Geopolityka

USA dozbroi syryjskie siły opozycyjne? Społeczeństwo amerykańskie przeciwne inwazji

Czy już wkrótce do Syrii popłyną szerokim strumieniem, m.in. pociski Stinger? - fot. wikimedia
Czy już wkrótce do Syrii popłyną szerokim strumieniem, m.in. pociski Stinger? - fot. wikimedia

Prezydent USA Barack Obama zezwoli na transfer broni dla syryjskiej opozycji, twierdzą źródła w Białym Domu. Tymczasem Amerykanie nie chcą interwencji w tym kraju, wynika z ankiety przeprowadzonej przez Ipsos i Reutera.



Czytaj więcej: W Syrii użyto broni chemicznej – co zrobią Stany Zjednoczone?

Barack Obama nie ujawnił oficjalnie jak zareaguje na coraz bardziej prawdopodobne informacje o użyciu przez siły al-Asada broni chemicznej. Media dotarły jednak do osób z jego najbliższego otoczenia, których zdaniem najbardziej prawdopodobne jest dozbrajanie syryjskich rebeliantów. Oficjalne dozbrajanie opozycji mogłoby nastąpić we współpracy Arabią Saudyjską i Katarem (które już to czynią) oraz z Wielką Brytanią i Francją, które silnie lobbują w Radzie Unii Europejskiej za zniesieniem unijnego embarga na eksport broni do Syrii (vide EU Council Decision 2011/273/CFSP et al.).

Do tej pory pomoc Stanów Zjednoczonych ograniczała się do dostarczania pomocy finansowej i medycznej, kamizelek kuloodpornych, noktowizorów czy sprzętu telekomunikacyjnego.  Wybór takiej opcji przez Obamę, wydawał się najbardziej prawdopodobny, sądząc po dotychczasowych działaniach Białego Domu w kwestii konfliktu syryjskiego i doświadczeniach z konfliktu w Libii i Iraku. Rodzi to jednak ryzyko wpadnięcia broni przeciwlotniczej i przeciwpancernej w ręce radykalnych islamistów o nastrojach antyzachodnich, która mogłaby zostać wykorzystana potem do ataków na cele cywilne.

Obama nie chce podjąć ryzyka związanego z interwencją z kilku powodów. Mimo posiadania dowodów na użycie broni masowego rażenia, wciąż nie udało się Amerykanom ustalić kto i dlaczego się tego dopuścił. Ponadto większość opcji militarnych w Syrii przewiduje użycia sił powietrznych, co nie będzie wcale łatwe, gdyż armia syryjska dysponuje rozbudowaną i dość zaawansowaną techniczne obroną przeciwlotniczą. Dodatkowo, jak wynika z przeprowadzonego przez Ipsos i agencję Reutera sondażu wynika, że za interwencją opowiada się zaledwie 10% (27 jeśli al-Asad użył broni chemicznej) Amerykanów, a odpowiednio 61% (44%) jest temu przeciwne.

Czytaj też: Kofi Annan rezygnuje z funkcji wysłannika ONZ

Wraz ze wzrostem prawdopodobieństwa opcji siłowych (rozumianej również jako dozbrajanie opozycji), maleje szansa na dyplomatyczne rozwiązanie konfliktu. Otóż specjalny wysłannik ONZ i Ligi Państw Arabskich Lakhdar Brahimi prawdopodobnie wkrótce ogłosi rezygnację z piastowanej przez siebie funkcji. Powodem tego jest, m.in. uznanie przez LPA opozycji (Syryjskiej Koalicji Narodowej) za jedynego legalnego przedstawiciela Syryczyków. Spowodowało to zdaniem Brahimiego utratę jego wiarygodności. Przypomnijmy, że niecały rok temu z funkcji mediatora dla Syrii zrezygnował Kofi Annan, który zarzucał członkom RB ONZ brak obiektywizmu.

(MMT)

Komentarze