Reklama
  • WIADOMOŚCI

Fabryki prochu i amunicji z dala od wschodniej granicy? „Dajmy szansę obronie przeciwrakietowej”

155mm MON
Autor. MON/X

Nowe fabryki prochu i amunicji powinny powstawać w zachodniej części Polski, a strategiczne zdolności produkcyjne należy rozproszyć i dublować – przekonywali uczestnicy programu „Skaner Defence24”. Dyskusja miała związek z upadkiem rosyjskiej rakiety manewrującej na Lubelszczyźnie.

Zakłady zbrojeniowe zbyt blisko zagrożenia?

Jednym z tematów debaty była lokalizacja zakładów polskiego przemysłu obronnego. Uczestnicy zwracali uwagę, że duża część kluczowych zdolności produkcyjnych znajduje się we wschodniej części kraju, potencjalnie narażonej na uderzenie już w pierwszej fazie konfliktu.

– Przepraszam, ale rozbudowujecie zakład w Kraśniku, 20 kilometrów od miejsca upadku rakiety – wskazano podczas dyskusji.

Jak podkreślano, nisko lecąca rakieta manewrująca może pozostawić obronie powietrznej bardzo mało czasu na reakcję.

– Ta rakieta, która przeleciała 30 kilometrów, praktycznie przez te 30 kilometrów była nie do strącenia, bo leciała bardzo szybko i bardzo nisko – mówił jeden z uczestników programu.

Fabryka prochu w rejonie Wałbrzycha?

Andrzej Rozenek zwrócił uwagę, że przy wyborze lokalizacji nowych inwestycji zbrojeniowych należy brać pod uwagę nie tylko dostępność infrastruktury i pracowników, ale również bezpieczeństwo zakładu podczas ewentualnego konfliktu.

– Jeżeli chcemy wybudować dużą fabrykę prochu, dużą fabrykę amunicji, to zastanówmy się, czy dobrym miejscem jest wschód Polski, czy nie lepszym miejscem jest na przykład rejon Wałbrzycha i Gór Sowich – powiedział.

Reklama

Zdaniem uczestników debaty odsunięcie strategicznych zakładów od wschodniej granicy zwiększyłoby czas na reakcję systemów obrony powietrznej i przeciwrakietowej.

– Dajmy szansę obronie przeciwrakietowej na zadziałanie. Ustawmy te fabryki jak najdalej od wschodniej granicy. Zagrożenie idzie ze wschodu – podkreślano.

Produkcja powinna być rozproszona

Andrzej Grzyb z PSL wskazywał jednocześnie na niewykorzystany potencjał przemysłowy zachodniej Polski, w tym zakładów Cegielskiego, WSK i Stomilu.

– Straciliśmy okazję, lokując i pchając wszystkie zamówienia do ograniczonej liczby firm i jednej części kraju, deprecjonując inne. To był błąd w zarządzaniu – ocenił.

Jak zaznaczył, zachodnia część kraju dysponuje zakładami, zapleczem technologicznym oraz pracownikami posiadającymi kompetencje potrzebne do produkcji wojskowej.

– Mówiąc wprost, zachód Polski cierpi – powiedział Grzyb.

W debacie wskazano również, że najważniejsze zdolności produkcyjne nie powinny być skupione w jednym zakładzie. Fabryki prochu, amunicji i kluczowych komponentów powinny mieć swoje odpowiedniki w innych częściach kraju.

– Powinny być również bliźniacze zakłady – podsumował Grzyb.

Reklama
Polecane
czytaj więcej
Więcej tematów