- ANALIZA
- WIADOMOŚCI
Toczka-U, Himars i Flaming wycelowane w Rosjan. Tak działa ukraińska „Święta Barbara”
Jedną z ciekawszych i jednocześnie dysponujących ogromną siłą ognia jednostek SZU jest 19. Brygada Rakietowa „Swjata Warwara” (Św. Barbara). W momencie konfliktu w Donbasie, w latach 2014-2015, brygada wyposażona była w balistyczne pociski Toczka-U, zastosowane bojowo, a w czasie pełnoskalowej wojny przezbrojona w systemy rakietowe M142 HIMARS, a niedawno otrzymała też rodzime pociski manewrujące FP-5 Flamingo.
Konflikt o Donbas
W 2014 r., w chwili wybuchu konfliktu w Donbasie i wycofania ostatnich starych systemów Elbrus, 19. Brygada Rakietowa miała trzy dywizjony i 12 wyrzutni pocisków balistycznych Toczka-U (8 wyrzutni 9P129M1 i 4 wyrzutnie 9P129-M). Brygada odpalała wielokrotnie pociski balistyczne Toczka-U w latach 2014-2015, nie tylko przeciwko separatystom, ale również przeciwko regularnym oddziałom armii rosyjskiej, a potem, po gorącej fazie walk, rozwinęła się organizacyjnie. Wedle niektórych źródeł w 2018 r. miała już cztery dywizjony bojowe i jeden dywizjon szkolny. W takim składzie prawdopodobnie w 2022 r. weszła do działań bojowych, ale można przypuszczać, że później ulegała zmianom organizacyjnym.
W jednym z wywiadów ówczesny szef Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Ukrainy, gen. Wiktor Mużenko (2014-2019), stwierdził, że SZU dość intensywnie wykorzystywały kompleksy Toczka-U przeciwko rosyjskim terrorystom oraz oddziałom regularnej armii rosyjskiej na terytorium Ukrainy. Pierwsze przypadki użycia tego kompleksu miały miejsce podczas walk o kurhan Sawur-Mohyła w sierpniu 2014 roku. Jego zdaniem w ciągu gorącej fazy tzw. operacji antyterrorystycznej (ATO) wystrzelono łącznie około stu pocisków Toczka-U z różnymi głowicami bojowymi. Szczególnie ważną rolę odegrać miał m.in. 1. dywizjon 19. Brygady w czasie tzw. „kotła iłowajskiego” latem 2014 r., kiedy artyleria rakietowa, w tym pociski balistyczne, miała „wyrąbać” korytarz cofającym się oddziałom.
Rosyjski serwis LostArmour opublikował szczegółową analizę wykorzystania rakiet Toczka-U w wojnie na Donbasie, z której wynika, że spośród ponad 40 rakiet, w przypadku których udało się ustalić miejsce wybuchu ich głowic bojowych, co najmniej kilka przypadków było skutecznych i zakończyło się stratami rosyjskich sił inwazyjnych i formacji prorosyjskich. Część odpaleń miała jednak niską skuteczność i kończyła się eksplozjami w szczerym polu, a w jednym przypadku zakończyła się wybuchem wyrzutni przy starcie pocisku. Początkowo odpalano pociski 9M79M, ale z czasem już tylko zmodernizowane 9M79-1. Zazwyczaj pocisk miał głowicę kasetową.
Pełnoskalowa inwazja
W chwili wybuchu wojny w 2022 r. 19. Brygada Rakietowa rozwinięta była w różnych miejscach frontu, prawdopodobnie samodzielnymi dywizjonami. Pododdziały brygady rozwinęły się na pozycjach bojowych kilka dni przed inwazją. Jeden z dywizjonów operował w rejonie Kijowa. Początek wojny zastał go na pozycji bojowej w lasach Czernihowszczyzny. Dywizjon miał wykonywać bojowe odpalenia do celów w rejonie stolicy i w czarnobylskiej strefie wykluczenia. Wykryty pododdział (bateria? dywizjon?) miał być nawet obiektem nalotu bombowego, który nie przyniósł jednak strat ani w technice, ani w ludziach (najbliższa bomba odłamkowa (FAB) miała upaść ok. 150 m od jego pozycji).
Inny dywizjon operował na wschodzie, w Donbasie. Kiedy 25 lutego 2022 r. porażono lotnisko w Millerowie w obwodzie rostowskim, od razu sugerowano, że uderzenie przeprowadzono pociskiem Toczka-U. W artykule opublikowanym w związanym z armią portalu ArmyInform potwierdzono potem te spekulacje, sugerując, że odpalenie pocisku miało miejsce z rejonu m. Siewierodoniecka, a więc na granicy możliwości technicznych pocisku Toczka-U (120 km). Odległość z samego Siewierodoniecka do Millerowa wynosi ok. 130-140 km, więc ukraińskie wyrzutnie musiały podjechać bliżej ówczesnej linii frontu, aby cel, wojskowe lotnisko w Millerowie, znalazł się w skutecznym zasięgu rażenia. W wyniku tego ataku na lotnisku wybuchł pożar, a uszkodzeniu lub zniszczeniu uległ co najmniej jeden rosyjski myśliwiec Su-30SM.
Wiadomo, że 2. dywizjon 19. Brygady na początku wojny operował na Zaporożu, gdzie odpalał bojowo pociski Toczka-U, ale poniósł też duże straty w sprzęcie i ludziach w wyniku m.in. uderzeń rakietowych przeciwnika. Tragicznym dla 2. dywizjonu był zwłaszcza 18 marca, kiedy w wyniku ostrzału rakietowego poległo 7 żołnierzy i oficerów brygady, w tym kapitan Wiktor Mazur, a zapewne wielu odniosło rany. 19 marca zmarł, właśnie z odniesionych dzień wcześniej ran, dowódca 2. dywizjonu ppłk Dmytro Wasiljew. Łącznie w wyniku uderzenia 18 marca zginęło ośmiu żołnierzy i oficerów 19. Brygady i jak dotąd był to prawdopodobnie najbardziej tragiczny dzień jednostki w całej wojnie. Niestety, nie udało się autorowi określić szczegółów tego tragicznego zdarzenia, można jednak założyć, że był to rodzaj rakietowego ognia kontrbateryjnego lub uderzenie na jednostkę w marszu lub polowym obozie.
Jeszcze inny pododdział brygady (bateria? dywizjon?) miał być w pierwszych dniach wojny rozlokowany w rejonie Wołnowachy, ale początkowo miał problemy z łącznością. Po pokonaniu tych trudności, 1 marca 2022 r., pododdział miał wykonać uderzenie rakietowe na lotnisko w Taganrogu. Źródła ukraińskie sugerują zniszczenie transportowego Ił-76 i uszkodzenie drugiego, co trudno potwierdzić. Stwierdzenie, że samolot Ił-76 został porażony na pasie startowym, pełen żołnierzy i sprzętu, jest zupełnie niewiarygodne i należy traktować je jako element ówczesnej propagandy.
Wracając do 2. dywizjonu 19. Brygady na Zaporożu, dał się on Rosjanom we znaki i możliwe, że atak z 18 marca 2022 r. był wynikiem celowego działania przeciwko dywizjonowi, bowiem pododdział ten wykonał wiele odpaleń bojowych, z czego pierwsze już drugiego dnia wojny. Dywizjon raził cele m.in. w rejonie Nowej Kachowki, Melitopola czy Chersonia (lotnisko w Czornobajiwce), ale bodaj najbardziej spektakularnym jego sukcesem było porażenie 24 marca 2022 r. dużego okrętu desantowego (BDK) „Saratow” w Berdiańsku.
„Saratow” nie był załadowany piechotą morską, jak wciąż można jeszcze czytać w starszych ukraińskich artykułach, ale raczej amunicją, o czym świadczyć może m.in. eksplozja wtórna. Jego zniszczenie, oraz lekkie uszkodzenie jeszcze stojących obok dwóch innych okrętów desantowych „Cezar Kunikow” i „Nowoczerkask”, i tak było ogromnym sukcesem, a jednocześnie wydarzeniem bez precedensu (po raz pierwszy porażono pociskiem balistycznym okręt). Zdjęcie satelitarne z następnego dnia potwierdziło, że „Saratow” zatonął przy nabrzeżu – pod wodą jest kadłub, na powierzchni pozostały tylko nadbudówki.
Rok później, dowódca bazy Floty Czarnomorskiej na Krymie, kontradmirał Feliks Mienkow, oficjalnie przyznał zatopienie „Saratowa” i straty wśród marynarzy. „Rok temu, w trakcie działań bojowych, straciliśmy okręt z grupy desantowej – BDK „Saratow”. Straciliśmy załogi okrętów desantowych „Saratow”, „Nowoczerkask” i „Cezar Kunikow”” – stwierdził kadm. Mienkow z okazji odkrycia tablicy pamiątkowej poległym w tzw. operacji specjalnej marynarzom FCz.
Przezbrojenie w M142 HIMARS
W czasie wojny, prawdopodobnie jeszcze w 2024 r., nastąpiło przezbrojenie 19. Brygady Rakietowej z systemów Toczka-U na kołowe M142 HIMARS. Ponieważ stało się to stosunkowo późno, można sądzić, że nie przezbrojono całej brygady, ale na przykład jeden dywizjon z kilkoma (czterema?) wyrzutniami kołowymi M142.
Wprawdzie amerykańskie kołowe systemy HIMARS dotarły na Ukrainę już latem 2022 roku, jednak jako pierwsze otrzymały je jednostki artylerii rakietowej, w tym 27. i 43. Brygady Artylerii. Przez pierwsze trzy lata wojny to te formacje publikowały nagrania odpaleń. Należy przy tym pamiętać, że Niemcy i Francja przekazały również gąsienicowe wyrzutnie M270 w swoich lokalnych wersjach modernizacyjnych (MARS II oraz LRU), a Brytyjczycy i Włosi swoje kolejne wersje (M270B1 i M270A1), które otrzymała na wyposażenie m.in. 107. Brygada Artylerii Rakietowa, przezbrojona z BM-30 Smiercz. 19. Brygada Rakietowa nadal jako jedyna dysponowała systemami Toczka-U, których jednak zapas systematycznie się kurczył.
Z czasem, w ramach modernizacji i restrukturyzacji, również struktura i uzbrojenie 19. Brygady zostały zmienione. Pierwszy oficjalny materiał wideo dokumentujący użycie systemów HIMARS przez brygadę został opublikowany dopiero 31 lipca 2025 roku. Agencja ArmyInform opublikowała oficjalny materiał ze strony brygady, zatytułowany„Gniew Świętej Barbary”, w którym brygada po raz pierwszy zaprezentowała nagranie ze swojej pracy bojowej – odpalenie pocisku z wyrzutni M142 HIMARS (zastosowano nietypowe ujęcie – widok odpalenia pocisku widoczny w bocznym lusterku). 7 lipca 2026 r. opublikowano film z odpalenia dziennego dwóch pocisków ATACMS z dwóch wyrzutni HIMARS, co mogłoby wskazywać, że zadanie bojowe wykonuje bateria.
Jeden z nekrologów 19. Brygady Rakietowej wskazuje, że do tej właśnie jednostki odnosi się tragiczny w skutkach i dość nagłośniony incydent z 5 marca 2024, kiedy w rejonie wsi Nykanoriwka (rus. Nikanorowka) pocisk balistyczny, prawdopodobnie Iskander, zniszczył wóz bojowy HIMARS. W wyniku ataku zniszczona została wyrzutnia HIMARS, a co najmniej jeden członek załogi zginął. Na stronie 19. Brygady dwa lata później pojawił się zapis odnoszący się do tego wydarzenia, w którym czytamy, że 5 marca 2024 r., w rejonie Czasiw Jaru (?), zginął starszy lejtnant Jurij Kłymenko, prawdopodobnie dowódca wozu bojowego, który wykonywał zadanie bojowe w pobliżu linii frontu. Wprawdzie nie zgadza się miejsce zdarzenia, ale data jest prawidłowa. Wpis ten warto przytoczyć w całości, bowiem informuje on o zadaniach bojowych, jakie wykonywała wyrzutnia (bateria) HIMARS, do momentu zniszczenia.
„Dokładnie dwa lata temu, 5 marca 2024 roku, w boju w pobliżu miejscowości Czasiw Jar zginął starszy lejtnant Jurij Kłymenko. Ryzykując własnym życiem i wykonując zadania bojowe poprzez przeprowadzanie ataków rakietowych z minimalnej odległości od linii kontaktu z wrogiem, załoga pod dowództwem starszego porucznika Jurija W. Kłymenko zniszczyła dwa samoloty wroga Su-30SM, kolumnę systemów rakietowych BM-21 „Grad”, skład materiałów pędnych i smarów w rejonie Berdiańska, system obrony przeciwlotniczej S-300, trzy baterie systemu obrony przeciwlotniczej S-400 „Triumf”, śmigłowce Ka-52, a także znaczną liczbę żołnierzy i obiektów wojskowych wroga”. Pomijając liczby, nekrolog poświadcza, że bateria raziła różnorakie cele, w tym lotniska i lądowiska polowe, miejsca koncentracji przeciwnika i składy oraz systemy przeciwlotnicze.
Przyczyna utraty systemu HIMARS była komentowana na Ukrainie, jako błąd taktyczno-operacyjny jego zastosowania. W swojej analizie typu After Action Report, incydent dokładnie zanalizował Jurij Butusow, dziennikarz i analityk portalu Censor.net, wskazując na liczne błędy, m.in. długie oczekiwanie wozu bojowego na jednej, odkrytej pozycji. Butusow konkluduje: „Podczas stosowania systemów rakietowych HIMARS ukraińskie dowództwo nie przekazało załodze informacji o obecności rosyjskiego drona w pobliżu stanowisk startowych. (…) przemieszczanie cennej techniki bojowej i personelu nawet na odległość 40–50 km bez osłony obrony przeciwlotniczej, bez poinformowania o obecności rosyjskich dronów, stanowi poważną pomyłkę taktyczną, a przyczyną tego jest częściowo problem niedostatecznej liczby środków obrony przeciwlotniczej, częściowo – organizacja systemu obrony przeciwlotniczej, a częściowo – niedocenienie ryzyka przez dowództwo wojsk rakietowo-artyleryjskich w tym rejonie. Oczekiwanie na otwartych pozycjach jest niezwykle ryzykowne i jeśli nie ma rozkazu odpalenia (pocisków), to pozycję należy w każdym razie zmienić”.
Inni komentatorzy wskazywali również na świadectwo adaptacji Rosjan – w tym wypadku krótki łańcuch decyzyjny od rozpoznania celu przez bezzałogowiec, do uderzenia pociskiem balistycznym, oraz aktywność dronów przeciwnika na relatywnie dalekich ukraińskich tyłach.
FP-5 Flamingo
Jak się okazało na początku maja br., 19. Brygada Rakietowa „Swjata Warwara” dysponuje również pociskami manewrującymi FP-5 Flamingo firmy Fire Point. Pierwszym potwierdzeniem uzbrojenia (dywizjonu?) 19. Brygady w pociski Flamingo jest film z masowych odpaleń datowany na 5 maja 2026 r. Zbieżność dat pozwala przypuszczać, że mogą to być bojowe odpalenia kilku (5?) pocisków Flamingo in nocy z 4 na 5 maja do ataku na zakłady WNIIR-Progress w Czeboksarach, co bezpośrednio sugeruje prezydent Zełenski, publikując materiał. „Wczoraj w nocy były odpalenia pocisków skrzydlatych FP-5 Flamingo w ramach operacji Sił Zbrojnych „Deep Strike” w kierunku kilku celów wroga, w szczególności obiektów kompleksu wojskowo-przemysłowego w Czeboksarach” – powiedział Zełenski. Pociski Flamingo odpalane są salwami w nocy, ale filmy wskazują, że dolot do celu jest w ciągu dnia.


Wybrane okazje dla Ciebie