Reklama
  • WIADOMOŚCI

Atlas pomógł ukraińskim F-16. Odparły atak Rosji

załadunek pocisków do Atlasa
Moment ładowania kontenerów z pociskami na pokład belgijskiego atlasa
Autor. Theo Francken/Instagram

Belgijski samolot transportowy A400M Atlas okazał się kluczowy dla dostarczenia Ukrainie partii rakiet powietrze-powietrze, które zostały następnie skutecznie wykorzystane do odparcia rosyjskiego ataku rakiet manewrujących.

O szybkiej dostawie pocisków powietrze-powietrze AIM-9 Sidewinder z Kanady dla Ukrainy za pośrednictwem Belgii poinformował minister obrony Ukrainy Michajło Fiedorow. W wywiadzie dla TSN.UA, przeprowadzonym w połowie czerwca, stwierdził, że przykładem pomocy z Kanady było otrzymanie przez Brukselę „w reaktywnym reżimie” kilkudziesięciu – „niemal setki” rakiet.

W noc, w którą przeprowadzono dostawę Fiedorow rozmawiał telefonicznie z ministrem Theo Franckenem, który osobiście znalazł samolot dostępny do przeprowadzenia transportu. Chodzi o jedną z maszyn A400M Atlas, należącą do belgijskich sił powietrznych.

O wykorzystaniu Atlasa, należącego do 15. Skrzydła Transportowego, poinformował sam Theo Francken. Operację przeprowadzono we współpracy z 29. batalionem Logistycznym belgijskich sił zbrojnych (i zapewne z wykorzystaniem polskiego lotniska w Rzeszowie-Jasionce). Wkrótce po dostarczeniu rakiet na Ukrainę zostały one przekazane do jednostek wykorzystujących myśliwce F-16. 

Następnie te pociski zostały użyte do odparcia ataku rakietami manewrującymi. Wykorzystano je ze stuprocentową skutecznością. Nie wiadomo dokładnie, do jakiej wersji należały dostarczone Ukraińcom przez Kanadyjczyków za pośrednictwem Belgii Sidewindery, ale prawdopodobnie to starsze pociski wersji AIM-9L/M/P. Najnowszych AIM-9X Kanada ma niewiele, a starsze pociski są również skuteczne w zwalczaniu pocisków manewrujących. 

Sidewindery są podstawowym orężem ukraińskich myśliwców F-16 w działaniach powietrze-powietrze. Te naprowadzane na podczerwień rakiety krótkiego zasięgu (rzędu kilkunastu kilometrów) są skutecznym orężem w walce z rosyjskimi rakietami klasy Ch-101 czy Kalibr. Te ostatnie odpalane są albo z bombowców, albo z okrętów daleko od granic Rosji, więc z reguły jest kilkadziesiąt minut, by przygotować się na zagrożenie i rozmieścić myśliwce w odpowiednich rejonach dyżurowania, w oczekiwaniu na uderzenie. 

Reklama

A wtedy lecące nisko, poddźwiękowe rakiety tracą swoje największe atuty – zaskoczenie, opóźnienie momentu wykrycia przez naziemne radary i możliwość planowania trasy tak, by uniknąć znanych pozycji jednostek OPL – i są zestrzeliwane. Jednak dostawy Sidewinderów muszą odbywać się „pilnym” trybem, oznacza to, że Kijowowi brakuje nie tylko rakiet klasy Patriot PAC-3 MSE, przeznaczonych do zwalczania pocisków balistycznych, ale również prostszych, tańszych i bardziej powszechnie używanych rakiet. 

Sytuacja przedstawiona przez ukraińskiego ministra dowodzi jednak również czegoś innego. Posiadanie zdolności powietrznego transportu (tutaj zapewnionej przez sojusznika, ale nie przez USA czy Niemcy, a mniejsze państwo) może, nawet w długotrwałym konflikcie, umożliwić zaopatrzenie i wsparcie logistyczne własnego lotnictwa bojowego na czas. To jeden z argumentów za rozwojem lotnictwa transportowego, jaki regularnie przytaczają oficerowie polskich Sił Powietrznych.

Reklama
Reklama