Obecnie to właśnie na prawym brzegu Dniepru znajduje się chyba najbardziej wartościowe zgrupowanie wojsk rosyjskich na całej Ukrainie. Proszę zwrócić uwagę, że jednostki rosyjskie, które bronią się w okupowanym wciąż Chersoniu, prowadzą działania w bardzo niekorzystnych warunkach, pod ciągłym ostrzałem, w tym artylerii lufowej kalibru 155 mm oraz systemami HIMARS powodującym upośledzenie systemu logistycznego, co najmniej od września, a więc od ponad dwóch miesięcy, a de facto jeszcze dłużej – podkreśla płk rez. Piotr Lewandowski.

Czytaj też

Obecnie na prawym brzegu Dniepru wciąż znajduje się duże zgrupowanie wojsk rosyjskich, liczące według początkowych szacunków ponad 20 tysięcy żołnierzy. I to, czy Rosjanom uda się je wycofać, czy też Ukraińcy zdołają je zniszczyć, może wywrzeć bardzo istotny wpływ na dalszy przebieg wojny.

To, że rosyjskie jednostki muszą być zaopatrywane przez Dniepr, a przeprawy są ostrzeliwane przez Ukraińców bronią precyzyjną, a mimo tego Ukraina uzyskała przed decyzją o ewakuacji stosunkowo niewielkie zdobycze terenowe, jest dowodem na to, że rosyjskie jednostki pod Chersoniem zachowują wysoki poziom zdolności bojowej. Nie załamały się, mimo niewątpliwych problemów nie tylko z dowozem amunicji czy żywności, ale też ewakuacją rannych, bo w momencie gdy mamy zniszczone lub uszkodzone mosty, takie działania zawsze są utrudnione. Jeśli Rosjanom uda się ewakuować zgrupowanie pod Chersoniem, to te jednostki będą mogły w dość krótkim czasie odtworzyć gotowość bojową i zostać wykorzystane w innym obszarze. Albo do działań ofensywnych na innym odcinku frontu, albo przynajmniej do jego stabilizacji i uniemożliwienia dalszych działań ofensywnych stronie ukraińskiej. Z kolei zniszczenie zgrupowania pod Chersoniem będzie oznaczało, że Rosja nie będzie mogła odtworzyć jednostek o tak dużej wartości bojowej. Obecnie brakuje jej bowiem wyszkolonych oficerów i podoficerów, to straty doświadczonych dowódców, także dowódców pododdziałów, są najbardziej bolesne. Szeregowych żołnierzy można mobilizować, ale ktoś musi nim dowodzić. A jeśli rosyjscy dowódcy wykazali się w ostatnich miesiącach wojny, to właśnie pod Chersoniem – zaznacza płk rez. Piotr Lewandowski.

Ukraiński sztab generalny oczywiście zdaje sobie sprawę ze znaczenia zgrupowania, jakie jest pod Chersoniem. I dlatego od dłuższego czasu przygotowywał operację, która miała na celu nie tylko wyzwolenie miasta, ale zniszczenie tego zgrupowania.

  • Ukraińcy zgrupowali na stosunkowo wąskim odcinku siły liczące przeliczeniowo łącznie około 15-20 brygad, z których większość skupiła się na odcinku szerokości 25-30 km, a więc bardzo duży potencjał, wsparty oczywiście artylerią dalekiego zasięgu, która cały czas nęka Rosjan. Można domniemywać, że założeniem strony ukraińskiej było przełamanie rosyjskiej obrony na tym wąskim odcinku, a następnie rozwinięcie powodzenia i zgodnie z zasadami sztuki operacyjnej rozcięcie i stopniowe zniszczenie ugrupowania rosyjskich sił zbrojnych. Strona rosyjska zdała sobie jednak sprawę z zagrożenia i stąd bierze się jej decyzja o wycofaniu wojsk. Chersoń był nie do utrzymania z uwagi na upośledzoną logistykę. Jeśli weźmiemy pod uwagę realną sytuację na froncie pytaniem było nie „czy" zostanie opuszczony przez Rosjan, ale „kiedy" i „w jaki sposób" – płk rez. Piotr Lewandowski.

Obecnie zarówno strona rosyjska, jak i ukraińska stoją przed bardzo trudnym zadaniem do wykonania i to, która ze stron poradzi sobie z nim lepiej, przesądzi o wyniku bitwy o Chersoń. Rosjanie muszą bowiem wycofać za rzekę zgrupowanie w sytuacji, gdy przeprawy są ciągle ostrzeliwane, a na ich jednostki naciskają silne formacje ukraińskie. Z kolei wyzwaniem dla Ukraińców będzie prowadzenie natarcia w sposób, który pozwoli zniszczyć zgrupowanie rosyjskie, wspierane ogniem artylerii z lewego brzegu Dniepru. –Podkreślam, że im bliżej Dniepru będą znajdować się wycofujące się rosyjskie wojska, tym na większe wsparcie artylerii z drugiego brzegu będą mogły liczyć. Rosjanie będą mogli od pewnego momentu stosować nawet wały ogniowe czy ogień obserwowany. Ich potencjału nie można lekceważyć, nawet jeśli są zmuszeni do wycofania się. A to, czy Ukraina zdoła osiągnąć pełne powodzenie, może zdecydować o dalszym przebiegu tej wojny w skali operacyjnej, jeśli nie strategicznej, przynajmniej w najbliższych miesiącach – zaznacza płk Lewandowski. Dodaje, że o wadze wydarzeń pod Chersoniem pośrednio świadczy też ostrożność, z jaką o sytuacji wokół miasta wypowiadają się władze ukraińskie.

Jeśli bowiem uda się Ukrainie wykonać rozstrzygające uderzenie i zniszczyć rosyjskie zgrupowanie, straty Rosjan będą bardzo trudne do odtworzenia – nawet w ciągu kilku lat, jeśli uwzględnimy konieczność „zgodnego ze sztuką" przygotowania kadr w warunkach wojny, która je „konsumuje". Z kolei pomyślne wycofanie silnej grupy rosyjskich wojsk przy stosunkowo niewielkich stratach będzie oznaczało, że po krótkim okresie odtwarzania gotowości bojowej będzie mogła zostać użyta gdzie indziej, albo do stabilizacji frontu, albo – oczywiście po wsparciu innymi jednostkami, np. mobilizowanymi, kolejnej ofensywy na przykład w Donbasie.

Trzeba też pamiętać, że broniąca się bohatersko Ukraina jest w dużym stopniu zależna od pomocy, udzielanej przez partnerów międzynarodowych, w tym w szczególności Stany Zjednczone. Jeśli sytuacja na froncie zostanie doprowadzona do „stagnacji", to presja na Kijów, by ten zgodził się na zawieszenie broni, może wzrosnąć i to w sytuacji zimy, w której ukraińska ludność – poprzez niszczenie infrastruktury – równolegle poddawana jest rosyjskiemu oddziaływaniu. A takie rozwiązanie jest z wielu względów niekorzystne dla Kijowa (i nie tylko!), bo Rosja może już w trakcie obowiązywania zawieszenia broni próbować destabilizować osłabioną przecież wojną Ukrainę i jej partnerów. Pod Chersoniem może się zatem rozstrzygnąć znacznie więcej, niż tylko losy samego miasta.


płk rez. Piotr Lewandowski

Absolwent Wyższej Szkoły Oficerskiej Wojsk Rakietowych i Artylerii, Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego na kierunku pedagogika oraz studiów podyplomowych z zarządzania kryzysowego. Dowodził plutonem, kompanią i samodzielnym batalionem, wyróżnionym mianem przodującego oddziału wojska polskiego. Pełnił również obowiązki szefa pionu szkolenie i szefa rozpoznania pułku. Siedmiokrotny uczestnik misji bojowych poza granicami kraju, gdzie wykonywał obowiązki między innymi oficera CIMIC, zastępcy dowódcy batalionowej grupy bojowej i dowódcy bazy. Służbę wojskową zakończył na stanowisku dowódcy bazy/dowódcy batalionu ochrony w Redzikowie.

Komentarze (10)

  1. Jukelo57

    Ewidentnie RUSom ta woja z UA nie wychodzi - cały świat śmieje się z rosyjskich żołnierzy i ich kadry dowódczej.

  2. Piotr Glownia

    Pan pułkownik słusznie zwrócił uwagę, że stawka jest większa niż Chersoń. Rosja wypracowała sobie pauzę operacyjną z której korzysta. Przeniesienie bardzo doświadczonych jednostek spod Chersonia na przykład na Białoruś, może być dla generała Surowikina wisienką na torcie. Rosjanie mają nad Ukraińcami dywizyjną przewagę organizacyjną. Ukraińcy mają 1 dowództwo korpusu nad 15-20 brygadami, więc gołym okiem brakuje Ukraińcom 5=6 dowództw. Temu pomimo przewagi liczebnej i pomimo wypracowania przewagi w artylerii i lotnictwie, nie udaje się Ukrainie "zjeść" Rosjan. Na razie pomimo chęci Ukrainy do rozgromienia tego zgrupowania, zapowiada się raczej sprawna ewakuacja jego większości. 10 tys z 30 tys już ewakuowano przecież.

    1. GB

      Przecież już to próbowali ze znacznie lepszymi jednostkami i ponieśli klęskę pod Kijowem, Czernihowem i Sumami. Chcą powtórki?

    2. Piotr Glownia

      Właśnie oficjalnie Rosjanie podali. 30 tys żołnierzy i 5 tys sprzętu bojowego ewakuowali z chersońskiego kotła. Powtórki nie będzie. Ofensywa Ukraińców zatrzymuje się oficjalnie na rzece Dniepr. Wielkie zwycięstwo dla Ukrainy, lecz ich generałowie upominają, że to nie jest koniec wojny. Osobiście uważam, że generał Surowikin przerzuci te 30 tys do Białorusi na "wypoczynek" do stycznia lub lutego, Zależy od pogody, bo czekają na mrozy. Wojna Rosji o Ukrainę się nie zakończyła jeszcze. Surowikin to lis. On nie wierzy w zdolności bojowe zmobilizowanych, więc ich wojska inżynieryjne dłubią zapasowe linie i fortyfikacje, tam skąd nie będzie rosyjskiego ataku według mnie w każdym razie.

    3. DBA

      Piotr [email protected] Ruscy raczej nie mają i nie będą mieli przez najbliższe pół roku jakichkolwiek możliwości przeprowadzenia ofensywy. Ponięśli za dużo strat, nie maja rezerw sprzętowych i materiałowych. Jak na razie ryja okopy na Perekopie w okolicach Armiańska, jakby liczyli się z możliwością oddania Zaporoża. To co zostało wycofane z Chersonia też nie przedstawia zbyt dużej wartości - oczywiście te jednostki rosyjskie, głównie z Krymu broniły się z poświęceniem, ale tak po ludzku to ci żołnierze nie będą mieli ochoty na powtórkę tej sytuacji. Atak z Białorusi? - życzę powodzenia w pokonywaniu bagien Prypeci.

  3. Box123

    To chyba dobry moment żeby USA przekazało Ukrainie rakiety o zasięgu 300+, żeby Rosjanie nie zdążyli się okopac po drugiej stronie dniepru. Putinowska Rosja nie może zachować nawet 1cm ziemi zdobytej po 24 lutego, bo jeśli tak będzie to uzna to za zwycięstwo, a w tedy od momentu zakończenia wojny można będzie już zaczynać odliczanie do kolejnej

  4. Szwejk85/87

    Każdy dzień kiedy zginie mniej niż 1000 rosyjskich sołdatów, to dzień stracony. Nie jestem pewny, ale tak zrozumiałem (w dużym uproszczeniu) idee przekazywane przez Pana pułkownika. Całkowicie popieram.

  5. Osama bin Laden

    "Ukraińcy zgrupowali na stosunkowo wąskim odcinku siły liczące przeliczeniowo łącznie około 15-20 brygad, z których większość skupiła się na odcinku szerokości 25-30 km, " To już wiecie dlaczego się wycofują. Szykuje się neiwielki tactical nuke, w odpowiedzi na "ukraińską prowokację" w Energodarze, zaś ewentualne skażenie zostanie zmyte do morza wysadzoną tamą w Kachowce. Rezultatem będzie przypieczętowanie zdobyczy terytorialnych Rosji i korytarza na Krym.

    1. QVX

      @Usama Na nuke'a Chińczycy zgody nie dali. IMHO w USA trumpiści przerżnęli wybory, a Iran coś dostał, więc...

  6. Jaszczur

    Nie spodziewałam się że ruskie oddadzą bez walki tak waży przyczułek . Ale to oznacza tylko jedno , ruscy albo już z każdego wycofywania się chcą robić sukces haha albo wiedzą że tej wojny nie wygrają na froncie . Co nie oznacza że nie chcą jej wygrać i nie dążą do tego .... Podjerzewam że teraz z całych sił będą chcieli zamrozić Ukrainę rozwaleniem do cna energetyki by sukces jak to było w czasie I WŚ odbył się na tyłach

  7. Prezes Polski

    Jeśli Ukraińcy rzeczywiście zgromadzili na tym odcinku 15-20 brygad, to oznacza przewagę 4:1 nad ruskimi albo większą. Pytanie co oni robili do tej pory? Nie zdarzyło się żeby zatrzymać przeciwnika mającego taka przewagę w oparciu o umocnienia polowe.

    1. Zygazyg

      Zadarzyło, zdarzyło, zaczynajac od Termopili niejeden raz. Nikt nie mówi ze te 20 brygad były wszystkie zaangażowane w bój . Mądry czeka na najlepszą okazje na atak a nie prze jak głupi rusek w pieriod.

    2. Prezes Polski

      Zygazyg może źle się wyraziłem. Miałem na myśli czasy nowożytne, z artylerią, pojazdami pancernymi i lotnictwem. Czekali i co z tego wyszło? Ruscy nawiali i nie ponieśli większych strat. Słabo. Jeżeli nie dowiemy się w ciągu najbliższych kilku dni, że Ukraińcy utworzyli przyczółek na lewym brzegu, to jest po jabłkach. Zostanie im atak od strony Zaporoża. Tyle, że ruscy przerzuca tam najlepsze jednostki, w tym te z Chersonia.

  8. szczebelek

    Ten artykuł to kiedy był pisany? Regularne jednostki rosyjskie się wycofały jeśli chodzi o skład personalny pozostałe 20 tysięcy to mobiki. Próbowano wysadzić most Antonowskinil i tym razem to były kacapy, a HIMARS-y ostrzelały kładkę zbudowaną przez ruskich. Gotowy sprzęt do ewakuacji utknął w mieście, mobiki próbują łodziami i wpław przeprawić się przez Dniepr. To można było poczytać w nocy na Twitterze. Być może to bajki lub realna sytuacja na froncie.

    1. Zygazyg

      W sytuacji jaka, miejmy nadzieję, powoli narasta w Rosji to chyba masowa zagłada mobików bardziej przełoży się na niepokój społeczny niż utrata kontraktowych a już zupełnie bardziej niż straty u kadrowców/wagenerowców

  9. Al.S.

    W jaki sposób Rosjanie mają stosować "wały ogniowe", skoro ich artyleria ma mniejszy zasięg od ukraińskiej? Od razu dostaną się pod ogień kontrbateryjny. To co mogą, to oddać salwę i szybko zejść z pozycji. W takich warunkach dłuższe ostrzeliwanie jest niemożliwe.

  10. zegrz69

    Tu musi być coś więcej. Polityka? Walki frakcji w FR? Nigdy nie słyszałem o przekazaniu przeciwnikowi informacji o tym, że "będziemy się wycofywać" w przypadku wojsk znajdujących się w tak trudnym położeniu jak zgrupowanie rosyjskie na prawym brzegu Dniepru.