Reklama
Reklama
  • WYWIADY
  • WIADOMOŚCI

WOT pilnie potrzebuje nowego sprzętu. Granica stawia nowe wyzwania [WYWIAD]

Żołnierze WOT strzegą polskiej granicy.
Żołnierze WOT strzegą polskiej granicy.
Autor. Fot. DWOT

Wojska Obrony Terytorialnej pilnie potrzebują nowego sprzętu, zwłaszcza dla brygad Komponentu Obrony Pogranicza. Gen. dyw. dr Krzysztof Stańczyk w rozmowie z Defence24.pl mówi o pojazdach 4x4, lekkiej artylerii kalibru 105 mm, systemach obserwacyjnych i rozpoznawczych oraz środkach zwalczania dronów. Nowe wyposażenie ma wzmocnić ochronę granicy, infrastruktury krytycznej i zabezpieczenie ruchu wojsk.

Jędrzej Graf: W pierwszej części rozmowy powiedział Pan, że nie dyskutujemy już o potrzebie istnienia WOT, lecz o jego operacyjnym wykorzystaniu i niezbędnych narzędziach. Jakie braki sprzętowe są dziś najbardziej dotkliwe?

Gen. dyw. dr Krzysztof Stańczyk, dowódca WOT: Sprzęt cały czas jest moim głównym priorytetem. Ludzie chcą się szkolić i przyjmujemy nowych kandydatów, ale musimy zapewnić im odpowiednie uzbrojenie, pojazdy oraz urządzenia treningowe. Ten problem nie dotyczy wyłącznie WOT, lecz całych Sił Zbrojnych, które rozwijają się pod bardzo dużą presją i jednocześnie uzupełniają wyposażenie przekazane Ukrainie. Zaryzykowałbym stwierdzenie, że to sprzęt jest obecnie na szczycie potrzeb WOT, bo braki są duże.

Reklama

W WOT mamy obecnie brygady trzech prędkości. Brygady Komponentu Obrony Pogranicza są w pierwszym poziomie gotowości i mają osiągać wymagane ukompletowania w ludziach i sprzęcie. Kolejne jednostki są zaliczane do drugiego i trzeciego poziomu. Brygady zachodnie mają dłuższy czas reagowania, ale nie oznacza to, że ich zadania są mniej ważne. W razie potrzeby to właśnie one będą wzmacniały wschodnią granicę i zabezpieczały przemieszczenie wojsk.

Gen. dyw. dr Krzysztof Stańczyk, Dowódca Wojsk Obrony Terytorialnej
Gen. dyw. dr Krzysztof Stańczyk, Dowódca Wojsk Obrony Terytorialnej
Autor. Fot. DWOT

Nie zabiegam o ciężkie armatohaubice gąsienicowe czy sprzęt przeznaczony dla Wojsk Rakietowych i Artylerii. To nie jest rola WOT. Potrzebujemy jednak środków mobilnych, dostosowanych do naszych zadań: pojazdów 4x4, lekkiego wsparcia ogniowego, systemów rozpoznania i zwalczania dronów oraz uzbrojenia, które pozwoli brygadom KOP działać samodzielnie na dużych obszarach.

W strukturach KOP mają powstać wyspecjalizowane grupy artyleryjskie i wsparcia ogniowego. Jakim sprzętem będą dysponować?

Na obecnym etapie budujemy zdolność z wykorzystaniem moździerzy kalibru 120 i 98 mm, w części przekazywanych z wojsk operacyjnych. Docelowo chcielibyśmy mieć armatohaubice kalibru 105 mm – samobieżne albo ciągnione. Ostatecznej decyzji jeszcze nie ma.

Takie rozwiązanie byłoby odpowiednie dla charakteru naszych działań. Dawałoby brygadom wsparcie ogniowe, a jednocześnie zachowywało mobilność. Zakup tej klasy sprzętu jest rozpatrywany w planach modernizacyjnych i w projektach związanych z instrumentem SAFE. Czekamy na rozstrzygnięcie.

Czy KOP otrzyma również opancerzone pojazdy?

Tak, takie pojazdy są planowane. Mówimy tutaj o pojazdach z właściwościami terenowymi 4x4. Po otrzymaniu decyzji Ministra Obrony Narodowej oraz odpowiednich zgód zamierzamy testować na granicy jeden z takich pojazdów. Chcemy sprawdzić sprzęt w realnych warunkach, przy zadaniach wykonywanych przez żołnierzy, a dopiero później formułować wnioski do dalszych zakupów.

Reklama

Oczywistym jest, że w siłach zbrojnych wykorzystywane są pojazdy opancerzone i my również analizujemy ich wykorzystanie w WOT, szczególnie w brygadach obrony pogranicza. Mobilność jest kluczowa. Jeżeli mamy szybko reagować na incydenty na granicy, ochraniać infrastrukturę albo zabezpieczać przemieszczenie wojsk, nie możemy opierać się wyłącznie na nieopancerzonych samochodach ciężarowych.

Dostawy ciężarówek także są opóźnione.

To problem szerszy i nie dotyczy tylko WOT. Według informacji, którymi dysponuję, w 2025 roku dostawy dla całych Sił Zbrojnych były niższe od planu o około 500 pojazdów Jelcz. Producent pracuje nad przyspieszeniem, ale takie zaległości bezpośrednio wpływają na gotowość i możliwości szkolenia jednostek.

Jak wygląda szkolenie operatorów przeciwpancernych pocisków kierowanych Javelin? Docierają do nas sygnały o zbyt małej liczbie symulatorów.

Na chwilę obecną dysponujemy sześcioma trenażerami na całe Wojska Obrony Terytorialnej. Szkolimy operatorów w Centrum Szkolenia WOT w Grudziądzu. Taki sposób szkolenia pozwala nadać kwalifikacje, pod okiem kadry instruktorskiej posiadającej kwalifikacje na najwyższym poziomie.

Jesteśmy w trakcie przyjmowania przeszło 40 sztuk nowych trenażerów, które rozdysponowane będą w jednostkach bezpośredni mi podległych. Strzelanie bojowymi pociskami jest kosztowne i siłą rzeczy odbywa się rzadko. Podczas ćwiczenia „Ognista Burza” wykonaliśmy dwa strzelania Javelinami, ale codzienne utrzymywanie umiejętności musi opierać się na trenażerach. Chcemy, aby operator po powrocie ze szkolenia mógł dalej ćwiczyć w brygadzie, a nie czekać na kolejną wizytę w centrum.

A jak wygląda nasycenie brygad zestawami przeciwlotniczymi Grom i Piorun?

Zakładamy, że w pierwszej kolejności większe nasycenie uzyskają brygady Komponentu Obrony Pogranicza, bo mają najwyższy poziom gotowości i znajdują się bezpośrednio na najbardziej zagrożonym kierunku. Nie zapominamy jednak o jednostkach na zachodzie. One również muszą się szkolić i być gotowe do przemieszczenia na wschód albo do realizacji zadań w tylnej strefie działań.

Przejdźmy do GROT-a A3. Umowa z 24 czerwca 2026 roku obejmuje ponad 45 tys. karabinków za prawie 600 mln zł. Jak wygląda harmonogram dostaw? Jak ważne jest wdrożenie nowej wersji?

Zacznę od tego, że na GROT-a A3 czekaliśmy od dawna. To nie jest konstrukcja powstała wyłącznie przy biurku. Kolejne zmiany wynikają z doświadczeń żołnierzy i współpracy użytkownika z Fabryką Broni „Łucznik-Radom”. Konferencje i zawody GROTowisko dają możliwość zebrania w jednym miejscu żołnierzy, instruktorów, konstruktorów oraz producentów. Rozmawiamy tam zarówno o zaletach broni, jak i o elementach wymagających poprawy.

Wersja A3 jest lżejsza, bardziej poręczna i lepiej dostosowana do działania w terenie zurbanizowanym oraz wewnątrz pojazdów. Otrzymała lufę długości 14,5 cala, kolbę typu AR, przeprojektowane elementy układu gazowego i napinacza, smuklejsze łoże oraz zmiany w mechanizmie spustowym i gnieździe magazynka. Zastosowano też specjalną powłokę na wielu częściach narażonych na zużycie i warunki atmosferyczne. Masa karabinka została zmniejszona z około 3,7 do około 3,4 kg.

Reklama

Jeśli chodzi o harmonogram, to w 2026 roku ma zostać dostarczonych 16 278 sztuk o wartości 208,36 mln zł, a w 2027 roku 29 549 sztuk o wartości 386,30 mln zł. Dostawy tegoroczne mają zakończyć się do 15 grudnia, a przyszłoroczne do 30 listopada. Pierwsza partia zależy od tempa badań zdawczo-odbiorczych i przy sprawnym przebiegu tego procesu może trafić do wojska jesienią. Tegoroczne przyspieszenie jest dla nas bardzo ważne, bo pierwotnie znaczną część dostaw zakładano później. Karabinki trafią do szkolnictwa wojskowego, wojsk operacyjnych oraz Wojsk Obrony Terytorialnej, w tym do brygad KOP.

Czy żołnierz powinien otrzymywać sam karabinek, czy kompletny zestaw z optyką i tłumikiem?

Moim celem jest kompletny zestaw. Nie każdy karabinek musi mieć tłumik dźwięku, ale podstawowy celownik optoelektroniczny powinien być dzisiaj standardem. Na GROT-owisku pokazaliśmy broń skonfigurowaną z celownikiem, powiększalnikiem, oświetleniem taktycznym i innymi potrzebnymi elementami. Chciałbym, aby właśnie w takim kierunku szło wyposażenie żołnierza.

Ważne są również pozornie drobne kwestie ergonomiczne. Podczas ostatniego GROT-owiska MESKO zadeklarowało, że amunicja będzie pakowana po 30 sztuk, a nie po 20. Magazynek ma pojemność 30 nabojów, więc obecny sposób pakowania wymaga otwierania dwóch pudełek i niepotrzebnie wydłuża czas ładowania magazynku a co za tym idzie gotowości do oddania strzału. Takie uwagi pochodzą bezpośrednio od użytkowników.

A co z krótszym wariantem GROT-a, który mógłby zastąpić pistolety maszynowe Glauberyt, wciąż wykorzystywane między innymi przez załogi wozów bojowych i pododdziały artylerii? To co prawda nie są formacje WOT, ale to Dowództwo WOT jest odpowiedzialne za cały program jako instytucja ekspercka.

Subkarabinek znajduje się w planach modernizacyjnych. Fabryka Broni jest przygotowana do rozwijania takiego wariantu. Byłby przeznaczony przede wszystkim dla czołgistów, artylerzystów, załóg pojazdów oraz żołnierzy logistyki, którzy potrzebują krótszej i poręczniejszej broni. O tempie decydują jednak finanse i priorytety całych Sił Zbrojnych. Mam nadzieję, że pierwsze dostawy będą możliwe w przyszłym roku.

W ramach SAFE planowane są także masowe zakupy hełmów, kamizelek oraz indywidualnego wyposażenia. Czy zaspokoją potrzeby WOT?

Jeżeli wszystkie planowane umowy zostaną zrealizowane zgodnie z założeniami, powinny zaspokoić potrzeby nie tylko WOT, ale całych Sił Zbrojnych w zakresie karabinków, hełmów i kamizelek. Pozwolą również wydzielić część nowoczesnego wyposażenia dla żołnierzy rezerwy.

Reklama

Sprzęt ochronny ma określoną trwałość. Hełm aramidowy nie może bez końca leżeć w magazynie, skoro przez dziesięć lat może służyć żołnierzowi. W każdej brygadzie WOT stworzyliśmy pulę szkoleniową obejmującą około 200 zestawów broni, kamizelek i pozostałego wyposażenia. Dzięki temu rezerwista szkolący się z jednostką wygląda i działa tak samo jak żołnierz zawodowy czy żołnierzy terytorialnej służby wojskowej.

I chcę rozwiać pewien mit: starych stalowych hełmów, nazywanych „orzeszkami”, już w wyposażeniu WOT nie ma.

WOT rozwija również mobilne systemy przechowywania uzbrojenia. Jak mają działać?

Mamy już dziesięć kontenerowych, mobilnych systemów przechowywania uzbrojenia, przygotowanych przy wsparciu 10 Opolskiej Brygady Logistycznej i 55 Batalionu Remontowego. Jeden kontener mieści broń całej kompanii lekkiej piechoty i może zostać przewieziony na platformie w dowolne miejsce w kraju.

Ćwiczymy model rozproszonego stawiennictwa. Żołnierze otrzymują sygnał i przyjeżdżają do wskazanego rejonu, gdzie czekają już broń, hełmy, maski oraz pozostałe wyposażenie. Nie muszą najpierw zbierać się w koszarach, pobierać sprzętu i dopiero później ruszać do zadania. Skracamy czas reakcji i ograniczamy ryzyko związane z koncentracją ludzi oraz uzbrojenia w jednym miejscu.

Jakie bezpośrednie środki zwalczania dronów oraz innych celów powietrznych mogą otrzymać żołnierze KOP? Czy chodzi wyłącznie o zestawy Grom i Piorun?

Potrzebujemy systemu warstwowego, przenośne zestawy będą jego elementem, ale nie jedynym. W brygadach KOP mają znaleźć się wyspecjalizowane pododdziały przeciwdziałania bezzałogowym statkom powietrznym, a żołnierze będą przygotowywani do współdziałania z innymi elementami obrony powietrznej, w tym z systemem PILICA+ w najniższej warstwie.

Reklama

Testujemy również rozwiązanie klasy Smart Shooter, współpracujące z karabinkiem GROT i ułatwiające zwalczanie małych bezzałogowców ogniem z broni strzeleckiej. Próby prowadzimy wspólnie z Wojskami Specjalnymi. Jeżeli wyniki będą pozytywne, taki sprzęt powinien trafić przede wszystkim do żołnierzy Komponentu Obrony Pogranicza.

Współpracujemy także z operatorami infrastruktury krytycznej, między innymi z Gaz-Systemem. Te podmioty rozwijają własne systemy ochrony i pozyskują urządzenia antydronowe, a nasi żołnierze uczą się współdziałania z nimi. W czasie kryzysu nie możemy budować takiego systemu od zera – procedury i łączność trzeba przećwiczyć wcześniej.

Żołnierze WOT są coraz częściej wykorzystywani do poszukiwania szczątków rakiet, dronów i innych obiektów. Czy formacja rozwija w związku z tym kompetencje saperskie?

W każdej brygadzie utrzymujemy naziemne zespoły poszukiwawczo-ratownicze, wspierane przez pododdziały w sile plutonu. Są wyposażone między innymi w systemy nawigacji, komputery i telefony satelitarne. Mogą szybko rozpocząć przeszukiwanie wyznaczonego obszaru, wskazać lokalizację obiektu i zabezpieczyć teren.

Ostatnie zdarzenia na Lubelszczyźnie pokazały, że nasze zespoły utrzymują wysoką gotowość i mogą znaleźć się na miejscu bardzo szybko. Od otrzymania zgłoszenia byliśmy w rejonie nieco ponad godzinę po zdarzeniu. Używamy również wykrywaczy metalu i innego sprzętu poszukiwawczego, ale nie przejmujemy zadań patroli saperskich ani pirotechników.

Jeżeli znajdziemy element rakiety, drona albo inny potencjalnie niebezpieczny przedmiot, izolujemy i ochraniamy teren. Nie dotykamy go i nie podejmujemy. Neutralizacją zajmują się wyspecjalizowani saperzy lub pirotechnicy. Naszą przewagą jest szybka obecność w terenie oraz możliwość skierowania dużej liczby żołnierzy do poszukiwań.

Jakie ćwiczenia będą najważniejszym sprawdzianem nowych zadań formacji? I jakie są najważniejsze potrzeby WOT po dziewięciu latach funkcjonowania?

Jednym z najważniejszych przedsięwzięć będzie duże ćwiczenie dowódczo-sztabowe, podczas którego przetestujemy rolę WOT w nowym systemie kierowania i dowodzenia. Chodzi o odpowiedzialność za znaczną część kraju, ochronę infrastruktury krytycznej, utrzymanie swobody przemieszczenia i zabezpieczenie zaplecza. WOT ma odgrywać w tym obszarze rolę wiodącą.

Wojska operacyjne już dzisiaj wspierane są przez nasze pododdziały przy dużych przemieszczeniach i ćwiczeniach. To terytorialsi zabezpieczają trasy, ochraniają wybrane obiekty i wykorzystują znajomość stałych rejonów odpowiedzialności. Ta współpraca będzie się pogłębiać.

Przez dziewięć lat udowodniliśmy wartość WOT zarówno w sytuacjach kryzysowych, jak i podczas szkoleń z wojskami operacyjnymi. Teraz niezbędny jest kolejny krok. Formacja musi zostać wyposażona stosownie do zadań. Nie potrzebujemy czołgów ani ciężkich armatohaubic gąsienicowych. Potrzebujemy mobilnych pojazdów 4x4, także opancerzonych, lekkiej artylerii 105 mm, nowoczesnej broni, środków rozpoznania i systemów antydronowych. Jeżeli mamy zabezpieczać granicę, infrastrukturę i ruch wojsk, musimy dostać narzędzia, które pozwolą zrobić to skutecznie.

Reklama

Wybrane okazje dla Ciebie

Reklama
Reklama
Polecane
czytaj więcej
Wojna na Ukrainie
Mogą Cię zainteresować