Siły zbrojne

Zamach stanu w Turcji. Erdogan umocnił pozycję

Fot. Cancillería del Ecuador/CC BY-SA 2.0
Fot. Cancillería del Ecuador/CC BY-SA 2.0

Wydarzenia, które rozegrały się nocą z 15 na 16 lipca w Turcji były dla świata zaskoczeniem. Kilka dni po szczycie NATO turecka armia postanowiła obalić władze państwa. Pucz się nie udał. Co więcej, od samego jego początku wiele osób opozycyjnie nastawionych do Erdogana uznało całą tą sytuację za inscenizację dokonaną przez samego tureckiego przywódcę - dla Defence24.pl pisze Witold Repetowicz.

Turecka armia ma szereg powodów do niezadowolenia z rządów Erdogana. Po pierwsze, armia nie akceptowała planów tureckiego przywódcy, forsowanych od 2011 r., by dokonać militarnej interwencji w Syrii. Wojskowi wiedzieli, że jest to pomysł szaleńczy, mogący zakończyć się katastrofą. Wprawdzie wydawało się, iż w wyniku oporu wojska Erdogan wycofał się z tej idei, ale ostatnie odnowienie sojuszu turecko-rosyjskiego mogło też wiele zmienić w tej kwestii.

Warto pamiętać, iż Turcja kemalistowska była lojalnym sojusznikiem NATO, natomiast za rządów Erdogana relacje Turcji z Rosją ulegały dramatycznemu zacieśnieniu, a Turcja nie wsparła NATO w żadnym kryzysie z Rosją w roli głównej. Armia, mimo czystek przeprowadzonych w ostatnich latach, pozostała jednak ostatnim bastionem kemalizmu i plan zacieśniania wojskowego sojuszu z Rosją mógł budzić niezadowolenie, zwłaszcza jeśli miałaby iść za nim wojskowa interwencja w Syrii, dokonywana wbrew realizowanemu tam planowi USA opartemu na sojuszu z kurdyjską koalicją SDF. W komunikatach puczystów mowa była właśnie o naprawie relacji z NATO, natomiast tuż przed szczytem NATO szef tureckiej dyplomacji sugerował możliwość udostępnienia bazy Incirlik Rosjanom. W tym samym czasie odmówiono wstępu do bazy oficjalnej delegacji niemieckiej. Oczywiście, niechęć do konfrontacji w Syrii z Kurdami nie wynikała z sympatii wojska do Kurdów, lecz z odmowy realizacji polityki sprzecznej z interesami i planami USA, jako tradycyjnego sojusznika kemalistowskiej Turcji.

Drugą przyczyną niezadowolenia armii była coraz szybsza islamizacja Turcji. Wprawdzie to również był proces rozpoczęty znacznie wcześniej, ale w ostatnim okresie nabrał nowego wymiaru. Czołowi politycy z bliskiego otoczenia Erdogana mówili o konieczności wpisania islamu jako religii panującej w Turcji do konstytucji. Znacznie ważniejsze jednak było przeżarcie struktur państwa tureckiego, w tym tureckich służb specjalnych i policji, przez agenturę tzw. Państwa Islamskiego, co umożliwiało tej organizacji prowadzenie zamachów na terenie Turcji. Erdogan przez dwa lata pozwalał Daesh na w miarę swobodną działalność, widząc w nim młot na swego głównego wroga: Kurdów. Wojsko musiało jednak dostrzec, jak bezbronna stała się Turcja wobec tej organizacji. Władze tureckie odpowiadały na zamachy tzw. Państwa Islamskiego oraz ostrzał miasta Kilis pełną uległością wobec terrorystów.

Trzecią przyczyną mogły być planowane przez Erdogana zmiany demograficzne w Turcji, do których zamierza doprowadzić poprzez masowe nadanie obywatelstwa części syryjskich uchodźców. O takim planie słyszałem już wiele miesięcy temu w Turcji. Jego celem miało być poszerzenie twardego elektoratu Erdogana i rozbudowa bastionu politycznego islamizmu. Religijność znacznej części arabskich uchodźców z Syrii różni się bowiem od przeciętnej religijności w Turcji, nawet mimo zmian w tym zakresie, które zaszły w ostatnich latach. To również musiało budzić opór wojska.

Warto też pamiętać, iż liczba politycznych wrogów Erdogana mocno się wydłużyła, z uwagi na wyeliminowanie przez niego dawnych sojuszników. Chodzi w szczególności o lidera organizacji Cemaat, Fetullaha Gulena, który mocno finansuje zresztą kampanię Hillary Clinton, podczas gdy w Turcji jego struktury zostały uznane za organizację terrorystyczną. Inną wpływową postacią odsuniętą ostatnio na bok jest były wicepremier Bulent Arinc, jeden z głównych twórców AKP. Jednak zadziwiająca wręcz nieumiejętność puczystów i rezygnacja z mobilizacji na ulicy przeciwników Erdogana skłania do wątpliwości co do udziału tych postaci w tym zamachu.

Warto zwrócić uwagę na to, że ten zamach stanu został przeprowadzony wyjątkowo nieudolnie. Nie podjęto żadnej próby ujęcia prezydenta czy premiera, opanowania wiernych mu mediów. Na przykład strona prorządowej gazety Sabah działała bez przerwy, podczas gdy puczyści zaatakowali media z gulenowskiego Dogan Group, czy też dziennik Hurriyet. Ostrzeliwano również pusty parlament, a z drugiej strony nie podjęto żadnych działań, mających zakłócić łączność przeciwników puczu (wbrew pierwotnym informacjom w Ankarze był dostęp nawet do mediów społecznościowych).

Czytaj też: Aresztowania po nieudanym zamachu stanu w Turcji. Rośnie liczba ofiar.

Jeśli wydarzenia, mające miejsce w Turcji w nocy z 15 na 16 lipca 2016 r. były wyprzedzającym kontrpuczem, zainscenizowanym przez Erdogana, nie byłoby to w Turcji  nic nowego. Warto wspomnieć o spisku Balyoz „wykrytym” w 2003 r.. W 2014 r., gdy drogi Gulena i Erdogana się rozeszły, ten drugi ogłosił że nie było żadnego planu przewrotu, a cała sprawa Balyoz została sfabrykowana przez Gulena. Ponieważ w trakcie puczu jego liderzy się nie ujawnili, więc nie ma pewności czy wysoko postawieni generałowie aresztowani po jego zakończeniu rzeczywiście za nim stali, czy też padli teraz ofiarą kontrolowanej czystki.

Erdogan wychodzi z całej tej sytuacji wzmocniony. Jako demokratycznie wybrany lider, obroniony przez lud przed niedemokratycznym przewrotem, będzie rościł sobie mandat do tych zmian forsowanych przez niego od miesięcy. Chodzi, przede wszystkim, o zmianę konstytucji, dającą mu dyktatorskie uprawnienia oraz podkreślającą role islamu. Ponadto można się spodziewać masowych aresztowań wśród wojskowych, sędziów, dziennikarzy i polityków opozycji. Wszystko w imię obrony demokracji przed puczystami. W relacjach zagranicznych można się natomiast spodziewać zaciskania sojuszu z Rosją. Z drugiej jednak strony wydarzenia te wpłynęły negatywnie na wizerunek Turcji, która postrzegana jest teraz jako kraj niestabilny, oraz na możliwości operacyjne wojska tureckiego.

Witold Repetowicz

Jeśli jesteś przedstawicielem wybranych instytucji zajmujących się bezpieczeństwem Państwa przysługuje Ci 100% zniżki!
Aby uzyskać zniżkę załóż darmowe konto w serwisie Defence24.pl używając służbowego adresu e-mail. Po jego potwierdzeniu, jeśli przysługuje Tobie zniżka, uzyskasz dostęp do wszystkich treści na platformie bezpłatnie.